PBF - Ścigając samego siebie

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 03 lipca 2014, 10:55

- Skoro w kasynie jest kupa broni i amunicji, to jak miejscowi kopsną Białemu trochę zabawek, to zrobimy Kajdaniarzom taki rozpierdol, że się nie pozbierają! Co to dla Blondyna dwudziestu typów! Jeszcze z naszą pomocą, to ło kuurwa... Już są martwi... Na chuj Wam pomoc RNK. Macie nas przecież!. - Simpson zaczął cicho opisywać wielką wiktorię, jaką widział w głowie, a jaka wkrótce miała się stać bohaterskim zwieńczeniem misji. W zasadzie to miała być czynem G.I.Joe, ale oczywiście nic nie szkodziło popiąć się pod większego kolegę.

Bart nabierał coraz więcej brawurowej pewności siebie. Kolejna myśl zaczęła chodzić po głowie Chudzielca. Skoro dadzą sobie radę z dwudziestoma Kajdaniarzami w Primm, to po jaką cholerę mają się frajerzyć i błagać o pomoc wojska dla Goodsprings? Przecież sami, bez niczyjej pomocy obronią miasteczko przed ewentualnym rajdem. A potem? Rozpieprzą cesarskie legiony, supermutantów, zaczął rozmyślać...

Wątek techniczny

Zasadniczo, to nie mamy po co iść do kasyna. Nash wyraził zgodę na atak RNK pod jednym warunkiem (który pewnie będzie przedmiotem ostrych negocjacji pomiędzy mieszkańcami a wojskiem, bo bezinteresownie RNK z pomocą bezinteresownie). Ale Chudzielec jest podjarany wizją ostrej rozwałki w chińskiej dzielnicy, aięc ciśniemy!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 lipca 2014, 11:26

Nash, chyba, że Ty to obgadasz z mieszkańcami całą sprawę? Znaczy waszą zgodę na pomoc RNK, to nie musi oznaczać dołączenia do nich, będziecie negocjować potem.
Teraz porucznik z posterunku musi mieć waszą zgodę by zaatakować Kajdaniarzy, załatw ją ok?
My postaramy się odwrócić uwagę Kajdaniarzy byś się dostał do waszych ludzi ok?
Jet jakaś łączność, byś nam przekazał zgodę mieszkańców albo jej brak?

Generalnie to zajmijmy się odwracaniem uwagi kajdaniarzy, kilka wybuchów tu i tam jakieś strzał, najlepiej do tych skurwieli.
Niech dziadek sam negocjuje ze swoimi.
Ostatnio zmieniony 03 lipca 2014, 12:15 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 03 lipca 2014, 11:49

- O kurwa. Napęd anty-g. Muszę to rozmontować i zobaczyć jak działa - mamrotał albinos. - Ale do rzeczy. Do odwrócenia ich uwagi potrzebuję czegoś wybuchowego, kabli, baterii i przełączników, czegoś toksycznego lub co najmniej mocno śmierdzącego, paru odczynników i kilku blaszanych puszek, a do tego mocnych sprężyn, rury lub kilku większych puszek, trochę blachy, młotek, przecinak do blachy, trochę złomu, śrub z nakrętkami. Przydałaby się wiertarka i spawarka - albinos przez dłuższy czas wyliczał na palcach. - Jeżeli masz tu cokolwiek z tego co mówiłem, już jest fajnie. Jak dostanę wszystko, będziemy mieć wyciszony stawiacz ładunków wybuchowych lub chemicznych. Możliwy do użycia jako moździerz.
Ostatnio zmieniony 03 lipca 2014, 11:55 przez Procjon, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 lipca 2014, 23:49

Primm, sklep Nasha Johnsona

Stojący już przy tylnych drzwiach Nash Johnson spojrzał na albinosa wzrokiem sugerującą poważne obawy co do stanu zdrowia umysłowego rozmówcy. Cofając dłoń od zamka staruszek potrząsnął przecząco głową, kwitując tym gestem pytanie Venkmena.

