Powieść Artura - fluff

Awatar użytkownika
wasut
Reactions:
Posty: 743
Rejestracja: 25 stycznia 2009, 18:16
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 2 times
Been thanked: 2 times

Post autor: wasut » 13 sierpnia 2014, 23:32

avnar napisał(a):
Wskrzeszenia kolejnego już nie będzie. Rzut na odporność nie wyszedł i dusza pękła.
So true...
czegoj napisał(a):
Teraz muszę się zastanowić co dalej. Może przeczytam jeszcze raz i wtedy coś chwyci, na razie i ja jestem na nie.);(
Myślisz że warto się męczyć? Każdy z nas tutaj, choć nie ekspert, to jako fan fantastyki i nie tylko, przeczytał sporą ilość tekstu, jak to w fantastyce tekstu kijowego i tekstu wyjątkowego. Potrafimy ocenić czy coś jest dobre czy nie. Więc wielokrotne czytanie chyba nic nie da. Myślę że KC zostają zgładzone przez brak odpowiedniej samooceny i jechanie na huraoptymiźmie. Przykro patrzeć ale avnar dał chyba najcelniejszą ocenę.

kaceto
Reactions:
Posty: 222
Rejestracja: 30 sierpnia 2013, 11:28

Post autor: kaceto » 14 sierpnia 2014, 00:19

Mnie to przypomina... Sesję. Takie gadanie na sesji, MG ma jakąś wizję w głowie, pewną historię do zaprezentowania i opowiada, a gracze słuchają. Tylko tam (na sesji) się wiele wybacza, wiadomo, ale to samo na papierze.... Wszyscy widzimy jak to wygląda.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 sierpnia 2014, 00:34

Rozdział I - Miejsce pierwsze: NARODZINY

- Kat An!!! - najgłośniej jak mogła, syknęła ciężarna orczyca - Kacie! Jeszcze raz spróbujesz mnie podgryzać...! - dodała uderzając wielką niczym bochen chleba pięścią w swój nabrzmiały brzuch.

- Rozumiem, że spałaszowałeś rodzeństwo - sama to zrobiłam w twoim wieku, ale zżerać rodzoną matkę?

Kolejny kuksaniec przyniósł widoczną ulgę, brzuch lekko zmalał i orczątko wewnątrz przestało się poruszać.

Wielka orczyca wyprężyła się i rozejrzała wokół. Potężne mięśnie nabrzmiały, uwidoczniając zielonkawe żyły. Mierzyła nieco powyżej dwóch metrów. Jej oliwkowa skóra była gładka, co świadczyło o młodym wieku i znaczącym statusie. Biodra miała przesłonięte pasem skóry ze zwisającymi dużymi płatami futrzanych fragmentów jakiegoś zwierza, prawdopodobnie bawoła opasa.

Bystre, duże i głęboko osadzone oczy zwróciły się nerwowo w lewo i w prawo. W tym też momencie uwidocznił się ich czerwony blask, który zajaśniał w półmroku jaskini.

"Nic nie przyszło" - pomyślała orkowa samica. Rada, że nic nie wykorzystało jej chwilowej słabości i nieuwagi, odwróciła się. Pod stopami leżał jeszcze ciepły, choć niekompletny zezwłok jej partnera. Wyraźnie brakowało wyjedzonych fragmentów ud i krocza.

- Muszę cię dokończyć, mój mężu, bo inaczej ten bachor mnie zeżre - powiedziała orczyca w kierunku nieżywego partnera.

Była wyjątkowa jak na swą rasę. Wielka, rosła i przebiegła. W swym krótkim dziesięcioletnim życiu pochowała już kilku mężów, choć tylko tego jednego musiała zjeść. I do tego nie dała się zdominować, jak większość jej głupszych rówieśniczek. Ich życie było nieustannym zdobywaniem pokarmu i odchowywaniem kolejnych miotów jak zwykle licznego potomstwa. Jej synek= tego już była prawie pewna = przyjdzie na świat w chwale jej rodu = silniejszy od rówieśników. Zostanie kimś o kim powstaną wieczne legendy. O tym też była przekonana. I w swej matczynej miłości nawet nie skrzywiła się, gdy kolejny kęs chłopca oderwał coś z jej wnętrza...

