Powieść Artura - fluff

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 03 września 2014, 17:58

Największy udział w podsycaniu sporów mają moim zdaniem klakierzy ze sztucznymi uśmiechami klepiący Artura po ramieniu oraz osoby z różnych względów niechętne AS-owi i/lub Kryształom Czasu skrzętnie wykorzystujące atmosferę wokół powieści do złośliwego oszczania mu nogawki od spodni, bo wyżej ich argumentacja nie potrafi sięgnąć.

Osoba Artura nie jest neutralna nawet na płaszczyźnie samego RPG, a miał on także epizod w polityce i ogólnopolska telewizja przeprowadziła z nim na okoliczność wyborów, w których startował z list pewnej partii krótki wywiad. Niemniej to zgryz dla tych, którzy nie potrafią oddzielić problemu jakości próbek powieści od osoby jej autora.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Ignis
Reactions:
Posty: 2
Rejestracja: 02 września 2014, 15:50

Post autor: Ignis » 03 września 2014, 18:58

Tak cichutko jeszcze raz zajrzałam i...nic się nie zmieniło.Umnie też.Kochana sąsiadka(to juz 20 lat drzwi w drzwi zgłosiła,że kradnę prąd,bo całymi nocami światło się u mnie świeci.Akurat noca najlepiej mi się pracuje.Dwóch gosci sprawdziło wszystkie kable od licznika do kuchenki i nic.Ona(nazywam ją "Purchawka" juz przed laty powinna po trzeciej nieudanej próbie płacić Enei za kursy do mnie.Gazownikom i tym od wody też.Ale tak juz zostanie i niech jej.Własnie przerabiam chyba nie wiem który raz"Kongres futurologiczny" Lema(taka praca).Ten miał luksus.Zero netu,samutki siedział i tyle nawymyslał.Ja tez mam luksus,jak mi w kafejce kawa nie podchodzi to idę do innej.Acha i nie ma mnie w sieci.Z komputera korzystam w 99,99 procenta do pracy.To jest CUDOWNE.Życie tez jest piękne.Kazdy dzień,kazda chwila.Czego Wszystkim z całego serca życzę. A teraz do roboty,a co się wydarzy czas pokaże.Pandorianki jakos mi się podobają,moze przez rude włosy?

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 03 września 2014, 19:24

Re Up:
Czy tak trudno postawić spację, kropkę nad z i inne, podczas chwalenia ile to spędza się czasu przed kompem?
Wiem, że net odmóżdża ale bez przesady...

Awatar użytkownika
wasut
Reactions:
Posty: 745
Rejestracja: 25 stycznia 2009, 18:16
Lokalizacja: Kraków
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/wasut
Has thanked: 2 times
Been thanked: 2 times

Post autor: wasut » 03 września 2014, 19:46

Ej tam Goldwin, praca z tekstem zobowiązuje nawet trolle do tego aby w ramach odpoczynku mogli wszystkie zasady olewać. Szkoda, że AS ma takich obrońców.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 03 września 2014, 20:04

Sfora, przyjacielu :)

Cieszę się, że nie wzbraniasz się przed dalszym dyskursem, aczkolwiek muszę Cię rozczarować, bo nie potrwa zbyt długo.

Co do jakości powieści, moje zdanie jest przedstawione w moim poprzednim poście oraz w pierwszym i drugim poście na Polak potrafi. Powtarzać się ani lubię, ani zamierzam. Pomimo iż jest to ostatnio tak popularne. Dodam tylko, że obecnie na półkach są gorsze ‘potworki’ niż dawny warhammer i najwyraźniej mają nabywców skoro nadal podobne twory się produkuje. Poza tym nie wiemy czy to co zostało napisane już nie wywarło pozytywnego wpływu na autora. Milczy i daje się bić. Jego wola.
A ja akurat uważam, że fani doszli do panicznego walenia w czerwony przycisk, bo okazało się, że przycisk to tylko atrapa. Oczywiście, jest nadzieja, że może jednak zadziała, że może po prostu ktoś go zapomniał podłączyć, a jak się już zorientuje, to złapie się za głowę i projekt zatrzyma - i dlatego wciąż przycisk wciskają
Co do tego przycisku, to ktoś najpierw włączył ten zielony uruchamiający. A stało się to na spotkaniu kryształkowaców, bodajże w Ilży czy gdzieś. Autor pisze, że powieść jest wynikiem owego spotkania, ale myślę że należy zapytać cały zgromadzony tam fandom żeby się dokładniej zorientować w faktach. Myślę, że jak autor zobaczył ile się narodu najechało (kilkanaście osób) to chęć do wydania RPG szybko mogła mu odejść i postanowił najpierw zwiększyć ich grono. Moim zdaniem to jest logiczny powód tejże powieści, a nie sugerowana przez Ciebie niepoczytalność bądź chęć przywłaszczenia pieniędzy.
Z jakim skutkiem to się kończy, to już gołym okiem widać i tego już zatrzymać (moim zdaniem) się nie da. Ale głowy do góry skończy się samo po pierwszym tomie i to na szczęście już na zawsze.

