PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Droga do Akal-mar, południe 3 dnia bakis-ranu
Trakt wił się niczym rzeka to wspinając się na wzgórze to opadając w dolinę. Wędrujący przodem i Barthur niemal odczuwalnie doświadczył wielkiej ulgi. W mieście atmosfera była napięta, wroga, wręcz ciążyła na duszy i ciele. Teraz wraz z każdym krokiem oddalającym od Rotgan-kir w piersi rodziła się wesołość. Przeto wielki goblin raźno wyciągał nogi radując się otaczającą go zielenią.
W pozostałych Nieulękłych także wstąpiły nowe siły. Tylko przyboczni Huskuna jakoś tak nie kwapili się do zbytniego entuzjazmu.
Gdy zaczęło się ściemniać Nieulękli zatrzymali się na polance nieopodal potoku, gdzie jak widać często nocowali podróżni, bo leżała sterta drewna i kamieniami ogrodzono miejsce na ognisko.
Już po chwili skrzesano ogień i dobrano się do strawy.
Burbrin, który od dłuższego czasu wyglądał jakby się do czegoś szykował zebrał się w sobie i podszedł do goblińskiego szamana.
- Huskun. Wieża elfia, zła wieża. Tam źle będzie. Trudno ją zrabować. Elfy przebrzydłe i podstępne. Nie lepiej nam w mieście będzie?
Trakt wił się niczym rzeka to wspinając się na wzgórze to opadając w dolinę. Wędrujący przodem i Barthur niemal odczuwalnie doświadczył wielkiej ulgi. W mieście atmosfera była napięta, wroga, wręcz ciążyła na duszy i ciele. Teraz wraz z każdym krokiem oddalającym od Rotgan-kir w piersi rodziła się wesołość. Przeto wielki goblin raźno wyciągał nogi radując się otaczającą go zielenią.
W pozostałych Nieulękłych także wstąpiły nowe siły. Tylko przyboczni Huskuna jakoś tak nie kwapili się do zbytniego entuzjazmu.
Gdy zaczęło się ściemniać Nieulękli zatrzymali się na polance nieopodal potoku, gdzie jak widać często nocowali podróżni, bo leżała sterta drewna i kamieniami ogrodzono miejsce na ognisko.
Już po chwili skrzesano ogień i dobrano się do strawy.
Burbrin, który od dłuższego czasu wyglądał jakby się do czegoś szykował zebrał się w sobie i podszedł do goblińskiego szamana.
- Huskun. Wieża elfia, zła wieża. Tam źle będzie. Trudno ją zrabować. Elfy przebrzydłe i podstępne. Nie lepiej nam w mieście będzie?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga do Akal-mar, południe 3 dnia bakis-ranu
Dostrzegając w zachowaniu ziomka zalążek nieposłuszeństwa, dosiadający osiołka szaman postanowił stłumić bunt zawczasu. Zeskoczywszy z grzbietu swego idącego z nadzwyczajną jak na osła godnością wierzchowca, Huskun przywołał parę goblinów do siebie. Przybrawszy srogą miną podparł się rękami i jął spozierać na obu karcącym wzrokiem.
- Słuchajta, ciamciaki! Od bicia elfów, a straszenia są tukej inszy, nie wy. Barthur będzie robił za straszaka, a ów krasnolud pobożny i wielgchny rzezak. Wyście są od noszenia łupów, a gotowania mi strawy i czochrania mnie przed spaniem, pojmujecie?
Huskun urwał na króciutką chwilę - zbyt przelotną, by Brubrin bądź Galbas zdążyli cokolwiek powiedzieć.
- Cielebunie z was prawdziwe, żeście się nie połapali, żem was wybrał do tej wyprawy, boście najbardziej bystrzy i sprytaśni z wszytkich naszych. Możecie u mego boku zrobić wielkie bogactwo i w mieście wielgchną cieszyć się sławą, a nigdy już nie głodować i nie uciekać przed pałką Burgula. Wybierajcie, tchórzaste melepety, chcecie być bogaśne czy nędzarne? A nim odpowiecie, tukej zerknijcie!
Przeciągając znacząco ostatnie słowo Huskun rozchylił nieco swą sakiewkę pozwalając goblinom dostrzec tkwiące w niej złote monety.
Dostrzegając w zachowaniu ziomka zalążek nieposłuszeństwa, dosiadający osiołka szaman postanowił stłumić bunt zawczasu. Zeskoczywszy z grzbietu swego idącego z nadzwyczajną jak na osła godnością wierzchowca, Huskun przywołał parę goblinów do siebie. Przybrawszy srogą miną podparł się rękami i jął spozierać na obu karcącym wzrokiem.
