PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu
W chwili gdy Huskun w myślach znalazł ciekawe zastosowanie dla szerokiego parapetu wąskiego okna a jego spodnie stały się bardzo ciasne, zorientował się, że od dłuższej chwili panuje zupełna cisza.
Zaprawieni w bojach Nieulękli, dzielni wojownicy którzy stawiali czoła hordzie nieumarłych, teraz siedzieli zakłopotani nie wiedząc jak postąpić z płaczącą kobietą. Patrzyli po sobie zastanawiając się kto wreszcie przerwie ciszę. Jednak jako pierwsza odezwała się półelfka.
- Co ja jednak zawracam wam głowę - przetarła mokre od łez oczy - wy otworzyliście dla mnie drzwi - więc ja pokażę wam pamiętnik Elissy. Kto uda się ze mną do biblioteki?
W chwili gdy Huskun w myślach znalazł ciekawe zastosowanie dla szerokiego parapetu wąskiego okna a jego spodnie stały się bardzo ciasne, zorientował się, że od dłuższej chwili panuje zupełna cisza.
Zaprawieni w bojach Nieulękli, dzielni wojownicy którzy stawiali czoła hordzie nieumarłych, teraz siedzieli zakłopotani nie wiedząc jak postąpić z płaczącą kobietą. Patrzyli po sobie zastanawiając się kto wreszcie przerwie ciszę. Jednak jako pierwsza odezwała się półelfka.
- Co ja jednak zawracam wam głowę - przetarła mokre od łez oczy - wy otworzyliście dla mnie drzwi - więc ja pokażę wam pamiętnik Elissy. Kto uda się ze mną do biblioteki?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu
Huskun dosłownie wystrzelił ze swego miejsca na dźwięk propozycji urodziwego dziewczęcia, w swym owczym pędzie omal nie tratując Imageriusa. Pamiętnik Elissy w najmniejszym stopniu zaklinacza nie zainteresował, bo mimo swej oczywistej wartości dla drużynników Gusłka znalazł się znienacka na drugim miejscu zainteresowań Huskuna, daleko po osobie elfki.
- Tylko się tak nie pchajcie, boście nieuki i się na magicznych zapiskach nic, a nic nie znacie! - goblin przybrał niebywale srogą minę grożąc swym druhom palcem - Jam jest adept sztuk czarodziejskich jakich mało albo nawet wcale! Gdzie te pamiętniki? I gdzie łożnica?
Widząc uniesione w wyrazie niezrozumienia brwi dziewczęcia Huskun pokiwał z udawanym skupieniem głową, wysuwając do przodu pierś i podbródek.
- Łożnica po to, by się łacniej studiowowało ów pamiętnik, panienko - oświadczył poważnym tonem - Najłacniej studiowuje się na leżaka.
Huskun dosłownie wystrzelił ze swego miejsca na dźwięk propozycji urodziwego dziewczęcia, w swym owczym pędzie omal nie tratując Imageriusa. Pamiętnik Elissy w najmniejszym stopniu zaklinacza nie zainteresował, bo mimo swej oczywistej wartości dla drużynników Gusłka znalazł się znienacka na drugim miejscu zainteresowań Huskuna, daleko po osobie elfki.
- Tylko się tak nie pchajcie, boście nieuki i się na magicznych zapiskach nic, a nic nie znacie! - goblin przybrał niebywale srogą minę grożąc swym druhom palcem - Jam jest adept sztuk czarodziejskich jakich mało albo nawet wcale! Gdzie te pamiętniki? I gdzie łożnica?
Widząc uniesione w wyrazie niezrozumienia brwi dziewczęcia Huskun pokiwał z udawanym skupieniem głową, wysuwając do przodu pierś i podbródek.
- Łożnica po to, by się łacniej studiowowało ów pamiętnik, panienko - oświadczył poważnym tonem - Najłacniej studiowuje się na leżaka.
A teraz może jakiś test na PR i CH? 
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu
Sybil zarumieniła się słysząc propozycję Huskuna i odwrócił śpiesznie oczy od widocznej erekcji goblina. Jej twarz momentalnie poczerwieniała i dziewczyna mówiąc mało składnie ruszyła ku schodom.