Rozumiem merytoryczną argumentację, co do powieści mogę się nie znać dobrze, bo to nie moje podwórko tylko Twoje, ale chyba nie nawołujesz do tego by autor pisał razem z fanami. Jeśli tak pokaż mi proszę, który z autorów na to poszedł i przybliż jeśli łaska efekty. Jeśli myślałeś o reedycji a nie powieści to muszę się zgodzić, podręczniki RPG to zupełnie inna sprawa i nie to forum.
fani jeszcze walczą. Walczą desperacko, więc czasem chwytają za jakąkolwiek, choćby i najbardziej paskudną broń
nieee, na to ja się nie piszę, jakiś poziom stopu być musi. Nie godzę się na powyższe pojęcie dlatego, że po pierwsze jest to poniżające dla obu stron a po drugie, że szkalowanie i pomawianie jest w Polsce karalne. I to już jest poniekąd moje podwórko.
Na marginesie jest już dawno po walce, wchodzimy na etap dobijania w agonii zarówno autora jak i systemu.
Przepraszam, ale nie znajduję innych wytłumaczeń dla przeświadczenia, iż wciągnięcie do pracy nad systemem fabularnym kilku fanów czy korzystanie ze Skype'a skończy się kradzieżą własności intelektualnej.
To przyjrzyj się proszę historii Szyndlera i poprzedniego systemu KC, jak to się skończyło kiedy wciągnął ostatnim razem kilka osób. Lęk pourazowy uzasadniony, choć w stosunku do osób z tego forum, szczerze i na poważnie uważam, że zbyteczny (bo sami praworządni dobrzy palladyni :D).

Nie wiem czy autor wmusza zakup, kto chce kupi, a kto nie to nie…
Jak się grono chętnych do zakupu reedycji nie powiększy, to nie ma co myśleć o wydaniu tego, znając autora, zwalistego tomiska.

Pomimo, iż nie zgadzam się z Tobą w tych kilku kwestiach, skoro ja zacząłem, ostatnie słowo powinno należeć do Ciebie. Czyń więc honory i zakończmy tym samym tę dysputę bo dzieci już płączą.


PS. 1
Mówiąc konkretniej: nie uważam osoby, która głosi nieporadność mechaniki drugiej edycji Warhammera czy sztampowość jego świata za kogoś, kto chce mnie obrazić. Mogę go najwyżej uznać za niewiernego, który nie ujrzał jeszcze światła wiekuistego geniuszu mego ukochanego systemu
Żartując już luźno, widzę tu wyraźnie podobieństwo między Tobą i pewnymi autorami… ;)
A na poważnie nie chodzi o samą li tylko krytykę, tylko o poziom jaki ona osiągnęła.

PS. 2 ARAVEN
Ale ja nie chcę być anonimowy i wyrażam swoje zdanie. Skoro powiedziane raz czy dwa, w delikatniejszej formie nie dawało efektu, użyłem nieco mniej delikatnej.
Gdzie się zatrzymasz? Albo może czy w ogóle? Nie posuń się za daleko, bo autora to może nie zmieni ale Ciebie na pewno.