- Słuchajta, ciamciaki! Od bicia elfów, a straszenia są tukej inszy, nie wy. Barthur będzie robił za straszaka, a ów krasnolud pobożny i wielgchny rzezak. Wyście są od noszenia łupów, a gotowania mi strawy i czochrania mnie przed spaniem, pojmujecie?
Huskun urwał na króciutką chwilę - zbyt przelotną, by Brubrin bądź Galbas zdążyli cokolwiek powiedzieć.
- Cielebunie z was prawdziwe, żeście się nie połapali, żem was wybrał do tej wyprawy, boście najbardziej bystrzy i sprytaśni z wszytkich naszych. Możecie u mego boku zrobić wielkie bogactwo i w mieście wielgchną cieszyć się sławą, a nigdy już nie głodować i nie uciekać przed pałką Burgula. Wybierajcie, tchórzaste melepety, chcecie być bogaśne czy nędzarne? A nim odpowiecie, tukej zerknijcie!
Przeciągając znacząco ostatnie słowo Huskun rozchylił nieco swą sakiewkę pozwalając goblinom dostrzec tkwiące w niej złote monety.
Mistrzu, czy mógłbyś mi dać znać, jakie właściwie profesje reprezentują ci moi rzeźnicy, jaki w przybliżeniu POZ oraz jakim dysponują ekwipunkiem (broń i stroje).
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Barthur przyszedł z pomocą Huskunowi pacyfikującemu niepewne swej lojalności gobliny. Gruchnął głośno na pobratymców, przybierając najsroższą z min, wyglajającą jakby nie miał poważne problemy z wypróżnieniem:
- I co potrzycie jak opasy w malowana wrota! Nie słyszeliście co wom ciule Huskun rzekł? Bydzie wam albo sława i złotiśniaste monety albo bydziecie po bagno korzonki żreć na przydnówku. Widza, bo mi kości wszystko pedziały.
- I co potrzycie jak opasy w malowana wrota! Nie słyszeliście co wom ciule Huskun rzekł? Bydzie wam albo sława i złotiśniaste monety albo bydziecie po bagno korzonki żreć na przydnówku. Widza, bo mi kości wszystko pedziały.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Droga do Akal-mar, południe 3 dnia bakis-ranu
Słowa wygłoszone przez ogromnego goblina jak zwykle wprawiły mniejszych od niego ziomków w zalęknienie - Barthur znał się bowiem doskonale na strojeniu srogich min oraz zaciskaniu w pięści ogromnych pięści, po prawdzie bardziej pasujących do półolbrzyma niż wyrośniętego Turgula.
- Skoro już wszytko zostało rzeczone, skakajcie żwawo po chrust na opał - Huskun klasnął władczym gestem w dłonie - Trza ogień na noc rozpalić, a cosik zjeść, a nie będą to bynajmniej jakie bagienne ropuchy!
Słowa wygłoszone przez ogromnego goblina jak zwykle wprawiły mniejszych od niego ziomków w zalęknienie - Barthur znał się bowiem doskonale na strojeniu srogich min oraz zaciskaniu w pięści ogromnych pięści, po prawdzie bardziej pasujących do półolbrzyma niż wyrośniętego Turgula.
- Skoro już wszytko zostało rzeczone, skakajcie żwawo po chrust na opał - Huskun klasnął władczym gestem w dłonie - Trza ogień na noc rozpalić, a cosik zjeść, a nie będą to bynajmniej jakie bagienne ropuchy!
Niech cielebunie pomogą przy przygotowywaniu obozowiska, Huskun został stworzony do wyższych celów, nie będzie sobie brudził rąk pracą fizyczną! 
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Obozowisko, wieczór 3 dnia bakis-ranu
Zastraszone przez Barthura i zachęcone wizją bogactw przez Huskuna gobliny ociągając się ruszyły do lasu po chrust. Co prawda rzucały kose spojrzenia na leżący na polanie stos chrustu, ale żaden z nich nic nie powiedział.
Balin wraz z Bazookhiem w krótką chwilę rozpalili ognisko i zajęli się zabranym z karczmy wędzonym boczkiem.
Zmrok nadszedł nieśpiesznie ale zdecydowanie. W otaczającym polanę lesie obudziły się po upalnym dniu zwierzęta wywołując kakofonię dźwięków - szmerów, pohukiwań, śpiewów, porykiwań, a w oddali zawył wilk. Zmęczony niemalże całodzienną, bo w Rotgan-kir miały jedynie krótki postój usnęły niemal natychmiast, a Huskun to nawet w takcie przeżuwania kawałka mięsa, który wystawał mu z na wpół otwartych ust.
