Primm, strefa okupowana
Opustoszała szopa nie wzbudziła niczyjego zainteresowania, co niezbyt zresztą dziwiło w obliczu kręcących się w okolicy Kajdaniarzy - żaden ze zwiadowców Hayesa nie zamierzał dać się złapać w blaszanej chatce w krzyżowy ogień zbiegłych skazańców. Przez cały czas nadstawiając bacznie uszu, mężczyźni podkradli się do następnej w kolejności budowli, również wzniesionej z kawałków blachy, metalowych rur i płyt dykty. Stojący opodal wejścia stary samochód o sportowej linii okazał się tak przeżarty rdzą, że w opinii albinosa jedno stuknięcie kolbą rewolweru wystarczyłoby do rozsypania się wraku w proch.
Drzwi blaszanego domostwa były zamknięte, ale uchyliły się pod naciskiem dłoni albinosa. Mężczyzna oblał się zimnym potem słysząc cichy zgrzyt krzywych zawiasów, zastygł na dłuższą chwilę w bezruchu strzelając na wszystkie strony oczami.
Nikły hałas najwyraźniej nikogo nie zaalarmował, toteż po pełnej napięcia chwili białoskóry zwiadowca wślizgnął się za próg domostwa przeczesując jego zakamarki oczami i lufą ciężkiego rewolweru. Wnętrze szopy było pogrążone w ciemności, której oczy pozostałych trzech zwiadowców nie mogły przeniknąć bez światła latarki, ale obdarzony specyficzną mutacją narządów wzroku albinos nie miał takiego kłopotu.
Dostrzegł dwa leżące nieruchomo ciała po kilku sekundach pobytu we wnętrzu chaty. Stawiając ostrożnie stopy przeszedł z gotową do strzału bronią do sąsiedniego pomieszczenia, sprawiającego wrażenie sypialni, po czym opuścił broń z cichym pomrukiem mogącym oznaczać dowolne w zasadzie emocje.
Zwłoki należały do mężczyzny i kobiety, leżących na zbroczonym krwią polowym łóżku. Obrócona na brzuch kobieta miała na plecach ranę od strzału oddanego prawdopodobnie z przystawienia między łopatki, ale albinos domyślił się, że nie umarła od razu... albo ten, który ją zgwałcił dopuścił się tego czynu już po zamordowaniu ofiary. Leżący tuż obok mężczyzna zginął od strzału w tył głowy, po śmierci zaś ktoś przekręcił mu głowę w bok tak, by szkliste oczy człowieka skierowane były w stronę mordowanej kobiety.
Albinos domyślił się, że zabójcy nie uczynili tego po to, by mężczyzna mógł spojrzeć w ostatniej chwili na swą towarzyszkę, tylko po to, by zadać jej jego widokiem jeszcze większe cierpienie.
- Skurwiele... - wymamrotał bezwiednie albinos dostrzegając umocowany do czoła zabitego przedmiot. Była to metalowa odznaka szeryfa, starannie wygrawerowana i wypolerowana na błysk, brutalnie przyszpilona do czoła zastrzelonego człowieka za pomocą jej zapinki.
[center]

[/center]
W drugiej chatki niestety nieprzyjemna niespodzianka. Pytanie, co teraz? Z której strony chcecie obejść budynek kasyna? Zerknijcie ponownie na mapkę! Jakieś dodatkowe komentarze bądź uwagi?