Powieść Artura - fluff
-
avnar
- Reactions:
- Posty: 1140
- Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
- Has thanked: 2 times
- Been thanked: 8 times
Wasut napisał:
Panie Arturze, tak na poważnie, to nie chce mi się tego tekstu nawet analizować. Ja czytam duchem, olewam literówki, złe składnie itd. Przynajmniej w większości wypadków. Staram się podchodzić do wszystkiego co zrobiono/napisano pozytywnie. Ale w preyentowanych fragmentach, wszystko się rozłazi. Nie ma BOHATERA, Katan ma nim być? Niemowlak pożerający własną matkę? To ma budzić sympatię do niego? Czy może nasz strach albo obrzydzenie?
Zamek niewidzialny, jak pisał wasut. Skok z murów, ale po co? Gwardziści jak ze sztancy, wszyscy jednakowi. Myślą jednakowo, są jednakowymi zawodowcami i giną każdy tak samo. Przecież to powinny być istoty odrębne. Jeden powienien strzelić, drugi uciekać, trzeci walczyć, czwarty kląć, piąty wydawać rozkazy.... trzydziesty powienien się zesrać. A tu?? NIC.
A kolejny rozdział? Bieg kapłana, Ale po CO? walka z demonoem? Ale Po CO? Jej opis jest śmieszny, to jak turlanie kostek i odczytanie wyniku. Co robisz? Walę go. O trafiłem. Wygrałem???
Co mi się podobało:
pomysły. Nie mogę zarzuć panu braku wyobraźni. Ma pan jej aż za wiele. Pewnie z tej książki czerpałbym ogrom pomysłów na sesję. Ale bardziej te fragmenty nadawałaby się do ubarwienia podręcznika niż na osobną powieść.
Wasut miał rację w wielu punktach, a najważniejsze to stwierdził że jak coś napisał to później to ciął aż zostało samo sedno. Uważam że gdyby ktoś panu to doradził wcześniej, to z 13 tomów mogłaby powstać jedna gruba książka, ale taka, którą chciałoby się przeczytać.
Pozdrawiam
Avnar
Ave, podpisuje się wszystkimi czterama łapami, bezłokciowymi, dziesięciopalcowymi.Chcecie dobrą radę? Olejcie tą książkę teraz, i wszystkie inne książki też. Gdzieś czytałem że jedna czy dwie planszówki jest już gotowa, Never pisał tu w bodajże 2010 roku że pracuje nad planszówką - więc wydaje się że powinna być dopracowana. Rada jest taka, tu na forum jest zebrana grupa w miarę serdecznie do Was nastawionych osób, które jednak potrafią rzetelnie (choć nie profesjonalnie) ocenić produkt związany z ich hobby. Tamci testerzy od książki mogą sobie iść, nie sprawdzili się. Do krytyków z Krakowa proszę o adres, bo aż mi wstyd że z mojego miasta, pójdę i każdemu z nich powiem że są skończonymi idiotami, no chyba że ich opłacała szajka od czarnego podręcznika...
Do rzeczy: zróbcie sobie tutaj kółko wzajemnej adoracji z kilku, kilkunastu zaufanych ludzi - czegoj będzie wiedział kto tu utrzymuje tajemnice etc (bo tajemnica ważna rzec, aye?) - założyć niedostępny dla szerszej publiki kącik i po testować, zrobić kupę iteracji, zmienić głupoty, wzmocnić mocne strony, uwydatnić rzeczy unikatowe. I to wydać. Gwarantuje że koszty będą mniejsze, zainteresowanie większe, zysk pewny (choć pewnie nie kupi Pan maybacha) a chłopakom co to Panu tutaj pomogą wystarczyło będzie po egzemplarzu na łebka. Tanio, przyjemnie i bez głupot.