Balin wraz z gnomem rozpoczęli wartę jako pierwszy. W zasadzie krasnolud wolałby wartować sam niż wysłuchiwać trajkotania Drayaharusa, ale ktoś musiał mieć go na oku, ponieważ Imaginerus słynął w pakowania się przeróżne nieciekawe przygody.
Drugą wartą miał pełnić Bazookh wraz z Barthurem, a ostatnią Huskun ze swoimi przybocznymi.
Gusłek nie wybrał się na wyprawę do Akal-mar, bo musiał doglądać Gwieździstego Krzewu wraz zakopaną w jego korzeniach sakiewką ze skóry krasnoluda.
Noc mijała spokojnie, sierp księżyca powoli przemieszczał się po rozgwieżdżonym niebie. Warty zmieniały się dość płynnie, aż do szarego świtu, kiedy to Huskun zarządzi pobudkę.
Zastraszone przez Barthura i zachęcone wizją bogactw przez Huskuna gobliny ociągając się ruszyły do lasu po chrust. Co prawda rzucały kose spojrzenia na leżący na polanie stos chrustu, ale żaden z nich nic nie powiedział.
Balin wraz z Bazookhiem w krótką chwilę rozpalili ognisko i zajęli się zabranym z karczmy wędzonym boczkiem.
Zmrok nadszedł nieśpiesznie ale zdecydowanie. W otaczającym polanę lesie obudziły się po upalnym dniu zwierzęta wywołując kakofonię dźwięków - szmerów, pohukiwań, śpiewów, porykiwań, a w oddali zawył wilk. Zmęczony niemalże całodzienną, bo w Rotgan-kir miały jedynie krótki postój usnęły niemal natychmiast, a Huskun to nawet w takcie przeżuwania kawałka mięsa, który wystawał mu z na wpół otwartych ust.
Balin wraz z gnomem rozpoczęli wartę jako pierwszy. W zasadzie krasnolud wolałby wartować sam niż wysłuchiwać trajkotania Drayaharusa, ale ktoś musiał mieć go na oku, ponieważ Imaginerus słynął w pakowania się przeróżne nieciekawe przygody.
Drugą wartą miał pełnić Bazookh wraz z Barthurem, a ostatnią Huskun ze swoimi przybocznymi.
Gusłek nie wybrał się na wyprawę do Akal-mar, bo musiał doglądać Gwieździstego Krzewu wraz zakopaną w jego korzeniach sakiewką ze skóry krasnoluda.
Noc mijała spokojnie, sierp księżyca powoli przemieszczał się po rozgwieżdżonym niebie. Warty zmieniały się dość płynnie, aż do szarego świtu, kiedy to Huskun zarządzi pobudkę.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu
Dalsza podróż wiodła dość rzadko uczęszczanym szlakiem na północy-zachód. Ten rejon Orkusa Wielkiego był słabo zaludniony porosły w większości borami i dziewiczą puszczą. Ponoć nazwa Borowiru wzięła się właśnie od duże ilości lasów znajdujących się w tym królestwie.
Idą częściowo porosłym szlakiem udawało się gdzieniegdzie wypatrzyć porośnięty mchem i porostami kamienne milowe będące jeszcze pamiątką po rządach reptilionów.
Akal-mar pojawiło się na horyzoncie jako stercząca ku niebu strzelista wieża wybudowana na szczycie skalistego stromego wzgórza. Jej ogrom można było docenić wraz ze zbliżaniem się do celu podróży. Była niemal dziesięć razy wyższa niż szeroka, a to świadczyło o ogromnym kunszcie elfickich budowniczych oraz prawdopodobnie o magicznym wzmocnieniu jej konstrukcji. Jak głosiła legenda wieża sięgała równie głęboko w trzewia ziemi jak strzelała w niebiosa.
Gdy Nieulękli dotarli do podnóża wzgórza na którym znajdowała się wieża zobaczyli odchodzącą od głównego traktu zygzakowatą ścieżkę wspinającą się po jego zboczach, aż pod schody liczące około pół setki stopni, wiodących do wrót wieży. Akal-mar do wysokości kilku pięter nie posiadało żadnych okien, a ściany były gładkie i połyskujące. Dopiero na wysokości mniej więcej wierzchołka sosny, wierzę opasywał szeroki taras i od tej struktury każde piętro wzwyż posiadało duże szklane okna. Wierzę wieńczył szeroki jaskrawo czerwony stożek.
U podnóża i na każdym zakręcie zygzakowatej drogi oraz na początku schodów i przy samych drzwiach wieży stały niemal dwumetrowej wielkości posągi prezentujące szczupłych opancerzonych wojowników prezentujących, jak do rycerskiego wyzwania, dwuręczne miecze.
