PBF - Wojna z Cieniem
Tristan raz jeszcze spojrzał dookoła. Misja wykonana. Totem zniszczony, kamień również - nic tu po nas. Zastanawiał go tylko przewodnik, dobrze, że pomaga, ale nekromanta... Jaki on w tym ma interes? Czy później nie będzie chciał nas wyeliminować? Cóż, na razie trzeba zająć się sprawami pilniejszymi - bitwą. Skoro nam pomaga, to aż do jej końca chyba to nie ulegnie zmianie. Tutaj już nie mamy co robić, więc najlepiej będzie, podobnie jak pierwsza grupa, skorzystać ze smoków i na nich przelecieć w miejsce gdzie bardziej się przydamy.
-
avnar
- Reactions:
- Posty: 1140
- Rejestracja: 29 kwietnia 2009, 20:39
- Has thanked: 2 times
- Been thanked: 8 times
Wokół trwało szaleństwo. Bitwa straciła swój planowanyn rytm i przekstałciła się w coś chaotycznego i obcego. Avnar siadł na kamieniu i wykorzystywał krótką chwilę spokoju na odpoczynek i obserwację tego co się wokół niego dzieje. Był ciekaw czym okaże się nowy gracz, nekromanta. Sojusznikiem czy wrogiem. Za mało było danych by stwierdzić o co mu chodzi. Może jednak uda się wydedukować kierunek jego natarcia. Czy zdąrza aby przejąć wzgórze, czy może chodzi mu o coś innego. Czy pragnie wskrzesić i przejąć zabitych w walce, czy też nie ma to dla niego znaczenia. Czas pokaże, sytuacja się wyklaruje, to i okazja do akcji się stworzy.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Przewodnik, na pewno rozgrywał jakąś własną grę. Wysłał około 20 mumii by wesprzeć kościotrupy walczące z mutantami około 100 metrów od Wzgórza na jakim jesteście.
Sam zostaje około 200 metrów od Wzgórza, wśród kurhanów. Nie robi nic, podtrzymuje tylko ochronną sferę wokół siebie, lub robią to mumie jakie go ochraniają.
Widzicie, że templariusze ruszyli do szarży, podobnie reptilioni i jazda Emhyra.
Smoki powinny dość szybko wrócić, więc będziecie mogli dołączyć do bitwy, lub pozostać na tyłach wojsk, wedle uznania.
Sam zostaje około 200 metrów od Wzgórza, wśród kurhanów. Nie robi nic, podtrzymuje tylko ochronną sferę wokół siebie, lub robią to mumie jakie go ochraniają.
Widzicie, że templariusze ruszyli do szarży, podobnie reptilioni i jazda Emhyra.
Smoki powinny dość szybko wrócić, więc będziecie mogli dołączyć do bitwy, lub pozostać na tyłach wojsk, wedle uznania.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Info taktyczne, bitwa:
Zakładam, że smoki wróciły po resztę specgrupy i ta wzięła udział w bitwie.Ostatecznie uwzględniając udział smoków, wsparcie magiczne druidów, zdolności bojowe waszych wojsk i przewagę w jeździe, oraz wsparcie ze strony nieumarłych i Dowodzenie lorda Vadera ze świetną znająmością taktyki, wsparte Punktem losu.
Więc mimo trudnej sytuacji wyjściowej i wysokiej wartości bojowej sił Chaosu odnosicie jak na razie Wyraźne zwycięstwo wróg stracił 35 % sił wy zaś 15%. 1/6 waszych wojowników padła i raczej zginie, niewielka część ma szanse przeżyć, mutanty dobijają tych co padli, a niewielu rannych udało się przerzucić na tyły.
Następuje coś nieprzewidzianego, spychani przez wasze wojska mutanci nagle się zatrzymali, ich nieumarli towarzysze, podobnie jak ci co padli z Waszej strony wstają i atakują żywych, w tym także Waszych wojowników. Kolejne siły nieumarłych wychodzą na tyły mutantów.Rzucono kolejne potężne zaklęcie nekromantyczne z Kręgu Specjalnego. Mutanci walczą i z nieumarłymi i z Wami.
