PBF - Ścigając samego siebie
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- I granaty... Dużo granatów... - dodał Chudzielec, któremu po akcji w Primm wyraźnie wzrosła pewność siebie: - w rzucaniu granatów nie ma lepszych ode mnie. Proszę spytać kapitana (techniczny: tu wstaw nazwisko)w Primm, to potwierdzi jak rozwaliłem całą bandę kajdaniarzy
Dumny z ze swojego niemal samobójczego osiągnięcia doał jeszcze do dziewczyny: - A ty kochana jak przyjdzie do jakiejś awantury to trzymaj się blisko mnie. Przy mnie nie zginesz. Było z nami takich dwóch, nie posłuchali mnie i jednemu łeb snajper uwalił, a pastorek sobie lekko dupke opalił, no my zresztą też, ale to nie nasza wina, absolutnie nie nasza. A tak w ogóle to zapomniałem się przedstawić. Jestem Bart Simpson, ale znajomi nazywają mnie "Samurajem Wojny" a kobiety najlepszym kochankiem na wschód od San Francisco. - Chudzielec wybrał "najpiękniejszy" ze swoich uśmiechów, taki, który oczywiście zdradzał jego wybrakowane lub nadpsute uzębienie i spróbował pocałować damę kurtuazyjnie w rękę. [offtopic]Kargan nie bierz zalotów Simpsonów na poważnie;) żeby mi Chudzilec wykastrowany nie skonczył.[/offtopic]
Dumny z ze swojego niemal samobójczego osiągnięcia doał jeszcze do dziewczyny: - A ty kochana jak przyjdzie do jakiejś awantury to trzymaj się blisko mnie. Przy mnie nie zginesz. Było z nami takich dwóch, nie posłuchali mnie i jednemu łeb snajper uwalił, a pastorek sobie lekko dupke opalił, no my zresztą też, ale to nie nasza wina, absolutnie nie nasza. A tak w ogóle to zapomniałem się przedstawić. Jestem Bart Simpson, ale znajomi nazywają mnie "Samurajem Wojny" a kobiety najlepszym kochankiem na wschód od San Francisco. - Chudzielec wybrał "najpiękniejszy" ze swoich uśmiechów, taki, który oczywiście zdradzał jego wybrakowane lub nadpsute uzębienie i spróbował pocałować damę kurtuazyjnie w rękę. [offtopic]Kargan nie bierz zalotów Simpsonów na poważnie;) żeby mi Chudzilec wykastrowany nie skonczył.[/offtopic]
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Jestem John Flanagan, miło mi poznać, żadnej osoby duchownej wśród was nie ma?
Fakt, Simpson z granatami robi demolkę. Znaczy możemy być bezpieczni, ale granaty damy mu tuż przed jakąś akcją nie wcześniej, bo gotów zawleczkę wyciągnąć z nudów.
I strasznie bywa romantyczny, nawet czasem na śpiewanie go zbiera.
Czyli patrol nas podrzuci, a potem 10 mil z buta tak, wyruszamy po śniadaniu?
Fakt, Simpson z granatami robi demolkę. Znaczy możemy być bezpieczni, ale granaty damy mu tuż przed jakąś akcją nie wcześniej, bo gotów zawleczkę wyciągnąć z nudów.
I strasznie bywa romantyczny, nawet czasem na śpiewanie go zbiera.
Czyli patrol nas podrzuci, a potem 10 mil z buta tak, wyruszamy po śniadaniu?
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
- Trzymaj ręce przy sobie "najlepszy kochanku" - warknęła Sue cofając dłoń i opierając ją znacząco na rękojeści
Ka-Bar'a tkwiącego w przymocowanej do zgrabnego uda skórzanej pochwie - albo stracisz istotne dla bycia kochankiem atrybuty...
W chwilach gniewu niebieskie oko Sue zdawało się promieniować arktycznym chłodem co w połączeniu z ustami wykrzywionymi w złośliwym
uśmiechu sugerowało nadchodzące kłopoty...
Wciąż muskając delikatnie rękojeść noża spojrzała na Flanagan'a i skinęła mu głową w bezgłośnym powitaniu.
[offtopic]No offence Chudzielcu, ale nie jestem zainteresowana
[/offtopic]

To gdyby ktoś nie wiedział jak wygląda mój Ka-Bar
Ka-Bar'a tkwiącego w przymocowanej do zgrabnego uda skórzanej pochwie - albo stracisz istotne dla bycia kochankiem atrybuty...