PS 3. W szkole bili takiego mojego kolegę, a im mniej się stawiał i odzywał tym było to częstsze i brutalniejsze. Prośba do wszystkich, pomijam stanowiska merytoryczne co do powieści tam wolna amerykanka, ale reagujcie na wszystkie wpisy ad personam w stosunki do autora, kto go będzie bronił jak nie my. I tak zawsze odstawaliśmy od grupy.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 03 września 2014, 20:20

Tym razem krótko, owszem Autor twierdzi w II części wywiadu, że obiecał napisanie powieści Fanom KC na zjeździe w Iłży. Ale też, że pracował nad powieścią, wcześniej około 20 lat.
Fani zaś jacy byli w Iłży, twierdzą, że namawiali Autora KC na reedycję KC RPG, nie na żaden cykl powieści. Ja tam nie byłem, czytałem tylko relację ze zjazdu jaka jest na Portalu.
Uważam, ze spotkanie w Iłży było dla niego tylko pretekstem by pisać, niby na skutek prośby obecnych tam Fanów KC, i złożonej im obietnicy. Może Ci co tam byli się wypowiedzą.

Mnie to nie zmieni, za 33 dni akcja zbiórki na PP padnie. I Autor KC pewnie wyda Sagę, za swoje pieniądze, wolno mu. Ja się zastanawiam kiedy on się zatrzyma, tzn. ile kasy jest gotów stracić, by zrealizować swoje marzenie. Ja przeczytałem kilkaset książek, nic gorszego niż próbki "prozy" Autora KC, nie czytałem.
Ostatnio zmieniony 03 września 2014, 20:26 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Treant
Reactions:
Posty: 1869
Rejestracja: 05 stycznia 2009, 10:15

Post autor: Treant » 03 września 2014, 20:32

Suriel napisał(a):
Co do tego przycisku, to ktoś najpierw włączył ten zielony uruchamiający. A stało się to na spotkaniu kryształkowaców, bodajże w Ilży czy gdzieś. Autor pisze, że powieść jest wynikiem owego spotkania, ale myślę że należy zapytać cały zgromadzony tam fandom żeby się dokładniej zorientować w faktach. Myślę, że jak autor zobaczył ile się narodu najechało (kilkanaście osób) to chęć do wydania RPG szybko mogła mu odejść i postanowił najpierw zwiększyć ich grono.
Byłem w Iłży i od razu naprostuję tę nieprecyzyjną wypowiedź Artura. Otóż postanowił on w pewien sposób nagrodzić uczestników zlotu, umieszczając wymyślone przez nich imiona i pewne cechy charakteru dla grupy bohaterów występujących na kartach powieści. Sama saga była zaplanowana dawno temu, co wyraźnie słychać w udostępnionych już fragmentach wywiadu. Do Iłży zjechali przede wszystkim forumowicze z Warszawy i Łodzi (możesz nawet sprawdzić dokładnie w dostępnej na łamach portalu relacji z tego zlotu), gdyż aura o tej porze roku i odległość stanowiły znaczną przeszkodę dla fanów z zachodniej i północnej części kraju. Nie wszyscy też mogli i/lub chcieli brać udział w tej imprezie. Zatem zarzut o małej liczebności potencjalnych odbiorców jest nietrafiony, a rzekłbym, że nawet złośliwy.
Mój skromny dorobek jako gracza w PBF: http://www.krysztalyczasu.pl/nickpage.php?user=35

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 03 września 2014, 20:36

Suriel napisał(a):

Rozumiem merytoryczną argumentację, co do powieści mogę się nie znać dobrze, bo to nie moje podwórko tylko Twoje, ale chyba nie nawołujesz do tego by autor pisał razem z fanami. Jeśli tak pokaż mi proszę, który z autorów na to poszedł i przybliż jeśli łaska efekty.

To tylko dygresja (bez urazy), ale był, a nawet nadal jest taki ktoś :)

http://pl.wikipedia.org/wiki/Metro_2033 ... C5%BCka%29

"W pierwszej wersji główny bohater ginie postrzelony zbłąkaną kulą. Według autora było to oczywiste uwieńczenie fabuły. Wydawnictwa odmówiły wydania książki kończącej się w ten sposób, odpowiadając, że utwór nie pasuje do ich profilu wydawniczego. Dlatego autor zdecydował się opublikować tekst w Internecie. Stworzył w języku Flash stronę internetową i umieścił na niej utwór. Strona stała się bardzo popularna, odwiedzały ją dziesiątki tysięcy czytelników. Wielu z nich domagało się ożywienia bohatera i kontynuacji opowieści. Po kilku latach autor dojrzał do tego, by przeredagować książkę i uległ sugestiom czytelników. Od tego momentu powstawała ona przy ścisłej współpracy z fanami. Praca nad książką miała charakter interaktywnego eksperymentu. Swoją wiedzą na temat funkcjonowania moskiewskiego metra, różnego typu maszyn czy broni oraz informacjami dotyczącymi możliwego przebiegu ewolucji dzielili się między innymi pracownicy metra, inżynierowie, biolodzy, wojskowi (także funkcjonariusze Specnazu). Każdy kolejny rozdział był publikowany na bieżąco w Internecie, komentowany i poprawiany wraz z czytelnikami. Głuchowski określił to zjawisko mianem "literackiego beta testu"."
Ostatnio zmieniony 03 września 2014, 20:43 przez Goldwin, łącznie zmieniany 1 raz.