Orki z jaskiń Taran-Tas były wyjątkowo silne. Liczebność ich populacji wahała się skokowo od kilkuset samic do kilkudziesięciu tysięcy wojowników. Takie armie dokonywały inwazji na sąsiednie krainy. Problem w tym, że nie za każdym razem wracały. Zdyscyplinowane legiony elfów, krasnoludów czy panujących reptilionów prawie zawsze kładły kres powtarzającym się średnio co dziesięć lat najazdom orków. I tak było od wieków. Przeludnienie w orczych leżach i nieustający głód ich mieszkańców zwykle owocowały kolejną wyprawą łupieżczą.

An - bo tak zwała się orczyca - postanowiła wraz z partnerem i kilkunastoma młodymi parami wyruszyć i założyć nowe leże. W tym celu opuścili umiłowany gwar swych siedlisk i udali się na wielotygodniową niebezpieczną wyprawę w głąb nieznanych północnych gór. Z początku szło dobrze. Poruszali się o zmroku, a ich partnerzy byli doskonali w nocnych łowach. Zakradali się za głazy, po czym z orczym wrzaskiem dopadali zaskoczone tym antylopy i gołymi rękoma łamali im karki. Dostępność właściwego pożywienia po dwóch tygodniach zaowocowała: wszystkie samice były już ciężarne.

Nic nie zapowiadało kłopotów aż do odkrycia tej przeklętej jaskini. Już pierwszej nocy zamknęła się od zewnątrz. Tam, gdzie powinno być wyjście, była lita skała - jakby spoczywała w tym miejscu od wieków. Żadnych szczelin. Zaś na przeciwległym końcu jaskini nagle pojawiło się przejście. Prowadziło ono do wnętrza jakichś tajemniczych, prastarych katakumb. Patrząc w głąb, wszyscy w grupie czuli dziwny, zabobonny lęk.

Z tego korytarza pochodziła też ich pierwsza zdobycz - rosły na sześć metrów bazyliszek. Cała grupa walczyła dzielnie. Gad uległ mrowiu łap i pysków. Zginął, rozszarpując zaledwie trzech samców. Oj, mieli wyżerkę. Wykorzystując padlinę, ucztowali przez kilka tygodni, licząc na otworzenie się jaskini. Na szczęście była woda, małe cieki sączące się z niektórych ścian. Największy problem zaczął się, gdy skończyło się truchło. Grupa postanowiła wejść w głąb jaskiń - do labiryntu. An i jej mąż zostali na czatach, gdyby jaskinia otworzyła się. Po tygodniu wiedzieli jednak, że ich towarzysze giną. Z minuty na minutę ich orcza więź słabła, aż w końcu zanikła.

An i jej mąż zrozumieli, że są już sami. U wszystkich orków, w tym i ich szlachetnej podrasy urruków, istniała od zawsze więź. Pozwalała ona na odczuwanie wspólnie emocji, a już szczególnie tych skrajnych. W bitwach przynosiła zaskakujące efekty. Mogła być wielką zaletą, jak i przyczynić się do wielkich szkód. Gdy wódz zagrzewał do walki, orcze hordy niczym jeden mąż odczuwały uniesienie, nieskończoną brawurę i siłę. Nie czuli ran ani nie zwracali uwagi na padających towarzyszy lub wrogów. Co innego, gdy szło źle. Cała armia potrafiła zarazić się przygnębieniem i defetyzmem, a to wywoływało masowy odwrót i chęć ucieczki w samotność. Niejedna orcza armia poszła w rozsypkę i uciekła z pola bitwy, w której miała kilkukrotną przewagę lub zapewnione zwycięstwo. I nic nie potrafiło tego zmienić...

Po dwóch tygodniach samotnego oczekiwania z mężem na zmianę losu, An nie wytrzymała. Gron wiedział, że do tego dojdzie, jednak nie opuścił orczycy. Wiedział, że jego ciało na jakiś czas jej i ich potomstwu zapewni życie. Postanowił w związku z tym nie ryzykować utraty go w walce z potworem, który na końcu tych jaskiń pożarł ich grupę.

Nagły cios większej, choć o niebo lżej zbudowanej samicy zaskoczył go, gdy brał ją po raz ostatni. Drugi cios był już tylko formalnością. Wszystko to stało się jednak za późno...


