PBF - Oddech ciemności

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 28 lipca 2014, 18:11

Coś mi się widzi, że to zlecenie może być nam na rękę, bo kto wie, czy śmierć pasera nie ma z nami związku? Lepiej na wszelki wypadek zniknąć z miasta.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 lipca 2014, 19:13

27 Katesh 608 OR, centrum Clockers Cove

Wracający do domu Reynard Bannister, zupełnie nieświadomy wieści przyniesionych z portu przez Księcia, wstąpił po drodze do jednego z licznych w mieście warsztatów rusznikarskich. Wnętrze zagraconego pomieszczenia pachniało smarami i prochem, tworząc w powietrzu mieszankę, od której jakiejś wątłej damie mogło się zakręcić w głowie.

Reynard lubił ten zapach i lubił czuć w ręce przyjemny ciężar broni. Właściciel warsztatu, podeszły wiekiem Thurianin zwący się Dermot Torcail, tolerował częste wizyty sierżanta, chociaż nie słynął z gadatliwości. Najczęściej nie przerywał wówczas pracy, zerkając na oglądającego wystawione w gablotach rewolwery gościa od czasu do czasu.

- Chcę kupić amunicję do Grifflera - oznajmił Reynard odkładając z pewnym żalem ręczny kulomiot ciężkiego kalibru, mogący bez trudu wybić dziurę wielkości pięści w pancerzu wojbota - Już gotową do użytku. Znajdzie się?

- A czemu ma się nie znaleźć? - wzruszył ramionami Torcail, kładąc na blacie stolika rusznikarskie przyrządy i otwierając jedną z szuflad wielkiego biurka - Ile potrzebujesz, chłopcze?

- Dwadzieścia naboi - powiedział Bannister potrząsając sakiewką.

- W tekturkach czy mosiądzu?
Zapomniałem o jednej ważnej sprawie - amunicja występuje w dwóch wersjach: nabój w otulinie papierowej oraz w metalowej łusce. Pierwsza wersja kosztuje 2 koron za 5 sztuk, ale taka amunicja jest w zrozumiały sposób podatna na deszcz. Wersja z mosiężnymi łuskami kosztuje 3 korony za 5 sztuk, ale deszcz jej nie szkodzi.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 lipca 2014, 19:16

Wezmę w mosiądzu, ostatnio bywam w takich miejscach, że jakoś tam albo cholernie mokro, albo pada. A najczęściej i to i to.
20 w mosiądzu proszę.

Mam więc nie 21 a 17 koron i 20 naboi w mosiądzu i 20 w "tekturce" chyba. Jak sucho używam tych w tekturce oczywiście.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 lipca 2014, 19:24

27 Katesh 608 OR, Mały Ostrów

Wieści o śmierci Jonasa Belkera wprawiły wszystkich Grzmocicieli w zrozumiały niepokój, chociaż nie istniały żadne przesłanki mogące powiązać mieszkańców domostwa na Małym Ostrowie z osobą zamordowanego pasera. Gotowiący się do wyjazdu w Wyrmwall mężczyźni spakowali się skrupulatnie, sprawdzając dokładnie swój ekwipunek, czyszcząc broń i karmiąc zakupione niedawno wierzchowce.

Wieczorny posiłek został zjedzony szybko i bez zbędnych konwersacji, a poruszone przy stole tematy obracały się wyłącznie wokół kwestii wyprawy.

- Jeśli nic nam nie wypadnie w drodze, pierwszy nocleg zaliczymy w Langmere - stwierdził żujący usmażoną w oleju flądrę Vain - Potem niecały dzień do Divinium. Gdzie jest dokładnie ta Turnia Sandholma, pojęcia nie mam, ale albo nam Thane drogę pokaże albo wypytam o nią w Langmere. Tam bez przerwy kręci się pełno górników, któryś musi tę nazwę znać.
Jeśli nie macie żadnych ważnych kwestii do przedyskutowania, możemy przeskoczyć fabułą do następnego dnia!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 lipca 2014, 20:48

28 Katesh 608 OR, Mały Ostrów

Spięci i nerwowi, Grzmociciele obudzili się jeszcze przed świtem, zbierając się pośpiesznie z posłań, znosząc na parter budynku swe podróżne torby i zakładając wyprowadzonym ze stajni koniom siodła. Wszyscy zjedli naprędce resztki ostatniej kolacji, nawet nie siadając do stołu, tylko żując kawałki smażonej ryby w trakcie przygotowań do wyjazdu.

Na zewnątrz panował jeszcze półmrok, z wolna ustępujący pola bladej poświacie poranka. Konie prychały cicho, rżały próbując podbierać sobie nawzajem wsypany do drewnianego koryta obrok.

