PBF - Oddech ciemności
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Kurwości, rzeczywiście go nie ma... - stwierdził z niedowierzaniem Trzeci, zdziwony, że stary przewodnik zdołał zniknąć zupełnie niepostrzeżenie: - Widzieliście go?
Coś podpowiadało Strykerowi, że Presscott nie poszedł na stronę za potrzebą, że jego zniknięcie jest powiązane z tym co znaleźli w opuszczonym obozie i niekoniecznie był to porzucony dobytek górników: - A orgocki miecz jest?
Coś podpowiadało Strykerowi, że Presscott nie poszedł na stronę za potrzebą, że jego zniknięcie jest powiązane z tym co znaleźli w opuszczonym obozie i niekoniecznie był to porzucony dobytek górników: - A orgocki miecz jest?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
On jakiś taki dziwny był, ale to nie chyba przez tą moją kłótnię z Prescottem o złoto po górnikach?
Dziwne to, ze go wcięło, on bardzo był łasy na złoto jakie tu mogło zostać.
Dziwne to, ze go wcięło, on bardzo był łasy na złoto jakie tu mogło zostać.
Ostatnio zmieniony 22 września 2014, 13:04 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią
Przyglądający się zdenerwowanej eskorcie chłodnym okiem, siedzący na drewnianej skrzyni Yaros Thane strzelił znacząco palcami, potem zaś wyciągnął zza niej znany już wszystkim podłużny pakunek.
- Mam miecz cały czas przy sobie, nic mu nie grozi - oznajmił alchemik Loży, tonem po części uspokajającym, po części zaś dającym do zrozumienia, że znalezisko znajduje się pod jego wyłączną pieczą - Zresztą Prescott nawet nie próbował, bo bym go z miejsca zoczył.
- Więc gdzie polazł? - zapytał Trzeci wymachując nerwowo swoim rewolwerem.
- Hawke pewnie ma rację - wzruszył ramionami Thane - Nie znalazł niczego cennego w obozowisku, to polazł do parowu, który jakoby znaleźliście. Do wieczora jeszcze chwila, ani chybi chciał zobaczyć, czy tam nie znajdzie czego ciekawego.
- Albo to albo nie - odparł złowieszczo Vain - Jest jeszcze insza możliwość, tylko jakoś nie chcecie o niej wspomnieć. Już żeście zapomnieli o tym cieniu nie-cieniu?
Spojrzenie Morridańczyka zaczęło się prześlizgiwać po sąsiadujących z płaskowyżem zagajnikach i stokach gór.
- A co, jeśli go co sprzątnęło cichaczem jak myśmy akuratnie nie patrzyli? Może tu kto ciągle ukradkiem siedzi?
Przyglądający się zdenerwowanej eskorcie chłodnym okiem, siedzący na drewnianej skrzyni Yaros Thane strzelił znacząco palcami, potem zaś wyciągnął zza niej znany już wszystkim podłużny pakunek.
- Mam miecz cały czas przy sobie, nic mu nie grozi - oznajmił alchemik Loży, tonem po części uspokajającym, po części zaś dającym do zrozumienia, że znalezisko znajduje się pod jego wyłączną pieczą - Zresztą Prescott nawet nie próbował, bo bym go z miejsca zoczył.
- Więc gdzie polazł? - zapytał Trzeci wymachując nerwowo swoim rewolwerem.
- Hawke pewnie ma rację - wzruszył ramionami Thane - Nie znalazł niczego cennego w obozowisku, to polazł do parowu, który jakoby znaleźliście. Do wieczora jeszcze chwila, ani chybi chciał zobaczyć, czy tam nie znajdzie czego ciekawego.
- Albo to albo nie - odparł złowieszczo Vain - Jest jeszcze insza możliwość, tylko jakoś nie chcecie o niej wspomnieć. Już żeście zapomnieli o tym cieniu nie-cieniu?
Spojrzenie Morridańczyka zaczęło się prześlizgiwać po sąsiadujących z płaskowyżem zagajnikach i stokach gór.
- A co, jeśli go co sprzątnęło cichaczem jak myśmy akuratnie nie patrzyli? Może tu kto ciągle ukradkiem siedzi?
Trzeba określić taktykę względem sprawy zaginięcia przewodnika. Zamierzacie go poszukać czy zostajecie w obozowisku? (i jeśli poszukać, to kto).