Dziecko w brzuchu poruszyło się ponownie. Nagle matka skuliła się z bólu. Jej ciało zwiotczało i powoli, z wielkim hukiem runęło do tyłu na plecy. Dłoń jednej z rąk bezwładnie opadła na dłoń Grona.

W tym momencie skóra na brzuchu pękła i pojawiła się szponiasta zielonkawa rączka. Za moment wynicowała się druga. Chwilę później naprężyły się one i przez otwór wychyliła się główka orczątka. Jej bezwłosa powierzchnia pokryta była krzepnącą posoką w kolorze zieleni zmieszanej z rdzą. Uśmiech zawitał na twarzy dziecka. Po chwili jednak przygasł, gdy jego wzrok napotkał półmartwą już twarz matki.
Dziecko nagle kaszlnęło. Z jego spłaszczonego noska wyleciały dziwne farfocle. Po chwili główka wyprostowała się i z szerokiego, jak u każdego z orków pyszczka wyszły pierwsze sylaby.

- Kat, an.

Po chwili przemieniły się w jedno słowo: Katan.

ghasta
Reactions:
Posty: 2356
Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
Has thanked: 3 times
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Post autor: ghasta » 14 sierpnia 2014, 01:24

Miałem do tego tekstu nie zaglądać, dobrze pamiętając próbkę, która znalazła się dawno temu na portalu. Niestety, ale się jednak skusiłem.
Na swoje nieszczęście dopiero co odłożyłem na półkę 'Mona Lisa Turbo' Gibsona, a kilka dni wcześniej skończyłem czytać opowiadania Howarda o Conanie, Kullu i Solomonie.

Autorze - przygotuj się na strumień krytyki jaki wyleje się z różnych zakątków polskiego, rpgowego, światka. Ten strumień zmyje tę powieść do jakiejś głębokiej i ciemnej jaskini. I to zasłużenie.

O ile pierwszy rozdział z orkami - dziwaczny i trochę niepoukładany jeszcze dałoby radę obronić mając porządnego korektora, tak ten z krasnoludem i elfką jest totalnym g.
Skok z kimś trzymanym w rękach nad głową jest niezłym wyczynem, ale zaraz dowiadujemy się, że to nie skok, ale jednak spadanie. Dalej dochodzi do absurdalnej sytuacji w wozie - elfka zastanawia się jak wykorzystać sytuację, w której ma do szyi przystawione ostrze topora. Topór zresztą za chwile znika i krasnal udaje, że posuwa elfkę. To wszystko (w ciemności wozu, w nocy!) dostrzega ludzki gwardzista widzący w ciemności ?? W międzyczasie pojawiają się Gorlam i Asteriusz (a co to za byty?), serpenty (+ opis żywcem wyjęty z rozdziału bestiariusza). Kolejna chwila i gwardziści giną. Jednak warto zwrócić uwagę na fakt, że najpierw było ich niemal 30, ale jak już byli zabijani to jest ich ponad 30 .... i tak dalej i tak dalej...

Kolejne dwa rozdziały dopełniają otchłań (bo to nawet nie obraz) nędzy i rozpaczy....

Lata temu czytałem powieść o jakimś barbarzyńcy, nie pamiętam już nawet tytułu, ale treść. Generalnie były to takie siódme popłuczyny po wodzie, w której Conan mył nogi. Bohater książki, niemal co rozdział, pokonywał coraz to potężniejsze potwory. Oczywiści potwór z rozdziału poprzedniego był już najpotężniejszym w danej krainie.
Sądziłem, że tamta książka jest zła. Jednak dzisiaj ten próg został daleko przesunięty.
Ostatnio zmieniony 14 sierpnia 2014, 02:04 przez ghasta, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 14 sierpnia 2014, 02:12

Czekajac na probki bylem tak spragniony fluffu ze kupilbym te ksiazki nawet gdyby byly napisane gwara śląska. Zgadzam sie ze jest zle ale nie zupelniebeznadziejnie. Po upublicznieniu tych rozdzialow akcja na PP idzie juz na dno i wlasciwie dobrze, bo zmusza do przesuniecia wszystkiego w czasie. Slowo klucz to ghostwriter. Panie Arturze mam nadzieje ze to co bedzie mialo miejce w sieci w ciagu kilku nastepnych dni a ostatecznie potwierdzi sie za te pięćdziesiąt kilka przekona Pana do diametralnej zmiany podejcia. Moze da sie to jeszcze uratowac, rozumiem ze ma Pan zle doswiadczenia ze wspolpracy nad swoim "dzieckiem" ale pora zaczac sluchac konstruktywnej krytyki i oddac swoj pomysl lepszym.