Panie Arturze, tak na poważnie, to nie chce mi się tego tekstu nawet analizować. Ja czytam duchem, olewam literówki, złe składnie itd. Przynajmniej w większości wypadków. Staram się podchodzić do wszystkiego co zrobiono/napisano pozytywnie. Ale w preyentowanych fragmentach, wszystko się rozłazi. Nie ma BOHATERA, Katan ma nim być? Niemowlak pożerający własną matkę? To ma budzić sympatię do niego? Czy może nasz strach albo obrzydzenie?
Zamek niewidzialny, jak pisał wasut. Skok z murów, ale po co? Gwardziści jak ze sztancy, wszyscy jednakowi. Myślą jednakowo, są jednakowymi zawodowcami i giną każdy tak samo. Przecież to powinny być istoty odrębne. Jeden powienien strzelić, drugi uciekać, trzeci walczyć, czwarty kląć, piąty wydawać rozkazy.... trzydziesty powienien się zesrać. A tu?? NIC.
A kolejny rozdział? Bieg kapłana, Ale po CO? walka z demonoem? Ale Po CO? Jej opis jest śmieszny, to jak turlanie kostek i odczytanie wyniku. Co robisz? Walę go. O trafiłem. Wygrałem???
Co mi się podobało:
pomysły. Nie mogę zarzuć panu braku wyobraźni. Ma pan jej aż za wiele. Pewnie z tej książki czerpałbym ogrom pomysłów na sesję. Ale bardziej te fragmenty nadawałaby się do ubarwienia podręcznika niż na osobną powieść.
Wasut miał rację w wielu punktach, a najważniejsze to stwierdził że jak coś napisał to później to ciął aż zostało samo sedno. Uważam że gdyby ktoś panu to doradził wcześniej, to z 13 tomów mogłaby powstać jedna gruba książka, ale taka, którą chciałoby się przeczytać.
Pozdrawiam
Avnar
-
Mrufon
- Reactions:
- Posty: 2626
- Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 6 times
- Kontakt:
Te fragmenty są straszliwym nieporozumieniem, dowodem na pisarską ignorancję, panie Arturze. Nie piszę z intencją obrażania lecz podkreślam bezdyskusyjny fakt. Przede mną zrobili to inni. Nic tu nie dodam co ubogaci te podsumowania. Ogarnia mnie tylko bezbrzeżny żal, że tak to się toczy. Infantylizm nie razi tak w erpegu, poza tym łatwiej go uniknąć niż w prozie.
Dlaczego nie posłucha Pan głosu fanów? Zapłacimy ile trzeba by ukazał się erpeg. Za książkę podziękujemy bo jest Martin, Sapkowski, Cook, Howard, Grzędowicz - prawdziwi mistrzowie pióra. Pan może zostać autorem rewelacyjnego erpega, tylko trzeba otworzyć się na krytykę.
Życzę podjęcia słusznej decyzji. Pieniądze się znajdą na DOBRY produkt.
Dlaczego nie posłucha Pan głosu fanów? Zapłacimy ile trzeba by ukazał się erpeg. Za książkę podziękujemy bo jest Martin, Sapkowski, Cook, Howard, Grzędowicz - prawdziwi mistrzowie pióra. Pan może zostać autorem rewelacyjnego erpega, tylko trzeba otworzyć się na krytykę.
Życzę podjęcia słusznej decyzji. Pieniądze się znajdą na DOBRY produkt.
-
Oggy
- Reactions:
- Posty: 766
- Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
- Has thanked: 24 times
- Been thanked: 10 times
Mialo byc o fluffie a temat mocno odplynal.
Dokladnie poczytalem jakie rasy i stworzenia pojawia sie w pierwszym tomie. O ile gigi, szczegolnie bawole sa intrygujace o tyle inne rasy daja nam wglad w faktyczna fabule. Otoz w drugiej czesci pierwszego tomu Katan wspierany przez orczyce Marie Anning odkrywa pierwszy szkielet mozazaura. Zawiazuja oni druzyne 10 POZ paleontologow z czlowiekiem Alana Grantem i polelfica Ellen Satler na czele i prowadzac wykopaliska na Walgarze odkrywaja i rekonstruuja pteranodona, ankylozaura i liczne raptory. Na tej podstawie Katan obala kreacjonistyczne podstawy kultu reptilliona wielkiego i udowadnia ze reptillioni wyewoluowali od triceratopsow. Kluczowym momentem tomu jest 300 stronnicowa scena w ktorej Katan przy pomocy przemian polboskich usiluje pozbyc sie z domu rybikow cukrowych ktore opanowaly jego kuchnie i lazienke.