W chwilach gniewu niebieskie oko Sue zdawało się promieniować arktycznym chłodem co w połączeniu z ustami wykrzywionymi w złośliwym
uśmiechu sugerowało nadchodzące kłopoty...
Wciąż muskając delikatnie rękojeść noża spojrzała na Flanagan'a i skinęła mu głową w bezgłośnym powitaniu.
[offtopic]No offence Chudzielcu, ale nie jestem zainteresowana

To gdyby ktoś nie wiedział jak wygląda mój Ka-Bar
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przyczółek Mojave, punkt graniczny
Strażnik Jackson przysłuchiwał się wymianie zdań między najemnikami w całkowitym milczeniu, spoglądając na ludzi poprzez przyciemnione szkła okularów i nie okazując żadnych emocji. Kiedy chudzielec zaczął się nieporadnie bronić przed nieco rozdrażnioną dziewczyną, dowódca Przyczółka chrząknął znacząco zwracając ponownie uwagę na swą osobę.
- W założeniu to misja zwiadowcza, nie otwarty szturm na cywilną osadę - powiedział czarnoskóry Kalifornijczyk, postukując czubkami palców w porysowany blat biurka - Po co wam niby granaty? Jeśli w Nipton coś się stało, sprawdźcie tylko, co i wycofajcie się bez zwracania na siebie uwagi. Wasz ekwipunek w zupełności w mej opinii wystarczy.
Słysząc te słowa Bart przybrał nieco rozżaloną minę, ale w przebłysku rozsądku ugryzł się naprędce w język.
- Sierżant Lee wysadzi was na krzyżowce piętnastki ze zjazdem do Nipton, dalej pójdziecie na piechotę. Jeśli nie będziecie mitrężyli czasu, zdążycie obrócić tam i z powrotem w ciągu dzisiejszego dnia, to góra pięć, sześć godzin marszu.
Wciąż bawiący się swymi pistoletami Neill przeniósł spojrzenie na Jacksona Seniora, poruszony pewną niepokojącą myślą.
- Jeszcze jedno pytanie. Nie utrzymujecie żadnych posterunków na drodze stąd do Nipton? Słyszałem w kantynie o jakimś wypadku, gdzie oddział najemników na służbie RNK został ostrzelany z posterunku. Zareagowali za późno, bo nie wiedzieli czy to czasem nie grasanci.
- Nie mamy tam żadnych patroli - potrząsnął głową Strażnik - Utrzymujemy garnizon w Camp Searchlight oraz w Nelson, ale nie w okolicy Nipton.
Strażnik Jackson przysłuchiwał się wymianie zdań między najemnikami w całkowitym milczeniu, spoglądając na ludzi poprzez przyciemnione szkła okularów i nie okazując żadnych emocji. Kiedy chudzielec zaczął się nieporadnie bronić przed nieco rozdrażnioną dziewczyną, dowódca Przyczółka chrząknął znacząco zwracając ponownie uwagę na swą osobę.
- W założeniu to misja zwiadowcza, nie otwarty szturm na cywilną osadę - powiedział czarnoskóry Kalifornijczyk, postukując czubkami palców w porysowany blat biurka - Po co wam niby granaty? Jeśli w Nipton coś się stało, sprawdźcie tylko, co i wycofajcie się bez zwracania na siebie uwagi. Wasz ekwipunek w zupełności w mej opinii wystarczy.
Słysząc te słowa Bart przybrał nieco rozżaloną minę, ale w przebłysku rozsądku ugryzł się naprędce w język.
- Sierżant Lee wysadzi was na krzyżowce piętnastki ze zjazdem do Nipton, dalej pójdziecie na piechotę. Jeśli nie będziecie mitrężyli czasu, zdążycie obrócić tam i z powrotem w ciągu dzisiejszego dnia, to góra pięć, sześć godzin marszu.
Wciąż bawiący się swymi pistoletami Neill przeniósł spojrzenie na Jacksona Seniora, poruszony pewną niepokojącą myślą.
- Jeszcze jedno pytanie. Nie utrzymujecie żadnych posterunków na drodze stąd do Nipton? Słyszałem w kantynie o jakimś wypadku, gdzie oddział najemników na służbie RNK został ostrzelany z posterunku. Zareagowali za późno, bo nie wiedzieli czy to czasem nie grasanci.
- Nie mamy tam żadnych patroli - potrząsnął głową Strażnik - Utrzymujemy garnizon w Camp Searchlight oraz w Nelson, ale nie w okolicy Nipton.