ku%&a!
Przepraszam, musialo to ze mnie zejść.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

AS Autor KC
Reactions:
Posty: 49
Rejestracja: 23 lutego 2014, 18:22

Post autor: AS Autor KC » 14 sierpnia 2014, 06:15

Widzę, że publikowanie było błędem, bo sporo uwag jest związanych z niepublikowaną treścią. Z drugiej strony są to rozdziały w których ma się coś dziać, a nie mogą być pełne opisów krain czy potworów. Na to przyjdzie czas wewnątrz powieści. Serpent jest wyjątkiem, bo nie istniała ta rasa w RPG, a wy tu macie nawet jego ilustracje.
Ciesze się, że przynajmniej nie ma już uwag odnośnie że to sesja RPG, itp.
Jako Ci co przez tyle lat grali w system RPG stworzony przeze mnie proszę napiszcie co Wam się podobało, bo te uwagi kierunkują najbardziej moje pióro :)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 14 sierpnia 2014, 09:05

Nie chce mi sie juz pisac w tym temacie, bo i tak cokolwiek nie napiszemy to autor bedzie mial w glebokim powazaniu. Ale skoro nawet osoby z projektu wstrzymuja sie z obrona dziela, to chyba cos to znaczy.. Chyba nie pozostaje nic innego jak zrobic to co oczekuje AS:

Opublikowane fragmenty byly super! Nigdy nie czytalem lepszej literatury fantasy! Ba! Niegdy nie czytalem niczego lepszego!!! Jestem pod takim wrazeniem, ze bede lobbowal za przyznaniem nagrody Nobla i jestem gleboko przekonany, ze Kolejne tomy beda co rok dostawac kolejna nagrode!!! Tolkien przy tej probce to jakis miernota, a inni pisarze to w porownaniu z Dzielem Asa po prostu grafomanscy debile! Nawet nie potrafie przyznac odpowoednio wysokiej oceny za tekst, bo w kazdej kategorii brakuje mi ocen w skali! Moje zycie calkowicie odmienilo sie po przeczytaniu tych stronic. Otworzyly mi sie oczy na sprawy, o ktorych ja maluczki człowieczek nie mialem pojecia! Dzieki, o Panie za to dzielo, ktore złotymi zgloskami wyryje sie w historii literatury i przycmi wszystko co zostalo stworzone!

Bijcie w koscielne dzwony albowiem objawil sie nam MISTRZ nad mistrzami. Jestem za tym zeby, gdzie tylko nasz Mistrz postawi stope, wstawiac złota gwiazde i naboznie oddawac czesc takim miejscom!

Dzieki o Panie! Dolaczam do bezkrytycznych wyznawcow ASA, zaraz za jego testerami i edytorami

A kto nie potrafi przelknac w swej mizernej zazdrosci tego ze MISTRZ napisal najwspanialsze dzielo swiata i hejtuje bezsensownie, to niech sie puknie w swoja pusta czaszke zamiast probowac dawac pozalowaniaa godne "porady". My wyznawcy ASa nie boimy sie Was i plynacej szerokim strumieniem pomyj podsycanych przez pieniadze konkurencji. Dzielo obroni sie same.

Dziekuje ASie

Twoj Wierny Wyznawca 8art

I to byloby na tyle w tym temacie
Ostatnio zmieniony 14 sierpnia 2014, 09:24 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

ghasta
Reactions:
Posty: 2356
Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
Has thanked: 3 times
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Post autor: ghasta » 14 sierpnia 2014, 09:23

