Powieść Artura - fluff

Enc
Reactions:
Posty: 75
Rejestracja: 17 sierpnia 2014, 09:03

Post autor: Enc » 31 sierpnia 2014, 15:21

Dziwnie jest okazywany ten szacunek. Niech pan zwróci uwagę na to jakie komentarze się tu pojawiają: fani chcą konkretów, chcą gry fabularnej. Wszyscy piszą o chęci darmowej pracy nad zasadami, w odpowiedzi otrzymując info, że to nie wchodzi w grę, bo X osób na nie czyha. Przecież admini mogą założyć pod forum dla wybranych, nikt poza nimi nie zobaczy nawet dyskusji, że o samych zasadach nawet nie wspólne.

Fani nie potrzebują 1000 stron KC za 5 lat. Potrzebują nowej wersji już teraz, na pewno chcą mieć na nią wpływ.

O pandoriankach nie wiem czy nie byłoby lepiej gdybym ja się nie wypowiadał...

Awatar użytkownika
Mrufon
Reactions:
Posty: 2626
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Has thanked: 1 time
Been thanked: 6 times
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 31 sierpnia 2014, 17:38

Na Polterze pojawił się ciekawy wątek dotyczący MiMowej wersji KC: ile fajnych motywów pochodziło od autora? Może fajność KC to efekt tytanicznej pracy redakcji?
Enc czy Ty wiesz, że właśnie długo o tym rozmawialiśmy wczoraj, w przerwach sesji Barbarians of Lemuria? Porównanie stylu MiMów i fragmentów książki sugeruje, że gargantuiczną korektę wykonali redaktorzy MiMa. Podobnie jest w podręczniku z 98', który choć jest jako całość porażką to stylu czepić się nie można. Warsztatowo mocna pozycja.

kaceto
Reactions:
Posty: 222
Rejestracja: 30 sierpnia 2013, 11:28

Post autor: kaceto » 31 sierpnia 2014, 17:42

Właśnie dlatego uważam, że z KC lepiej zerwać, stworzyć coś alternatywnego bez jakichkolwiek powiązań.

I tak oto kolejny spory kawałek sentymentu do KC zniknął bezpowrotnie... Tak umierają legendy.

EDIT
I strasznie mi jest szkoda Never'a, bo jemu chyba na prawdę zależy na reedycji. Szkoda, że to on za nią nie odpowiada, nie ma ostatniego, decydującego zdania.
Ostatnio zmieniony 31 sierpnia 2014, 19:05 przez kaceto, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
wasut
Reactions:
Posty: 743
Rejestracja: 25 stycznia 2009, 18:16
Lokalizacja: Kraków
Has thanked: 2 times
Been thanked: 2 times

Post autor: wasut » 31 sierpnia 2014, 19:47

Dzień na rybach, człowiek wraca, i co?

Myślę że troch się wszyscy tutaj zapędzili w prywatach.

Artur przesadza, ale rozumiem że czuje się mocno osaczony płynącą zewsząd poważną krytyką jego pracy ostatnich lat.

Wy się też trochę zapędzacie w nakręcaniu się wzajemnym. A z tego wszystkiego wychodzą zbyt emocjonalne komentarze.

Jesteśmy tu na forum i skoro już wielokrotnie, drodzy Panowie, wyraziliście swój jakże negatywny stosunek do sagi, autora i reedycji, to powiedzmy sobie już wszyscy o tym wiemy i przyjęliśmy do wiadomości.

Robicie swoją wersję, to róbcie, ale przy tej okazji nie trzeba sypać piasku wszędzie dookoła. Skupcie się na robocie. Jak widzicie sami, chęć do pomocy na portalu jest, więc jak ukonstytuujecie projekt to ręce do pracy się znajdą, bo my chcemy wspierać KC, po prostu.

Tworzenie jakiejś dziwnej atmosfery nikomu nie służy, każdy ma swoje wątki nie trzeba wchodzić sobie do wzajemnych piaskownic. Jak komuś ciasno może zakładać nowe, my tutaj jesteśmy gościnni bardzo.

