PBF - Orzeł i tur

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 24 września 2014, 11:49

Tak właśnie walczą Germanie, rzucił Dagobert, gratulując Karlowi zwycięstwa.

- Długo ci zeszło z tym Gallem, chyba się starzejesz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 24 września 2014, 12:17

Onomatopejuszowi nie wypadało klaskać. Był tylko sługą i choć ręce rwały do aplauzu to powstrzymał się. Z uznaniem kiwnął tylko ręką w stronę Karla, wyrażając swój respekt dla umiejętności Germanina.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 24 września 2014, 15:55

Lupus zakasła dławiąc się pestka winogronu. Czego jak czego, ale takiego obrotu sytuacji się nie spodziewał. Chyba nie zyskają sympatii edyla.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 25 września 2014, 00:26

Dom edyla Corbulo, Colonia Ulpia Traiana, 124 AD

Edyl Corbulo i jego małżonka zawrócili do wnętrza domostwa nie czekając na swego dziwnie czymś zaniepokojonego krewniaka. Lucius podniósł się z poduszek ruchami człowieka pogrążonego w gorączce, wszedł na dziedziniec spoglądając szeroko otwartymi oczami na zabitego Gala. Karl wyszczerzył w stronę swego pana zęby, licząc na pochwałę i być może nabity srebrem trzos.

Po części się nie zawiódł, ponieważ Rzymianin rzeczywiście sięgnął po sakiewkę i cisnął ją w wyciągniętą rękę Batawa.

- Idźcie na miasto, zabawcie się z ladacznicami czy co tam chcecie - powiedział śpiesznie Lucius - Jak wrócicie, nie włóczcie się po domostwie ani nie wszczynajcie zwady ze służbą, pojmujecie? Najlepiej wróćcie dopiero o brzasku.

- Niech ci bogowie błogosławią, panie - Karl roześmiał się gromko poczuwszy w dłoni ciężar mieszka, podrzucił go w powietrze - Jeśli zażyczysz sobie, bym sprawił więcej galijskich wieprzków, rzeknij tylko słowo.

Lucius nic nie odrzekł w pierwszej chwili, przyjrzał się zmartwionym wzrokiem parze niewolników odciągających z dziedzińca martwego Wengeriksa. Jego spojrzenie zatrzymało się na dziwnie pobladłym Terricusie, stojącym opodal z założonymi za plecy rękami. Liktor edyla nie odrywał oczu od przegranego zawodnika i ciągnącej się za nim po kamiennych płytach rozmazanej smugi krwi.

- Idźcie stąd, powiedziałem! - kiedy Lucius odezwał się ponownie, w jego głosie zadźwięczała silniejsza nuta zdecydowania - A ty, Karl, trzymaj się z dala od Terricusa.

- Dlaczego, panie? - jasnowłosy barbarzyńca rzucił w stronę Gala zaczepne spojrzenie - Też jakoby dobry w robieniu żelazem?

- Wengeriks był jego bratem - odparł młody Rzymianin - A teraz precz!
Pojedynek dobiegł końca, pora wydać nagrodę na przyjemności. Kto idzie na miasto, pełne rozpusty i rzymskich uciech?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 25 września 2014, 10:44

Dobrze panie, wrócimy o brzasku, dopiero, chodźcie, nic tu po nas.
Jak wyszliśmy z willi mówię, Karl dobrześ się sprawił, ale właściciel pewnie sądził, ze ciebie stamtąd wyniosą.
Trza nam uważać, może na nas nasłać swoje sługi albo jakowychś zbirów, nie chlejemy za wiele, miejcie baczenie na broń, ale na kobitki idziemy.

- Onomatopejuszu, tyś żył wśród Rzymian, może się ziścić to co mówię o napadzie na nas, za to, że Karl zabił owego Gala? I będziesz tu naszym przewodnikiem dobrze, skoro ichni Rzym taki wielki, to i tu nie zginiesz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 września 2014, 12:23

Dom edyla Corbulo, Colonia Ulpia Traiana, 124 AD

Kilka służących należących do gospodarza, smukłych młodych dziewcząt miejscowego pochodzenia dobranych najpewniej właśnie przez wzgląd na ich urodę, otoczyło Karla wycierając jego skórę z krwi i przykładając do ran nasączone jakimś olejkiem szmatki. Wielki Bataw nie mógł nie poczuć dotykających go znacząco dłoni, zwłaszcza w miejscach, których stal Wengeriksa wcale nie tknęła.

- Idźcie sami, ja zostanę w domu czcigodnego edyla - odpowiedział towarzyszom uśmiechając się jednocześnie w lubieżny sposób - Muszę opatrzyć rozcięcia i odpocząć po pojedynku. Nie martwcie się o mnie, bogowie mnie kochają.