@Bart - daruj sobie kpinę i osobiste wycieczki.
AS Autor KC napisał(a):
Widzę, że publikowanie było błędem, bo sporo uwag jest związanych z niepublikowaną treścią.
Krok ten było bardzo dobrym posunięciem - niestety pokazał, że produkt jest niskiej jakości. Tak coś pomiędzy podłogą, a dnem pudła z książkami na wyprzedaży książek po 2 pln sztuka. Większość z osób na forum jest dosyć powściągliwa w poglądach, szczególnie tych skrajnych, a teraz , aby coś napisać o powieści, musieliby zmienić swoje podejście. Stąd ogólniki we wpisach i uwagi dookoła, nie dotyczące meritum.
Z drugiej strony są to rozdziały w których ma się coś dziać, a nie mogą być pełne opisów krain czy potworów. Na to przyjdzie czas wewnątrz powieści. Serpent jest wyjątkiem, bo nie istniała ta rasa w RPG, a wy tu macie nawet jego ilustracje.
W tej próbce pojawiają się: bazyliszek, elf, ork, krasnolud, człowiek, prakobra, avatary bóstw, serpenty, uber-rycerze wezwani przez avatara, demony (dwa rodzaje)... To już wygląda jak wyliczanka istot z bestiariusza. Jeśli wewnątrz powieści jest takich wrzutek więcej to ... nawet nie wiem co napisać. Zaś opis serpenta nadaje się tylko i wyłącznie do opisu typowo bestiariuszowego, dla tego kawałka tekstu jest całkowicie zbędny. Podobnie jak zastanawianie się tego rycerzyka, że tylko dwudziestoma ciosami rozwalił dużego demona swoim Super Ewidentnym Metalowym czymśtam czymśtam.
Jako Ci co przez tyle lat grali w system RPG stworzony przeze mnie proszę napiszcie co Wam się podobało, bo te uwagi kierunkują najbardziej moje pióro :)
Szczerze? Nic. Proponuje najpierw przeczytać to co się napisało. Poprawić. Przeczytać ponownie. Poprawić. Oddać komuś do przeczytania. Poprawić. Zrozumieć, że recenzent z zewnątrz nie miał złej woli. Poprawić. Wyrzucić aktualnych czytaczy (nazwanie ich testerami to porażka), znaleźć nowych. Poprawić...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 sierpnia 2014, 09:35

Panie Arturze, nie wiem czy umknęła Panu niemal cała masa bardzo krytycznych postów ze strony nr 1 ?
Publikowanie nie było błędem, pozbawiło ludzi złudzeń. Na Polak potrafi, jeden z potencjalnych fundatorów, napisał o torpedzie, jaka zatopiła projekt po "próbce powieści" i ma rację.

To co Pan zaprezentował jest beznadziejne, jak zauważył Kaceto, to brzmi właśnie jak żywcem z sesji prowadzonej przez zmęczonego i mylącego się MG. Tego się nie da czytać, dłużej jak kilka minut, bo odrzuca od ekranu.

Nawet jak inne rozdziały są ciut lepsze, to maksymalnie 2 na 10 bym dał, obecnie zaś od 1 na 10, do 2 na 10, zależy który rozdział.

Najpierw kilkanaście lat Pan ignorował Forum i fanów KC, oraz sam system. A teraz Pan wbił gwóźdź do jego trumny (jak słusznie zauważył Avnar), bardzo gruby gwóźdź, obok tych jakie wbił Pan wcześniej (na prawie 20 lat zostawiając KC i ludzi tutaj, piszących bardzo wiele merytorycznych materiałów związanych z systemem).

Okręt zatonął, nic z tego nie będzie. Reedycja samego systemu od jakiej powinien Pan zacząć też pewnie nierealna. Fani się wypalili, przez prawie 20 lat czekania, a sentyment dla KC (raczej jego resztki), niszczy Pan sam bardzo skutecznie.

Wg mnie jedyna szansa dla KC to wydanie systemu od nowa, z jakąś sensowną kwotą do zbiórki i przyznanie się, że powieść to był błąd. Sam Pan wybrał chyba próbkę powieści, jak to jest najlepsza część, to kolejnych niech Pan może już nie zamieszcza?

Osobiście uważam, że to nie konkurencja, wyrządziła najwięcej szkód KC, ale Pan sam jako Autor, gdyż pozwolił Pan - dryfować okrętowi KC bez siebie jako sternika, ignorując bardzo aktywne przez wiele lat środowiska, jak choćby to Forum, i nie myślę tu o sobie ja jestem tu tylko kilka lat. (Keth, Mastug, Bazyl, Czegoj, Avnar, Oggy, Wasut, Treant i wielu Innych).
Ostatnio zmieniony 14 sierpnia 2014, 13:20 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 14 sierpnia 2014, 09:36

Podobało mi się, kiedy te fragmenty nie były opublikowane. Czułem ten dreszczyk emocji; że mogłem się mylić, że pochopnie oceniałem, że może naprawdę poczytam kawał dobrej fantastyki.