- Nie ... nie można wynosić ksiąg z biblioteki. Golemy z wielkimi twardymi mieczami.... to znaczy... mogłyby zacząć dźgać... uff ... mam na myśli to, że ... strasznie du duszno i gorąco, nieprawdaż? Te stare wieża powinny być chłodniejsze. Łożnica... znaczy się biblioteka jest dwa piętra wyżej. Chodźcie za mną.
Uczennica maga ruszyła raźno po schodach przeskakują po kilka stopni na raz. Idący za rączą dziewoją Nieulękli także musieli przyspieszyć kroku, aby nie zostać w tyle i przypadkiem nie pozostać sam na sam z wiecznie obserwujących ich golemami.
Biblioteka okazała się dość ciasnym pomieszczeniem z rzędami wysokich sięgających po sam sufit regałami. Regały wręcz uginał się o opasłych tomisk ksiąg i zamkniętych w tubach zwojów. Przez dwa wąskie okna wpadały promienie słońca oświetlając podest do czytania oraz kilka wygodnych skórzanych foteli.
Sybil przesunęła wzdłuż regału drabinkę i zwinnie wspięła się na jej szczyt dostarczając Huskunowi widoków, od których goblin aż sapnął. Półelfka ściągnęła rulon zszytych ze sobą pergaminów i podała Bazookhowi. Po czym ku wymknęła się spod napastliwego wzroku Huskuna, pod pretekstem przyniesienia czegoś do pica. Przed wyjściem nie omieszkała napomnieć Nieulękłych aby sami nie opuszczali pomieszczenia. Goblin mlaskając ruszył za nią jednak widok stojącego przy drzwiach golem szarpnął za strunę wrodzonych obaw utrwalonych przez setki lat przez dziesiątkujących jego gatunek elfich wojowników. Dupczenie musiał zostać przełożone na inną bliżej nie określoną porę.
Bazookh ułożył rękopis na podeście i zdmuchnął z niego grubą warstwę szarego kurzu. Na pierwszej stronie widniał napisany w alfabecie elfów składających się z ozdobnych literami i cyfr - "Zapiski badawcze - część 16". Napisane drobnym ale wyraźnym pismem dzieło składało się co najmniej pięćdziesięciu zszytych pergaminowych kart. W wielu miejscach na marginesach znajdowały się notatki, a między tekstem znajdowało się wiele kunsztownych dbałych o szczegóły rysunków. Bazook rozpoznał precyzyjnie naszkicowana roślinę o dzwonkowatych kwiatach. Była niemal identyczna z tą jaką zerwał pamiętnej nocy na cmentarzu przy Rotgan-kir. Dalej zobaczył drzewo przypominając węża oraz narysowane obok, jakby w powiększeniu, budujące jego korę łuski.
Krasnolud z zainteresowaniem przekartkował całe dzieło. Śledził pobieżnie przebieg kilkudziesięciu prób i eksperymentów. W większości zakończonych fiaskiem. Na Gotam-gora gdyby sam próbowałby je przeprowadzić strwoniłby na nie całe swoje życie i morze, ba - ocean złota. Jakże był daleki od postępów jakie dokonała Elissa. Jego próby alchemiczne w porównaniu do jej prób były jak dziecięce zabawy. Ciekawe ile "zeszytów" sporządził by on, aby dojść do tego co ona? 16 czy może 60?
Ponaglany przez współtowarzyszy Bazookch poszukał ostatniej strony. Tu tekst już nie był tak wyraźny. Skreślono go szybko i drżącą dłonią. Ostatnie zdanie kończył się wielkim kleksem i brzmiało "Jadę do niego czym prędzej. Tym razem się uda!".
Bazookh zaczął czytać tekst od końca w stronę początku.
Okazało się, że przełomowym odkryciem było użycie pucharu Dreamona. Eliksir który miał cofnąć klątwę był ekstremalnie toksyczny, ale poddanie go energii słońca skumulowanej przez ten artefakt pozbawiało go tej cechy i jednocześnie wzmacniało jego działanie.
Nadzieja na sukces zaczęła wzbierać w krasnoludzie niczym fala powodzi. Tyle lat ślęczał nad klątwą, że prawie pogodził się z porażką! Dzieło Elissy jednak wszystko zmieniało. Jeżeli jej się mogło udać to i jemu też!
Umysł alchemika zaczął pracować w przyspieszonym tempie.