Co robicie?
Ostatnio zmieniony 08 września 2014, 22:40 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Z mojej pozycji mogę dostrzec, kto lub co ożywia martwiaki? I jakie byłby ewentualnie szanse, by się do tego dostać i kulturalnie przypierdolić morgernsternem w ryj?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Nie bylo sensu walczyc przeciw nieznanemu i w dodatku nieprzewidywanlnemu przeciwnikowi, dysponujacemu potezna magia. Innaczej, nie bylo sensu walczyc w tradycyjny sposob. Vader dal znak do odwrotu. Rzez jaka sie dokonywala jedynie wzmacniala trzecia strone jaka niespodziewanie wmieszala sie w bitwe. Jednoczesnie przyzwal mentalnie Emhyra i innych. Tajemniczego nekromanty nalezalo sie pozbyc.
Watek techniczny
Wojska wycofujemy, bo walka nie ma najmniejszego sensu. Mutki uwazam wystarczajaco dostaly po dupie, ale pojawil sie kolejny rozgrywajacy o trudnych do okreslenia mozliwosciach. Chyba najbardziej bylby to konkurent Emhyra, wiec moze wampirzy polbog sprzatnalby go jakas polboska przemianka?
Jesli nie to bedziemy potrzebowac druidow, Emhyra, moich i innych mocy zeby zrobic "przewodnikowi" kuku.
Jakies pomysly? Szybka burza mozgow i rozwalimy tego kolesia poki jest szansa.
Watek techniczny
Wojska wycofujemy, bo walka nie ma najmniejszego sensu. Mutki uwazam wystarczajaco dostaly po dupie, ale pojawil sie kolejny rozgrywajacy o trudnych do okreslenia mozliwosciach. Chyba najbardziej bylby to konkurent Emhyra, wiec moze wampirzy polbog sprzatnalby go jakas polboska przemianka?
Jesli nie to bedziemy potrzebowac druidow, Emhyra, moich i innych mocy zeby zrobic "przewodnikowi" kuku.
Jakies pomysly? Szybka burza mozgow i rozwalimy tego kolesia poki jest szansa.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Zabrzmiały komendy dowódców i wojenne rogi oraz gwizdki nakazujące odwrót, Lord Vader nakazał odwrót, powtarzano sobie.
Wasze dość karne jednak siły oderwały się od wroga, co oczywiście trwało około 10 minut.
Cóż, Przewodnik jest potężnym Nekromantą, zmierza na czele swych sług na tyły mutantów,
po prawdzie sługi Chaosu są skazane na zagładę, ujdzie może co dziesiąty reszta zasili armię Konrada Pustelnika...
Emhyr rzekł nie pobijemy go, a nawet jeśli tak to stracimy większość ludzi. Sam go nie wykończę, jest Bardzo Odporny na Magię, nie chce ryzykować używania przemiany.
Mutanty staną się częścią jego nieumarłej armii, pytanie kim on jest i jakie ma zamiary...
Wasze dość karne jednak siły oderwały się od wroga, co oczywiście trwało około 10 minut.
Cóż, Przewodnik jest potężnym Nekromantą, zmierza na czele swych sług na tyły mutantów,
po prawdzie sługi Chaosu są skazane na zagładę, ujdzie może co dziesiąty reszta zasili armię Konrada Pustelnika...
Emhyr rzekł nie pobijemy go, a nawet jeśli tak to stracimy większość ludzi. Sam go nie wykończę, jest Bardzo Odporny na Magię, nie chce ryzykować używania przemiany.
Mutanty staną się częścią jego nieumarłej armii, pytanie kim on jest i jakie ma zamiary...
Co czynicie, walka trwa dalej nieumarłym zajmie jeszcze z pół godziny wybijanie Chaosytów, co jakiś czas Konrad wskrzesi część mutantów aż ich nieumarli zaleją.