- Właśnie przyjechał! - rzucił znienacka Vain, który wyjrzał przez okno na uliczkę przed domostwem zaalarmowany odgłosami zbliżającego się wierzchowca.

Otwierając drzwi na parterze Grzmociciele wyszli kolejno na ulicę, wymieniając zdawkowe skinięcia głów ze swoim zleceniodawcą.

Yaros Thane miast zwyczajnego stroju miał na sobie dopasowaną do ciała skórznię o sięgających nadgarstków rękawach i wysokim sztywnym kołnierzu. Jego pierś przecinał szeroki bandolier, w którego uchwytach spoczywały cylindryczne kształty zdecydowanie przypominające Bannisterowi granaty. Częściowo odrzucony w bok podróżny płaszcz odsłaniał przypasany do biodra przedstawiciela Loży rewolwer, noszony w olstrze na prawym boku człowieka.

- Jeśliście gotowi, nie lza mitrężyć czasu - rzucił z wysokości końskiego grzbietu Thane, opierając się ręką o łęk siodła.
Wszystkie rzeczy spakowane, wszyscy gotowi do wyjazdu?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 lipca 2014, 20:51

Czekamy na was od jakiegoś czasu panie Thane, jesteśmy gotowi.

yaro
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 26 lipca 2014, 00:04

Post autor: yaro » 28 lipca 2014, 20:56

- Skoroście gotowi, to na koń! Im szybciej dotrzemy do tej dziury, tym szybciej wrócimy spowrotem do naszych wygodnych łóżek. - prychnął Yaros, wolący konkrety od zbędnych dyskusji, zwłaszcza gdy sprawa wymaga zwykłego działania.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 lipca 2014, 21:13

28 Katesh 608 OR, Mały Ostrów

Bancroft i Stryker wyprowadzili z wewnętrznego dziedzińca wszystkie konie i zaciągnęli wspólnymi siłami drewnianą bramę. Jeden po drugim mężczyźni wsiedli na swe wierzchowce, formując długą kolumnę kierującą się pośród stukotu kopyt ku rogatkom Clockers Cove.

Na ulicach miasta mimo wczesnej pory pojawiało się coraz więcej ludzi, najczęściej robotników ciągnących na ranną zmianę do rozlicznych manufaktur miasta, wywodzących się z biednych dzielnic na obrzeżach Clockers Cove i tyrających w pocie czoła za garść srebra dziennie pośród rujnujących zdrowie wyziewów. Mijający ich jeźdźcy taksowani byli podejrzliwymi spojrzeniami, ale przechodnie szybko tracili zainteresowanie podróżującymi o tak wczesnej porze najemnikami.

Opuszczając w końcu peryferia na zachodnim krańcu miasta jeźdźcy popędzili swe konie ruszając szerokim gościńcem wiodącym wzdłuż nurtu Murkhamu ku rysującym się na horyzoncie strzelistym zboczom Wyrmwallu.

Wschodzące nad wodami Zatoki Cygnarskiej słońce grzało podróżnych coraz przyjemniej w plecy, niosąc ze sobą zapowiedź pogodnej aury.
I poszli w drogę!

Tak sobie myślę, że gdybyście mieli jakieś pytania do Yarosa, wrzućcie je w trybie technicznym w formie punktów, a ja skonstruuję odpowiednią wstawkę fabularną w konsultacji z Yaro...

Herudaio
Reactions:
Posty: 105
Rejestracja: 12 stycznia 2014, 19:59

Post autor: Herudaio » 28 lipca 2014, 21:21

Hawke na nic dodatkowego nie wydaje pieniędzy. 15 koron zostawia przy sobie, resztę zostawia w bezpiecznej skrytce.
- Panie Yaros, opieszałość nie jest wskazana, ale zbytnia pochopność może jeszcze gorzej zaszkodzić. Czy to jaki diabeł z kałuży czy czort w ludzkiej skórze, już w Langmere kończy się cywilizacja i nie wiadomo co można spotkać na trakcie.
Milczący dotychczas Hawke wspiął się zgrabnym ruchem na konia i spojrzał na Vaina, Trzeciego i jeszcze za nimi, jakby kogoś tam oczekiwał.
- Co by wojsko i władze mówiły, to nigdy nie były spokojne okolice - Longsworth spiął konia i ruszył powoli - i raczej nigdy nie będą takie.
"I ask only for an enemy worth fighting,
and a cause worth fighting for."
- Spartan prayer

yaro
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 26 lipca 2014, 00:04

Post autor: yaro » 28 lipca 2014, 21:29

- Panie Hawke, czy gdyby te okolice były bezpieczne to zatrudniałbym was? - odparł z nutką irytacji Yaros. - Zdaje mi sie jednak, że stanie w miejscu nie przybliży mnie do odzyskania pakunku, a was do drugiej części zapłaty, czyż nie? - zapytał retorycznie.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 lipca 2014, 22:23

