Chodź idziemy do baru Simpson, może rano jest tam mniejszy tłok, a jak dalej nie da się wejść to zjemy w kantynie.
PBF - Ścigając samego siebie
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Chudzielec mimowolnie oblizał się przypominając sobie wyżerkę zafundowaną przez armię RNK w Primm. Musiał przyznać, że tamten posiłek, choć wojskowy był pierwszej klasy, albo po prostu Bart był taki głodny. Zgadzał się wyjątkowo z Flanaganem aby skoczyć do baru i fundnąć sobie jakieś rarytasy na śniadanie. Nie żeby zależało mu na wypatrzeniu koleżki w garniaku ćmiącego lux szlugaresy. Żołądek Simpsona domagał się krwistego steka albio chociaż szaszłyków z gekona:
- Dzięki szefunciu. Ale my się kopsniemy do baru na jakąś super wyżerkę... Nie to żeby nasze chamskie gardła nie lubiły waszych konserw, ale nie pamiętam kiedy jakąś porządną paszę w gębie miałem.
- Dzięki szefunciu. Ale my się kopsniemy do baru na jakąś super wyżerkę... Nie to żeby nasze chamskie gardła nie lubiły waszych konserw, ale nie pamiętam kiedy jakąś porządną paszę w gębie miałem.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przyczółek Mojave, punkt graniczny
Major Knight nic w pierwszej chwili nie odrzekł, ale spoglądający na niego kątem oka John z miejsca uświadomił sobie, że coś było nie tak. Republikański oficer sposępniał, stężał zauważalnie usłyszawszy słowa kurierów.
- Nie chciałbym pozostawić między nami niedomówień - oznajmił Knight wkładając palce dłoni za pasek spodni - Nominalnie pełnię funkcję dowódcy posterunku, ale Strażnik Jackson przewyższa mnie rangą. Co więcej, pracuje po dwadzieścia godzin dziennie od chwili ogłoszenia podwyższonego stanu gotowości dla zachodniej Nevady. Jeśli prosi kogoś na rozmowę, to nie jest to prośba w normalnym tego słowa znaczeniu.
Major urwał na chwilę oglądając się w stronę ładujących na ciężarówki jakieś skrzynie żołnierzy.
- Chodźcie ze mną, szkoda czasu - odezwał się po kilku sekundach - Im szybciej załatwimy pewne sprawy, tym szybciej wyjedziecie.
Major Knight nic w pierwszej chwili nie odrzekł, ale spoglądający na niego kątem oka John z miejsca uświadomił sobie, że coś było nie tak. Republikański oficer sposępniał, stężał zauważalnie usłyszawszy słowa kurierów.
- Nie chciałbym pozostawić między nami niedomówień - oznajmił Knight wkładając palce dłoni za pasek spodni - Nominalnie pełnię funkcję dowódcy posterunku, ale Strażnik Jackson przewyższa mnie rangą. Co więcej, pracuje po dwadzieścia godzin dziennie od chwili ogłoszenia podwyższonego stanu gotowości dla zachodniej Nevady. Jeśli prosi kogoś na rozmowę, to nie jest to prośba w normalnym tego słowa znaczeniu.
Major urwał na chwilę oglądając się w stronę ładujących na ciężarówki jakieś skrzynie żołnierzy.
- Chodźcie ze mną, szkoda czasu - odezwał się po kilku sekundach - Im szybciej załatwimy pewne sprawy, tym szybciej wyjedziecie.
Wygląda na to, że Jackson nie zamierza dołączyć do Was w barze...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Wizja krwistego, zgrillowanego steka prysła w głowie Chudzielca niczym mydlana bańka. Mężczyzna wydał siebie ciche jęknięcie zawodu, ale żołądek domagał się głośno swojego, głośno burcząc. Simpson z kwaśną miną ruszył za oficerem dopytując się stanowczo:
- Ale zdążymy przed wyjazdem opierdolić śniadanie majorze? Albo chociaż jakąś paszę na drogę dostaniemy na wynos. Myślałem że ten cały Jackson chce się z nami widzieć po szamce, a nie tak na czczo...
- Ale zdążymy przed wyjazdem opierdolić śniadanie majorze? Albo chociaż jakąś paszę na drogę dostaniemy na wynos. Myślałem że ten cały Jackson chce się z nami widzieć po szamce, a nie tak na czczo...