W tym wątku pozostańmy przy konstruktywnej krytyce produktu i każdych nowych jego części, nie koniecznie personalnie, po to został założony. Jak już bardzo chce się komuś nawrzucać to proponuje nowy wątek - precyzyjnie nacelowany.
Tak obu stronom ku rozwadze kieruję...

Healer
Reactions:
Posty: 33
Rejestracja: 19 sierpnia 2014, 23:21

Post autor: Healer » 31 sierpnia 2014, 22:23

Ad rem. Tym razem jako komentarz do wywiadu, ale kontynuując wątek książki. Będzie też o Arturze, ale bez wycieczek osobistych. Ja naprawdę uważam, że człowiek doskonali się w ogniu krytyki, jeśli tylko jest rzeczowa. Bliscy mogą wspierać i dawać siłę, ale to od krytyków i lepszych od nas, się uczymy.

Ad. "Kiedy zacząłeś pisać sagę?" (dwadzieścia lat temu i w książce znalazł się rozdział napisany w tamtych czasach)

To jest bardzo, bardzo źle. Dlaczego? Bo może to oznaczać dowolną kombinację trzech poniższych:
- autor przez dwadzieścia lat nie nauczył się niczego nowego
- autorowi brak krytycznego podejścia do własnej pracy
- autor jest geniuszem

Ja trzecią opcję zawsze odrzucam, przynajmniej gdy sprawa dotyczy mnie. Jest to zbyt niebezpieczne, bo utrudnia rozwój, jeśli jednak człowiek nie okaże się geniuszem, a jego praca nie wzbudza powszechnych zachwytów.
Spora część pisarzy, z którymi rozmawiałem, wstydzi się trochę poziomu pierwszej wydanej książki, a jeśli zachowały się ich wprawki z lat młodzieńczych, pisane do szuflady, to pilnują by nikomu tego nie pokazać :P

BTW, jeśli pierwszy rozdział był napisany w 1984r. to od tego czasu minęło trzydzieści lat, a nie dwadzieścia.

Język polski jest bardzo precyzyjny i skomplikowany. Dobrym przykładem jest wałkowane w paru miejscach sformułowanie, które przywołam jako przykład. W powieści jest pełno podobnych, ale od czegoś trzeba zacząć:

"(...), po czym w dość nietypowy jak na rycerza sposób, skoczył na ścianę."

Zachowując sens powyższego zadania można je sparafrazować:
"Rycerze mają swój zwykły sposób wskakiwania na ściany, ten jednak zrobił to inaczej niż było powszechnie przyjęte."

Natomiast wyrażenie: "skoczył na ścianę, zaskakując wszystkich tak nietypowym ruchem" oznacza już zupełnie co innego, niż pierwotne zdanie, ale jest pewnie bliższe zamysłowi autora.

Dlatego piszę, Arturze, że językiem posługujesz się nieporadnie. Nie chcę Ci dokopać, ani sprawić przykrości, bo ani mnie to bawi, ani mi za to płacą. Za to mam nadzieję, że powyższe przeczytasz, wyciągniesz wnioski i następnym razem napiszesz lepiej. Tak bym z czystym sumieniem mógł o następnej książce powiedzieć: "niezłe" i zwyczajnie ją kupić.
Dlatego zresztą zarejestrowałem się na forum, a nie polterze, czy PP, gdzie dyskusja często była poniżej poziomu.
Ostatnio zmieniony 31 sierpnia 2014, 23:15 przez Healer, łącznie zmieniany 1 raz.

ghasta
Reactions:
Posty: 2356
Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
Has thanked: 3 times
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Post autor: ghasta » 31 sierpnia 2014, 23:07

AS Autor KC napisał(a):
Witam Keth i inni
Z powodu kilku nie za bardzo miłych osobistych uwag do mnie od pewnych osób miałem nie pisać, ale jestem Tobie Keth winny pewne wyjaśnienia, które uzupełnią Twoją wypowiedź.
Dziękuje za bardzo wnikliwą i dość trafną analizę pandorianek. (..)
Arturze, miło że się odezwałeś. Ucieszyła Cię analiza pandorianek i przedstawiłeś dodatkowe fakty dotyczące tej rasy. Jako gracze i mg - cieszę się , kolejna rasa do wykorzystania w przygodach.