Nie wiem dokladnie jakie miejsce w fabule maja ogniste kobiety ale one zawsze cos tam sobie znajda.
A tak swoja droga gdybysmy mieli te wszystkie stwory, nawet w formie bestariuszowej notatki na dwa zdania maks, moglibysmy pracowac nad nimi miesiacami na portalu. Wyobrazacie sobie frajde z opisania biologii ziemiowodnego wieloryba? Albo Yeti?
Dokladnie poczytalem jakie rasy i stworzenia pojawia sie w pierwszym tomie. O ile gigi, szczegolnie bawole sa intrygujace o tyle inne rasy daja nam wglad w faktyczna fabule. Otoz w drugiej czesci pierwszego tomu Katan wspierany przez orczyce Marie Anning odkrywa pierwszy szkielet mozazaura. Zawiazuja oni druzyne 10 POZ paleontologow z czlowiekiem Alana Grantem i polelfica Ellen Satler na czele i prowadzac wykopaliska na Walgarze odkrywaja i rekonstruuja pteranodona, ankylozaura i liczne raptory. Na tej podstawie Katan obala kreacjonistyczne podstawy kultu reptilliona wielkiego i udowadnia ze reptillioni wyewoluowali od triceratopsow. Kluczowym momentem tomu jest 300 stronnicowa scena w ktorej Katan przy pomocy przemian polboskich usiluje pozbyc sie z domu rybikow cukrowych ktore opanowaly jego kuchnie i lazienke.
Nie wiem dokladnie jakie miejsce w fabule maja ogniste kobiety ale one zawsze cos tam sobie znajda.
A tak swoja droga gdybysmy mieli te wszystkie stwory, nawet w formie bestariuszowej notatki na dwa zdania maks, moglibysmy pracowac nad nimi miesiacami na portalu. Wyobrazacie sobie frajde z opisania biologii ziemiowodnego wieloryba? Albo Yeti?
Ostatnio zmieniony 18 sierpnia 2014, 23:09 przez Oggy, łącznie zmieniany 1 raz.
astrolog/alchemik 10/10 POZ
Przeczytałem część z tych fragmentów i jest źle.
To powinien obejrzeć jakiś redaktor, najlepiej z doświadczeniem zawodowym na polu fantastyki. Ja nawet nie wiem od czego zacząć przy poprawianiu, bo za dużo tego.
Autor chciał przeskoczyć kilka etapów nauki zawodu pisarza i od razu wyskoczył z wielotomową sagą fantasy, zamiast uczyć się warsztatu, pisać opowiadania, czy krótkie powieści, które ktoś będzie chciał czytać i kupić (czasopisma/wydawnictwa).
Wydawanie samemu powieści, co omija sito jakim jest profesjonalna redakcja, to najczęściej gwarancja klapy. Znajomi też niewiele pomogą, jeśli słabo się znają na literaturze. Nie będą potrafili krytycznie ocenić formy, ani powiedzieć, czy powieść ma szanse przyjąć się na rynku.
Jedyne co burzy moją krew, to ci piszący o "polskim Tolkienie (...)". Jeśli naprawdę byli to krytycy literaccy i ich wypowiedź miała taki wydźwięk, jak sugerowany, to powinni wylecieć z pracy
To powinien obejrzeć jakiś redaktor, najlepiej z doświadczeniem zawodowym na polu fantastyki. Ja nawet nie wiem od czego zacząć przy poprawianiu, bo za dużo tego.
Autor chciał przeskoczyć kilka etapów nauki zawodu pisarza i od razu wyskoczył z wielotomową sagą fantasy, zamiast uczyć się warsztatu, pisać opowiadania, czy krótkie powieści, które ktoś będzie chciał czytać i kupić (czasopisma/wydawnictwa).