Ostatnio zmieniony 13 sierpnia 2014, 10:01 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przyczółek Mojave, punkt graniczny
Knight pokiwał głową w wyrazie zrozumienia, okręcił się bokiem do kurierów zamierzając poprowadzić ich osobiście do budynku sztabu.
- Nic się nie stało - oznajmił oficer, kiedy obaj kurierzy wieszali na ramionach otrzymane dzień wcześniej od wojska karabinki - Ludzie mieszkający w Nevadzie wiedzą bardzo mało na temat Republiki, chociaż staramy się to zmienić. Uruchomiliśmy kilka cywilnych projektów w McCaffran, zwłaszcza edukacyjnych, ale mnóstwo pracy wciąż zostaje do zrobienia. Zostawcie te materace, sierżant Lee zaraz je zabierze.
Idąc wzdłuż ogrodzenia tymczasowego obozu dla podróżnych, major zaczął się przyglądać w milczeniu stłoczonym po przeciwnej stronie ludziom, budzącym się powoli i pośród głośnego narzekania w bladym świetle poranka.
- Strażnicy RNK należą do osobnej formacji, ale mogą przejmować dowodzenie nad regularną armią. Ich ranga odpowiada majorowi właśnie, a w przypadku równorzędnej sytuacji ma pierwszeństwo. Miejcie to na względzie w trakcie spotkania, bo Jackson jest w tej chwili dowódcą garnizonu Przyczółka.
Knight pokiwał głową w wyrazie zrozumienia, okręcił się bokiem do kurierów zamierzając poprowadzić ich osobiście do budynku sztabu.
- Nic się nie stało - oznajmił oficer, kiedy obaj kurierzy wieszali na ramionach otrzymane dzień wcześniej od wojska karabinki - Ludzie mieszkający w Nevadzie wiedzą bardzo mało na temat Republiki, chociaż staramy się to zmienić. Uruchomiliśmy kilka cywilnych projektów w McCaffran, zwłaszcza edukacyjnych, ale mnóstwo pracy wciąż zostaje do zrobienia. Zostawcie te materace, sierżant Lee zaraz je zabierze.
Idąc wzdłuż ogrodzenia tymczasowego obozu dla podróżnych, major zaczął się przyglądać w milczeniu stłoczonym po przeciwnej stronie ludziom, budzącym się powoli i pośród głośnego narzekania w bladym świetle poranka.
- Strażnicy RNK należą do osobnej formacji, ale mogą przejmować dowodzenie nad regularną armią. Ich ranga odpowiada majorowi właśnie, a w przypadku równorzędnej sytuacji ma pierwszeństwo. Miejcie to na względzie w trakcie spotkania, bo Jackson jest w tej chwili dowódcą garnizonu Przyczółka.
Luźna konwersacja...
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Chudzielec z zaciekawieniem słuchał Knighta wyłuszczającego niuanse RNK. Gdy major skończył, Simspon uśmiechnął się szeroko, jak zwykle odsłaniając popsute zęby:
- Ty, no to niezły nas zaszczyt kopnął. Z samymi dowódcami gadamy. Najpierw z Wami oficerze, potem z Jacksonem, jak jakieś VIPy! A czego może od nas chcieć Strażnik?
- Ty, no to niezły nas zaszczyt kopnął. Z samymi dowódcami gadamy. Najpierw z Wami oficerze, potem z Jacksonem, jak jakieś VIPy! A czego może od nas chcieć Strażnik?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przyczółek Mojave, punkt graniczny
W niewielkim pomieszczeniu pełniącym rolę biura Strażnika znajdowało się więcej osób, co Flanagan odnotował z mieszaniną podejrzliwości i zaciekawienia. Oficer RNK siedział za porysowanym metalowym biurkiem, na którym piętrzyły się pospinane agrafkami segregatory, wiodąc rozmowę z parą mężczyzn oraz kobietą, na widok której John poczuł nagły ucisk w gardle.
Jej włosy miały leciutko rudy odcień, z miejsca przywodząc kurierowi na myśl Cathy z posterunku policji na autostradzie, kiedy jednak odwróciła głowę w kierunku przybyszów, wszelkie podobieństwa zniknęły. Flanagan poczuł się przykuty do miejsca wzrokiem dziewczyny, ponieważ jej oczy różniły się od siebie barwą: jedno było błękitne, drugie zaś zielone, dowodząc jakiejś bardzo rzadkiej i specyficznej mutacji.