Jeśli akceptujecie warunki zlecenia, możecie wyjechać od razu z konwojem do Primm. Mam też prośbę, byście starali się ograniczać tarcia pomiędzy starymi i nowymi członkami drużyny - im szybciej dogracie się jako team, tym lepiej dla Was, bo scenariusz dopiero się rozkręca!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przyczółek Mojave, punkt graniczny
Żujący w pośpiechu zawartość menażki Simpson stanął przy burcie uruchomionej ciężarówki, wciągając w nozdrza charakterystyczny zapach spalin. Ciężki pojazd wibrował w rytmie silnika, wywołując przyjemne ciarki na plecach opierającego się o chłodny metal człowieka.
Sue Anderson przeszła obok chudzielca ignorując go w wielce wymowny sposób, wrzuciła na pakę M939 swój plecak i noszonego w ortalionowym pokrowcu Springfielda, po czym skorzystała z uczynnego ramienia Jima Doe pozwalając się podsadzić na ostatni w szyku pojazd.
- Wsiadać, wsiadać! - wzdłuż kolumny wozów poniosły się okrzyki przygotowujących konwój żołnierzy. Simpson uśmiechnął się złośliwie słysząc dobiegające zza ogrodzenia gwizdy i gniewne okrzyki internowanych na granicy podróżnych, którym rozkazy Jacksona nie pozwalały opuścić obozu ze względu na niebezpieczne drogi.
Chudzielec wgramolił się niezgrabnie na pakę, omal nie upuszczając przy okazji zsuwającego mu się z ramienia Weatherby'ego i budząc całą swą postawą pewną wesołość siedzących na ławeczkach żołnierzy.
- Czy my nie powinniśmy jechać gdzieś w środku konwoju? - zapytał zajmując miejsce obok Neilla Jacksona - Wiecie, jakby nas ktoś chciał napaść od tyłu?
[center]
[/center]
Żujący w pośpiechu zawartość menażki Simpson stanął przy burcie uruchomionej ciężarówki, wciągając w nozdrza charakterystyczny zapach spalin. Ciężki pojazd wibrował w rytmie silnika, wywołując przyjemne ciarki na plecach opierającego się o chłodny metal człowieka.
Sue Anderson przeszła obok chudzielca ignorując go w wielce wymowny sposób, wrzuciła na pakę M939 swój plecak i noszonego w ortalionowym pokrowcu Springfielda, po czym skorzystała z uczynnego ramienia Jima Doe pozwalając się podsadzić na ostatni w szyku pojazd.
- Wsiadać, wsiadać! - wzdłuż kolumny wozów poniosły się okrzyki przygotowujących konwój żołnierzy. Simpson uśmiechnął się złośliwie słysząc dobiegające zza ogrodzenia gwizdy i gniewne okrzyki internowanych na granicy podróżnych, którym rozkazy Jacksona nie pozwalały opuścić obozu ze względu na niebezpieczne drogi.
Chudzielec wgramolił się niezgrabnie na pakę, omal nie upuszczając przy okazji zsuwającego mu się z ramienia Weatherby'ego i budząc całą swą postawą pewną wesołość siedzących na ławeczkach żołnierzy.
- Czy my nie powinniśmy jechać gdzieś w środku konwoju? - zapytał zajmując miejsce obok Neilla Jacksona - Wiecie, jakby nas ktoś chciał napaść od tyłu?
[center]
[/center]
Na konwój składa się pięć ciężarówek takich ja ta powyżej, ale pomalowanych w pustynne barwy. Wiozą pluton republikańskich żołnierzy, zapasy i części zamienne dla porucznika Hayesa oraz Waszą piątkę.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Przyczółek Mojave, punkt graniczny
Ciężarówki ruszyły jedna za drugą, opuszczając pośród kłębów spalin posterunek RNK. Simpson uśmiechnął się bezwiednie czując na twarzy leciutki powiew chłodnego powietrza łagodzący wrażenie denerwującego swędzenia w miejscach, gdzie dzień wcześniej niemiłosiernie poparzyło go słońce.
Na ułamek chwili padł na niego cień, który niemal równie szybko zniknął. Chudzielec otworzył szybko oczy, odprowadzając wzrokiem dwa metalowe kolosy symbolizujące ściskające sobie ręce. Ciężarówki przejechały pomiędzy nimi ostrożnie, kierując się na pobocze usłanej starymi wrakami autostrady.