Ostatnio zmieniony 09 września 2014, 00:03 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
W obecnej sytuacji nie da rady, tam trwa walka, a to przeklęte ziemie, co sprzyja magii NEKROMANTY.
On wykorzystał śmierć na Wzgórzu, tych co tam zginęli do swego rytuału czarnoksięskiego.
Za duży teren do poświęcenia, nie da rady.
On wykorzystał śmierć na Wzgórzu, tych co tam zginęli do swego rytuału czarnoksięskiego.
Za duży teren do poświęcenia, nie da rady.
Na morale Waszych wojsk widok ich towarzyszy broni walczących jako zombie, nie działa zbyt dobrze.
Podobnie widok dużej ilości kościotrupów i innych nieumarłych, nie budzi ich zachwytu.
Podobnie widok dużej ilości kościotrupów i innych nieumarłych, nie budzi ich zachwytu.
Na mutanty Nekromanta rzucił czar powodujący u nich coś jak szał, walczą do śmierci - mimo, że nie mają teraz szans, ucieka co dziesiąty, tak na oko.
Tak na szybko to albo atak frontalny, ryzyko porażki lub wygrana z bardzo dużymi startami 60 do 80 procent sił stracicie, bezpowrotnie. Lub jakaś III nieznana mi opcja. Ale jesteście poranieni, od ran lekkich po średnie.




Ostatnio zmieniony 11 września 2014, 11:40 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Delian zanurkował ze świstem powietrza po czym przeszedł w lot koszący i cisnął kłodą, która z impetem uderzyła w szeregi nieumarłych i przetoczyła się pozostawiając stertę połamanych i zdruzgotanych kości.
Gdy smok wznosił się w powietrze rozległy się trąby dające rozkaz odwrotu. Smok zawrócił i skupił się na niszczeniu pierwszych szeregów ułatwiając oderwanie się własnym wojskom.
Gdy pozostawili pobojowisko za sobą pomknął do Lorda Vadera i zwalczywszy w kilka chwil "delirium poprzenienne", jak zwykł naywać problem z rozdzieleniem zwierzęcych instynktów i odruchów, po przemianie w człowieka, zaczął się z nim naradzać.
- Daleko nie uciekniemy Lordzie. Martwiaki są niezmordowana, będą nas ścigać aż do kresu naszych sił - powiedział wkurzony druid, który całkiem inaczej zaplanował sobie koniec tej wojny z chaosem. Miał być wielki triumf, upamiętniony po wsze czasy porośniętym bujną roślinnością wzgórzem. Taki piękny pomnik druidycznych mocy miał obrócić się w perzynę. Moc kamienia przetworzona na grube jak pień drzewa pędy, strumienie tryskające z kamienia, przepiękne kwiaty i mogiła zmarłych w bitwie druidów. Miejsce pielgrzymek i rozmyślań pod okiem druidów z kręgu zwierząt. Tak to miało wyglądać. Natomiast teraz wszystko zostanie zdeptana nogami martwiaków, druidzi miast leżeć w mogile zasilili szeregi wroga.
- Do kroścet demonów chędożących Reptiliona Wielkiego jako katamitę! Skąd wziął się ten parszywiec i jak się zamaskował, żeśmy go nie rozpoznali - uniósł się gniewem Radagast, ale szybko powrócił do bardziej przystającego osobie duchownej spokojowi.
- Obawiam się, że nie możemy liczyć, że czar animujący martwych jest czasowy. Doradzam znaleźć miejsce bardziej zdatnie do obrony i tam stawić im czoła przeciwnikowi. Pobłogosławimy tam ziemię co powinno przeciwdziałać odradzaniu się trupó. I tym razem musimy utworzyć specgrupę, której zadaniem będzie zetrzeć z powierzchni ziemi tego parcha ich przywódcę. Gdy jego zabraknie rozpadnie się całe wojsko - mówił rozzłoszczony druid, który ponad wszystko nienawidził nekromacji i ksenomancji.
Gdy smok wznosił się w powietrze rozległy się trąby dające rozkaz odwrotu. Smok zawrócił i skupił się na niszczeniu pierwszych szeregów ułatwiając oderwanie się własnym wojskom.
