PBF - Oddech ciemności
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Cztery do pięciu dni tam i z powrotem, w zależności od pogody i ukształtowania terenu na ostatnim etapie. Sucha karma (czyt. podróżna racja żywnościowa) to dziennie 1 korona na osobę, wodę możecie czerpać ze strumieni (ale powyżej Langmere, poniżej Murkham raczej nie nadaje się na wodę pitną). Dodatkowo obrok kosztuje 1 koronę dziennie. Każdy z Was będzie zatem musiał wyłożyć do 10 koron na podstawowe zaopatrzenie, jedząc solone mięso i cebulę i pijąc wodę.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Wtem do domu wszedł pogwizdując Rogan Vain. Rogan miał od rana niezły ubaw i był w doskonałym humorze. Za jaką to przyczyną? Otóż Rogan należał do ludzi, którzy nie potrafili utrzymać przy sobie pieniędzy. Według niego życie było zbyt krótkie, a jego chwiejność potwierdziła ostatnia wizyta na bagnach, aby zachowywać się jak chomik. Zdobyte pieniądze szybko spożytkował kupując piękną srokatą klacz o silnej i prostej linii grzbietu, nieco spadzistym zadzie i mocnych pęcinach. Zwierze był posłuszne i jak typowa baba raz to się wdzięczyło, a raz gniewało. Drugim powodem do radości był starannie nasmarowany mazidłem karabin, połyskującym jeszcze od nowości.
Jednak dzisiejszego dnia jego radość była spowodowana reakcją ludzi na jego osobę. Vain w ostatnich dniach spotykał się z dość podejrzanym "byłym" cygnarskim kryminalistą. I jeszcze należy dodać, że artystą. Spora blizna w postaci różowej i szerokiej szramy ciągnąca się na ukos przez gębę oraz przez sporą część piersi strasznie Rogana mierziła i budziła nieprzyjemne wspomnienia.
Raz, że powstałą gdy zachował się jak zuchwały głupiec, to jeszcze za podkuszeniem ze strony kompanów, którzy koniec końcem z opresji wyszli obronną ręką.
Otóż cygnarczyk wydziergał na Roganowej sznycie iście wspaniałego smoka. Smok mienił się od złota i czerwieni, a z pyska tryskał mu strumień płomieni. Gadzina tak była pomyślana, aby można na niej było dorabiać kolejne głowy, bo Rogan był realistą i domyślał się, że blizn jeszcze mu przybędzie.
Teraz jednak dziara miała jedna głowę. Jej szyja pełzła po od piersi poprzez szyję na żuchwę i policzek Vaina. Tak była sprytnie ułożona, że oko smoka, nie przypadkowo pokrywało się z lewym okiem morridańczyka. Jeszcze należy dodać, że cygnarczyk znał się na swoim fachu, bo gdy Rogan miał oko zamknięte, wiać było pionową źrenicę smoka. Smok reagował także na mimikę twarzy, bo gdy Rogan się srożył i marszczył brwi, smok także wyglądał na wściekłego. Inaczej mówiąc istne cudo i artystyczny majstersztyk!
I to właśnie dzisiejszego dnia Rogan po raz pierwszy ściągnął bandaże i wyruszył na miasto wzbudzając istną sensację.
Morridańczyk widząc gości ściągnął nieco rozchełstana na piersi koszulę i spoważniał. Zasiadł za stołem i się przedstawił nowo przybyłemu.
- Vain. Rogan Vain.
Jednak dzisiejszego dnia jego radość była spowodowana reakcją ludzi na jego osobę. Vain w ostatnich dniach spotykał się z dość podejrzanym "byłym" cygnarskim kryminalistą. I jeszcze należy dodać, że artystą. Spora blizna w postaci różowej i szerokiej szramy ciągnąca się na ukos przez gębę oraz przez sporą część piersi strasznie Rogana mierziła i budziła nieprzyjemne wspomnienia.
