PBF - Orzeł i tur
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Nie nazywaj mnie księciem, mów do mnie Dagobert, jako inni. Rzymianin chce byśmy mu dalej służyli jako przewodnicy i ochrona, zgodziłem się.
Zobaczymy jak oni żyją, a on jest tu ważny i bogaty.
Zobaczymy jak oni żyją, a on jest tu ważny i bogaty.
Ostatnio zmieniony 31 lipca 2014, 23:05 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Rikandur
- Reactions:
- Posty: 392
- Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
- Has thanked: 36 times
- Been thanked: 3 times
"Słaby. Jak on reprezentuje siłę Rzymian, jako wódz ... sam wiesz. Ludzie są jak wilcy, nie jak psy. Dla mnie jesteś księciem u którego boku czeka mnie chwała. Dagobercie. Co to był za ślad ? Zdziczały Rzymianin, czy raczej ... berserk ?"
Odparł mu drużynnik, pochylając lekko głowę. Jak książe woli, jacyś Rzymianie mogą znać ludzką mowę. Nie wszyscy muszą być słabi i głupi. Uśmiechnął się w głebi brody.
"Ciekaw jestem tego co te ślady zostawił. Popatrzyłbym jak wielki Rzymianin walczy z tym. Ten jednooki śpiewak ballad powinien być bardziej szanowany przez tych głupców."

Odparł mu drużynnik, pochylając lekko głowę. Jak książe woli, jacyś Rzymianie mogą znać ludzką mowę. Nie wszyscy muszą być słabi i głupi. Uśmiechnął się w głebi brody.
"Ciekaw jestem tego co te ślady zostawił. Popatrzyłbym jak wielki Rzymianin walczy z tym. Ten jednooki śpiewak ballad powinien być bardziej szanowany przez tych głupców."
O właśnie, Karol gada tylko w Germańskim. I Galijskim/Celtyckim. Tak na przyszłość.
Tak dokładnie, ja próbowałem mały obrazeczek wstawić ale mi strona grymasi.
Tak dokładnie, ja próbowałem mały obrazeczek wstawić ale mi strona grymasi.

-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
U Rzymian wodzowie nie walczą obok wojowników, dowodzą zza linii wojsk.
Miej baczenie co mówisz, on może znać nasz język. I nie zabijaj nikogo bez mojego rozkazu Karlu od Topora, jesteś porywczy, czasami zanadto. Dobrze?
Co do śladu nie wiem co to było, może jakiś leśny demon.
Miej baczenie co mówisz, on może znać nasz język. I nie zabijaj nikogo bez mojego rozkazu Karlu od Topora, jesteś porywczy, czasami zanadto. Dobrze?
Co do śladu nie wiem co to było, może jakiś leśny demon.
Ostatnio zmieniony 02 sierpnia 2014, 17:52 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Colonia Ulpia Traiana, 124 AD
Maszerując drogą biegnącą pomiędzy uprawnymi polami, czterej germańscy barbarzyńcy oraz budzący zdziwienie wśród rolników wielki Libijczyk wysforowali się daleko przed zaprzęgi karawany. O ile Onomatopejusz nawet nie uniósł na widok miejskiej palisady brwi, czterej Germanie przycichli nieco w obliczu potęgi rzymskiej cywilizacji.
Rozciągające się przed ich oczami miasto jawiło się barbarzyńcom nieprawdopodobnym mrowiskiem pełnym niezliczonych rzesz ludzi, niezwykłych budowli z gładko obrobionego jasnego kamienia oraz dźwięków i zapachów, do których żaden z nich nie zdążył jeszcze przywyknąć.
- Podobno Rzym jest jeszcze większy - mruknął Lupus, wpatrując się w ustawioną na wysokiej wieży platformę wartowniczą. Słysząc te słowa czarnoskóry olbrzym zaczął się śmiać w niepohamowany sposób, nie potrafiąc powstrzymać wielkiej wesołości.
- A ten czego tak rechocze? - zapytał Karolus, oglądając się z dziwnym błyskiem w oczach na człowieka o przerażająco czarnej barwie skóry, najpewniej będącego potomstwem spłodzonym w akcie rytualnej kopulacji przez jakiegoś mrocznego germańskiego boga puszczy i wiedźmy.