- Synu, puszki i druty zawsze się znajdą, ale nie mam nic wybuchowego - wyszeptał staruszek zawieszając na ramieniu śrutowego Browninga - Zresztą niepotrzebna mi żadna dywersja, tylko ściągnięcie mi na głowę jakieś kłopoty. Przekradnę się po cichu z powrotem do kasyna tak samo jak z niego zwiałem. Przekażcie porucznikowi, że będziemy mu zobowiązani za atak na tych skurwieli, oddamy zużytą amunicję i jeszcze dostanie coś w łapę, żeby nie było, że jesteśmy niewdzięczni. Idzie któryś z was ze mną?

Zwiadowcy wymienili między sobą pytające spojrzenia, wzruszyli niemal jednocześnie ramionami.

- Ja zostaję po tej stronie ulicy jako ubezpieczenie - oznajmił ściszonym głosem Flanagan, przekładając do lewej ręki M16 i sprawdzając prawą, czy tkwiący w kieszeni spodni granat da się w razie potrzeby szybko wyciągnąć.

- Idź sam, Nash, my przypilnujemy ci pleców - dodał pastor Gottschalk, wyjmując z kabur pod pachami swoje dwa Colty - Pozdrowienia dla ziomków w kasynie. Pokrzep ich wieścią, że słudzy Pana nie pozwolą ich dalej krzywdzić.

Johnson spojrzał dziwnym wzrokiem na kaznodzieję, ale powstrzymał się od jakiejś uwagi resztką sił, otwierając w zamian bardzo ostrożnie tylne drzwi sklepu.

Spowite ciemnościami nocy ulice Primm stanęły ponownie otworem przed wysłannikami porucznika Hayesa.
Ponieważ Namakemono wyjechał na długi weekend, postanowiłem nie rozdzielać drużyny. Jesteście na tyłach filii Mojave Express. Nash zamierza się przekraść z powrotem do kasyna, a co robicie Wy? W ogólnym ujęciu możecie pozostać w/przy sklepie obserwując po sąsiedzku Kajdaniarzy, ubezpieczać Johnsona, potem zaś albo od razu wrócić do oficera RNK. Opcją pozostaje też atak na strażników hotelu, być może połączony z szybkim odwrotem. Czy pamiętacie o tym, że każdy z Was dostał na posterunku odłamkowy granat?

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 04 lipca 2014, 00:03

- Jak puszki i śruby są... mocna sprężyna i będziemy granatami STRZELAĆ! Piętnaście minut i trochę narzędzi.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 04 lipca 2014, 09:50

W sumie to nie ma co atakować ich teraz. Do posterunku nie jest daleko idźmy jak najszybciej po pomoc.
Wrócimy tu z wojskiem to im odpłacimy.

Jestem za wycofaniem się na posterunek, wezwaniem tu żołnierzy i atakiem wtedy.

Procjon
Reactions:
Posty: 1090
Rejestracja: 22 lutego 2012, 14:38

Post autor: Procjon » 04 lipca 2014, 10:58

- Zaczekajmy aż Nash wróci ze zgodą mieszkańców, bo inaczej nie mamy po co iść do RNKowców. A w tym czasie ja sobie coś zmontuję, bo mi się nudzi.
Skręcam śrubami puszki w długą rurę (łebki śrub mają być od wewnątrz, żeby cała reszta nie przeszkadzała), potem jeden koniec zamykam blachą i do niej przyczepiam mocną sprężynę. Doczepić mechanizm spustowy i mamy miotacz granatów.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 04 lipca 2014, 11:21

- Z wojskiem? Nie bądź taki cykor John. Przecież ich sam wykończysz. Chodźmy ich rozpierdolić i po sprawie. - Chudzielec był wyraźnie zawiedziony, że jego kompani nie przjawiają żadnych oznak odwagi i tylko on, co niechlubnie posrał sie w gacie w Goodsprings jako jedyny się nie boi.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 04 lipca 2014, 11:24