Bazookh szybko znalazł cały tekst recepty i jego końcową wersję. Przeczytał go i upewnił się czy jest identyczny z ich wersją. Był. Więc byli już niemal u kresu. Brakował już tylko pucharu Dreamona.
Ostatnie zdania sugerowały, że Elissa po przygotowaniu eliksiru trzymała go w pucharze Dreamona! Więc Elissa opuszczając wieżę musiała zabrać go ze sobą. Tylko czy to dobrze czy źle. Przeszukanie całej wieży w poszukiwaniu pucharu byłoby niemal niewykonalne, biorąc pod uwagę jej właściciela i golemy. Jednak jeżeli Elissa zaginęła to zaginął także puchar. Któż wie co się mogło stać przez tyle lat. Pucharów Dreamona, o których wiedział Bazookh było zaledwie kilka i były w posiadaniu najznaczniejszych gildii alchemicznych. Skoro są takie cenne to na pewno ktoś próbował go odnaleźć. Tylko czy im się udało?
Spokojnie! Bazookh uspokoił swoje myśli i zmusił się do analitycznego i logicznego myślenia. Aby odnaleźć puchar należało dowiedzieć się co stało się z Elissą.
Tylko dokąd pojechała?
Krasnolud cofał się coraz bardziej w tekście, aż znalazł to co szukał. Elissa z rozżaleniem pisała, że musiał przewieźć ukochanego w bardziej ustronne miejsce. Tutaj okoliczna ludność skarżyła się, że jego wycie nie daje im spać po nocach. Kobiety ze strachu tracą ciąż, krowy dają kwaśne mleko, a dzieci płaczą całymi nocami. Elfka ulitowała się nad nimi i przeniosła wilkołaka w ustronne i opustoszałe miejsce, do którego często mogła zaglądać. Nie napisała wprost gdzie ono jest. Ale napomknęła o cieszących się złą sławą Wężowch Bagnach.
Tymczasem, ku uciesze goblina, do bibliotek wróciła już nieco spokojniejsza Sybil niosąc owoce i wodę.
Sybil zarumieniła się słysząc propozycję Huskuna i odwrócił śpiesznie oczy od widocznej erekcji goblina. Jej twarz momentalnie poczerwieniała i dziewczyna mówiąc mało składnie ruszyła ku schodom.
- Nie ... nie można wynosić ksiąg z biblioteki. Golemy z wielkimi twardymi mieczami.... to znaczy... mogłyby zacząć dźgać... uff ... mam na myśli to, że ... strasznie du duszno i gorąco, nieprawdaż? Te stare wieża powinny być chłodniejsze. Łożnica... znaczy się biblioteka jest dwa piętra wyżej. Chodźcie za mną.
Uczennica maga ruszyła raźno po schodach przeskakują po kilka stopni na raz. Idący za rączą dziewoją Nieulękli także musieli przyspieszyć kroku, aby nie zostać w tyle i przypadkiem nie pozostać sam na sam z wiecznie obserwujących ich golemami.
Biblioteka okazała się dość ciasnym pomieszczeniem z rzędami wysokich sięgających po sam sufit regałami. Regały wręcz uginał się o opasłych tomisk ksiąg i zamkniętych w tubach zwojów. Przez dwa wąskie okna wpadały promienie słońca oświetlając podest do czytania oraz kilka wygodnych skórzanych foteli.
Sybil przesunęła wzdłuż regału drabinkę i zwinnie wspięła się na jej szczyt dostarczając Huskunowi widoków, od których goblin aż sapnął. Półelfka ściągnęła rulon zszytych ze sobą pergaminów i podała Bazookhowi. Po czym ku wymknęła się spod napastliwego wzroku Huskuna, pod pretekstem przyniesienia czegoś do pica. Przed wyjściem nie omieszkała napomnieć Nieulękłych aby sami nie opuszczali pomieszczenia. Goblin mlaskając ruszył za nią jednak widok stojącego przy drzwiach golem szarpnął za strunę wrodzonych obaw utrwalonych przez setki lat przez dziesiątkujących jego gatunek elfich wojowników. Dupczenie musiał zostać przełożone na inną bliżej nie określoną porę.