Dagobert sarknął w odpowiedzi okazując swe głębokie niezadowolenie, ale Karl już przestał zwracać na swego ziomka uwagę, łapiąc w zamian za pierś jedną z otaczających go służek.
Wygląda na to, że na miasto wyskoczycie w okrojonym składzie...

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 28 września 2014, 13:27

Karl, chyba powinieneś pójść z nami na to miasto, po tym jak panie cię opatrzą oczywiście, zaczekamy.
Próbuję jednak wyciągnąć Karla z nami, nieco się obawiam go tu zostawić, po tym jak zabił Galla. To mój przyjaciel i krajan, oraz jakby ochroniarz. Nalegam i jestem stanowczy.
Jesli jednak Karl się uparł żeby zostać, to idę z resztą na miasto.
Ostatnio zmieniony 28 września 2014, 14:19 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 28 września 2014, 14:09

Lupus idzie się zabawić.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 września 2014, 19:28

Dom edyla Corbulo, Colonia Ulpia Traiana, 124 AD

Jasnowłosy barbarzyńca zawarczał iście niczym zwierzę, budząc przestrach u służek i rozbawienie na twarzy ponaglającego go Dagoberta.

- Dobra, będę ci zatem towarzyszył, biedny Dagobercie - sarknął wyraźnie niezadowolony Karl - Ale nie myśl, że się z tobą podzielę tymi dziewkami. One nie pragną niczego więcej jak tylko pieszczot w ramionach prawdziwego męża, ty się do tego nie nadasz.

Lupus roześmiał się sucho, po czym wcisnął do ust ostatnie kulki winogron urwane z trzymanej w dłoni kiści.

- Przejdźmy się po tym tutejszym Rzymie - powiedział kręcąc głową i ramionami w zamiarze rozruszania mięśni - Tylko pilnujcie sakiewek. Słyszałem, że roi się tutaj od złodziei.

- Pewnie są, ale się od nich nie roi - potrząsnął głową Onomatopejusz - Tutaj się karze złodziei podług prawa rzymskie, na krzyżach ich się wiesza.
Pójdziecie zatem do miasta wszyscy: Dagobert, Kark, Lupus i Onomatopejusz.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 28 września 2014, 22:52

Czarnemu olbrzymowi nie w smak było wałęsanie się po nocach po rzymskim miasteczku. Ale cóż pan kazał, sługa musi. Zresztą wyjście z willi mogło byc dla Karla najlepszym rozwiązaniem, bo żądny zemsty krewniak i urażona duma gospodarza mogły szybko pozbawić germanina życia.

Pić na umór nie lubił, bo zemsta Jupitera dopadała go następnego dnia ze zdwojoną siłą. Nie to co barbarzyńcy ze słowiańskich plemion hen daleko na wschodzie. Ci mogli pić całą noc, wlać w siebie więcej wina niźli sami ważyli i następnego dnia co najwyżej mieć czkawkę.

Dziewki... cóż, z dziewek nie miał większej uciechy, choć siła w lędźwiach była i to jaka. Kastrat niemal zupełnie stracił pociąg do uciech cielesnych, po tym jak obcięto mu sakwę między nogami.

Jedyne czym mógł się czasem nacieszyć to okazja do dania komuś w mordę. Tych okazji z reguły nie brakowało na prowincji, bo Nikomu nie znana tu była jego gladiatorska przeszłość. Jego postura, dalece odbiegający od przeciętnego wygląd, a wszystko to okraszone wysokim głosem i brakiem jaj, bardzo szybko przywoływało amatorów karczemnych rozrób, którzy sami pchali się pod wielkie jak bochny, osławione pięści Onomatopejusza.

Poczuł się trochę jak przewodnik dla swych kompanów oszołomionych zabudową miejską. Nic to było zaprawdę dla kogoś kto wychował się w nieśmiertelnym mieście Rzym, ale olbrzym nie dziwił się Germanom, skoro pewno nigdy w życiu nie widzieli murowanej kamienicy. Towarzystwo było w nastroju na dziewki, a złota też było pod dostatkiem. Onomatopejusz skierował swe kroki w stronę, gdzie w jego przekonaniu powinien był się znajdować zamtuz. Poinstruował kompanów śpiewnym głosem:

- Pamiętajcie, że primo: żeby ladacznic nie bić, a secundo zachowywać się kurtuazyjnie. Jak tam jakaś burda wyniknie to nie palić przybytku, bo to pewnie pod kuratelą miejscowego legata i nas legioniści w najlepszym przypadku każą obatożyć, choć zapewnie szybciej na krzyżach zawiśniem. Dura lex sed lex.