Healer
Reactions:
Posty: 33
Rejestracja: 19 sierpnia 2014, 23:21

Post autor: Healer » 03 września 2014, 20:38

Suriel napisał(a):Co do jakości powieści, moje zdanie jest przedstawione w moim poprzednim poście oraz w pierwszym i drugim poście na Polak potrafi. Powtarzać się ani lubię, ani zamierzam. Pomimo iż jest to ostatnio tak popularne. Dodam tylko, że obecnie na półkach są gorsze ‘potworki’ niż dawny warhammer i najwyraźniej mają nabywców skoro nadal podobne twory się produkuje.
Jesli masz na mysli ksiazki takie, jak ta pisana przez Tolkiena z Łukowa, to odpowiedz jest bardzo prosta: sa one wytworem selfpublishingu. Istnieja wydawnictwa, ktorym przyszly autor moze przeslac swoja ksiazke, by zostala wydrukowana, uiszczajac pewna oplate (zazwyczaj nie mniej niz 7000 pln). Jesli ksiazka zacznie sie sprzedawac, co sie praktycznie nie zdarza, to autor moze odzyskac swoj wklad finansowy, a nawet zaczac zarabiac procent od sprzedazy. Oczywiscie o redakcji nie moze byc mowy, bo:
1) to sa dodatkowe, niepotrzebne tutaj koszta
2) wymaganie od geniuszy poprawy warsztatu tylko by ich odstraszylo. Lepiej im za te 7k poslodzic
Korekta ogranicza sie do sprawdzenia w wordzie, czy cos jest na czerwono :P

A wiec tak, takie twory sie produkuje, bo jest na nie nabywca: autor (+2k20 przypadkowych czytelnikow).
Te wydawnictwa zarabiaja na tym, ze autor im placi za nadzieje na spelnienie marzen, a nie rynek.

I naprawde nie chcialbym, zeby cos takiego spotkalo Artura. Dlatego z uporem maniaka sugeruje np. najpierw wydac cokolwiek w normalnym, zewnetrznym wydawnictwie, by tekst przeszedl przez sito profesjonalnej redakcji.

sfora
Reactions:
Posty: 3
Rejestracja: 03 września 2014, 02:41

Post autor: sfora » 04 września 2014, 00:52

Suriel napisał(a): Sfora, przyjacielu :)
:/cyk
Suriel napisał(a): Cieszę się, że nie wzbraniasz się przed dalszym dyskursem, aczkolwiek muszę Cię rozczarować, bo nie potrwa zbyt długo.
Tu się zgadzam, czas wolny znów mi się kurczy, a i rzeczy nowych coraz mniej mam do powiedzenia.
Suriel napisał(a): Myślę, że jak autor zobaczył ile się narodu najechało (kilkanaście osób) to chęć do wydania RPG szybko mogła mu odejść i postanowił najpierw zwiększyć ich grono. Moim zdaniem to jest logiczny powód tejże powieści, a nie sugerowana przez Ciebie niepoczytalność bądź chęć przywłaszczenia pieniędzy.
Stop, stop, zaszliśmy trochę zbyt daleko. Ja nikomu nie sugeruję niepoczytalności. Podejrzewam (a może nawet zarzucam) nieznajomość realiów, zaślepienie, być może słuchanie bardzo złych, bo potrafiących tylko chwalić doradców. Takie rzeczy zdarzają się ludziom całkowicie poczytalnym. Miłość do własnego dziecka (którym Saga niewątpliwie dla Artura Szyndlera jest) potrafi wypaczyć sposób postrzegania świata. Rzecz w tym, że czasem trzeba polegać na innych, by ściągnęli takiego nieszczęśnika na ziemię. I tu dochodzimy znów do fanów.