Interesuje mnie jednak inna sprawa - czy odniesiesz się do analizy tekstu powieści?


Moja była złośliwa i wcale się z tym nie kryję, kilka osób w bardziej oględny sposób wyraziło się na temat zawartości przedstawionych rozdziałów.
Zdaje sobie sprawę jak ciężko napisać większą ilość tekstu zgodnie z podstawowymi zasadami języka polskiego. Jednak przynajmniej w momencie, gdy ktoś kto przeczyta mój tekst napisze (podając jaskrawe przykłady) ghasta - tu spieprzyłeś robotę, tu są powtórzenia, zdania nie kleją się, nie da się tego czytać, tworzysz absurdalne wydarzenia itp. itd. przyjmuję krytykę, uznaję za pomoc, staram się to poprawić. Nie traktuję tego jako złośliwy atak tajemniczych sił mających podciąć mi skrzydła.
Ty usilnie takie uwagi ignorujesz. W efekcie mamy płynną liczbę strażników w zamku, zeskakiwanie z muru w dół, typowe wskakiwanie na ścianę i dziesiątki innych artefaktów słownych na zaledwie kilkunastu stronach. Czy przewidujesz coś z tym zrobić? Możesz nam wytłumaczyć dlaczego tekst wygląda tak, a nie inaczej? Czy też będziesz bronił swojego pióra? Czy - jak zwykłeś robić - zignorujesz popartą jaskrawymi przykładami krytykę ?
Ostatnio zmieniony 31 sierpnia 2014, 23:28 przez ghasta, łącznie zmieniany 1 raz.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 31 sierpnia 2014, 23:44

Może krótko o sobie.
Jestem takim sobie, zwykłym czytelnikiem.
Dzięki siostrze polonistce, dane mi było poznawać różnego rodzaju literaturę (każdy ma chyba kogoś kto w nim zaszczepia miłość do literek, umie podsunąć odpowiednie dla wieku tytuły czy dzieła). To u niej stykam się z pierwszymi wydaniami "Fantastyki", Tolkienem, Ursulą Le Guin i innymi.
Kolejnym wydarzeniem było zetknięcie się z planszówką "Magia i Miecz", Warhammer'em w formie książkowej. A tu nagle MiM w kiosku!
W nim Kryształy, Sigmar, Zabójcy Trolli, strategia, opowiadania, ilustracje...
Pierwsze zetknięcie się z RPG i sczytywanie do ostatniej litery nowego numeru.
I żal, iż pismo znika, odchodzi do lamusa.

Na rynku wydawniczym pojawia się pierwsze wydanie "Science Fiction", mam nadzieję, iż może tam znajdzie się coś w stylu MiM. Niestety, odrobina rozczarowania, bo pismo owo bardziej przypomina "Fantastykę". Ale daje czytelnikom coś, czego we wspomnianym tytule brakowało - możliwość poznania twórczości amatorów. Tak, amatorów twórczości literackiej. Bo mimo obecności głównych filarów już istniejącej na rynku fantastyki (Kres, Ziemkiewicz, Dukaj), pojawiają się nowi twórcy.

Po kilku latach napotykam na forum Kryształów i postanawiam zajrzeć (jest jakiś rok 2009).
Poznaję tu ludzi, którzy nadal mają chęci na zabawę z tym systemem. Ba, starają się rozwinąć, ulepszyć, upiększyć wizualnie (patrz: Mordimer00 i jego szkice), udoskonalić zapomniany system.
Trwają przy nim dobre dwie dekady!