Dalsza podróż wiodła dość rzadko uczęszczanym szlakiem na północy-zachód. Ten rejon Orkusa Wielkiego był słabo zaludniony porosły w większości borami i dziewiczą puszczą. Ponoć nazwa Borowiru wzięła się właśnie od duże ilości lasów znajdujących się w tym królestwie.
Idą częściowo porosłym szlakiem udawało się gdzieniegdzie wypatrzyć porośnięty mchem i porostami kamienne milowe będące jeszcze pamiątką po rządach reptilionów.
Akal-mar pojawiło się na horyzoncie jako stercząca ku niebu strzelista wieża wybudowana na szczycie skalistego stromego wzgórza. Jej ogrom można było docenić wraz ze zbliżaniem się do celu podróży. Była niemal dziesięć razy wyższa niż szeroka, a to świadczyło o ogromnym kunszcie elfickich budowniczych oraz prawdopodobnie o magicznym wzmocnieniu jej konstrukcji. Jak głosiła legenda wieża sięgała równie głęboko w trzewia ziemi jak strzelała w niebiosa.
Gdy Nieulękli dotarli do podnóża wzgórza na którym znajdowała się wieża zobaczyli odchodzącą od głównego traktu zygzakowatą ścieżkę wspinającą się po jego zboczach, aż pod schody liczące około pół setki stopni, wiodących do wrót wieży. Akal-mar do wysokości kilku pięter nie posiadało żadnych okien, a ściany były gładkie i połyskujące. Dopiero na wysokości mniej więcej wierzchołka sosny, wierzę opasywał szeroki taras i od tej struktury każde piętro wzwyż posiadało duże szklane okna. Wierzę wieńczył szeroki jaskrawo czerwony stożek.
U podnóża i na każdym zakręcie zygzakowatej drogi oraz na początku schodów i przy samych drzwiach wieży stały niemal dwumetrowej wielkości posągi prezentujące szczupłych opancerzonych wojowników prezentujących, jak do rycerskiego wyzwania, dwuręczne miecze.
jesteście niemal na miejscu. Przed wami Akal-mar w całej swojej okazałości. Drayaharus dowiedział się kiedyś od Frakiego, że właścicielka wieży była Elissa. Po jej zniknięciu Akal-mar zagarnął jakiś potężny czarodziej. Ponadto z opowieści krasnoluda wynikało, że gdzieś w pobliżu wieży znajduje się wieś, ale jak na razie na nią nie natrafiliście.
Banda Huskuna - jego przyboczni do gobliny nizinne, wojownicy na poziomie 4. Pozostali to łowcy również na poziomie 4. Wszelkie ich parametry i uzbrojenie znajdują się w bestiariuszu Salema.
Banda Huskuna - jego przyboczni do gobliny nizinne, wojownicy na poziomie 4. Pozostali to łowcy również na poziomie 4. Wszelkie ich parametry i uzbrojenie znajdują się w bestiariuszu Salema.
Bazookh poczuł euforię - oto ona! Cel jego podróży. Czy zawiera rozwiązania tajemnic, których poszukiwał? Solidna ekipa z jaką podróżował, mogła umożliwić zabdanie tego legendarnego wręcz zakątka.
"Wikingowie dzielili rany na ?miertelne i nieistotne i znaj?c ich do?wiadczenie pewnie mieli racj?. " Oggy
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- O pieruna! - Barthur pordrapał się po łysej głowie z zakłopotaniem i zdziweniem: - Ale se elfy wieża strzeliły. Żech w życiu nie widzioł tako wysoko wieża. Przeca tam same schody muszo być. Ten kto se kupił tako chata końskie zdrowie musi mieć, coby po tych piętrach biegoć.
Dla Barthura wieża zdecydowanie była przerostem formy nad treścią. Olbrzym właśnie sobie wyobrażał drobne niedogodności związane ze zbieganiem z dziesiątego piętra na dół do latryny. Dyć przecież kiszki nie wytrzymają i nieszczęście w gaciach gotowe nim się na sraczu zasiądzie. Latryna podsunęła mu pewną myśl:
- Te dwa huncwoty, to pewnikiem strażniki jakoweś. Ale se tak myśla. Kaj ta wieża ma latryna? Bo przeca nie bydą strażniki szajsu pilnować, to może tamtędy wejdziem?
Watek techniczny
Mamy jakiegos architekta? Moze bedzie w stanie ocenic czy mozna sie dostac do wiezy "od zakrystii".