- Dziękuję, majorze - Strażnik Jackson skinął głową w stronę Knighta, ten zaś zamknął za plecami kurierów drzwi. W ciasnym pomieszczeniu z miejsca zrobiło się jeszcze ciaśniej, chociaż stojący z braku wyboru tuż za plecami dziewczyny chudzielec nie uznał tego za przykrą niewygodę.
- Panowie, pozwólcie, że przedstawię - ciemnoskóry Strażnik wciąż miał na twarzy swe przeciwsłoneczne okulary, przez co Flanagan nie miał pojęcia, gdzie jego rozmówca dokładnie spoglądał - To Bart Simpson i John Flanagan, to zaś Sue Anderson, Jim Doe i Neill Jackson. Zbieżność nazwisk przypadkowa, nie jesteśmy spokrewnieni.
Noszący przy pasie dwie Beretty młody mężczyzna w skórzanym pancerzu roześmiał się krótko, najwyraźniej rozbawiony sugestią ewentualnego pokrewieństwa z Afroamerykaninem.
- Poprosiłem waszą piątkę na spotkanie, ponieważ mam dla was pewną propozycję - Strażnik przeszedł od razu do meritum sprawy, co Flanagana szczerze ucieszyło, ale zaraz zasiało w nim pewien niepokój - Przystępujemy do wzmacniania bezpieczeństwa na drodze pomiędzy Przyczółkiem i Primm, żeby przynajmniej częściowo rozładować tłok w obozie i umożliwić lepiej uzbrojonym grupom osadników przedostanie się do następnego miasta. Sukces tej operacji zależy od ilości zaangażowanych w nią środków, a to nie pozwala mi delegować żołnierzy do pobocznych zadań.
- Za to my się nadajemy? - Flanagan w mig pojął, co Jackson miał na myśli.
- Mam prawo do rekrutowania lokalnej populacji w ramach programu paramilitarnego, również do jednorazowych zleceń - odparł Strażnik - Potrzebuję zwiadu w Nipton. Wypad tam i z powrotem, oczywiście pełnopłatny. Wczoraj moi zwiadowcy wypatrzyli dymy na horyzoncie, właśnie na wysokości Nipton. Chcę, byście sprawdzili, czy coś się tam stało.
W niewielkim pomieszczeniu pełniącym rolę biura Strażnika znajdowało się więcej osób, co Flanagan odnotował z mieszaniną podejrzliwości i zaciekawienia. Oficer RNK siedział za porysowanym metalowym biurkiem, na którym piętrzyły się pospinane agrafkami segregatory, wiodąc rozmowę z parą mężczyzn oraz kobietą, na widok której John poczuł nagły ucisk w gardle.
Jej włosy miały leciutko rudy odcień, z miejsca przywodząc kurierowi na myśl Cathy z posterunku policji na autostradzie, kiedy jednak odwróciła głowę w kierunku przybyszów, wszelkie podobieństwa zniknęły. Flanagan poczuł się przykuty do miejsca wzrokiem dziewczyny, ponieważ jej oczy różniły się od siebie barwą: jedno było błękitne, drugie zaś zielone, dowodząc jakiejś bardzo rzadkiej i specyficznej mutacji.
- Dziękuję, majorze - Strażnik Jackson skinął głową w stronę Knighta, ten zaś zamknął za plecami kurierów drzwi. W ciasnym pomieszczeniu z miejsca zrobiło się jeszcze ciaśniej, chociaż stojący z braku wyboru tuż za plecami dziewczyny chudzielec nie uznał tego za przykrą niewygodę.
- Panowie, pozwólcie, że przedstawię - ciemnoskóry Strażnik wciąż miał na twarzy swe przeciwsłoneczne okulary, przez co Flanagan nie miał pojęcia, gdzie jego rozmówca dokładnie spoglądał - To Bart Simpson i John Flanagan, to zaś Sue Anderson, Jim Doe i Neill Jackson. Zbieżność nazwisk przypadkowa, nie jesteśmy spokrewnieni.
Noszący przy pasie dwie Beretty młody mężczyzna w skórzanym pancerzu roześmiał się krótko, najwyraźniej rozbawiony sugestią ewentualnego pokrewieństwa z Afroamerykaninem.