To tyle tytułem wstępu. Przejdźmy dalej.

Jak to szło...

A, coś chyba w ten deseń: siedzę na piwku ze znajomym, spijam dobry trunek i spada na mnie grom z jasnego nieba - Kryształy Czasu pojawiają się w formie crowdfunding'u!
No dobra, co też to za jakiś nowy "format", czy jakieś insze cudeńko (przyznaję, nie miałem pojęcia). Trochę mnie uświadomiono w temacie i coś tam wiem.
Wieczór przeleciał piorunem, głównie na rozważaniu nad powieścią, nadziejach na wznowieniu i całej gamie "upiększeń".
W nastroju nadziei, dobrego humoru, jakiejś tam wizji przyszłości dla Kryształów wracam do domu i dopadam potwora Pecetowa.

Zaczyna się...

Najpierw PolakPotrafi.
Hmm... trailer?
To co to ma w końcu być? Książka gigant, gra, jakiś audiobook?

Wczytuję się...

O, zaczyna się klarować.

Znaczy reklama co czeka czytelnika, czego może się spodziewać, ciekawe. Rąbek tajemnicy został uchylony.
Są nawet fragmenty! Teraz, to już jak nic będzie się działo, chłopaki z Forum zapieją z radości. W końcu się doczekali.

Zapoznaję się z literaturą, tak by wiedzieć co w trawie zapiszczy.

Khem... i tu pojawił się pierwszy zgrzyt...
Nawet dość potężny, na tyle iż postanowiłem ochłonąć i poczekać.

Przechodzimy do sumy, jak dla zwykłego wyjadacza - ogromna. Ale, co tam, nie znam się, odpuszczam.

To teraz bonusiki, kubeczki, koszulki... Sporo tego - to nawet ciekawe, odnoszę wrażenie, iż są ludzie chętni na tego rodzaju przyjemnostki. Tu daję plus, za pomysł.

A ciekawe kto tam się kryje w stopce wydawniczej, zaglądam. Włos się zjeżył na łysinie ile ludu... Ludzie pracujący nad książką, grafiką, opracowaniem, reklamą - naprawdę w tej ilości? Może się nie znam, ale to chyba lekko ponad potrzeby. Niezbyt mi się to podoba, w żadnym czasopiśmie czy wydawnictwie tyle nazwisk nie spotkałem. Czemu Mordimer nie został poproszony o pomoc? (być może nie znam z nazwiska, to żyję w niewiedzy).

Rzucam się w wir komentarzy, co też tam się dzieje. Lawina. Brnę przez PP, odnośniki do kilku blogów, fejsa i wracam na strony forum KC. W większości opinie... takie jak widać. Uwidoczniły się chyba wszystkie zawiedzione dusze, marzenia, nadzieje. Staram się je zrozumieć, choć niektórych nie mogę. Są takie "rodzynki", że po prostu lepiej ominąć. Ale jakby nie patrzeć, to głos ludu i może warto by czasem posłuchać. Taka dobra rada.

I teraz chyba czas na odczucia co do "fragmentów" dzieła...