Łatwo wsłuchiwać się w głosy pochlebców. Łatwo i przyjemnie. To jednak nikomu nie służy. To, że na każdego (posłużę się tym określeniem dla ułatwienia) klakiera przypada kilka osób walczących z nim całą mocą to zjawisko pozytywne niejako w treści (choć może nie zawsze w formie). Jeśli ci, którzy się powtarzają powiedzą: "Dobra. Koniec.", to zostaną pochlebcy, projekt oczywiście się nie uda, a Autor zapewne uzna, że to zły los spowodował, iż jego tak chwalona i kochana powieść nie ujrzy światła dziennego. Wszak tylko paru malkontentów i krytykantów ponarzekało przez chwilę, a potem były już same pochwały. Ech, w tym kraju bez pleców/szczęścia/wielkiej kasy zrobić się niczego nie da...

Suriel napisał(a): Rozumiem merytoryczną argumentację, co do powieści mogę się nie znać dobrze, bo to nie moje podwórko tylko Twoje, ale chyba nie nawołujesz do tego by autor pisał razem z fanami. Jeśli tak pokaż mi proszę, który z autorów na to poszedł i przybliż jeśli łaska efekty. Jeśli myślałeś o reedycji a nie powieści to muszę się zgodzić, podręczniki RPG to zupełnie inna sprawa i nie to forum.
Myślałem o podręczniku RPG. Nawołuję do pisania gry fabularnej wraz z fanami. Jeśli pomyliłem forum, to przepraszam i pytam grzecznie, dokąd mam się udać.
Suriel napisał(a): Nie godzę się na powyższe pojęcie dlatego, że po pierwsze jest to poniżające dla obu stron a po drugie, że szkalowanie i pomawianie jest w Polsce karalne. I to już jest poniekąd moje podwórko.
Jakoś wydaje mi się, że do pomawiania jest trochę daleko. O ile oczywiście wyrażanie opinii w stylu: "Wydanie wpierw powieści i uzależnienie wydania gry RPG od jej wyników sprzedaży wygląda jak skok na kasę i próbę zmuszenia fanów do kupienia czegoś, czego nie chcą, by potem mogli kupić coś, co chcą mieć" owym pomawianiem nie jest. A chyba nie jest, prawda?
Suriel napisał(a): Na marginesie jest już dawno po walce, wchodzimy na etap dobijania w agonii zarówno autora jak i systemu.
Nadzieja umiera ostatnia.
Suriel napisał(a): To przyjrzyj się proszę historii Szyndlera i poprzedniego systemu KC, jak to się skończyło kiedy wciągnął ostatnim razem kilka osób. Lęk pourazowy uzasadniony, choć w stosunku do osób z tego forum, szczerze i na poważnie uważam, że zbyteczny (bo sami praworządni dobrzy palladyni :D).
Przyjrzałem się na tyle, na ile czas i internetsy pozwoliły. Nadal lęki uważam za absurdalne. Sam zresztą napisałeś, że w stosunku do tego forum są one zbyteczne. Ja chętnie dodam do tego kilka innych powodów.

Po pierwsze: gry fabularne to nie gry wideo, to nawet nie gry planszowe. To biznes raczej mały, dość trudny, a wymagający. Nawet taki tytan jak D&D w raportach dla akcjonariuszy WOTC znajduje się zaledwie w przypisach (tak przynajmniej było w tym za rok 2012 - nowszego nie czytałem), przynosząc temu gigantowi tyle zysku, co brudu za paznokciem. Podejrzewanie, że ktoś tu połaszczy się na cudzą własność i zaryzykuje dobre imię, by wygrać fortunę to czysty obłęd.

Po drugie: mechanizmy w grach (zarówno fabularnych jak i planszowych) nie podlegają ochronie prawnej. Wybacz, że wchodzę tu na Twoje podwórko, ale wydaje mi się, że nie popełniam błędu. Interesowałem się tym tematem i chociaż bardziej zgłębiałem regulujące własność intelektualną prawa na zachodzie (bo to w USA opatentowano kartę do Magica), to i co nieco o Polsce w tych kwestiach wyszukałem. Wnioski są proste: gdyby KC miały w sobie prawdziwie genialne pomysły, ktoś już by je wykorzystał, po uprzedniej podmianie kluczowych nazw. Skopiowanie pewnych założeń świata również nie stanowiłoby problemu - wszak (przykładowo) taki Eberron, Barsawia, Spelljammer czy uniwersum M:TG podzielają koncepcję powietrznych statków (i podzielały ją jeszcze nim - poza Barsawią - wszystko należało już do jednego wydawcy) i nikt nikomu procesu nie wytoczył. Co zatem chroni autorów gier poza nieco niedomagającym prawem? Wspomniana wcześniej opinia. Nie warto jej sobie niszczyć z powodu gry fabularnej. W końcu jak kraść, to miliony.