Wydawanie samemu powieści, co omija sito jakim jest profesjonalna redakcja, to najczęściej gwarancja klapy. Znajomi też niewiele pomogą, jeśli słabo się znają na literaturze. Nie będą potrafili krytycznie ocenić formy, ani powiedzieć, czy powieść ma szanse przyjąć się na rynku.
Jedyne co burzy moją krew, to ci piszący o "polskim Tolkienie (...)". Jeśli naprawdę byli to krytycy literaccy i ich wypowiedź miała taki wydźwięk, jak sugerowany, to powinni wylecieć z pracy
-
wasut
- Reactions:
- Posty: 743
- Rejestracja: 25 stycznia 2009, 18:16
- Lokalizacja: Kraków
- Has thanked: 2 times
- Been thanked: 2 times
Z całym szacunkiem, dla tego kto to był, ale prawdziwy krytyk ma tendencję do podpisywania się pod swoją recenzją a nie ukrywania się pod jakimś lakonicznym określeniem. W sumie to świadczy trochę o jego przewidywalności, bo byłby chyba skończony w branży. Toteż bajki o krytykach można wsadzić pomiędzy czerwonego kapturka a kapitana nemo. Bo inaczej ja też mogę być krytykiem z Krakowa, a Tolkiena jakoś dotąd nie widziałem.
-
ghasta
- Reactions:
- Posty: 2356
- Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
- Has thanked: 3 times
- Been thanked: 9 times
- Kontakt:
Na początek powiem, że kolejne kawałki są lepsze - jednak to nic dziwnego - po poświęceniu (dowolnemu) tematowi odpowiednio dużo czasu każdy zacznie wykonywać go lepiej. Proponowałbym teraz, aby Artur od nowa napisał pierwsze rozdziały.
Nie dałem jednak rady przeczytać całości. Najpierw odbiłem się od początku walki i tego rozdzielania jaźni. Później, z bólem i problemami, przedarłem się przez ten absurdalny kawałek i dotarłem do tego z elfim tańcem.
Dałem radę przeczytać 3 akapity... W czasie czytania pękły mi gałki oczne.
Spróbuję po raz trzeci jak mi się zregenerują w całości.
Nie dałem jednak rady przeczytać całości. Najpierw odbiłem się od początku walki i tego rozdzielania jaźni. Później, z bólem i problemami, przedarłem się przez ten absurdalny kawałek i dotarłem do tego z elfim tańcem.
Dałem radę przeczytać 3 akapity... W czasie czytania pękły mi gałki oczne.
Spróbuję po raz trzeci jak mi się zregenerują w całości.
Pierwsza strona nowego fragmentu i już nasuwają się dwie myśli:Saga o Katanie napisał(a):– Liczyłem na to, Panie – z uśmiechem i pokorą zdążył odpowiedzieć paladyn, po czym w dość nietypowy jak na rycerza sposób, skoczył na ścianę.
- Chciałbym poznać typowy sposób, w jaki rycerze wskakują na ściany
- Ten tekst przeszedł redakcję i korektę...
Ja poradziłem sobie sposobem: przy opisach walk, obserwowanych przez jaźnie Asteriusza, i elfim tańcu czytałem co drugi/trzeci akapitghasta napisał(a):[/url]Spróbuję po raz trzeci jak mi się zregenerują w całości.
Metoda trzecia: czytać na głos, ze znajomymi, przy piwie 
Wiem, że jestem lekko złośliwy, ale piszę to tutaj również w nadziei, że Artur przeczyta komentarze i wyciągnie wnioski. Po prostu nie jestem w stanie wyobrazić sobie docelowej grupy czytelniczej.
Stawiałbym na nastolatków, którzy mają na tyle dużo gotówki, by co parę miesięcy (btw nierealny termin wydawania takich cegieł) kupować nowy tom po niemal 70zł z wysyłką.