A potem zacząłem czytać i z każdym zdaniem czułem, że dostaje po ryju.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 14 sierpnia 2014, 09:56

Proponuje najpierw przeczytać to co się napisało. Poprawić. Przeczytać ponownie. Poprawić. Oddać komuś do przeczytania. Poprawić. Zrozumieć, że recenzent z zewnątrz nie miał złej woli. Poprawić. Wyrzucić aktualnych czytaczy (nazwanie ich testerami to porażka), znaleźć nowych. Poprawić...
Nie moge sie z Toba zgodzic ghasta. Pare lat temu mielismy probke kiedy na portal trafila "Bitwa 30 (czy 40? Nie pamietam) dni i nocy" Biorac pod uwage ze tamten tekst nie mial korekty to widac ze warsztat autora nie polepszyl sie znaczaco. Przykro mi Panie Arturze ale Pan naprawde nie potrafi pisac mimo ze pomysly ma Pan dobre. Musze przyznac ze ta nieszczesna zamykajaca sie jaskinia i nieznane niebezpieczenstwa w glebi dzialaja na wyobraznie ale tekst jest zwyczajnie zly.
Mam wrazenie ze widzi Pan te wszystkie sceny i koniecznie chce opisac je tak, zeby czytelnik widzial je tak samo. Tak sie nie da, czytelnik widzi slowa i to slowa musza byc zgrabne. Reszte zalatwia jego wyobraznia. To nie film.
Na portalu przyjelibysmy to z radoscia, jako cos na poziomie fanfiction ale z tym nie da sie wyjsc do swiata a juz szczegolnie uzbierac 55k.
Ghostwriter. Bo inaczej szkoda zeby te wszystkie pomysly i fluff przepadly.
astrolog/alchemik 10/10 POZ

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 14 sierpnia 2014, 09:57

Ośmielę się zauważyć, że publikacja próbek nie była błędem, wręcz przeciwne - była najuczciwszym możliwym rozwiązaniem, które pozbawiło nas złudzeń mogących kosztować grono fanów po publikacji mnóstwo rozczarowania i przykrości.

Obawiam się, że książka i tak zostanie wydana w niezmienionej formie, bo czego jak czego, ale konsekwencji w działaniu Szyndlerom nie można odmówić. Szkoda, wielka szkoda. Na tę chwilę wydaje mi się, że kawał dobrej roboty odwalili jedynie graficy i ich najbardziej mi żal. Jeśli miałbym sugerować jakieś rozwiązanie mogące uratować ostatnią gródź w tonącym okręcie, to oddałbym powieść komuś z uznanego światka literackiego, żeby napisał ją na nowo, a w międzyczasie wydałbym kolorowy album z ilustracjami do świata Orchii.

Awatar użytkownika
wasut
Reactions:
Posty: 743
Rejestracja: 25 stycznia 2009, 18:16
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 2 times
Been thanked: 2 times

Post autor: wasut » 14 sierpnia 2014, 11:08

Panie Arturze. Skoro Pan tutaj już zagląda i odpisuje. Proszę przeczytać to co chłopaki piszą, bo to szczere uwagi, może tylko z nutką złośliwości, ale szczere. Zaprezentowane rozdziały okazały się ciosem krytycznym w siebie. To jednak chyba najtańsze badanie rynku i to focusowe o jakim mógł Pan pomarzyć, warto z tego skorzystać. Wywalić wszystkich testerów - plany przesunąć o rok, i napisać to od nowa najlepiej z zawodowcami. Warsztat jest żaden. Rzemieślnik żeby być artystą najpierw musi być rzemieślnikiem. Pan, przy całym szacunku, nie jest ani jednym ani drugim. Przynajmniej teraz. Sam Pan tego nie naprawi.

Czytając Pana odpowiedź tu i na polakpotrafi jestem załamany, bo wydaje mi się, że Pan uważa, że nikt nie zrozumiał przekazu, bo nie zna całości. Zresztą ten tekst słyszymy od lat, "to nie tak bo w szufladzie...cośtam...ci co widzieli uwierzyli...". Obym się mylił.