Natomiast w zapowiedzi, że w tajnych notatkach kryją się prawdziwe cuda nie wierzę, bo wychodzą z tych samych ust, które próbują mnie przekonać, że Saga dopiero w całości nagle nabierze sensu i stylistycznego szlifu, a mnie się ona nie podoba tylko dlatego, że za mało ją znam.

Po trzecie: czasy się zmieniły. Dziś gier fabularnych mamy pod dostatkiem, a najlepiej wypadają nie tylko te, w których są dobre pomysły, ale i te, które odpowiednio potrafią nam pomysły przekazać. Kradzież intelektualnej własności natomiast dużo łatwiej dziś rozgłosić i spowodować, że odpowiedzialna za nią osoba będzie musiała poszukać sobie innego zajęcia, poza światem gier fabularnych - bo jak w Artura Szyndlera dziś, tak i w złodzieja uderzą fani i żądni krwi mąciciele. Tak samo, tylko pewnie mocniej. Sama natura internetu spowoduje, że awantura wybuchnie iście karczemna - a dostępne środki komunikacji uniemożliwią uczynienie z niej tajemnego ciągu wydarzeń, o którym wiedzą tylko wybrani (jak to w pewnym sensie jest z całą sprawą Kryształów w latach dziewięćdziesiątych).
Suriel napisał(a):Pomimo, iż nie zgadzam się z Tobą w tych kilku kwestiach, skoro ja zacząłem, ostatnie słowo powinno należeć do Ciebie. Czyń więc honory i zakończmy tym samym tę dysputę bo dzieci już płączą.
Do brzegu zatem :) Jestem zdania, że w dzisiejszych czasach KC sprzedałyby się jako system RPG. Na początek wystarczy dokładnie kilkanaście oddanych osób, które pomogą promować, szerzyć, propagować. Mając taki zespół w ciągu kilku miesięcy można nakręcić dość zainteresowania, by w momencie rozruchu kampanii od razu zebrać w miarę znaczącą sumę. Resztę załatwia praca zarówno wykonana przed, jak i w trakcie - oraz dość dobry plan na to, czym w czasie trwania kampanii będzie się entuzjazm podsycać. I zanim ktoś zapyta: tak, wiem jak się coś takiego robi, bo moja ówczesna ciekawość była dość duża, by skontaktować się z autorami kilku udanych projektów np. na KS. I kilku z nich z przyjemnością moją ciekawość zaspokoiło.
Suriel napisał(a):Żartując już luźno, widzę tu wyraźnie podobieństwo między Tobą i pewnymi autorami
Ha, będziesz musiał mnie nieco oświecić, bo naprawdę się nie orientuję kto jest kim, co mówi i do kogo jestem podobny. I piszę to absolutnie bez złośliwości - zupełnie serio nie wiem.

Awatar użytkownika
wasut
Reactions:
Posty: 745
Rejestracja: 25 stycznia 2009, 18:16
Lokalizacja: Kraków
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/wasut
Has thanked: 2 times
Been thanked: 2 times

Post autor: wasut » 04 września 2014, 07:01

sfora napisał(a):Po drugie: mechanizmy w grach (zarówno fabularnych jak i planszowych) nie podlegają ochronie prawnej. Wybacz, że wchodzę tu na Twoje podwórko, ale wydaje mi się, że nie popełniam błędu.
Błąd popełniony. Dzieło to dzieło, tak naprawdę niezależnie czego dotyczy. Dla poparcia tego powiem tylko, że w 2006 roku wygrałem, dość długi, proces z jedną niemiecką firmą, która wykolegowała mnie z pewnego projektu, ale użyła systemu różnicowania tempa ruchu w zależności od faktury podłoża, który ja stworzyłem, a za który nie uregulowała rachunku. Własność intelektualna jest bardzo szerokim terminem, do którego można wsadzić tak naprawdę wszystko, co się zdecydujesz chronić, czy wiersz czy równanie matematyczne, o ile oczywiście je stworzyłeś bądź nabyłeś prawa majątkowe.