Gdy pozostawili pobojowisko za sobą pomknął do Lorda Vadera i zwalczywszy w kilka chwil "delirium poprzenienne", jak zwykł naywać problem z rozdzieleniem zwierzęcych instynktów i odruchów, po przemianie w człowieka, zaczął się z nim naradzać.
- Daleko nie uciekniemy Lordzie. Martwiaki są niezmordowana, będą nas ścigać aż do kresu naszych sił - powiedział wkurzony druid, który całkiem inaczej zaplanował sobie koniec tej wojny z chaosem. Miał być wielki triumf, upamiętniony po wsze czasy porośniętym bujną roślinnością wzgórzem. Taki piękny pomnik druidycznych mocy miał obrócić się w perzynę. Moc kamienia przetworzona na grube jak pień drzewa pędy, strumienie tryskające z kamienia, przepiękne kwiaty i mogiła zmarłych w bitwie druidów. Miejsce pielgrzymek i rozmyślań pod okiem druidów z kręgu zwierząt. Tak to miało wyglądać. Natomiast teraz wszystko zostanie zdeptana nogami martwiaków, druidzi miast leżeć w mogile zasilili szeregi wroga.
- Do kroścet demonów chędożących Reptiliona Wielkiego jako katamitę! Skąd wziął się ten parszywiec i jak się zamaskował, żeśmy go nie rozpoznali - uniósł się gniewem Radagast, ale szybko powrócił do bardziej przystającego osobie duchownej spokojowi.
- Obawiam się, że nie możemy liczyć, że czar animujący martwych jest czasowy. Doradzam znaleźć miejsce bardziej zdatnie do obrony i tam stawić im czoła przeciwnikowi. Pobłogosławimy tam ziemię co powinno przeciwdziałać odradzaniu się trupó. I tym razem musimy utworzyć specgrupę, której zadaniem będzie zetrzeć z powierzchni ziemi tego parcha ich przywódcę. Gdy jego zabraknie rozpadnie się całe wojsko - mówił rozzłoszczony druid, który ponad wszystko nienawidził nekromacji i ksenomancji.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Rozważając słowa Radagasta uważacie, że spostrzeżenia Druida są słuszne, Konrad musiała zamaskować swoją aurę, a potem to już nikt na niego nie zwracał uwagi, a i on trzymał się na uboczu.
Nie wiadomo, czy Nekromanta chce was zniszczyć, podałem tylko cenę walki z jego siłami. Jego cele są nieznane. Do tej pory raczej pomógł, co nieco.
Nie wiadomo, czy Nekromanta chce was zniszczyć, podałem tylko cenę walki z jego siłami. Jego cele są nieznane. Do tej pory raczej pomógł, co nieco.
Odwrót w toku, chyba, ze zostanie odwołany. Kyrie udało ci się w bitwie odzyskać to co odzyskać miałeś. Mistrz będzie zadowolony.
Czy jest szansa dostać się do niego? Strzelić z daleka? Smok zrzucić na niego kłodę itp? Na ile jest chroniony przed atakiem fizycznym jak i magicznym - jesteśmy w stanie to ocenić?
Jaką ma obstawę, czy ew. desant na smoku i zrzucenie kilku osób aby z nim walczyły jest możliwy, ma sens? Być może niszcząc jego automatycznie zniszczymy całą armię, zniknie ośrodek sterowania, wola, która ich napędza i mówi co robić.
Może poświęcenie kawałka ziemi na której on stoi by nam pomogło, odebrało część jego mocy, osłabiło go?
Jaką ma obstawę, czy ew. desant na smoku i zrzucenie kilku osób aby z nim walczyły jest możliwy, ma sens? Być może niszcząc jego automatycznie zniszczymy całą armię, zniknie ośrodek sterowania, wola, która ich napędza i mówi co robić.
Może poświęcenie kawałka ziemi na której on stoi by nam pomogło, odebrało część jego mocy, osłabiło go?