Pytania do Artura Szyndlera na spotkanie w Warszawie (13.09.

ghasta
Reactions:
Posty: 2356
Rejestracja: 29 września 2010, 23:48
Has thanked: 3 times
Been thanked: 9 times
Kontakt:

Post autor: ghasta » 14 września 2014, 18:39

Zachowujecie się jak głodne dzieci przed zamkniętym sklepem z cukierkami.

Moje wrażenia ze spotkania przedstawie możliwie szybko tylko doprowadzę się do stanu gdy pisanie na kompie ponad 10 min nie powoduje oczopląsu.

Rzućcie na luz.

Awatar użytkownika
czegoj
Site Admin
Reactions:
Posty: 3844
Rejestracja: 18 listopada 2008, 23:34
Has thanked: 5 times
Been thanked: 11 times
Kontakt:

Post autor: czegoj » 14 września 2014, 20:22

Na początek odpowiem tylko kaceto - gościu zejdź ze mnie bo mi duszno (czyt. odpier... się).

Dla Artura pracowałem przez chwilkę i projekt upadł, bo Artur miał inną wizje (zwyczajnie nie dogadaliśmy się, chociaż ja w sumie się cieszę - Suriel i ghasta widzieli dlaczego - stworzyłem księgę profesji opartą o wizję autora z dodatkami fanowskim - wyszło dość sympatycznie. Przy tworzeniu księgi losowania postaci projekt upadł a Artur miał już inny pomysł, chociaż mogło być również tak, że ja źle zrozumiałem). Wszystko co robiłem i robię dla Niego i KC jest darmowo. Nie dogaduję się z Arturem tak jakbym chciał z prozaicznej przyczyny. Ja bym poszedł do jego domu, wziął te 5000 stron, zeskanował i puścił w internet. Potem uwolnił świat i pozwolił, żeby wszyscy mogli korzystać. Artur chce na tym zarobić i tutaj jest zgrzyt. Według mnie, żeby na tym zarobić trzeba byłoby zebrać bardzo dobry zespół ludzi i trochę zaufać. Artur owszem otwiera się, ale do zaufania jest jeszcze bardzo daleko, a zespół jest bardzo przypadkowo zebrany.

Kolejna sprawa to fani. Tytuł na PP został mi nadany przez A.S.a i nawet ze mną niekonsultowany. Nie siedzę w głowie Artura (i całe szczęście) i nie jestem w stanie za Niego odpowiadać. Sam bierze na siebie cały ciężar i nie dziwię się temu co z tego wynika. Tego typu projekt przekracza możliwości jednego człowieka, ale skoro chce i to firmuję więc życzę szczęścia. Nie jestem i nie byłem i raczej nie będę rzecznikiem Artura (nie stać go na mnie). Ja chcąc robić tak niewdzięczną robotę jak użeranie się z fanami pokroju (tu wstawić odpowiednią ksywkę) to musiałbym zażądać niebagatelnych pieniędzy.

Kolejna sprawa - Projekt.

Ma rozmach, ma olbrzymi potencjał i bardzo skromne zasoby, głównie ludzkie i to ze względu na osobę lidera. Artur wynajmuję ludzi zamiast z nimi współpracować. Trzyma się kurczowo własnych wersji, zamiast pozwolić na kreację. Owszem pomysły ma wręcz nieosiągalne dla wielu z nas. Jest wizjonerem, ale nawet wizjoner nie zbuduje wieża eiffla bez zespołu. Artur dobrze mówi - najpierw wygrać w totka, potem wziąć najbardziej zaufanych ludzi i wyjechać na Bali. Tam napisać zajebisty system i przywieźć go. Opublikować za darmo i patrzeć jak opadają kopary tym wszystkim szczekaczom. Niestety to tak nie działa i nie zadziała.

Sprawa komunikacji

Proszę bardzo pokażcie mi autora, który pisząc książkę rozmawia z niezadowolonymi fanami. Araven ochłoń - Artur nie pogada z Tobą bo nie ma o czym. Podobnie z kilkoma innymi użytkownikami. Żeby rozmawiać trzeba mieć punkty wspólne, a niestety w niektórych przypadkach takich nie ma. To, że w każdym miejscu będziecie pisać, jak to autor jest kiepski w pisaniu, nieudolny w komunikacji i jeszcze ma słaby zespół to nie spowoduje, że Artur nagle zapragnie Was przekonywać, że jest inaczej.