28 Katesh 608 OR, gościniec do Langmere

Trakt łączący Clockers Cove z Langmere szybko zapełnił się podróżnymi, słusznie ciesząc się reputacją najkrótszej drogi łączącej pobożnych morrowiańskich pielgrzymów całego świata z najstarszym znanym ośrodkiem kultu w zachodnim Immorenie. Na gościńcu pojawiło się zatem wielu pielgrzymujących do Divinium wędrowców, maszerujących wielkimi grupami pośród chóralnych śpiewów i w towarzystwie czujnych patroli drogowej straży finansowanych przez zamieszkujących te ziemie baronów.

Grupka sześciu podróżujących szybko konnych, obwieszonych na dodatek bronią, a nie noszących znaków żadnej znanej stróżom prawa kompanii zaciężnej, budziła wśród użytkowników gościńca sporą uwagę. Grzmociciele zostali kilkakrotnie zatrzymani przez silne patrole konnej straży, ale Yaros Thane za każdym razem kończył dochodzenie paroma słowami, powołując się na interesy Loży Złotego Tygla oraz noszony na palcu prawej dłoni sygnet potwierdzający jego przynależność do tej szacownej organizacji.

- Jak tak dalej pójdzie, będziemy w Langmere sporo przed zmierzchem - skwitował postępy w podróży Rogan Vain, opędzając się dłonią od kilku wyjątkowo natarczywych gzów.
Odcinek gościńca pomiędzy Clockers Cove i Langmere jest najbezpieczniejszym etapem podróży, silnie strzeżonym przez zbrojne poczty miejscowych baronów.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 29 lipca 2014, 07:59

Rogan usiadł wygodnie w siodle o nisko opuszczonych strzemionach. Nowe jeszcze niedopasowane do kształtów jeźdźca siodło w stylu kulbaki poskrzypywało cicho przy każdym ruchu Vaina.
To był bezpieczny odcinek drogi i morridańczyk nie spodziewał się na nim żadnych nieprzyjemnych niespodzianek, dlatego nie narzuciła żadnego konkretnego szyku.
Wyciągnął jedynie wyłudzone od trzeciego cygaro i sprawnie obciął jego końcówkę.

Wciągając w płuca miły aromat tytoniu ciszył się początkiem podróży.

- Widzi mi się, że trzeba pojechać przez Langmare i Divinium, a gdzie konkretnie jest Turnia Sandholma? - zapytał Jarosa.

yaro
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 26 lipca 2014, 00:04

Post autor: yaro » 29 lipca 2014, 08:36

- Obóz położony jest w górach powyżej Divinium, przy źródłach jednego z licznych dopływów Murkhamu. Gdybym wiedział dokładnie to też mniej obawiałbym się o swoje cztery litery do których jestem dość przywiązany. - odparł z rozbrajającą szczerością Yaros. - Podejrzewam, że w Langmare lub Divinium życzliwi ludzie wskażą nam dalszą drogę.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 lipca 2014, 08:48

Stryker jechał dość markotny i normalnie uśmiechnięty i gadatliwy teraz nie odzywał się wiele. Nie wydobrzał jeszcze do końca i nie czuł się zbyt komfortowo na szlaku.

Co innego siedzenie w Clockers Cove i nagrywanie kontraktów, a co innego daleka podróż. Nie żeby miał coś przeciw, ale po prostu nie czuł się dobrze. Oczodół nadal piekł, a blizna na piersi swędziała pod skórznią niemiłosiernie.

Mimo tej markotności i dolegliwości, Nathaniel był w jakiś sobie znany sposób zadowolony. Znów na szlaku, ku kolejnej przygodzie...

Wątek techniczny

Pod moją nieobecność, Grzmociciele podpisali kontrakt i już ruszyli do Langmere. MG też cchciałbym zakupić kul do rewolweru (mogą być metalowe), bo nie miałem szansy tego zadeklarować wcześniej.

Jak wygląda kwestia ran Strykera i Vaina? Nadal jesteśmy technicznie ranni? Nawet jeśli już nie cierpimy fizycznych ran i nasze" spirale życia" są czyste, to i tak będę odgrywał lekką niedyspozycje;)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 29 lipca 2014, 11:57

Stryker rozchmurz się, by Cię pocieszyć dodam, że tam gdzie ruszamy, nie powinno być gatorów i im podobnych.
Ostatnio zmieniony 29 lipca 2014, 13:49 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

ODPOWIEDZ