[center]
[/center]
Maszerując drogą biegnącą pomiędzy uprawnymi polami, czterej germańscy barbarzyńcy oraz budzący zdziwienie wśród rolników wielki Libijczyk wysforowali się daleko przed zaprzęgi karawany. O ile Onomatopejusz nawet nie uniósł na widok miejskiej palisady brwi, czterej Germanie przycichli nieco w obliczu potęgi rzymskiej cywilizacji.
Rozciągające się przed ich oczami miasto jawiło się barbarzyńcom nieprawdopodobnym mrowiskiem pełnym niezliczonych rzesz ludzi, niezwykłych budowli z gładko obrobionego jasnego kamienia oraz dźwięków i zapachów, do których żaden z nich nie zdążył jeszcze przywyknąć.
- Podobno Rzym jest jeszcze większy - mruknął Lupus, wpatrując się w ustawioną na wysokiej wieży platformę wartowniczą. Słysząc te słowa czarnoskóry olbrzym zaczął się śmiać w niepohamowany sposób, nie potrafiąc powstrzymać wielkiej wesołości.
- A ten czego tak rechocze? - zapytał Karolus, oglądając się z dziwnym błyskiem w oczach na człowieka o przerażająco czarnej barwie skóry, najpewniej będącego potomstwem spłodzonym w akcie rytualnej kopulacji przez jakiegoś mrocznego germańskiego boga puszczy i wiedźmy.
[center]
[/center]
Oto rzymskie miasto Colonia Ulpia Traiana, położone w dolnej części Renu, w dzisiejszej północnej Nadrenii. W roku 124 AD było domem dla dziesięciu tysięcy mieszkańców, nie licząc stacjonujących po sąsiedzku żołnierzy jednego legionu. Wejdziecie do miasta bramą przy amfiteatrze.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Miasto Rzym... - śpiewnym głosem oświadczył Onomatopejusz w germańskim: - Jest po stokroć większy, niż to prowincjonalne miasteczko. Amfiteatr, czyli ten budynek po prawej, który w Rzymie zwany Colloseum pomieściłby całą ludność tego Colonii, wraz ze stacjonującym legionem i mielibyście wrażenie, że jest pusto! Dziwota, że się śmieję, widząc wasze rozdziawione z byle powodu gęby?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- W istocie w barbarzyńskich krainach północy niewe ludzi mej karnacji, choć w Rzymie to żadna dziwota. Nie znałem swoich rodziców. Urodziłem się jako niewolny, ale wiem, że ludzo o hebanowej skórze sprowadza z Puntu i Kartaginy, po drugiej stronie Mare Meditarenaum. Takoż mniemam, że i ja stamtąd swe korzenie wiodę.
-
Rikandur
- Reactions:
- Posty: 392
- Rejestracja: 06 lipca 2013, 21:40
- Has thanked: 36 times
- Been thanked: 3 times
"Mówisz jak druidzi z Czarnego Lasu ... on jest człowiekiem ? Myślałem że młody troll. Rzym sto razy większy niż ta kamienna wioska. Chmm ... spalenie tego do gołej ziemi dużo chwały by dało. Prawie tyle co smoka zabicie dało Ziegfriedowi."
Karl, nazywany tak przez zapadłe plemiona pseudo-Germanów znad Odry i innych Prusaków, okazał niezwykłe zdziwienie gdy Onomatopejusz przyznał się do bycia człowiekiem.
"Ale jak one cie w niewoli trzymały, te Rzymianie ? Słabe toto, jedną ręką złamiesz. Bo na wielkoluda z sercem dziecka nie wyglądasz. Taki to posłuszny bywa, ty gadasz bystrze I walczysz zaciekle."
Karl, nazywany tak przez zapadłe plemiona pseudo-Germanów znad Odry i innych Prusaków, okazał niezwykłe zdziwienie gdy Onomatopejusz przyznał się do bycia człowiekiem.
"Ale jak one cie w niewoli trzymały, te Rzymianie ? Słabe toto, jedną ręką złamiesz. Bo na wielkoluda z sercem dziecka nie wyglądasz. Taki to posłuszny bywa, ty gadasz bystrze I walczysz zaciekle."