Wątek techniczny

W kiesce wystarczająco złota aby na przyzwoite dziewki wystarczyło?
Ostatnio zmieniony 30 września 2014, 21:27 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 30 września 2014, 20:02

Lupus słuchał słów Onomatopejusza i nie w ząb nie mógł zrozumieć co ten olbrzym dalej robi w ich kompanii. Primo stronił od wypitki, omijał kielichy, czy nawet obracał dnem do góry. Jakże takiemu zaufać. Przecież każdy Słowianin, a nawet Frank,German czy Gal takiemu nie zaufa i podstępu się będzie doszukiwać. Sekundo dziewki odpędzę tudzież inaczej zniechęcał, napominając coby się z nimi delikatnie obchodzić. Co to za zabawa gdy się nie chędoży, że aż się powała trzęsie. Tertio. na dodatek czarny jak jakiś borowy czy inne licho. Oj ciężko mu będzie na północy, nawet mimo tego, że wielki jak sam tur.

[offtopic]Bartek: Onomatopejusz pije, bo przecież wtedy każdy pił, bo piwo, wino zdrowsze niźli woda, tyle, że pije z umiarem;)[/offtopic]
Ostatnio zmieniony 30 września 2014, 21:27 przez deliad, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 01 października 2014, 20:42

Colonia Ulpia Traiana, 124 AD

Czterej nieokrzesani barbarzyńcy i służący im za przewodnika czarnoskóry Libijczyk zagłębili się w pełen podchmielonych krzyków, śmiechów i pijackich wrzasków labirynt uliczek rzymskiego miasta. Za cel swej wyprawy obrali dzielnice rozpusty położone opodal Renu, rozświetlone łuczywami zatkniętymi w metalowe obejmy na ścianach kamiennych domostw i noszone przez wielu przechodniów.

Sprzedające swe ciała kobiety zwabiły najemników Luciusa Corbulo do kilku kolejnych zamtuzów, gdzie każdy z nich po kolei na oczach towarzyszy dawał dowód swej męskości, dopingowany przez resztę głośnymi zachętami oraz jękami opłaconej sowicie kochanki. Pite chętnie wino szybko uderzało do głowy, toteż otrzymany od pryncypała trzosik szybko zrobił się pusty.

- Wracajmy do domu edyla - powiedział w końcu Libijczyk, który dziwnie tęsknym spojrzeniem odprowadził mokrą od potu uliczną kurtyzanę, która chwilę wcześniej wyzwoliła się z objęć leżącego na macie Karla, wpatrującego się w sklepienie pokoju wyjątkowo rozanielonym wzrokiem.

- Napiłbym się jeszcze - odburknął Samon, pocierając dłonią zarośnięty policzek - Mamy za co?

- Nie mamy - skwitował krótko Onomatopejusz - Idziemy spać.
Bardzo przyjemny wieczór, bardzo emocjonujący - aczkolwiek przepuściliście wszystkie pieniądze, opoje i chędożniki! ;)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 01 października 2014, 21:15

Wracając zachowuję czujność, spodziewam się jakichś oprychów.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 02 października 2014, 21:27

Colonia Ulpia Traiana, 124 AD

Wracająca do domostwa edyla piątka podpitych mężczyzn czyniła nie lada wrzawę na ulicach miasta, śpiewając ochrypłymi głosami, zataczając się chwiejnie i strasząc innych przechodniów. Raz czy dwa ich ścieżki przecięły się z pilnującymi w Traianie porządku rzymskimi żołnierzami, ale legioniści poprzestali na obrzuceniu germańskich opojów bacznymi spojrzeniami, machając na nich w końcu ręką.

Lecz po pewnym czasie Karl odniósł wrażenie, że ktoś świdruje go uporczywie wzrokiem. Jasnowłosy Bataw obejrzał się przez ramię raz i drugi, po czym zmarszczył czoło dostrzegając w tyle uliczki gromadkę milczących mężczyzn idących śladem świty młodego Corbula. Wszyscy byli rośli i uzbrojeni, wszyscy przypominali z wyglądu bywających na zachodnim brzegu Renu Cherusków.

Kiedy rozśpiewana gromadka wojowników skręciła w inną ulicę, Karl zmarszczył czoło próbując zebrać rozproszone myśli. Cheruskowie - a może Longobardowie - wciąż szli śladem towarzyszy Onomatopejusza, na dodatek zaś zaczęli wydłużać kroku.
Idę w zakład, że to Wasze śpiewy wzbudziły zainteresowanie przypadkowych koneserów sztuki!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 02 października 2014, 21:53

Mamy towarzystwo, kilku Cherusków idzie za nami, przyspieszyli, przestań śpiewać Onomatopejuszu. Czekamy na nich, czy idziemy ku willi?

ODPOWIEDZ