Ale odwołanie się do marki KC i eRPeGów trafia głównie do starszych, bardziej krytycznych odbiorców, o większym doświadczeniu czytelniczym. A tych będą razić takie niewprawne opisy, czy prezentowany sposób prowadzenia fabuły.
Dlatego mimo całej sympatii dla projektu, jakim jest wskrzeszenie KC i pisanie książek w realiach polskich gier RPG, nie mogę tego ocenić inaczej niż negatywnie. Założenia są naprawdę ciekawe, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia.
Wiem, że jestem lekko złośliwy, ale piszę to tutaj również w nadziei, że Artur przeczyta komentarze i wyciągnie wnioski. Po prostu nie jestem w stanie wyobrazić sobie docelowej grupy czytelniczej.
Stawiałbym na nastolatków, którzy mają na tyle dużo gotówki, by co parę miesięcy (btw nierealny termin wydawania takich cegieł) kupować nowy tom po niemal 70zł z wysyłką.
Ale odwołanie się do marki KC i eRPeGów trafia głównie do starszych, bardziej krytycznych odbiorców, o większym doświadczeniu czytelniczym. A tych będą razić takie niewprawne opisy, czy prezentowany sposób prowadzenia fabuły.
Dlatego mimo całej sympatii dla projektu, jakim jest wskrzeszenie KC i pisanie książek w realiach polskich gier RPG, nie mogę tego ocenić inaczej niż negatywnie. Założenia są naprawdę ciekawe, ale wykonanie pozostawia wiele do życzenia.
Nie wiem, co ASz zrobi, a czego nie. Nawet nie jestem pewien, co powinien zrobić 
Ale uważam, że warto podkreślać, co jest prawdziwym powodem narzekania na ten projekt, a jest to b. słaba jakość tekstu, jak na tą grupę docelową. Może to umknąć ogólnym narzekaniu, że autor pisze niepotrzebne nikomu tomiszcza, podczas gdy wszyscy pragną gry
Przecież gdyby książki były fajne, a perspektywa wydania tych wszystkich dodatków realna, to czy fani by narzekali, że trzeba jeszcze trochę poczekać na nowy podręcznik do KC?
Ale uważam, że warto podkreślać, co jest prawdziwym powodem narzekania na ten projekt, a jest to b. słaba jakość tekstu, jak na tą grupę docelową. Może to umknąć ogólnym narzekaniu, że autor pisze niepotrzebne nikomu tomiszcza, podczas gdy wszyscy pragną gry
Przecież gdyby książki były fajne, a perspektywa wydania tych wszystkich dodatków realna, to czy fani by narzekali, że trzeba jeszcze trochę poczekać na nowy podręcznik do KC?
Przeszkodą w wypadku tej grupy są jednak nazbyt brutalne wydarzenia typu dzidziuś rozrywający brzuch własnej matki, która nieco wcześniej częściowo skonsumowała ciało swojego partnera. Później masowo lecą głowy strażników. O dziwo bazyliszek nikogo nie zamienia w kamień, a to by jeszcze przeszło przez "cenzurę".Healer napisał(a):
Stawiałbym na nastolatków, którzy mają na tyle dużo gotówki, by co parę miesięcy (btw nierealny termin wydawania takich cegieł) kupować nowy tom po niemal 70zł z wysyłką.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35
-
ghasta
- Reactions:
- Posty: 2356
- Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
- Has thanked: 3 times
- Been thanked: 9 times
- Kontakt:
Mnie ciężko zszokował tłusty kapłan, o którym trzeba wiedzieć, że jest grubas ze spasionym, przeszkadzającym w bieganiu, brzuchem. Ku pamięci nie zapominajmy, że jest otyły i jest też właścicielem pulchnych dłoni oraz pucułowatej twarzy.
A strażników w zamku była liczba zespolona dająca w sumie coś koło trzydziestu. Narrator po prostu nie mógł się zdecydować.
A strażników w zamku była liczba zespolona dająca w sumie coś koło trzydziestu. Narrator po prostu nie mógł się zdecydować.