Raz, że powstałą gdy zachował się jak zuchwały głupiec, to jeszcze za podkuszeniem ze strony kompanów, którzy koniec końcem z opresji wyszli obronną ręką.
Otóż cygnarczyk wydziergał na Roganowej sznycie iście wspaniałego smoka. Smok mienił się od złota i czerwieni, a z pyska tryskał mu strumień płomieni. Gadzina tak była pomyślana, aby można na niej było dorabiać kolejne głowy, bo Rogan był realistą i domyślał się, że blizn jeszcze mu przybędzie.
Teraz jednak dziara miała jedna głowę. Jej szyja pełzła po od piersi poprzez szyję na żuchwę i policzek Vaina. Tak była sprytnie ułożona, że oko smoka, nie przypadkowo pokrywało się z lewym okiem morridańczyka. Jeszcze należy dodać, że cygnarczyk znał się na swoim fachu, bo gdy Rogan miał oko zamknięte, wiać było pionową źrenicę smoka. Smok reagował także na mimikę twarzy, bo gdy Rogan się srożył i marszczył brwi, smok także wyglądał na wściekłego. Inaczej mówiąc istne cudo i artystyczny majstersztyk!
I to właśnie dzisiejszego dnia Rogan po raz pierwszy ściągnął bandaże i wyruszył na miasto wzbudzając istną sensację.
Morridańczyk widząc gości ściągnął nieco rozchełstana na piersi koszulę i spoważniał. Zasiadł za stołem i się przedstawił nowo przybyłemu.
- Vain. Rogan Vain.
Ostatnio zmieniony 28 lipca 2014, 15:31 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
27 Katesh 608 OR, Mały Ostrów
Kapitan Watkins dopalił swe cygaro i wrzuciwszy resztkę używki do glinianej popielniczki podniósł się z krzesła ujmując w dłoń zdjętą wcześniej czapkę.
- Cieszę się niezmiernie, że mogłem pomóc - oznajmił oficer ściskając dłoń Yarosa Thane - Wszelkie formalności pozostawiam panom, z mojej strony to wszystko.
Wymieniając uściski dłoni z Grzmocicielami, kapitan opuścił domostwo na Małym Ostrowie pogwizdując pod nosem w sposób świadczący o wyjątkowo dobrym humorze. Humor ten chwilę potem znacząco się pogorszył, gdy oficer przypadkiem wdepnął w leżące na ulicy nieczystości, a stek wyzwisk płynący zza parapetu uchylonego okna przywołał lekkie uśmieszki na usta niektórych Grzmocicieli.
- Niech no który przyniesie papier, to spiszemy umowę tutaj na miejscu, a notariousz nam ją jeno poświadczy w kantorku w porcie - powiedział Reynard - Znam kilku niedrogich, od ręki ją opieczętują.
Kapitan Watkins dopalił swe cygaro i wrzuciwszy resztkę używki do glinianej popielniczki podniósł się z krzesła ujmując w dłoń zdjętą wcześniej czapkę.
- Cieszę się niezmiernie, że mogłem pomóc - oznajmił oficer ściskając dłoń Yarosa Thane - Wszelkie formalności pozostawiam panom, z mojej strony to wszystko.
Wymieniając uściski dłoni z Grzmocicielami, kapitan opuścił domostwo na Małym Ostrowie pogwizdując pod nosem w sposób świadczący o wyjątkowo dobrym humorze. Humor ten chwilę potem znacząco się pogorszył, gdy oficer przypadkiem wdepnął w leżące na ulicy nieczystości, a stek wyzwisk płynący zza parapetu uchylonego okna przywołał lekkie uśmieszki na usta niektórych Grzmocicieli.
- Niech no który przyniesie papier, to spiszemy umowę tutaj na miejscu, a notariousz nam ją jeno poświadczy w kantorku w porcie - powiedział Reynard - Znam kilku niedrogich, od ręki ją opieczętują.
Która strona bierze na siebie koszt 10 koron za opłatę notarialną? Od strony formalnej, w razie niedotrzymania przez Thane warunków najmu Grzmociciele mogą dochodzić od Loży Złotego Tyugla zadośćuczynienia przed sądem we Fharinie.