Najwyższa pora żeby zdjąć klapki z oczu. Albo Pan albo Pana syn niech wreszcie ktoś zrozumie i potrząśnie tym przedsięwzięciem, że brnięcie w to z takim produktem to jest błąd. Kasy nie uzbieracie na pp więc proponuję, żeby za własne pieniądze tego nie wydawać. Szczerze! Stracicie wszystko a jedyna sprzedaż to będą te książki które kupi wasza rodzina z poczucia lojalności. Książka wydana zostanie opatrzona krytyką, miażdżącą i wyśmiana, nikt się po nią nie schyli. Chyba tylko ci co to zgadną z półek taniej książki na dworcach przed długą podróżą pociągiem i tylko dlatego że nie będą wiedzieć co to jest.

Co było fajne? W tekście nic. Dialogi żadne, a już dialogi awatarów jakoś nieprzystające do istot wszechpotężnych, ot następni awanturnicy. Opisy lokacji żadne, wyobraźnia ustawiała mi w trakcie czytania dane zdarzenie w białej pustce (jak w "nieświecie" ze Szninkla). Opisy postaci praktycznie zerowe, z niewielkim odskokiem (naprawdę niewielkim) przy orczycy i elfce. Opis serpentów zaczerpnięty ze studni wiedzy, ftftft! co to w ogóle było razem z tym przekazem między awatarami... Zamek o którym się dowiedzieliśmy że składa się tylko z muru wewnętrznego i blank, słownictwo jakoś za każdym razem nie przystające jakoś do sytuacji (spałaszować rodzeństwo?)... nie wiem czy chcę więcej - piszę z pamięci bo nie mam zamiaru sięgać jeszcze raz do "dzieła".
--> mała edytka bom zapomniał [ Ilustracje. Mam wrażenie że opublikowane fragmenty to kawałki gotowe do druku. Co za tym idzie muszę się jeszcze przyczepić do "ilustracji". Nie będzie o jakości, bo te akurat nie są złe, będzie o logice. W książce wstawia się ilustracje, ilustracje fabuły, nie może być tak że w rozdziale o narodzeniu KatAna nagle pojawia się jakaś wyciągnięta z kapelusza zbieranina obszarpańców, wtf? kto to k..%@$@ jest? Bez sensu. W podręcznikach takie coś przechodzi bo tam się wstawia obrazki (nie ilustracje) do całości gdyż podręczniki są wertowane w te i wewte, ale w książce? To błąd poważny. Ilustracje wstawia się tam gdzie powinno się (bądź wręcz trzeba) wzmocnić oddziaływanie słowa, gdzie trzeba ubrać fabułę w wyraźniejszy przekaz, aby czytelnik tylko wręcz przelatując nad obrazkiem podświadomie dopowiedział sobie to czego tekst mu nie zaoferował. To nie jest losowanie lotto że liczby się pojawiają w losowej kolejności, to ma być tak samo przemyślane jak i reszta książki.] Dziękuję.

Chcecie dobrą radę? Olejcie tą książkę teraz, i wszystkie inne książki też. Gdzieś czytałem że jedna czy dwie planszówki jest już gotowa, Never pisał tu w bodajże 2010 roku że pracuje nad planszówką - więc wydaje się że powinna być dopracowana. Rada jest taka, tu na forum jest zebrana grupa w miarę serdecznie do Was nastawionych osób, które jednak potrafią rzetelnie (choć nie profesjonalnie) ocenić produkt związany z ich hobby. Tamci testerzy od książki mogą sobie iść, nie sprawdzili się. Do krytyków z Krakowa proszę o adres, bo aż mi wstyd że z mojego miasta, pójdę i każdemu z nich powiem że są skończonymi idiotami, no chyba że ich opłacała szajka od czarnego podręcznika...
Do rzeczy: zróbcie sobie tutaj kółko wzajemnej adoracji z kilku, kilkunastu zaufanych ludzi - czegoj będzie wiedział kto tu utrzymuje tajemnice etc (bo tajemnica ważna rzec, aye?) - założyć niedostępny dla szerszej publiki kącik i po testować, zrobić kupę iteracji, zmienić głupoty, wzmocnić mocne strony, uwydatnić rzeczy unikatowe. I to wydać. Gwarantuje że koszty będą mniejsze, zainteresowanie większe, zysk pewny (choć pewnie nie kupi Pan maybacha) a chłopakom co to Panu tutaj pomogą wystarczyło będzie po egzemplarzu na łebka. Tanio, przyjemnie i bez głupot.