Ostatnia sprawa - sprawozdanie ghasty

Nic nie zmieni. Owszem jest tam sporo konkretnych odpowiedzi, ale jeszcze więcej niewiadomych. Właściwie na jeden konkret przypadają dwie zagadki. Czy to coś rozwiązuje? Nie ma sensu. Pozwólcie autorowi działać i jemu wybierać z kim chce a z kim nie chce rozmawiać. Wydaje mi się, że już zorientował się w co w depnął i kto jest kto i po czyjej stronie stoi. To Artur musi zapragnąć kontaktu z fanami. W sobotę było to wyraźnie widać. Było nas mało, ale dzięki temu było ciekawiej. Wiele się nie dowiedziałem, ale za to jestem pewien - Artur daje radę przy kontakcie bezpośrednim i nie jest pokręcony. Jeśli mu się uda to będzie to jedno z ciekawszych wydarzeń na rynku polskiej fantastyki, jednak dalej uważam, że do sukcesu potrzeba mu bardzo dużo.

Także powtórzę się - Artur zajmie się swoim KC, a my zajmijmy się swoim portalem. Gdyby te wszystkie znaki, jakie tłuczemy w klawiaturę, w błahych sprawach zamienić na dodatki fanowskie do KC, mielibyśmy kilka razy po 5000 stron.
Ostatnio zmieniony 14 września 2014, 20:39 przez czegoj, łącznie zmieniany 1 raz.

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 14 września 2014, 20:34

Dopóki Autor KC nie zacznie się zajmować swoim systemem, żadnych punktów wspólnych raczej nie będzie, jeśli o mnie chodzi. A słuchanie bajek i obietnic bez pokrycia w kwestii Sagi, mnie nie interesuje, podobnie jak ona sama. Ja się kiedyś z Autorem KC spotkałem, na jednym z konwentów w Krakowie, wtedy byłem młodym fanem KC, nie widzącym świata poza Orchią. Ale mi przeszło. Jedno spotkanie z Autorem KC mi wystarczy.

Portal i dodatki fanowskie to nam zostaje i tu się zgadzam. To że atakuję ostro, nie znaczy, że się unoszę. Robię to na chłodno.

Ciężko mi jednak patrzeć na wykańczanie systemu KC RPG, zwłaszcza dokonywane przez jego właściciela za pomocą Sagi, częstochowskich rymów i innych takich. Ale skoro Autor tak postanowił, niech tak będzie.

W kwestii Kaceto to przesadziłeś Czegoj, bo on Cię nie atakował, ani nie krytykował.
Ostatnio zmieniony 14 września 2014, 20:49 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

kaceto
Reactions:
Posty: 222
Rejestracja: 30 sierpnia 2013, 11:28

Post autor: kaceto » 14 września 2014, 21:19

czegoj - kilka razy zaznaczyłem, że nie chodzi mi o Ciebie czy kogokolwiek 'postronnego' w ekipie. Wyraźnie to zaznaczyłem. Jeśli mimo to odebrałeś to jako coś pisanego do Ciebie, to kolejny raz zaznaczam, że tak nie jest. Przeczytaj jeszcze raz te kilka moich wpisów - jeśli nadal uważasz, że są do Ciebie, to przepraszam, daj mi znać, może przeedytuję aby to wyjaśnić. Chociaż moim zdaniem jest to wystarczająco jasno napisane.

Pisałeś, że ludzie na liście są "bo coś tam kiedyś tam" - wiem o tym, przytoczyłem to nawet i rozumiem, że nie mają wpływu na ASa.

Chodzi o sam fakt, że jest duża ekipa, ludzie od kontaktów z fanami, a AS z rozbrajającą szczerością mówi, że ma problem z komunikacją przez internet, więc w efekcie po prostu się nie komunikuje, pytania zostawia w większości bez odpowiedzi, lub z bardzo ogólnymi odpowiedziami, które nic nie dają, bo po nich wiadomo tyle samo co przed nimi. Tłumaczenie jakie podał jest dobre jak się robi coś samemu, ale nie w takim składzie. Ma ludzi od wszystkiego i to jego problem, że część z nich "coś tam kiedyś tam", że inni zrobili swoje i ich nie ma itp itd - mógł nie dawać ich na listę. A jeśli dał bez ich wiedzy, figurują, a nic nie robią, to jeszcze bardziej prowadzenie tego projektu przypomina dla mnie farsę.

Tu nie chodzi o stałą rozmowę z fanami, ale raz na tydzień można przelecieć komentarze na PP, wybrać sensowne pytania i napisać odpowiedzi. Trzeba tylko chcieć. Jest Never - ma pełnię wiedzy, a jak nie to stały dostęp do jej źrodła - nie może raz na tydzień odpowiedzieć? No najwyraźniej nie może.