To nie kwestia odwagi, a zimnej kalkulacji, chcę ich zaskoczyć i im mocno dokopać. I zabić ilu zdołam, może weźmiemy paru żywcem, to pokażę im jak to jest być ofiarą.
Obecnie czują się panami sytuacji, otoczyli mieszkańców. Jak się ujawnimy, zrobią się czujni.
Ostatnio zmieniony 06 lipca 2014, 14:29 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 lipca 2014, 14:10

Primm, przy sklepie Nasha Johnsona

Objuczony plecakiem z żywnością i wodą oraz swą strzelbą staruszek poruszał się ze żwawością mogącą budzić zazdrość dużo od niego młodszych towarzyszy. Prześlizgnąwszy się przez ruiny sąsiadującego ze sklepem domu mężczyzna przypadł do spękanej nawierzchni jezdni i przeczołgał się przez drogę na przeciwną jej stronę pozostając cały czas poza zasięgiem wzroku pilnujących hotelu skazańców.

Bystre oczy Venkmena odprowadziły zgarbioną sylwetkę Venkmena aż do ściany kasyna. Staruszek przywarł do niej, po czym pociągnął za coś, co dopiero teraz Pete rozpoznał jako spuszczoną z dachu linę. Po krótkiej chwili obwiązany nią Johnson pojechał w górę wraz z plecakiem i bronią, wciągany połączonymi siłami dwóch widocznych ponad krawędzią dachu ludzi.

- Udało mu się - wyszeptał albinos - Już go wciągają do góry.

- Wracamy na posterunek - zadecydował Flanagan - Warunki Nasha już znamy, reszta tutejszych pewnie opowie się za starym. Wiemy, co przekazać porucznikowi.

Podnosząc się z klęczek czterej mężczyźni zawrócili w kierunku przemieści Primm zajętych przez oddział Republiki, starając przypomnieć sobie zawczasu lokalizację wszystkich przeciwpiechotnych min zabezpieczających strefę niczyją miasteczka. Grzejący się przy koszu na śmieci Kajdaniarze nie zauważyli ich odejścia, do samego końca nieświadomi obecności intruzów na kontrolowanym przez siebie terytorium.
Misja w zasadzie wykonana, posłanie Hayesa przekazane, odpowiedź Nasha również znacie. Ciekawe jak teraz zareagują Kalifornijczycy...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 06 lipca 2014, 14:31

Wracamy na posterunek, trzeba przekazać porucznikowi warunki miejscowych.
Kajdaniarzy nie ma tak wielu, powinien zdecydować się na atak. Mieszkańcy pewnie się do nas przyłączą, w razie ataku RNK na kajdaniarzy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 lipca 2014, 14:52

Primm, posterunek RNK

Porucznik Hayes podrapał się po nasadzie nosa, nie odrywając w trakcie tej czynności wzroku od referującego przebieg zwiadu Johna.

- Co o tym myślicie, kapralu? - zapytał stojącego obok Diaza, skrupulatnie sprawdzającego oddany mu nieco niechętnie przez Flanagana M16.

- Ja bym zaryzykował, panie poruczniku - odparł podoficer - Skoro pilnują tylko hotelu, łatwo będzie się przekraść do zabudowań, które mogą nam zapewnić osłonę, choćby aż do sklepu. Rozwalimy z zaskoczenia tych stojących na zewnątrz, a potem spróbujemy wziąć szturmem hotel.

- Ilu jest tych strażników, siedmiu? - Hayes obejrzał się na Johna, szukając u Flanagana potwierdzenia wcześniejszych szacunków.

- Siedmiu - odparł jasnowłosy strzelec - Nash wspominał, że w sumie tamtych jest około dwudziestu, a was?