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Lupus jako obieżyświat znała nieco łacinę, choć był z natury milczkiem. Mądrość jego ludu powtarzała, że mało mówiąc jest więcej czasu na słuchanie. Słuchając natomiast dawało możliwość poznania o wiele większą niż gadanie.
Przyjął propozycję rzymianina, bo bardzo interesowała go ta obca potężna nacja. Wydawało się, że posiadają oni wiedzę tak ogromną jak nikt inny na ziemi. To tworzyło z nich niemal bogów, czy półbogów. Jak jednak wiadomo poza mocą charakteryzowali się także wieloma przywarami jak pych, arogancja o chciwość.
Wilk przechadzał się po mieście przysłuchując się rozmowom towarzyszy i analizując otoczenie.
Przyjął propozycję rzymianina, bo bardzo interesowała go ta obca potężna nacja. Wydawało się, że posiadają oni wiedzę tak ogromną jak nikt inny na ziemi. To tworzyło z nich niemal bogów, czy półbogów. Jak jednak wiadomo poza mocą charakteryzowali się także wieloma przywarami jak pych, arogancja o chciwość.
Wilk przechadzał się po mieście przysłuchując się rozmowom towarzyszy i analizując otoczenie.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Colonia Ulpia Traiana, 124 AD
Wkroczywszy do miasta, przybywający z Colonii Agrippinensis wędrowcy ruszyli kamiennymi ulicami rozglądając się wokół siebie w sposób mający zamaskować wrażenie, jakie wywarło na nich rzymskie miasto. Czterej germańscy wojownicy mieli już pewne obycie z Imperium i bywali we wszystkich rzymskich osadach na brzegach Renu, ale za każdym razem rozmach tych metropolii zapierał im dech w piersiach. Nawykli do drewnianych chat krytych suchą trawą i niskich zagród dla włochatego bydła, nie pojmowali tego jak można było wznosić wielopiętrowe budowle ze zdobionego kamienia i wykładać doskonale do siebie pasującymi kostkami wapienia szerokie drogi.
Kręcący się na tych ulicach ludzie również w niczym nie przypominali mieszkańców sadyb nad Lippe: kolorowo odziani i dobrze odżywieni Rzymianie sprawiali wrażenie istot pochodzących z innego świata - jak nie szukając daleko podobieństw, ich czarnoskóry przypadkowy towarzysz podróży.
Jadący przodem Lucius Corbulo ściągał na siebie wiele ciekawskich spojrzeń, toteż przemierzał ulice dumnie wyprostowany i odpowiadający na padające z tłumu pozdrowienia lekkimi skinięciami głowy.
[center]
[/center]
Wkroczywszy do miasta, przybywający z Colonii Agrippinensis wędrowcy ruszyli kamiennymi ulicami rozglądając się wokół siebie w sposób mający zamaskować wrażenie, jakie wywarło na nich rzymskie miasto. Czterej germańscy wojownicy mieli już pewne obycie z Imperium i bywali we wszystkich rzymskich osadach na brzegach Renu, ale za każdym razem rozmach tych metropolii zapierał im dech w piersiach. Nawykli do drewnianych chat krytych suchą trawą i niskich zagród dla włochatego bydła, nie pojmowali tego jak można było wznosić wielopiętrowe budowle ze zdobionego kamienia i wykładać doskonale do siebie pasującymi kostkami wapienia szerokie drogi.
Kręcący się na tych ulicach ludzie również w niczym nie przypominali mieszkańców sadyb nad Lippe: kolorowo odziani i dobrze odżywieni Rzymianie sprawiali wrażenie istot pochodzących z innego świata - jak nie szukając daleko podobieństw, ich czarnoskóry przypadkowy towarzysz podróży.
Jadący przodem Lucius Corbulo ściągał na siebie wiele ciekawskich spojrzeń, toteż przemierzał ulice dumnie wyprostowany i odpowiadający na padające z tłumu pozdrowienia lekkimi skinięciami głowy.
[center]
[/center]
Dzicz pozostała daleko w tyle - witajcie w cywilizowanym (fuj) świecie! 