To jest wydawnictwo. Firma. Ma produkt. Chce coś sprzedać i wydać. Sprzedać siebie, w sensie pomysł, zainteresować ludzi, aby wydać Sagę. Ignorowanie klientów na swojej oficjalnej stronie (PP taką jest) to przykład jak się nie robi biznesów w internecie. Zapewne każdy z nas zna przypadki, gdzie firmy uginały się pod falą hejtu bo jedna osoba miała problem, firma ją zbyła, poszedł wpis na blogu, wykop i często gęsto towar za darmo, przeprosiny od prezesa itp itd. Wiele firm do tego nie dopuszcza, walczy o zadowolenie klienta. To są podstawy jakiejkolwiek działalności biznesowej w internecie. To nie mój problem, że AS ma listę pełną ludzi, ale tak na prawdę ich nie ma.

Piszesz o autorach rozmawiających z fanami - znasz jakiś drugi projekt crowdfunding gdzie autor praktycznie NIE rozmawia z fanami na stronie projektu? Bo chyba nie mówisz o autorach książek - po co mają gadać z fanami (a wielu to robi) jeśli książka jest w księgarni, kto chce to kupi i najzwyczajiej nie ma sensu o tym rozmawiać?

Powiedz czegoj, czy uważasz, że zebranie się raz na tydzień, odpowiedź na sensowne pytania na PP jest zbyt wielkim oczekiwaniem? Że taki ukłon w stronę fanów (potencjalnych klientów) to zbyt wiele? Czy uważasz, że takie odpowiedzi by pogorszyły sytuację, czy raczej poprawiły atmosferę? Zniechęciły ludzi, czy raczej przyciągnęły? Czy gdyby od początku tak robić (raz na tydzień odpowiedzi) to hejt by był taki sam, czy może mniejszy, bo wiele niedomówień by od razu wyjaśniono i powodów do hejtu było by mniej?

reasumując.
Jeśli firma zbiera pieniądze od ludzi, ignoruje pytania na swojej oficjalnej stronie, przedstawia ekipę w której są osoby do kontaktu z fanami, a potem szef twierdzi, że nie odpowiada, bo nie radzi sobie z komunikacją przez internet - jest to zabawne. Jest jeszcze Never - z bliżej nieokreślonych (nie pytałem) przyczyn nie jest w stanie zająć się komunikacją na poważnie (czytaj: np. co 10 dni odpowiadać na trudne pytania, bo z dawkowaniem informacji na temat archipelagów sobie radzi), chociaż to ile, 30 minut zajmie? Nie chodzi o elaboraty, ale krótkie odpowiedzi coś wyjaśniające (bez niedomówień).

Ja wiem, że AS in real może jest fajny i sympatyczny, dobrze się z nim gada, wszystko wytłumaczy. Ale cała akcja ma miejsce online. Jeśli w ten sposób zbiera fundusze, to powinien też w ten sposób się komunikować. Powinien, bo jak życie pokazuje - nie musi. Never też nie musi. Są ponad to, udzielają się na spotkaniach - fajnie. Cieszę się. Ale ja sprzedają online, ja chciałbym kupić online, więc jako kontakt bym jednak wolał online.

Ja nie płaczę za RPG. Przeszedł mi sentyment. Ja nie hejtuję Sagi - wszystko na ten temat napisałem. Ja odnoszę się do prowadzenia projektu i jednej jedynej rzeczy - komunikacji. Auto chce moje pieniądze, ale nie poświęci 30 minut w tygodniu na odpowiedzi na moje pytania zadane na oficjalnej stronie. Książka sama się nie broni, nie robi tego również sprawne prowadzenie projektu, efekt jest jaki jest.

I jeszcze raz, bo może nadal to nie jest jasne: nie mam pretensji do nikogo z ekipy, że jest na liście a nic nie robi. To problem ASa, że zrobił taką listę, niech teraz się tłumaczy dlaczego 2 osoby do kontaktów z fanami tego nie robią, dlaczego z nikim tego nie uzgadniał (a przynajmniej nie z Tobą). Nie mój problem, nie Twój - ASa.

To jest biznes, AS chce zarobić, ja rozumiem. Ale zabiera się do tego w bardzo złym stylu - ignorując otoczenie. Być może uważa, że wie lepiej - nie moja sprawa. Dlaczego Never - młodsze pokolenie, sprawniejsze internetowo - nie weźmie tego w swoje ręce, też nie moja sprawa. Tak jak nie moja sprawa, czy na tym coś zarobią, czy stracą. Ale jeśli wyciągają ręce po pieniądze, to wypadało by liczyć się z ludźmi, którzy chcą je dać. Ignorowanie ich nie jest przejawem liczenia się z drugą osobą.

Goldwin
Reactions:
Posty: 645
Rejestracja: 08 kwietnia 2009, 19:36

Post autor: Goldwin » 14 września 2014, 22:12

Jak czytam to wszystko co się dzieje to dochodzę do jednego wniosku. Autor popełnił jeden błąd - wypuścił fragmenty. Z tej burzy jaka wynikła chyba najlepszym rozwiązaniem byłyby tylko trailery :)