PBF - Ścigając samego siebie

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 11 czerwca 2014, 22:17

Może warto by było teraz pozbyć się kamizelek z rzucającym się w oczy napisem? Proponuję ukryć gdzieś na przedmieściach i odebrać przy opuszczaniu miasteczka.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 czerwca 2014, 22:20

- O ja pieprzę! Te strzały to nie na wiwat żeśmy do Primm z buta zaszli. - z pozornego odrętwienia wyrwał się Chudzielec stwierdzając fakt, którego nikt nie zdążył jeszcze przyznać. A chudemu średnio chciało pakować się z jednej rozróby w drugą, cały czas będąc pomny przykrego wypadku w Goodsprings.

Szturchnął blondyna:

- Ej komandosie, może byś się kopsnął na jaki zwiad, a my tu uradzimy co dalej...

Wątek techniczny

Ja deklarowałem że w taki czy inny sposób pozbywam się napisów. Kto by chciałby być brany za klawisza?;)
Ostatnio zmieniony 11 czerwca 2014, 22:21 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 11 czerwca 2014, 22:20

Albinos drgnął. To był przelotny sygnał intuicji, czyli tego, przez co jeszcze chodził po tym świecie mimo stoczenia paru walk bez jakichkolwiek umiejętności walki. Wyszarpnął z kabury rewolwer i odbezpieczył go.
- Stójcie. Coś tu mocno nie gra.

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 11 czerwca 2014, 22:23

Sorki panowie, jestem umęczony po robocie i nie wyczaiłem "swądu palonych opon i sporadycznych wystrzałów". Cofam poprzedniego posta. Nie oddam kamizelki.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 czerwca 2014, 22:38

Międzystanowa I-15 w Primm

Ostrożni aż do przesady, mężczyźni ukryli się na niewielkim pagórku opodal miasteczka, przyglądając się bardzo uważnie widocznym w dole zabudowaniom. Wielkie kłęby smolistego dymu bijącego od ciśniętych na pryzmy i podpalonych opon ścieliły się nisko przy ziemi, zakrywając czarną kurtyną okolice przecinającej wschodnią część miasteczka autostrady.

Dojrzawszy nagłe poruszenie blondyn przycisnął twarz do okularu lunety, poruszył nieznacznie lufą broni chcąc przyjrzeć się dokładniej obiektowi zainteresowania.

- Dwaj ludzie z bronią długą, w wojskowych uniformach - rzucił w stronę rozciągniętych na brzuchach towarzyszy, nie odrywając oka od szkieł lunety - Następni dwaj, na ufortyfikowanych stanowiskach na prawym poboczu drogi. Wygląda na to, że trzymają pod bronią przeciwną stronę Primm. Poczekajcie... widzę gniazdo kaemu na dachu tego parterowego domku tuż przy tunelu autostrady.

- Kurwa, to cała armia! - podniecił się z miejsca chudzielec, drapiąc się bezwiednie w kroczu pod wpływem wrażenia wywołanego słowami blondyna.

- Piaskowe pancerze osobiste, takie rdzawe? - upewnił się pastor Gottschalk, który z braku lornetki musiał polegać wyłącznie na słowach jasnowłosego strzelca.

- Tak - potwierdził blondyn - Jeden ma chyba zielony beret.

- To moi - uśmiechnął się kącikami ust kaznodzieja - Kalifornijscy żołnierze, załoga z posterunku przy Primm. Spotkałem się z nimi idąc w stronę Vegas.


[center]Obrazek[/center]
Na ilustracji pocztówka z Primm. Wy obserwujecie miasteczko zza lewej krawędzi obrazka, ale nie znalazłem w sieci odpowiedniego ujęcia, więc muszę się posiłkować powyższym.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 czerwca 2014, 22:43

Klaryfikacja odnośnie kamizelek - napisów nie zdołaliście trwale usunąć, po próbach ich zdrapywania pozostają oczywiste ślady. Możecie ewentualnie zakleić czymś litery, bo przemalowanie z powodu braku farby w Goodsprings nie było możliwe.

Sytuacja taktyczna wygląda następująco - wygląda na to, że kalifornijscy żołnierze trzymają w szachu przeciwną stronę miasteczka, pilnując linii granicznej wytyczonej pasami drogi międzystanowej. Opony płoną po drugiej stronie, zawiewając kłębami dymu na pozycje RNK. Sporadyczne strzały dobiegają z drugiej strony, każdorazowo skłaniając wojskowych do schylenia głów, ale wojacy jak na razie chyba nie odpowiadają ogniem...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 czerwca 2014, 22:58

Międzystanowa I-15 w Primm

Pastor David Gottschalk poczuł przemożną ulgę na dźwięk słów jasnowłosego zabijaki, bo w głębi ducha obawiał się, że po powrocie do Primm nie zastanie tam już wojskowego posterunku. Pięć dni wcześniej obozował w tym miejscu, przyjęty przez pełniących na posterunku służbę żołnierzy ze sporą życzliwością.

Wędrujący po Mojave kaznodzieja ewidentnie się wyróżniał na tle zwyczajnych podróżnych, często stających w Primm na popas w zamiarze uzupełnienia zapasów bądź zakosztowania smaku hazardu w miejscowym kasynie. Sam Gottschalk nie zapuścił się w trakcie swej poprzedniej wizyty do właściwej części miasteczka, poprzestając na posiłku w towarzystwie młodego oficera dowodzącego autostradowym posterunkiem.

- Wojsko stacjonuje na zachodnim skraju Primm, uznawanym za terytorium wyjęte spod jurysdykcji władz Primm - oznajmił tonem objaśnienia - Porucznik Hayes wspominał mi, że rozkazy nie pozwalają im wkraczać do miasta, bo miejscowi zażądali od RNK uznania ich niepodległości.

- To co oni tam robią? - zapytał dyszący ciężko albinos - Pilnują drog