- Poprosiłem waszą piątkę na spotkanie, ponieważ mam dla was pewną propozycję - Strażnik przeszedł od razu do meritum sprawy, co Flanagana szczerze ucieszyło, ale zaraz zasiało w nim pewien niepokój - Przystępujemy do wzmacniania bezpieczeństwa na drodze pomiędzy Przyczółkiem i Primm, żeby przynajmniej częściowo rozładować tłok w obozie i umożliwić lepiej uzbrojonym grupom osadników przedostanie się do następnego miasta. Sukces tej operacji zależy od ilości zaangażowanych w nią środków, a to nie pozwala mi delegować żołnierzy do pobocznych zadań.
- Za to my się nadajemy? - Flanagan w mig pojął, co Jackson miał na myśli.
- Mam prawo do rekrutowania lokalnej populacji w ramach programu paramilitarnego, również do jednorazowych zleceń - odparł Strażnik - Potrzebuję zwiadu w Nipton. Wypad tam i z powrotem, oczywiście pełnopłatny. Wczoraj moi zwiadowcy wypatrzyli dymy na horyzoncie, właśnie na wysokości Nipton. Chcę, byście sprawdzili, czy coś się tam stało.
Liczę na ożywioną konwersację, wszak rozmawiamy o interesach!
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Mieliśmy jechać z wojskiem do Primm.
No nic, ilu ma pan aktualnie ochotników? jak duże jest to Nipton i jak daleko stąd?
Ja tam bym się dał zwerbować, miło by było jakbyśmy dostali jakiś lepszy sprzęt, np. karabin snajperski, niedawno miałem niezły egzemplarz, ale przepadł przez jednego pastora idiotę, co nie widział jak się używa granatów, ale nic.
I co pan rozumie przez pełnopłatne zlecenie, oraz jak długo by to miało trwać?
No nic, ilu ma pan aktualnie ochotników? jak duże jest to Nipton i jak daleko stąd?
Ja tam bym się dał zwerbować, miło by było jakbyśmy dostali jakiś lepszy sprzęt, np. karabin snajperski, niedawno miałem niezły egzemplarz, ale przepadł przez jednego pastora idiotę, co nie widział jak się używa granatów, ale nic.
I co pan rozumie przez pełnopłatne zlecenie, oraz jak długo by to miało trwać?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- No to co jest całkiem niezły widok... - zaczął Chudzielec, z lubieżnym uśmiechem, ale dziewczyna odwróciła się momentalnie taksując Simpsona piorunującym spojrzeniem, toteż mężczyzna dodał szybko: - ...na przyszłość oczywiście. Tak panie Jackson, my się jak coś piszemy na taką awanturę. Flanagan to prawdziwa maszyna do zabijania, a jestem jej mózgiem. Działamy jak G.I.Joe. Będziecie zadowoleni. Droga pomiędzy Primm a Mojave jest niebezpieczna, pełna rozbójników i różnego łotrostwa. Jedni pewno mają nawet mój pancerz i broń... Skurwysyny.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przyczółek Mojave, punkt graniczny
- Jeśli wszyscy tu obecni wyrażą zainteresowani, będzie was pięcioro - odparł Jackson spoglądając wymownie na innych znajdujących się w biurze gości - Pani Anderson i jej znajomi chętnie przyjmą zlecenie, ale nie są stąd, tylko z Boneyard, nie odmówią pomocy ze strony miejscowych. Do Nipton jest jakieś piętnaście mil, ale konwój sierżanta Lee mógłby was podrzucić na krzyżówkę z piętnastką, stamtąd to już tylko dziesięć mil.
Strażnik wyciągnął z jednej z szuflad biurka drogową mapę, rozłożył ją na blacie rozprostowując palcami zmiętą folię.
- Nie utrzymujemy w Nipton żadnego rezydenta - podjął wywód - Rządzi tam miejscowy burmistrz, samo zaś miasteczko ma dość paskudną reputację. Burdele i knajpy z podłą wódką, do tego podobno handlują kontrabandą. Baza w McCaffran puszcza tam czasami żołnierzy na przepustki, ale staramy się ich do tego zniechęcać. Jeśli wybuchł tam jakiś pożar, być może będą potrzebowali pomocy humanitarnej.
- Jak się mają kwestie wynagrodzenia? - zapytał jeden z obcych mężczyzn, imiennik Strażnika.