-Cieszę się, że dobilismy targu. Proponuje aby koszty notarialne podzielić na pól, w ramach uczciwości. Przypominam jednak, że moja śmierć raczej nie przyspoży wam zarobku skoro wynajmuję was z własnej kieszeni. Pół kwoty na początku i pół po powrocie? Kiedy jesteście w stanie być gotowi do wyruszenia? - Yaros od razu przeszedł do sedna sprawy.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
27 Katesh 608 OR, Mały Ostrów
Ponieważ Stryker najlepiej władał rysikiem spośród wszystkich Grzmocicieli, mimo kłopotów związanych z niedawną utratą jednego oka nader szybko spisał stosowną umowę, ograniczając liczbę pokreślonych słów do zaledwie kilku błędów nie wpływających w żaden sposób na treść dokumentu.
- Jaką drogą mielibyśmy wyruszyć do celu? - zapytał w międzyczasie Bannister, studiujący uważnie wzrokiem przedstawiciela fharińskiej Loży - Wzdłuż rzeki?
- Liczyłem, że wy posłużycie mi stosowną radę - odparł Thane - Wydaje mi się, że najprościej byłoby udać się gościńcem do Divinium, poprzez Langmere, potem zaś odbić górskim traktem w stronę Turni Sandholma. Znacie te okolice? Byliście kiedyś w Langmere albo i dalej w górze Murkhamu?
Ponieważ Stryker najlepiej władał rysikiem spośród wszystkich Grzmocicieli, mimo kłopotów związanych z niedawną utratą jednego oka nader szybko spisał stosowną umowę, ograniczając liczbę pokreślonych słów do zaledwie kilku błędów nie wpływających w żaden sposób na treść dokumentu.
- Jaką drogą mielibyśmy wyruszyć do celu? - zapytał w międzyczasie Bannister, studiujący uważnie wzrokiem przedstawiciela fharińskiej Loży - Wzdłuż rzeki?
- Liczyłem, że wy posłużycie mi stosowną radę - odparł Thane - Wydaje mi się, że najprościej byłoby udać się gościńcem do Divinium, poprzez Langmere, potem zaś odbić górskim traktem w stronę Turni Sandholma. Znacie te okolice? Byliście kiedyś w Langmere albo i dalej w górze Murkhamu?
Wiele wskazuje na to, że Wasz zleceniodawca zamierza ruszyć w drogę jak najszybciej. Bierzecie połowę wynagrodzenia jako zaliczkę? Macie do Yarosa jakieś dodatkowe pytania?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Połowa z góry może być. Wyruszyć możemy jutro z rana co myślicie?
W okolicach Langmere byłem, w górze Murkhamu zaś się nie zdarzyło.
W okolicach Langmere byłem, w górze Murkhamu zaś się nie zdarzyło.
Chcę ulokować to w jakimś banku, uczciwym. Znaczy 75 koron. 15 własnych biorę na wydatki. Kupuję zapasy w 1 stronę, dla siebie i obrok dla konia.
Chyba, że obrok i zapasy spoko można nabyć po drodze, to biorę tylko na 1 dzień.
Chyba, że obrok i zapasy spoko można nabyć po drodze, to biorę tylko na 1 dzień.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
27 Katesh 608 OR, Mały Ostrów
Grzmociciele starannie ukryli swe zaskoczenie, kiedy Yaros Thane sięgnął pod połę lekkiego płaszcza i wyciągnąwszy z jakiejś kieszonki solidny trzos wysypał z niego stosik niewielkich monet, wszystkich bez wyjątku złotych.
- Biada temu, kto przy mnie ośmieli się podważyć rzetelność Loży - oznajmił Rogan Vain, krzywiąc swą okaleczoną i na dodatek przyozdobioną świeżym tatuażem twarz w grymasie - Jesteście od teraz moim ulubionym płatnikiem, panie Thane.