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
30 Katesh 608 OR, obóz pod Turnią
Niechęć alchemika do opuszczenia obozowiska była oczywista dla wszystkich Grzmocicieli, wszyscy zresztą doskonale rozumieli wątpliwości swego pryncypała. Stary Prescott w zasadzie nie był już nikomu potrzebny, bo grupa mogła wrócić do Langmere cofając się z pamięci po swoich śladach, wzdłuż nurtu Norricku i do gościńca wiodącego w stronę Divinium. Co więcej, przewodnik okazał się człowiekiem kłopotliwym we współpracy, bo jeśli oddalił się od obozu z własnej woli i nie mówiąc o tym nikomu, tylko narażał na niebezpieczeństwo resztę towarzyszy.
- Wiem, że ktoś nas obserwował - dodał po chwili milczenia Thane - Wyście nikogo w chaszczach nie nakryli, ale ja wiem, że tam ktoś był.
- Był, bo znalazłem ślady - przytaknął niechętnie Morridańczyk - Tyle, że zdążył zwiać.
- Prescott może już nie żyć - oznajmił alchemik - Albo nawet działać z tamtym w zmowie. O tym nie pomyśleliśmy, prawda? Że sprowadził nas tutaj w towarzystwie kogoś, kto trzymał się na uboczu? Może coś wspólnie knują?
Grzmociciele wymienili między sobą skonfundowane spojrzenia, faktycznie bowiem żaden z nich nie pomyślał o takiej złowieszczej możliwości.
- Powtórzę raz jeszcze, dla jasności sprawy - Thane odłożył zawinięty w płótno stary miecz z powrotem za skrzynię - Myślę, że winniśmy tutaj zostać, przenocować pod strażą, a jutro o poranku wrócić do Langmere i powiadomić o wszystkim szeryfa. Niech władze dochodzą tego, co tu się stało.
Niechęć alchemika do opuszczenia obozowiska była oczywista dla wszystkich Grzmocicieli, wszyscy zresztą doskonale rozumieli wątpliwości swego pryncypała. Stary Prescott w zasadzie nie był już nikomu potrzebny, bo grupa mogła wrócić do Langmere cofając się z pamięci po swoich śladach, wzdłuż nurtu Norricku i do gościńca wiodącego w stronę Divinium. Co więcej, przewodnik okazał się człowiekiem kłopotliwym we współpracy, bo jeśli oddalił się od obozu z własnej woli i nie mówiąc o tym nikomu, tylko narażał na niebezpieczeństwo resztę towarzyszy.
- Wiem, że ktoś nas obserwował - dodał po chwili milczenia Thane - Wyście nikogo w chaszczach nie nakryli, ale ja wiem, że tam ktoś był.
- Był, bo znalazłem ślady - przytaknął niechętnie Morridańczyk - Tyle, że zdążył zwiać.
- Prescott może już nie żyć - oznajmił alchemik - Albo nawet działać z tamtym w zmowie. O tym nie pomyśleliśmy, prawda? Że sprowadził nas tutaj w towarzystwie kogoś, kto trzymał się na uboczu? Może coś wspólnie knują?
Grzmociciele wymienili między sobą skonfundowane spojrzenia, faktycznie bowiem żaden z nich nie pomyślał o takiej złowieszczej możliwości.
- Powtórzę raz jeszcze, dla jasności sprawy - Thane odłożył zawinięty w płótno stary miecz z powrotem za skrzynię - Myślę, że winniśmy tutaj zostać, przenocować pod strażą, a jutro o poranku wrócić do Langmere i powiadomić o wszystkim szeryfa. Niech władze dochodzą tego, co tu się stało.
Araven nie jest pewny sensu poszukiwań, Yaro jest przeciwko. Zostało trzech BG - jakie są Wasze zamiary?
- myślę, że nie ma sensu. Jak ma wrócić to wróci, w końcu jest przewodnikiem po tych rejonach. Jak nie wróci to problem z głowy. A jak wróci ze znajomymi to przywitamy ich na naszych warunkach na gruncie który znamy już - powiedział Thane zataczając ręką krąg po obozowisku. - co nie zwalnia nas z przygotowania się na tą ostatnią ewentualność. Zawsze jest też opcja iż odwiedzą nas inni nie proszeni goście.
Hawke długo milczał zanim odpowiedział.
- Wątpię by ten stary cap dał się łatwo komukolwiek podejść. Zna te góry dłużej niż my chodzimy. Na pewno poszedł do wąwozu zwabiony wyimaginowanym złotem. Ja też bym poszedł go poszukać.
- Wątpię by ten stary cap dał się łatwo komukolwiek podejść. Zna te góry dłużej niż my chodzimy. Na pewno poszedł do wąwozu zwabiony wyimaginowanym złotem. Ja też bym poszedł go poszukać.
"I ask only for an enemy worth fighting,
and a cause worth fighting for."
- Spartan prayer
and a cause worth fighting for."
- Spartan prayer