Dla Barthura wieża zdecydowanie była przerostem formy nad treścią. Olbrzym właśnie sobie wyobrażał drobne niedogodności związane ze zbieganiem z dziesiątego piętra na dół do latryny. Dyć przecież kiszki nie wytrzymają i nieszczęście w gaciach gotowe nim się na sraczu zasiądzie. Latryna podsunęła mu pewną myśl:
- Te dwa huncwoty, to pewnikiem strażniki jakoweś. Ale se tak myśla. Kaj ta wieża ma latryna? Bo przeca nie bydą strażniki szajsu pilnować, to może tamtędy wejdziem?
Watek techniczny
Mamy jakiegos architekta? Moze bedzie w stanie ocenic czy mozna sie dostac do wiezy "od zakrystii".
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu
Huskun ześlizgnął się z grzbietu osiołka, po czym przekazał wiernego wierzchowca w ręce Galbasa. Brubrin wpatrywał się w monumentalną z jego punktu widzenia budowlę szeroko otwartymi oczami, toteż szaman poklepał go pocieszającym gestem po ramieniu.
- Nic się nie troskaj, albowiem twoim zadaniem będzie mnie strzec, a ja się przodem nigdzie nie wybieram - oznajmił półgłosem zaklinacz - Są w naszym towarzystwie rzezacy wielce mocarni, choćby one brodacze krasnoludzkie. Wy tedy z Galbasem w tyle się trzymajcie, a dobrze wyczekujcie moich rozkazów.
Huskun ześlizgnął się z grzbietu osiołka, po czym przekazał wiernego wierzchowca w ręce Galbasa. Brubrin wpatrywał się w monumentalną z jego punktu widzenia budowlę szeroko otwartymi oczami, toteż szaman poklepał go pocieszającym gestem po ramieniu.
- Nic się nie troskaj, albowiem twoim zadaniem będzie mnie strzec, a ja się przodem nigdzie nie wybieram - oznajmił półgłosem zaklinacz - Są w naszym towarzystwie rzezacy wielce mocarni, choćby one brodacze krasnoludzkie. Wy tedy z Galbasem w tyle się trzymajcie, a dobrze wyczekujcie moich rozkazów.
Jak rozumiem, nigdzie nie widać żywego ducha? Może wyślemy wpierw przodem krasnoludy, zwłaszcza kapłana, by w cywilizowany sposób okrzyknęły okolice wejścia domagając się spotkania z gospodarzem?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Swoją drogą, chyba się upupiliśmy na własne życzenie. Mistrz Gry pytał, kogo zabieramy ze sobą (i chyba nie bez powodu), a myśmy zabrali tylko dwa gobliny Huskuna, a mogliśmy skrzyknąć połowę paladynów z naszej koterii i jeszcze jakichś najemników poszukać na jeden dzień! A tak zamiast doborowego oddziału pod sprawiającą groźne wrażenie wieżę nadciągnęła para krasnoludów, gnom i półolbrzym oraz trzy gobliny! 
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu
Opinie co do praktyczności elfiego budownictwa były tak zmienne jak różnorodność ras wśród Nieulękłych. Postanowiono ruszyć pod górę wzgórza aby lepiej przyjrzeć się wieży i ocenić czy istnieją inne wejścia niż dębowa i okuta stalą brama.
Gdy Nieulękli weszli na drogę prowadzącą na szczyt wzgórza i minęli pierwszą parę posągów rozległ się przerażający piskliwy wrzask. Krzyczał pobladły Brubrin wskazujący palcem na posąg.
- To żyje. Elfi rycerz żyje i rzezać będzie - piszczał po goblińsku.
Bazookh i pozostali członkowie Drużyny Kielicha z rosnącą trwogą stwierdzili, że głowy posągów obracają się w taki sposób, aby skierować na przybyłych szpary swoich krytych kamiennych hełmów.
Opinie co do praktyczności elfiego budownictwa były tak zmienne jak różnorodność ras wśród Nieulękłych. Postanowiono ruszyć pod górę wzgórza aby lepiej przyjrzeć się wieży i ocenić czy istnieją inne wejścia niż dębowa i okuta stalą brama.
Gdy Nieulękli weszli na drogę prowadzącą na szczyt wzgórza i minęli pierwszą parę posągów rozległ się przerażający piskliwy wrzask. Krzyczał pobladły Brubrin wskazujący palcem na posąg.
- To żyje. Elfi rycerz żyje i rzezać będzie - piszczał po goblińsku.
Bazookh i pozostali członkowie Drużyny Kielicha z rosnącą trwogą stwierdzili, że głowy posągów obracają się w taki sposób, aby skierować na przybyłych szpary swoich krytych kamiennych hełmów.