Przedstawiciel Loży uśmiechnął się w odpowiedzi półgębkiem, odliczył stosowną zaliczkę przy miłym dla uszu Grzmocicieli dźwięku uderzających o siebie monet, po czym odwiesił sakiewkę na skórzany pas.
- Skoro umowa spisana, chodźmy ją podpisać - powiedział przesuwając oczami po sporządzonym przez Strykera dokumencie - Zaskakująca znajomość kaligrafii, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Kto zechce mi wskazać drogę do notariusza?
Grzmociciele starannie ukryli swe zaskoczenie, kiedy Yaros Thane sięgnął pod połę lekkiego płaszcza i wyciągnąwszy z jakiejś kieszonki solidny trzos wysypał z niego stosik niewielkich monet, wszystkich bez wyjątku złotych.
- Biada temu, kto przy mnie ośmieli się podważyć rzetelność Loży - oznajmił Rogan Vain, krzywiąc swą okaleczoną i na dodatek przyozdobioną świeżym tatuażem twarz w grymasie - Jesteście od teraz moim ulubionym płatnikiem, panie Thane.
Przedstawiciel Loży uśmiechnął się w odpowiedzi półgębkiem, odliczył stosowną zaliczkę przy miłym dla uszu Grzmocicieli dźwięku uderzających o siebie monet, po czym odwiesił sakiewkę na skórzany pas.
- Skoro umowa spisana, chodźmy ją podpisać - powiedział przesuwając oczami po sporządzonym przez Strykera dokumencie - Zaskakująca znajomość kaligrafii, w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Kto zechce mi wskazać drogę do notariusza?
Gwoli uniknięcia nieścisłości, Thane zaproponował Wam 150 koron do podziału, nie 150 na głowę! Po podziale wychodzi Wam 30 koron na osobę - chyba, że ktoś nie zechce wyjechać w podróż. To mniej więcej tyle samo, co proponował swego czasu Forsythe: standardowa stawka dla przeciętnych najmitów w czasach wojennego kryzysu.
Pierwszy nocleg najpewniej urządzicie w Langmere, więc tam będzie można dokupić obrok. Kto idzie z Thane do notariusza, a kto reaguje na nerwowe spojrzenia Bancrofta, który chyba czeka, aż gość wyjdzie, by podzielić się z Wami jakimiś wieściami?
Pierwszy nocleg najpewniej urządzicie w Langmere, więc tam będzie można dokupić obrok. Kto idzie z Thane do notariusza, a kto reaguje na nerwowe spojrzenia Bancrofta, który chyba czeka, aż gość wyjdzie, by podzielić się z Wami jakimiś wieściami?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
27 Katesh 608 OR, domostwo Grzmocicieli
Kiedy przedstawiciel Loży i towarzyszący mu Bannister wyszli na poszukiwania notariusza, Leto przysunął swe krzesło bliżej stołu i pochylił się nad blatem spoglądając z wyraźnym niepokojem na Strykera, Vaina i Longswortha.
- Wracam z portu - oznajmił Książę - Rybacy wyłowili dzisiaj z morza zwłoki Belkera. Nie utonął przypadkiem, tego możecie być pewni. Widziałem trupa i powiadam wam, nie miał Jonas lekkiej śmierci. Ktoś się nad nim bardzo mocno pastwił przed poderżnięciem gardła.
Ucieszeni jeszcze chwilę wcześniej wizytą gości Grzmociciele spoważnieli w ułamku chwili, przybrali szczerze zatroskane miny.
- Wiesz, kto to zrobił? - spytał Morridańczyk, wodząc odruchowo czubkiem palca po nadal się gojącej szramie na twarzy.
- Pojęcia nie mam - wzruszył ramionami Leto - Napatoczyłem się na rybaków, kiedy wyciągali ciało z łódki.
- Dwa dni temu go widziałem na mieście - powiedział półgłosem Hawke - W karczmie był, akuratnie się za macanie dziwki brał. Myślicie, że ktoś go zarżnął z powodu naszych pereł?