Awatar użytkownika
Mrufon
Reactions:
Posty: 2627
Rejestracja: 18 stycznia 2009, 19:17
Has thanked: 1 time
Been thanked: 6 times
Kontakt:

Post autor: Mrufon » 04 września 2014, 07:53

Ja was szczerze podziwiam za zapał, za to, że chce się wam dyskutować akademicko. Poza sferę marzeń KC nie wyjdą i zastanawiam się tylko, kiedy sobie to uświadomicie.
Jest tyle dobrych, kompletnych systemów...

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 06 września 2014, 01:18

Mrufon akademicko bo co nam pozostało, poza tym nie przeszkadza mi się z kimś inteligentnie nie zgadzać...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Healer
Reactions:
Posty: 33
Rejestracja: 19 sierpnia 2014, 23:21

Post autor: Healer » 06 września 2014, 13:09

Trailer czwarty: lektor czytający swój tekst, w momencie gdy inny przewija się przez wąskie okienko na ekranie (widać ledwo kilka linijek na raz) jest niesamowicie wkurzający.

Przemo
Reactions:
Posty: 174
Rejestracja: 22 czerwca 2009, 18:03

Post autor: Przemo » 10 września 2014, 11:30

Witam serdecznie wszystkich Forowiczów po długiej nieobecności,
a jeszcze dłuższej nieaktywności na tym Forum (na żadnym innym się jednak nie udzielałem - co stanowi wątpliwe, ale jednak zawsze jakieś usprawiedliwienie).
Kiedy dowiedziałem się o sadze i ożywieniu w temacie KC zacząłem śledzić temat, choć nie widziałem sensu, aby zabierać głos, w końcu jednak - kiedy we własnym odczuciu doszedłem do jakiejś - oczywiście moim zdaniem - sensownej konkluzji, postanowiłem się nią podzielić.

Na wstępie chciałem zaznaczyć, że nie jestem na usługach Moskwy, Berlina, Bangladeszu, a także żadnej rasy pragnącej anektować któryś z Archipelagów KC. W tej kwestii niestety nie mogę poszczycić się żadną dokumentacją to potwierdzającą - pozostaje Wam wierzyć mi na słowo lub nie wierzyć (nieufność jednak wskazana, bowiem w r ó g nie śpi)...

W KC nie gram od wieków, pozostał mi oczywiście sentyment, raz na pół roku wracam na Orchię, ot tak, turystycznie - przeglądam wtedy materiały podstawowe Autora KC i Fanów, buduję jakąś postać i tyle. Ambicje tworzenia w świecie KC wygasły - powodów zniechęcenia jest kilka - poza zajęciami innymi i lenistwem wyróżniłbym tu jednak przede wszystkim dwie rzeczy - powszechnie znany problem braku możliwości wpłynięcia na elementy świata bez burzenia całości oraz to, że przy braku jednego koordynatora, a mógłby być nim wyłącznie Autor KC - byłby to bardzo pracochłonny artykuł w morzu materiałów nie pasujących pewnie do wizji innych Forowiczów.

Tyle tytułem wstępu.

Fragmentów prozy oceniał nie będę - zdemolował je ghasta, ostrzelali inni - nie widzę sensu, nie mam potrzeby dobijania rannych. Ankieta
"Czy zamierzasz wesprzeć projekt "Kryształy Czasu - Powrót Legendy" na portalu PolakPotrafi.pl"

nie zawiera odpowiedzi, którą chciałbym wybrać, więc artykułuję ją tutaj:
nie, ponieważ nie będę wspierał literatury, która nigdy nie powinna trafić na rynek - jestem przeciwnikiem bardzo słabych tekstów.

Wchodzi troll siła 6 do komnaty 4 m długości 6 szerokości i klimacie 5. Drzwi duże drzwi wrota wytrzymałość 120.

Pewna intuicja związana z KC towarzyszyła mi od dawna, ale ponieważ jest mocna, nie chciałem w żaden sposób jej uzewnętrzniać. Teraz - w obliczu nowych faktów związanych z wydaniem sagi przerodziła się we wniosek. A skoro naprawdę coś uważam i jestem do tego przekonany, to wybaczycie mi, że nazwę to, co gdzieś krąży po Forum w formie znacznie łagodniejszej i nie dotykającej wprost meritum sprawy.