Bazookh ułożył rękopis na podeście i zdmuchnął z niego grubą warstwę szarego kurzu. Na pierwszej stronie widniał napisany w alfabecie elfów składających się z ozdobnych literami i cyfr - "Zapiski badawcze - część 16". Napisane drobnym ale wyraźnym pismem dzieło składało się co najmniej pięćdziesięciu zszytych pergaminowych kart. W wielu miejscach na marginesach znajdowały się notatki, a między tekstem znajdowało się wiele kunsztownych dbałych o szczegóły rysunków. Bazook rozpoznał precyzyjnie naszkicowana roślinę o dzwonkowatych kwiatach. Była niemal identyczna z tą jaką zerwał pamiętnej nocy na cmentarzu przy Rotgan-kir. Dalej zobaczył drzewo przypominając węża oraz narysowane obok, jakby w powiększeniu, budujące jego korę łuski.
Krasnolud z zainteresowaniem przekartkował całe dzieło. Śledził pobieżnie przebieg kilkudziesięciu prób i eksperymentów. W większości zakończonych fiaskiem. Na Gotam-gora gdyby sam próbowałby je przeprowadzić strwoniłby na nie całe swoje życie i morze, ba - ocean złota. Jakże był daleki od postępów jakie dokonała Elissa. Jego próby alchemiczne w porównaniu do jej prób były jak dziecięce zabawy. Ciekawe ile "zeszytów" sporządził by on, aby dojść do tego co ona? 16 czy może 60?
Ponaglany przez współtowarzyszy Bazookch poszukał ostatniej strony. Tu tekst już nie był tak wyraźny. Skreślono go szybko i drżącą dłonią. Ostatnie zdanie kończył się wielkim kleksem i brzmiało "Jadę do niego czym prędzej. Tym razem się uda!".
Bazookh zaczął czytać tekst od końca w stronę początku.
Okazało się, że przełomowym odkryciem było użycie pucharu Dreamona. Eliksir który miał cofnąć klątwę był ekstremalnie toksyczny, ale poddanie go energii słońca skumulowanej przez ten artefakt pozbawiało go tej cechy i jednocześnie wzmacniało jego działanie.
Nadzieja na sukces zaczęła wzbierać w krasnoludzie niczym fala powodzi. Tyle lat ślęczał nad klątwą, że prawie pogodził się z porażką! Dzieło Elissy jednak wszystko zmieniało. Jeżeli jej się mogło udać to i jemu też!
Umysł alchemika zaczął pracować w przyspieszonym tempie.
Bazookh szybko znalazł cały tekst recepty i jego końcową wersję. Przeczytał go i upewnił się czy jest identyczny z ich wersją. Był. Więc byli już niemal u kresu. Brakował już tylko pucharu Dreamona.
Ostatnie zdania sugerowały, że Elissa po przygotowaniu eliksiru trzymała go w pucharze Dreamona! Więc Elissa opuszczając wieżę musiała zabrać go ze sobą. Tylko czy to dobrze czy źle. Przeszukanie całej wieży w poszukiwaniu pucharu byłoby niemal niewykonalne, biorąc pod uwagę jej właściciela i golemy. Jednak jeżeli Elissa zaginęła to zaginął także puchar. Któż wie co się mogło stać przez tyle lat. Pucharów Dreamona, o których wiedział Bazookh było zaledwie kilka i były w posiadaniu najznaczniejszych gildii alchemicznych. Skoro są takie cenne to na pewno ktoś próbował go odnaleźć. Tylko czy im się udało?
Spokojnie! Bazookh uspokoił swoje myśli i zmusił się do analitycznego i logicznego myślenia. Aby odnaleźć puchar należało dowiedzieć się co stało się z Elissą.
Tylko dokąd pojechała?
Krasnolud cofał się coraz bardziej w tekście, aż znalazł to co szukał. Elissa z rozżaleniem pisała, że musiał przewieźć ukochanego w bardziej ustronne miejsce. Tutaj okoliczna ludność skarżyła się, że jego wycie nie daje im spać po nocach. Kobiety ze strachu tracą ciąż, krowy dają kwaśne mleko, a dzieci płaczą całymi nocami. Elfka ulitowała się nad nimi i przeniosła wilkołaka w ustronne i opustoszałe miejsce, do którego często mogła zaglądać. Nie napisała wprost gdzie ono jest. Ale napomknęła o cieszących się złą sławą Wężowch Bagnach.
Tymczasem, ku uciesze goblina, do bibliotek wróciła już nieco spokojniejsza Sybil niosąc owoce i wodę.