- Trzydziestu trzech, do tego wasza czwórka - porucznik skinął głową kwitując w ten sposób jakieś własne przemyślenia - Diaz, zbieraj ludzi, ruszamy za kwadrans.

- Oczekuje pan naszej asysty podczas tej akcji, poruczniku? - zapytał pastor Gottschalk.

- Tylko, jeśli nie stoi to w sprzeczności z religijnymi przekonaniami pastora - odparł oficer, spoglądając jednocześnie znacząco na Colty kaznodziei.
Zapadła decyzja o nocnym ataku na hotel. John musiał oddać pożyczony M16, ale myślę, że dużo lepiej sprawdzi się teraz jego snajperski sztucer. Przypominam też, że blondyn ma karabinek Weatherby 308, a albinos żadnej broni długiej poza nie budzącym zaufania miotaczem granatów własnej roboty - może John zechciałby pożyczyć koledze coś ze swego sporego arsenału? (bo jeszcze i strzelbę).

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 06 lipca 2014, 14:58

Panie poruczniku, zabijemy ilu zdołamy, a jak ktoś się podda, to mam nadzieję, że odda ich pan mieszkańcom by ich osądzili, ew. sam mogę ich rozwalić.
Nienawidzę takich skurwieli, silni w kupie, chętnie zabijają, torturują i gwałcą. W ten sposób wojsko będzie miało czyste ręce, a pan problem z głowy.
Mam nadzieję, że pan się zgadza?


Oddaję M16 biorę karabin snajperski a śrutówkę pożyczam albinosowi. Tylko jej nie zepsuj, ani nie zgub.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 lipca 2014, 18:52

Primm, posterunek RNK

Hayes spojrzał na blondyna z ukosa, z dziwnym grymasem na twarzy, który dopiero po krótkiej chwili przeszedł w nie mniej dziwny uśmieszek.

- Kajdaniarze zamordowali podczas buntu prawie trzydziestu strażników więziennych - oznajmił porucznik przeładowując własny M16 - Wszystkich Kalifornijczyków bez wyjątku. Bez obaw, branie jeńców nas nie interesuje.

- Nawet tych, którzy spróbują się poddać? - wtrącił stojący z boku Gottschalk.

- Jeśli dziki pies pogryzie pastorowi rękę, zechce go pastor ponownie głaskać? - Hayes odbezpieczył karabin z metalicznym trzaskiem i ruszył w stronę ukrytych w ciemnościach nocy żołnierzy RNK, przytulonych do umocnień posterunku w oczekiwaniu na rozpoczęcie akcji.

- A co z minami? - spytał niespokojny chudzielec, oglądając się znacząco na kaprala Diaza.

- Nie pójdziemy przez most, tylko tą samą drogą, co wy - odparł podoficer podwiązując ciaśniej swą chustę na twarz. Oczy mężczyzny błyszczały tuż nad krawędzią materiału, zdradzając jego podekscytowanie.

Jeden po drugim, żołnierze przechodzili ostrożnie przez barykady pokonując w poprzek nawierzchnię drogi międzystanowej i wspinając się w stronę dziurawego ogrodzenia po jej przeciwnej stronie. W głębokim mroku nocy tylko albinos widział wyraźnie ich zgarbione sylwetki, poruszające się od osłony do osłony w profesjonalny sposób zdradzający wojskowe przeszkolenie z prawdziwego zdarzenia.
Pluton Hayesa ruszył do akcji. Chcecie się trzymać w pierwszej linii czy raczej w tyle?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 06 lipca 2014, 19:02

Takie podejście mi się podoba, to ruszajmy z sąsiedzką wizytą.
Trzymam się nieco z tyłu, użyję snajperki by eliminować w pierwszej kolejności ew. ich snajperów, nie strzelam bez potrzeby, tylko w snajperów i dowódców, o ile zdołam ich zidentyfikować.

ODPOWIEDZ