Kiedy przedstawiciel Loży i towarzyszący mu Bannister wyszli na poszukiwania notariusza, Leto przysunął swe krzesło bliżej stołu i pochylił się nad blatem spoglądając z wyraźnym niepokojem na Strykera, Vaina i Longswortha.
- Wracam z portu - oznajmił Książę - Rybacy wyłowili dzisiaj z morza zwłoki Belkera. Nie utonął przypadkiem, tego możecie być pewni. Widziałem trupa i powiadam wam, nie miał Jonas lekkiej śmierci. Ktoś się nad nim bardzo mocno pastwił przed poderżnięciem gardła.
Ucieszeni jeszcze chwilę wcześniej wizytą gości Grzmociciele spoważnieli w ułamku chwili, przybrali szczerze zatroskane miny.
- Wiesz, kto to zrobił? - spytał Morridańczyk, wodząc odruchowo czubkiem palca po nadal się gojącej szramie na twarzy.
- Pojęcia nie mam - wzruszył ramionami Leto - Napatoczyłem się na rybaków, kiedy wyciągali ciało z łódki.
- Dwa dni temu go widziałem na mieście - powiedział półgłosem Hawke - W karczmie był, akuratnie się za macanie dziwki brał. Myślicie, że ktoś go zarżnął z powodu naszych pereł?
No właśnie, wiele pytań i wszystkie bez odpowiedzi. Jakieś koncepty?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
27 Katesh 608 OR, centrum Clockers Cove
Reynard Bannister i Yaros Thane przemierzyli spokojnym krokiem ulice dzielące zapuszczony Mały Ostrów od środkowej części miasta, pełnej kantorów, biur i sklepów dla zamożniejszej części społeczeństwa. Rozmowa między mężczyznami wyraźnie się nie kleiła, najpewniej przez wzgląd na wzajemną rezerwę i brak wspólnych tematów. Wymieniwszy kilka komentarzy tyczących się pogody, wieści z północnego frontu oraz rosnących cen, obaj świeżo upieczeni znajomi odwiedzili wskazanego przez Bannistera notariusza.
Przestudiowanie dokumentu oraz przystawienie do niego pieczęci zajęło staremu właścicielowi kantoru mniej czasu niż przeliczenie wręczonej mu zapłaty.
- Spotkajmy się jutro godzinę po świcie przed waszym domem - zaproponował Thane, a sierżant przystał na to bez wahania.
Schowawszy umowę do kieszeni Reynard uścisnął dłoń wysłannika Loży i pożegnawszy się z nim pomaszerował z powrotem na Mały Ostrów, rozważając w myślach wszelkie scenariusze mogące towarzyszyć podróży w góry Wyrmwallu.
Reynard Bannister i Yaros Thane przemierzyli spokojnym krokiem ulice dzielące zapuszczony Mały Ostrów od środkowej części miasta, pełnej kantorów, biur i sklepów dla zamożniejszej części społeczeństwa. Rozmowa między mężczyznami wyraźnie się nie kleiła, najpewniej przez wzgląd na wzajemną rezerwę i brak wspólnych tematów. Wymieniwszy kilka komentarzy tyczących się pogody, wieści z północnego frontu oraz rosnących cen, obaj świeżo upieczeni znajomi odwiedzili wskazanego przez Bannistera notariusza.
Przestudiowanie dokumentu oraz przystawienie do niego pieczęci zajęło staremu właścicielowi kantoru mniej czasu niż przeliczenie wręczonej mu zapłaty.
- Spotkajmy się jutro godzinę po świcie przed waszym domem - zaproponował Thane, a sierżant przystał na to bez wahania.
Schowawszy umowę do kieszeni Reynard uścisnął dłoń wysłannika Loży i pożegnawszy się z nim pomaszerował z powrotem na Mały Ostrów, rozważając w myślach wszelkie scenariusze mogące towarzyszyć podróży w góry Wyrmwallu.
Umowa ostemplowana; zakładam, że każdy z Was wyłożył po jednej koronie na koszty notarialne.