Teza brzmi:
Jesteśmy Autorowi zbędni, a nawet szkodliwi.

Zastanawialiście się nie raz i nie dwa dlaczego Autor KC nie udostępnia wiernym paladynom Forum materiałów, nie komentuje, nie odpowiada, nie wchodzi w dyskusję, kluczy, wymija.

Odpowiedź zawiera się w którejś z wypowiedzi klakierów i należy ją przenieść nie na:
"ta saga nie jest dla was", ale na "KC nie są dla was". Dziwne?

KC to świat zamknięty i jak wskazywaliśmy nie raz - trudno podmienić jeden element innym, bez zawalenia w punkcie kolejnym.
Lubiłem poczytać, ile % szans jest na podniesienie MD za przeczytanie jakiej książki w 8 MiM, lubiłem opis magicznych przedmiotów i bogactwo czarów. Autor zachwyca wyobraźnią i zdolnością do analitycznego ujmowania zagadnień różnorakich - pod względem mechanicznym niegrywalnych, pod względem prozatorskim - jeśli chcieć o tym pisać - szalenie trudnych do zaprezentowania (walka dwóch postaci obładowanych magicznymi przedmiotami, które mają masę zastosowań przeradza się w twór nie do okiełznania). Czy mógłby to dźwignąć Keth? O tym za chwilę.

Owa złożoność to miecz obosieczny. Są na tym Forum paladyni, a do których ja się nie zaliczam, którzy przebrnęli przez wszystko to, co udostępnił Autor po wielokroć - zwiedzili Orchię na wszystkie możliwe sposoby. I... widzą szereg spraw o których chcieliby podyskutować. Taka dyskusja jest Autorowi nie na rękę.
Moim zdaniem Autor nie potrafi odpowiedzieć na te pytania, a zderzyć się z "innymi" KC nie chce - bo to Jego dziecko.
Wobec powyższego powstał plan obejścia Fanów KC na rzecz tych, którzy tych pytań mieć nie będą.
Autor - zwolennik pełnej komplikacji magicznej świata i mechanizmów wybiera na cel gimbów mając nadzieję, że ci przyjmą świat tak przebogaty, że pogubią się w nim (choć powinni znać przy tym matematykę) i... nie będą zadawać kłopotliwych pytań.

Selektywny odbiór komentarzy spotyka się z reakcją Autora wyłącznie na zasadach:
1. Jeśli chwalisz, to odpisuję, że dobrze robisz.
2. Jeśli masz wątpliwości to "biorę je pod uwagę", zatem decyduj, czy teraz będzie punkt 1 czy 3.
3. Nie podoba ci się. Nasłali cię. Odpisuję, że cię nasłali/milczę.

Wracając do Ketha. Autor pochwalił Twoje teksty? Napisał: "hej, no fajnie, że piszesz"?
Nie. Fajnie, że chwalisz, że dziękujesz.
Ale. Jesteś zbędny. A nawet szkodliwy.
Znowu ktoś pokazuje Autorowi, że coś może być lepsze dla dobra JEGO KC.

Czy Autor ma do tego prawo? Oczywiście. Czy Fani mają prawo czuć się oszukani? Nie. Mają prawo czuć się pominięci. I celowo pomijani są.

Jeśli ktoś uważa, że po tak długim miganiu się coś się zmieni, to odpowiadam, że nie, chyba, że będziecie ostatnią deską ratunku i z konieczności, z musu, Autor rzuci ochłap, byście nie poczuli się instrumentalnie traktowani. Ale jesteście. Bo nie Fani są targetem KC.
Nie pierwszy to przypadek w historii, kiedy jakiś półbóg wycina oficerów zastępując ich wiernopoddańczymi cielętami, bez zachowania stosownych proporcji dla utrzymania... No właśnie. Dla utrzymania półboga, nie Orchii, tzn. kraju. Ale tutaj półbóg to Orchia. I nie ma budowania Orchii, bez pełnej akceptacji samego półboga. Kto to chce oddzielić jest w błędzie. Jest wrogiem.

Na koniec maleńki żarcik-zagadka:
Jak się nazywa program do wypalania płyt, który w Starożytnym Rzymie byłby największym artystą? ;)

ODPOWIEDZ