PBF - Ścigając samego siebie

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 17 października 2014, 14:49

Możesz mieć rację Chudy ten cwaniaczek w garniturku, to chyba ten co był w Goodsprings, skurwiel jest jakoś zamieszany w naszą amnezję, ale takie dupki nie jeżdżą bez ochrony, na 100% jego goryle są blisko.
Pełna czujność, bron w pogotowiu, w razie strzelaniny padam na glebę i się ostrzeliwuję.


[offtopic]Bart edyta: Miałem na myśli jednego z typków co nas obrobili pod drodze do Mojave. Nie wiem czy kolo jest w garniaku, Keth nic nie pisał...[/offtopic]
Ostatnio zmieniony 17 października 2014, 16:59 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 17 października 2014, 16:14

Zostaję nieco z tyłu za Jim'em i z boku tak by nie wchodził mi w linię celowania. Ręka na kolbie mojej 1911 ;) Uważnie lustruję okolicę i samego faceta

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 października 2014, 18:41

Droga między Nipton i Przyczółkiem

Sue przycisnęła mocniej do twarzy lornetkę, przyglądając się w skupieniu siedzącemu na poboczu drogi człowiekowi. Okazał się nim mężczyzna w skórzanych ochraniaczach założonych na podróżne ubranie, z opuszczonym na plecy ciemnym kapturem. Jego pierś przecinał szeroki bandolier pełen czerwonych loftek do trzymanej w zgięciu ręki pompkowej strzelby.

Obcy wiedział doskonale, kto się od strony Nipton zbliża, bo sam też miał w ręku lornetkę, użytą wcześniej do wypatrzenia grupki podróżnych. Siedział na resztkach zawalonego budynku sąsiadującego z drogą, na niewielkim fragmencie ściany sterczącym z piaskowej wydmy.

- Chłopaki, on nie jest sam - rzuciła znienacka Anderson, na tyle głośno, by dosłyszeli ją idący przodem towarzysze - Jeden się schował za kaktusem, na prawo od faceta ze strzelbą! Widzę następną głowę, za tą wydmą na lewo!
Test na Skan zaliczony sukcesem! Czekający na Was obcy ma co najmniej dwóch ukrywających się w pobliżu drogi kompanów!

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 17 października 2014, 20:18

Przypomniało mi się, że Jim ma przy sobie mikrofon kierunkowy, pytanie do Ketha czy da radę go w miarę dyskretnie użyć?? W podręczniku podany zasięg to 50m. Jeśli da to zza jakiegoś krzaczka (tak żeby nie widzieli mikrofonu) bym ich podsłuchał, jak będziemy stać i na nich się gapić np. wymienią parę zdań na temat zamiarów.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 17 października 2014, 20:21

Pewnie, że się da. Musisz go tylko wpierw wypakować i uruchomić. Pamiętaj, Wy też jesteście obserwowani i zawsze istnieje pewne ryzyko, że tamci nie zrozumieją, co Jim właściwie robi - będą tylko widzieli, że czymś w nich celuje :P

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 18 października 2014, 00:12

Spryciarz z tego naszego Mistrza :P Gdyby nas chcieli załatwić to facet nie stałby na środku drogi. Spokojnie panowie. Pogadajmy z nim...

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 18 października 2014, 11:20

Ok, to idę pogadać, ktoś chce dołączyć, czy obstawa z dystansu??

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 października 2014, 13:46

Ja pójdę, zobaczę czego chce ten koleś.
Ostatnio zmieniony 18 października 2014, 19:55 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 października 2014, 15:49

Droga między Nipton i Przyczółkiem

John i Jim zbliżyli się do siedzącego spokojnie obcego trzymając ręce z dala od broni i starając się nie sprawiać wrogiego wrażenia. Obaj mężczyźni świadomi byli tego, że nieznajomy ma w pobliżu ukrytych towarzyszy, ale nie traktowali tego od razu jako zapowiedź złych intencji - na pustkowiach Mojave ostrożność zawsze popłacała, zwłaszcza zaś w formie ukrytego wsparcia.

- Piękny dzień - oznajmił na powitanie Jim, taksując znaczącym spojrzeniem strzelbę obcego - Wyborny do posiedzenia sobie na drodze. Przed wojną pewnie byś powiedział, że czekasz na autobus, a teraz?