Podziwiam zapał, ogrom chęci i fantazję Autora rodzącą pomysły. Stworzenie świata, zamieszkujących je istot, zachowań czy uzbrojenia jest naprawdę czymś wielkim. Wielu osobom nie przychodzi to łatwo, wręcz bazują na cudzych opisach, jednakże świat KC wydaje się mocno rozbudowany. Ba, on rozrasta się z każdą nową myślą, sesją, rozmową. Ale to wszystko jest dopiero początkiem. Należałoby ubrać w słowa nagość myśli aby przelać na papier.
A tu są spore braki.
Jako żywo wracają negatywne odczucia przy brnięciu przez kolejne akapity udostępnionego tekstu. Niektóre naprawdę przyprawiają o "ból gałek", ilość powtórzeń, kiepska stylistyka oraz grafomania jest zatrważająca. Przypominają mi się lekcje udzielane przez F. W. Kresa na łamach SF, cytowane fragmenty i porady. Było wesoło. Z ciekawości wyciągnąłem nawet numer starego MiMa i zadziwiony jestem porównaniem. Nie wiem kto pisał, kto robił korektę (brak podpisu, śladu w stopce) do nr. 1 z 95 roku, rozdział "Wielkie smoki" część druga, ale tekst jest niczym dzień do nocy w porównaniu z Fragmentami.
Druga sprawa, zazębiająca się z pierwszą - ilość tomów. Tu naprawdę trzeba "czuć", że ludzie zechcą w to brnąć. Dla porównania, o ile dobrze pamiętam, jeden z płodniejszych, doświadczonych pisarzy A. Pilipiuk, nie zdecydował się wydać planowanych siedmiu tomów "Oka Jelenia" i poprzestał na sześciu. A to nie Tolkien (którym zresztą też zaczytywała się młodzież 20+ lat później), co dopiero mówić o nazwisku związanym z innym profilem działalności.
Odnoszę wrażenie, iż jest co ratować, to ma potencjał tylko przydałaby się osoba znająca się na literaturze (lub sam Autor przeczyta raz jeszcze, poprawi i jeszcze raz, aż do wydania doskonałości), czy ludzie z Forum KC (przecież siedzą w tym od lat i naprawdę im zależało). Bo w tej formie, nie do strawienia, a oczekiwanie na całość to kilka/naście lat.

Żałuje, iż pomysł crowdfunding'u nie został przedstawiony w wersji Książka tom I + Złota Edycja KC RPG. Kolejne tomy, uzupełnienia, appendixy (brr... co to za słowny koszmarek w polskości?!) powinny stać się częścią kolejną. O ile nad takim wydaniem (a zapewne i większość graczy czy nowych czytelników) nie musiałbym się zastanawiać, to w tym momencie jestem w rozterce.

Noszę się, nie ukrywam, ze wsparciem projektu. Niestety raczej jako "cegiełki" (jak kiedyś, po 20 złotych na budowę wybiegu dla żyraf w ZOO), aniżeli z chęci przeczytania. Żeby ukazało się światełko w tunelu dla Podręcznika. Ot, tak.

Na zakończenie kilka słów w kierunku forumowiczów:

Moi Drodzy, również Was podziwiam za wkład, nadzieję i twórczość jaką włożyliście w to, iż ta strona jeszcze istnieje. Pamiętajcie jednak, że pomysł jest cudzy. To autor decyduje o tym czy o tamtym, jego jest wyobrażenie o świecie jaki wymyślił. I nie musi się z nami wszystkim dzielić (choć dziwię się wyalienowaniu od Was). Bierzcie pod rozwagę, iż jak książka różni się od filmu tak i nasze wyobrażenie może być inne od tego jak widzi je inna osoba.
A to cudzy świat i sami decydujemy czy chcemy w nim bywać. Rozumiem, zawiedzione nadzieje, ale chyba trzeba po prostu sobie czasem odpuścić. I bawić się czym możemy, albo odłożyć zabawki i zmienić piaskownicę. Plucie lub walenie łopatką i tak nic nie zmieni, nie chce, nie będzie się z nami bawił.

A na koniec taki mały cytat:

"Denerwować się to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych."
Ernest Hemingway


PS. Jak wbiłem się nie w ten temat, dajcie znać, przeniosę gdzie trzeba.
Ostatnio zmieniony 01 września 2014, 00:16 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Healer
Reactions:
Posty: 33
Rejestracja: 19 sierpnia 2014, 23:21

Post autor: Healer » 01 września 2014, 10:17

W wywiadzie pojawił się jeszcze jeden wątek, na który początkowo nie zwróciłem uwagi: po raz pierwszy podano kilka słów wyjaśnienia, o czym jest ta książka :D

To znaczy już wcześniej wiedzieliśmy, że pojawią się w niej liczne rasy, kontynenty, piramidy, broń i wartka akcja. Ale to nie składa się na opowieść. Za to historia o tym, jak Katan zostaje bogiem może już być ciekawa. Wyprawy na wszystkie kontynenty, poszukiwania (realne i metaforyczne) i dygresje o półbogach, którzy w świecie KC wydają się być dość powszechni.