- Dam po sto pięćdziesiąt dolarów każdemu, kto weźmie udział w zwiadzie. Zaopatrzymy was również w żywność i wodę na dwa dni, tyle czasu powinno wam wystarczyć aż nadto.
- Jeśli wszyscy tu obecni wyrażą zainteresowani, będzie was pięcioro - odparł Jackson spoglądając wymownie na innych znajdujących się w biurze gości - Pani Anderson i jej znajomi chętnie przyjmą zlecenie, ale nie są stąd, tylko z Boneyard, nie odmówią pomocy ze strony miejscowych. Do Nipton jest jakieś piętnaście mil, ale konwój sierżanta Lee mógłby was podrzucić na krzyżówkę z piętnastką, stamtąd to już tylko dziesięć mil.
Strażnik wyciągnął z jednej z szuflad biurka drogową mapę, rozłożył ją na blacie rozprostowując palcami zmiętą folię.
- Nie utrzymujemy w Nipton żadnego rezydenta - podjął wywód - Rządzi tam miejscowy burmistrz, samo zaś miasteczko ma dość paskudną reputację. Burdele i knajpy z podłą wódką, do tego podobno handlują kontrabandą. Baza w McCaffran puszcza tam czasami żołnierzy na przepustki, ale staramy się ich do tego zniechęcać. Jeśli wybuchł tam jakiś pożar, być może będą potrzebowali pomocy humanitarnej.
- Jak się mają kwestie wynagrodzenia? - zapytał jeden z obcych mężczyzn, imiennik Strażnika.
- Dam po sto pięćdziesiąt dolarów każdemu, kto weźmie udział w zwiadzie. Zaopatrzymy was również w żywność i wodę na dwa dni, tyle czasu powinno wam wystarczyć aż nadto.
Inne pytania?
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Spoko szefunciu, my w to wchodzimy. - solennie zapewnił Chudzielec. Świadomość, że przez kilka dni będzie się mógł lampić w zgrabną dupcie pani Anderson wystarczała Bartowi, aby zdecydować się na zaproponowane przedsięwzięcie i postawione warunki.
Watek techniczny
Czy wysadza nas gdzies blisko posterunku, gdzie obrabowano nas do gołego? I ile to jest te 150 dolców!
Watek techniczny
Czy wysadza nas gdzies blisko posterunku, gdzie obrabowano nas do gołego? I ile to jest te 150 dolców!
- Jeszcze jedno pytanie. Nie utrzymujecie żadnych posterunków na drodze stąd do Nipton? Słyszałem w kantynie o jakimś wypadku, gdzie oddział najemników na służbie RNK został ostrzelany z posterunku. Zareagowali za późno, bo nie wiedzieli czy to czasem nie RNKowcy - zagadnął młodszy Jackson.
Tak, Neil Jackson to ja
Witam ponownie. To była obiecana przez Ketha niespodzianka.
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Lekko przymrużone oczy Sue omiatały uważnie sylwetki obu nowo poznanych...no właśnie...jeszcze nie mogła się zdecydować
czy nazwa "towarzysze broni" nie jest nazwą nieco na wyrost. Nie umknął jej fakt typowej reakcji mężczyzny przedstawionego jako Simpson
na widok jej figury. Umiała sobie jednak radzić z takimi "reakcjami" o czym świadczyło nadane jej w przeszłości przezwisko...przezwisko za którym nie przepadała...
Oceniwszy obu mężczyzn Sue odwróciła głowę w kierunku Jacksona odgarniając z czoła niesforny kosmyk.
- Czy możemy liczyć na jakieś zaopatrzenie na czas patrolu ? - rzuciła cichym głosem - Amunicja, racje, leki...
czy nazwa "towarzysze broni" nie jest nazwą nieco na wyrost. Nie umknął jej fakt typowej reakcji mężczyzny przedstawionego jako Simpson
na widok jej figury. Umiała sobie jednak radzić z takimi "reakcjami" o czym świadczyło nadane jej w przeszłości przezwisko...przezwisko za którym nie przepadała...
Oceniwszy obu mężczyzn Sue odwróciła głowę w kierunku Jacksona odgarniając z czoła niesforny kosmyk.
- Czy możemy liczyć na jakieś zaopatrzenie na czas patrolu ? - rzuciła cichym głosem - Amunicja, racje, leki...
Niespodzianek ciąg dalszy 