Powtórzę co już kiedyś pisałem.

Zejść z ołtarza samouwielbienia. To nie jest dobre miejsce.
Posłuchać dobrych rad, a w szczególności posłuchać krytyki.
Ostatnio zmieniony 14 sierpnia 2014, 11:17 przez wasut, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
BAZYL
Site Admin
Reactions:
Posty: 497
Rejestracja: 24 listopada 2008, 23:16
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/bazyl
Has thanked: 73 times
Been thanked: 61 times
Kontakt:

Post autor: BAZYL » 14 sierpnia 2014, 11:34

8art napisał(a):

Nie chce mi sie juz pisac w tym temacie, bo i tak cokolwiek nie napiszemy to autor bedzie mial w glebokim powazaniu. Ale skoro nawet osoby z projektu wstrzymuja sie z obrona dziela, to chyba cos to znaczy.. Chyba nie pozostaje nic innego jak zrobic to co oczekuje AS:

Opublikowane fragmenty byly super! Nigdy nie czytalem lepszej literatury fantasy! Ba! Niegdy nie czytalem niczego lepszego!!! Jestem pod takim wrazeniem, ze bede lobbowal za przyznaniem nagrody Nobla i jestem gleboko przekonany, ze Kolejne tomy beda co rok dostawac kolejna nagrode!!! Tolkien przy tej probce to jakis miernota, a inni pisarze to w porownaniu z Dzielem Asa po prostu grafomanscy debile! Nawet nie potrafie przyznac odpowoednio wysokiej oceny za tekst, bo w kazdej kategorii brakuje mi ocen w skali! Moje zycie calkowicie odmienilo sie po przeczytaniu tych stronic. Otworzyly mi sie oczy na sprawy, o ktorych ja maluczki człowieczek nie mialem pojecia! Dzieki, o Panie za to dzielo, ktore złotymi zgloskami wyryje sie w historii literatury i przycmi wszystko co zostalo stworzone!

Bijcie w koscielne dzwony albowiem objawil sie nam MISTRZ nad mistrzami. Jestem za tym zeby, gdzie tylko nasz Mistrz postawi stope, wstawiac złota gwiazde i naboznie oddawac czesc takim miejscom!

Dzieki o Panie! Dolaczam do bezkrytycznych wyznawcow ASA, zaraz za jego testerami i edytorami

A kto nie potrafi przelknac w swej mizernej zazdrosci tego ze MISTRZ napisal najwspanialsze dzielo swiata i hejtuje bezsensownie, to niech sie puknie w swoja pusta czaszke zamiast probowac dawac pozalowaniaa godne "porady". My wyznawcy ASa nie boimy sie Was i plynacej szerokim strumieniem pomyj podsycanych przez pieniadze konkurencji. Dzielo obroni sie same.

Dziekuje ASie

Twoj Wierny Wyznawca 8art

I to byloby na tyle w tym temacie
O proszę, ktoś tu walczy o cytat w drugim trailerze ;)

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 14 sierpnia 2014, 16:32

Autorze... jak mogłeś to sobie zrobić?

Moi drodzy! Głowa do góry! Po wielu latach pewne sprawy stały się przejrzyste i klarowne. Świat zaproponowany przez wizję autora tonie, co daje nam wreszcie to, czego nikt inny jak widzę jeszcze nie zauważył.

Moi drodzy! Możemy zrobić ze światem KC co tylko chcemy. Możemy go pociąć, przerobić, stworzyć ten system inaczej, grywalnie ponieważ mamy już jasność, że się nie pojawi na rynku w postaci podręcznika. Możemy do niego pisać teksty bez obaw, że są niezgodne z wizją autorską. Materiały z szuflady zastawmy solidną meblościanką. Twórzmy swoje.
I paradoksalnie właśnie teraz- chce mi się :D Czasu nie ma, ale będę skrobał, swobodnie i bez poczucia, że mieszam w kotle.

Cieszę się, bo KC dzięki temu zamieszaniu we mnie odżyły. Moje KC :)

ODPOWIEDZ