Powiem, że to nawet tłumaczy te wstawki w stylu ostatnich ekranizacji Marvela, o paladynach biegających po ścianach. Dalej mogą się nie podobać, ale to kwestia gustu i preferencji czytelniczych. Gorzej z językiem, którym zostało to opisane. Rzeczą blokującą powieść, jest niedoskonała forma.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 01 września 2014, 10:37

Z tego co pamietam była taka magiczna zbroja o jakości bliskiej artefaktu która dawała możliwości chodzenia po pionowych powierzchniach a chyba nawet i do góry nogami, więc dajcie spokój już z tym paladynem.

Pewnie służył jako zwiad w korytarzach bo jak sie zapdnia otwiera to on nadal stoi na klapie mimo iż jest otwarta.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 września 2014, 10:40

@Healer
Chyba wszystkim krytykującym chodzi o niedoskonałą formę, gdyby była znośna czepiali by się nieliczni.

Edit:
Ja w wyniku postów Wasuta i Goldwina, oraz poniższego cytatu z Hemingwaya, przestaję atakować formę i treść powieści, to nie ma sensu. I postaram się tym nie denerwować w myśl mądrego stwierdzenia E. Hemingwaya.
Goldwin mi uświadomił kilka rzeczy, spokój to podstawa.


"Denerwować się to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych."
Ernest Hemingway

Awatar użytkownika
Mrufon
Reactions:
Posty: 2626
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Has thanked: 1 time
Been thanked: 6 times
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 01 września 2014, 10:53

Hehe, dobrze to ująłeś.

Ja nie zamierzam się też denerwować z innego powodu: odpuściłem całkowicie napieranie na erpega. Mam to w rzyci, do licha tyle jest systemów, nawet po polsku. Dojdzie ED IV i w połączeniu z BoLem, Conanem i Bestiami nie ma czasu na nic więcej. I tyle.

Healer
Reactions:
Posty: 33
Rejestracja: 19 sierpnia 2014, 23:21

Post autor: Healer » 01 września 2014, 11:31

Suriel, właśnie dlatego pisałem, że bieganie po ścianach, to kwestia gustu, ale za to język jakim jest to napisane powinien zostać poprawiony. Rozgraniczam te dwa niemal w każdym komentarzu, by uniknąć nieporozumień ;)

Mnie średnio obchodzi, czy bohaterowie biegają po ścianach dzięki magicznej zbroi, mocom dalekowschodnich mnichów, czy półboskiemu pochodzeniu - kwestia preferencji czytelniczych. Do mnie nie trafia, bo uważam, że przy podbiciu stawki zbyt wysoko (np. bogowie w drużynie) niesamowicie trudno jest utrzymać dramatyzm. Ale komuś innemu może się to podobać - nie krytykuję, tylko wyjaśniam, dlaczego ja nie jestem docelowym odbiorcą :P

Dlatego chciałbym przeczytać rozwinięcie zawartej przypadkiem w wywiadzie myśli: o czym jest ta książka?
Jeśli jest to tylko dużo akcji, to mnie na pewno nie wciągnie. Podobnie opisy świata i kontynentów są dla mnie jedynie dodatkiem, bo to rzecz skierowana do (grających?) fanów systemu. Za to rozwinięcie wątku półbogów w świecie mogłoby być interesujące.

Cyber
Reactions:
Posty: 2
Rejestracja: 31 sierpnia 2014, 14:11

Post autor: Cyber » 01 września 2014, 17:52

Wywiad nadal mi nie udzielił odpowiedzi na ważne pytanie.