- Co to właściwie za jedni? - zainteresował się Bart, chłonąc szeroko otwartymi oczami wszystkie detali robiących wrażenie posągów.
- To monument na część traktatu konsolidacyjnego z 2271 - odpowiedział Jim Doe - Pustynni Strażnicy Nevady oraz Strażnicy Republiki Nowej Kalifornii połączyli wówczas siły przeciwko Legionowi Cezara.
- Kurde, wielkie to - Bart pokiwał z uznaniem głową, zadzierając ją wysoko w górę - Kawał roboty.
[center]
[/center]
Ciężarówki ruszyły jedna za drugą, opuszczając pośród kłębów spalin posterunek RNK. Simpson uśmiechnął się bezwiednie czując na twarzy leciutki powiew chłodnego powietrza łagodzący wrażenie denerwującego swędzenia w miejscach, gdzie dzień wcześniej niemiłosiernie poparzyło go słońce.
Na ułamek chwili padł na niego cień, który niemal równie szybko zniknął. Chudzielec otworzył szybko oczy, odprowadzając wzrokiem dwa metalowe kolosy symbolizujące ściskające sobie ręce. Ciężarówki przejechały pomiędzy nimi ostrożnie, kierując się na pobocze usłanej starymi wrakami autostrady.
- Co to właściwie za jedni? - zainteresował się Bart, chłonąc szeroko otwartymi oczami wszystkie detali robiących wrażenie posągów.
- To monument na część traktatu konsolidacyjnego z 2271 - odpowiedział Jim Doe - Pustynni Strażnicy Nevady oraz Strażnicy Republiki Nowej Kalifornii połączyli wówczas siły przeciwko Legionowi Cezara.
- Kurde, wielkie to - Bart pokiwał z uznaniem głową, zadzierając ją wysoko w górę - Kawał roboty.
[center]
Konwój ruszył w drogę. Zapowiada się słoneczny dzień, więc zapewne będzie upalnie. Macie swoją broń, zapas wody na dwa dni oraz odpowiednią ilość konserw.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
W drodze do Primm, I-15
Sue Andersen spojrzała bacznym wzrokiem na Johna, ale nic nie odrzekła, ubiegł ją bowiem Jim Doe.
- Pochodzimy z Arroyo - powiedział młody mężczyzna opierając się wygodnie o burtę ciężarówki i nie robiąc sobie wiele z podskoków jadącego po licznych dziurach wozu - Od pięciu lat polujemy razem na gekony, ludzi i mutanty. Dla pieniędzy, dla sławy i dla ćwiczenia oka.
- Słyszeliśmy, że w Nevadzie można się teraz nieźle obłowić - wtrącił Neill Jackson - Republika zamierza zaprowadzić tutaj ostatecznie porządek, ale sama armia sobie nie poradzi, to za duży teren i za dużo roboty. Najemnicy zawsze znajdą coś dla siebie.
- Pracowaliśmy dla armii RNK już wcześniej - różnobarwne oczy Sue Andersen dziwnie Johna hipnotyzowały, nie pozwalając oderwać od nich spojrzenia - Głównie jako tropiciele.
Wygłosiwszy skąpy komentarz Sue zamknęła oczy zapadając w drzemkę bądź udając, że śpi.
Sue Andersen spojrzała bacznym wzrokiem na Johna, ale nic nie odrzekła, ubiegł ją bowiem Jim Doe.
- Pochodzimy z Arroyo - powiedział młody mężczyzna opierając się wygodnie o burtę ciężarówki i nie robiąc sobie wiele z podskoków jadącego po licznych dziurach wozu - Od pięciu lat polujemy razem na gekony, ludzi i mutanty. Dla pieniędzy, dla sławy i dla ćwiczenia oka.
- Słyszeliśmy, że w Nevadzie można się teraz nieźle obłowić - wtrącił Neill Jackson - Republika zamierza zaprowadzić tutaj ostatecznie porządek, ale sama armia sobie nie poradzi, to za duży teren i za dużo roboty. Najemnicy zawsze znajdą coś dla siebie.
- Pracowaliśmy dla armii RNK już wcześniej - różnobarwne oczy Sue Andersen dziwnie Johna hipnotyzowały, nie pozwalając oderwać od nich spojrzenia - Głównie jako tropiciele.
Wygłosiwszy skąpy komentarz Sue zamknęła oczy zapadając w drzemkę bądź udając, że śpi.
A konwój jedzie dalej...