- Teraz czekam, aż się ściemni - odparł nieznajomy, poprawiając opadające mu na oczy przyciemnione gogle - Za gorąco, żeby podróżować, można się spocić. Ale wam to chyba nie przeszkadza, jak widzę. Śpieszycie się gdzieś?

Flanagan nie odpowiedział od razu, przyjrzał się wpierw uważnie znoszonemu, wielokrotnie łatanemu ubraniu obcego oraz jego skórzanym ochraniaczom, tu i ówdzie wzmocnionym naszytymi kawałkami blachy. Gęsty zarost pokrywał policzki i brodę mężczyzny przydając mu wyglądu steranego życiem obieżyświata.
Jak chcecie poprowadzić rozmowę? Jakieś watki, jakieś pytania?

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 18 października 2014, 16:13

Tak nieco się spieszymy, kto nocuje na pustkowiu długo nie żyje.
A wy gdzie zmierzacie o ile wolno spytać ?, wiemy, że nie jesteś sam, zlokalizowaliśmy twoich ludzi.
Ostatnio zmieniony 18 października 2014, 19:55 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 października 2014, 16:52

Droga między Nipton i Przyczółkiem

Mężczyzna roześmiał się krótko słysząc oświadczenie Johna, obejrzał się w stronę kaktusa oraz piaskowej wydmy, ale bynajmniej nie przywołał do siebie zdemaskowanych towarzyszy.

- Idziemy z Primm do Nipton, w interesach - odpowiedział obcy - Jestem Joshua Benton, a moi kumple... to moi kumple i tyle. Spoko, skoro ich wypatrzyliście, ale jeśli nie macie nic przeciwko, zostaną, gdzie są. Taka forma zabezpieczenia, rozumiecie.

Benton przełożył ostrożnie strzelbę z ręki do ręki, wolną dłonią wyciągnął z kieszeni pancerza wymiętą paczkę papierosów.

- Coś się dymi na horyzoncie, chyba od strony Nipton - zagaił po krótkiej chwili, wsadzając papierosa w kącik ust i wyciągając paczkę w geście poczęstunku ku parze rozmówców - Wiecie coś na ten temat?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 18 października 2014, 17:02

Chudzielec siedzący w cieniu betonowej płyty, która kiedyś zapewne stanowiła ścianę bliżej nieokreślonego budynku, chłonął chłód nieskażonego śmiertelnyskwarem słońca powietrza i nerwowo obgryzał paznokcie, czekając na wynik rozmowy komitetu powitalnego. Z tego zdenerwowania nawet nie wyciągnął broni, a kiszki zaczynały grać mu swoje stresowe staccato, obwoeszczając rychłego klocka.

Simpson nie chciał przepuścić świetnej okazji, jakim był luksus utoczenia batona w cieniu. Szybko ściągnął spodnie i kucnął rozluźniając zwieracze i dając upust niepohamowanej rządzy. Odgłosy głośnych pierdów i towarzyszących im odgłosów wyraźnej ulgi poniosły się w pustynie. Chudzielec wziął się za papierkową robotę, używając do tego przezornie zabranej z miasta ulotki RNK nawołującej do wstąpienia do armii, zatytułowanej "RNK needs you! Stay calm and join the forces". Bart podceirając się chyba dał wyraźnie do zrozumienia, jaki ma stosunek do służby wojskowej, zresztą w takiej sytuacji podobny stosunek miałby do wszystkiego innego co znalazłby pod ręką: od broszurki świadków jehowy po encyklopedię oksofrdu.

Już miał zacząć się ubierać, gdy zza węgła wynurzył się charakterystyczny kształt małego skorpiona, bynajmniej średnio zainteresowanego zarówno przykucniętym człowiekiem, jak i śmierdzącą kupką, niemniej jednak w oczach Simpsona potwór chciał zaatakować oszalały z głodu. Szybko schwycił kawałek betonu i zgniótł bestię. Nie będąc pewnym czy brawurowa akcja przyniosła skutek śmiertelny, wyskoczył zza osłony, cały czas z plecakiem na plecach, ale z opuszczonymi gaciami i dyndającym przyrodzeniem, sycząc:

- Kurrrrrwa, radskorpion! Ale wielkie bydle! Nienawidze jebańców!