Autorze, kiedy będzię reedycja? Rozumiem, że na konkretną datę jest dużo za wcześnie, ale przybliżony termin byłby bardzo pomocny. jest już gotowe 70%, wiec sadze, ze bedzie to jakos niedlugo, a nie za 13 wielgachnych tomów?

Na PP ktoś już zadał to pytanie, w jaki sposób powieść wspomoze RPG? Kreowanie swiata kc to bardzo dobry ruch. W związku z tym czy przewiduje Pan możliwość wydawania książek na licencji w świecie KC? Proszę to rozważyć, wielu chciałoby pisać coś własnego o Orchii.

Kwestia ostatnia. Zajmuję się poniekąd dziedziną zbliżoną do druku (gadżety reklamowe). Popytałem się wśród znajomych, ile by wyniósł druk takiej cegiełki z grafikami. jest to mniej wiecej koszt od 19 do 23 zł, w zaleznosci od drukarni i jakosci papieru.
W jaki sposób zbiorka ma zarobic na powiesc? Standartowy wydruk to minimum 1000 sztuk, pan ma 2 ksiazki jesli sie nie myle, wiec 2000 x 22 = 44 tysiace.
Zostaje jeszcze kwestia korekty tez nie najtansza, bo minimum 7-10zl od strony maszynopisu.
Ma pan ogromny zespol, od groma nikomu nie potrzebnych grafikow, ktorzy sa bardzo drodzy i widzialem, ze prawnika. Jakim cudem pan zamierza wydac powiesc skoro na PP uzbierajac 55 tysiecy, nawet tych kosztow to nie zwroci?
Jest w tym jakis sens? Na razie ja go nie widze.
Jestem w stanie powaznie wspomoc ten projekt, troche osob, ktore graly w KC tez znam i moge szepnac dobre slowo. Tylko potrzebuje odpowiedzi na powyzsze pytania. Nie chce wspierac czegos, o czym nic tak naprawde nie wiem.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 01 września 2014, 19:07

Dlaczego zakładasz, że cały nakład powieści miałby zostać sprzedany w ramach zbiórki? Przecież nawet gdyby każdy ze wspierających decydował się jedynie na książki, to wystarczyłoby niespełna 500 egzemplarzy, aby osiągnąć próg, zaś reszta byłaby sprzedawana już po wydrukowaniu założonego 1000 sztuk.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 września 2014, 00:11

Pandorianki - analiza ogólna

Powoli klaruje mi się wizja tej dziwnej rasy. Istoty o naturze na poły demonicznej, targane żądzą zadawania cierpienia, sadystyczne z usposobienia i krwiożercze. Żyją pod powierzchnią ziemi i lodu, stamtąd wyruszają polować na śmiertelników, by sycić się ich mękami. Ciężko z nimi walczyć w naturalnym środowisku pandorianek, ciężko odeprzeć na powierzchni przez wzgląd na skąpy dostęp do machin wojennych oraz broni miotającej. Potęgowane demoniczną mocą mięśnie tych istot pozwalają im tworzyć wielowarstwowy żywy mur służący najczęściej do widowiskowego przełamywania pozycji wroga na powierzchni.

Ciekawi mnie, na czym właściwie polega "półdemoniczność" w świecie KC? Czy pandorianki się z nią rodzą (opcja skażonej krwi przodków) czy ulegają scaleniu z cząstką demonicznej jaźni w rezultacie jakiegoś rytuału? Co daje im taka demoniczna natura oprócz wynaturzonego umysłu i palety bardzo nieprzyjemnych upodobań? Myślę, że demoniczny symbiont pozwala im przetrwać w nieprzyjaznym środowisku ograniczając zapotrzebowanie na żywność, a zamian zaś każe się karmić krwią ofiar bądź rytualną symboliką odrażających ceremoniałów.

Byłoby miło, gdyby Autor zechciał odsłonić nieco więcej wiedzy na temat tych istot (jak by nie było, to przecież tylko jedna z 700 ras składających się na pierwszy tom powieści)!

ODPOWIEDZ