Wątek techniczny

Taka mała scenka, żeby nieco ożywić atmosfere nudnego spotkania na drodze;)

Lepiej żeby nie Josh i ska nie poszli do Nipton, bo rozszabrują fanty i jeszcze dobiorą się do naszego jeńca!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 października 2014, 18:45

Droga między Nipton i Przyczółkiem

Przeraźliwe wrzaski dobiegające gdzieś zza pleców zwiadowców sprawiły, że wszyscy trzej mężczyźni podskoczyli mimowolnie. Nagi od pasa w dół Simpson wysadził ze swej kryjówki bez cienia żenady, wymachując dzierżonym kurczowo karabinkiem i krzycząc coś o skorpionie.

Joshua Benton zesztywniał raptownie, zmienił chwyt palców na strzelbie i napiął mięśnie z wyrazem ogromnej podejrzliwości na twarzy. Obserwujący go kątem oka John zrozumiał w jednej chwili, że obcy zaczyna brać nagły rozwój wydarzeń za preludium do zasadzki.

- To tylko mały skorpion, kurwa mać! - Jackson uniósł wysoko w górę trzymany w obu rękach M16 - Spokojnie, to tylko mały skorpion!

- Macie strasznie nerwowego kumpla - skwitował Joshua rozluźniając się nieco i siadając ponownie na murku - Lepiej miejcie na niego oko. Za taki wyskok można zarobić kulkę w łeb.

Flanagan odpowiedział niskim pomrukiem, niezbyt dobrze wieszczącym osobie chudzielca.

- To jak z tym Nipton, coś tam podpalili?

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 18 października 2014, 19:33

- Od razu zaznacze, że ten dym unosi się znad zgliszcz Nipton przyjacielu - nie masz czego tam szukać, nie zostało nic poza garścią popiołu i stertą zwłok. I nie... - miasto nie spłonęło od podpalonego pierda naszego popierdolonego przyjaciela.... zrobił to legion.
W każdym razie, żadnych interesów tam już nie ubijesz. Jeśli masz coś na wymianę zawsze możemy pogadać napewno znajdzie się coś czego potrzebujemy.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 18 października 2014, 19:50

Droga między Nipton i Przyczółkiem

Joshua Benton otworzył szerzej oczy i chociaż wyraz zaskoczenia zniknął z nich sekundę później, Jim Doe pewien był, że mężczyzna takiej odpowiedzi się nie spodziewał.

- Legion Cezara w Nipton?! - westchnął mimowolnie brodacz - Ja pierdolę, to nie może być prawda! Dotarli aż tutaj? Widzieliście ich? Ciągle tam są?

- Widzieliśmy - przytaknął Jim - Bezlitosna horda, wymordowali wszystkich, a miasteczko puścili z dymem.

- Trudno w to uwierzyć... - Benton potarł dłonią podbródek, na chwilę zapominając o swej broni i podejrzeniach względem obcych - Głupi nie jestem, potrafię dodać dwa do dwóch, wy chyba też, co? Nosicie pancerze RNK, to pewnie dla nich robicie zwiad. Skurczybyki z Kolorado są już w Nelson, puścili z dymem Nipton, podobno w Cottonwood założyli bazę wypadową, chociaż nikt tego wprost nie przyzna... kurwa, robi się niespokojnie nawet tutaj. Drago, Mick, chodźcie do nas!

Dwaj ukrywający się w pobliżu mężczyźni podnieśli się z piasku, podeszli do rozmówców taksując ich podejrzliwym wzrokiem. Jeden z obcych miał naciągniętą na twarz kominiarkę i nasadzone na oczy gogle, drugi prezentował młode męskie oblicze o twardym zawziętym wyrazie. Obaj mieli myśliwskie sztucery, wyposażone w teleskopy i przywiązane do luf mocne latarki. Ten w kominiarce nosił na plecach wsadzoną w pokrowiec maczetę, drugi zaś imponującą, aczkolwiek niepokojącą zarazem kolekcję noży do patroszenia zwierzyny.

- Legion spalił Nipton! - oznajmił Joshua odwracając się w stronę towarzyszy - Wyrżnęli miejscowych, uwierzycie?

- Ciężko kurwa uwierzyć, ale przecież się dymi, nie? - burknął człowiek w kominiarce i goglach - Co to za jedni, Josh? Zwiad RNK? Najemnicy?
Dwaj pozostali obcy dołączyli do Bentona...

ODPOWIEDZ