Stosowny rzut na reakcję poczyniono. Wynik zachowam dla siebie 
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Pytanie natury technicznej - Sybil powiedziała, że nie wolno nam niczego z wieży wynosić czy że nie wolno nam niczego dotykać? Bo w pokrętnym toku rozumowania goblina wyrzucenie jakiegoś łupu przez okno nie jest przecież jego wyniesieniem, prawda? (oczywiście nie mam na myśli wyrzucania za okno elfki, aż takim gruboskórym dupczelnikiem Huskun nie jest)!
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Purpurowy rumieniec zniknął z twarzy olbrzyma równie prędko jak elfka zniknęła z biblioteki. Barthur zorientował się nawet, że ozór przestał munnagle stać kołkiem w gębie. Łowca złapał się za głowę w geście niewyobrażalnego zdziwienia:
- Na wszystkie nałożnice Piana... Kaj takie dziołchy śwarne się rodzo? Bych jej przepielił fujaro w ogródku. Tak by jom łomotoł, że mucha nie siado. Nawet by z takom dziołcha w święty związek małżeński poszedł... - zaczął licytować się z samym sobą. Chwilowe rozmarzenie przerwało chrząknięcoe Bazookha. Astrolog spytał się:
- Żech coś znalozł ciekawego panie krasnolud?
- Na wszystkie nałożnice Piana... Kaj takie dziołchy śwarne się rodzo? Bych jej przepielił fujaro w ogródku. Tak by jom łomotoł, że mucha nie siado. Nawet by z takom dziołcha w święty związek małżeński poszedł... - zaczął licytować się z samym sobą. Chwilowe rozmarzenie przerwało chrząknięcoe Bazookha. Astrolog spytał się:
- Żech coś znalozł ciekawego panie krasnolud?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu
Widząc wracającą do komnaty Sybil Huskun z miejsca przestał rozmyślać nad pomysłem wyrzucania co cenniejszych łupów przez okna wieży, koncentrując w zamian całą swą uwagę na osobie przeuroczego dziewczęcia.
- Uwielbiam wodę - oznajmił goblin wyciągając ku uczennicy maga pucharek, którego zawartość została wcześniej skrzętnie, aczkolwiek dyskretnie opróżniona pod stołem - Mógłbym ją chłeptać całymi dniami! Co tam, mógłbym się nawet w niej kąpać, jeno samemu zawsze nudnawo. I jak jest kto jeszcze w balii, to i łacniej grzbiet wyszorować albo i co inszego. A macie tu jakie balie?
Obleśna mina zaklinacza wszem i wobec zdradzała, jakie atrakcje w kąpieli go najbardziej interesowały, ale Huskun już dawno przestał próbować walczyć ze swą naturą, doskonale wszak idącą w parze z dogmatami kultu Piana.
Widząc wracającą do komnaty Sybil Huskun z miejsca przestał rozmyślać nad pomysłem wyrzucania co cenniejszych łupów przez okna wieży, koncentrując w zamian całą swą uwagę na osobie przeuroczego dziewczęcia.
- Uwielbiam wodę - oznajmił goblin wyciągając ku uczennicy maga pucharek, którego zawartość została wcześniej skrzętnie, aczkolwiek dyskretnie opróżniona pod stołem - Mógłbym ją chłeptać całymi dniami! Co tam, mógłbym się nawet w niej kąpać, jeno samemu zawsze nudnawo. I jak jest kto jeszcze w balii, to i łacniej grzbiet wyszorować albo i co inszego. A macie tu jakie balie?
Obleśna mina zaklinacza wszem i wobec zdradzała, jakie atrakcje w kąpieli go najbardziej interesowały, ale Huskun już dawno przestał próbować walczyć ze swą naturą, doskonale wszak idącą w parze z dogmatami kultu Piana.
Bardzo mnie ciekawi, co też MG tam w tajemnicy wyturlał... 
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu
Kobieta zarumieniła się jak różowiutki kwiat dzikiej róży i przygryzła wargę w taki sposób, że Huskun poczuł ponownie, że sztywnieje. Sibil uśmiechnęła się do goblina i poszła bez słowa w stronę czytającego zapiski Senil krasnoluda, ale potraktowała goblin przeciągłym wiele obiecującym spojrzeniem. Była więc zainteresowana, a teraz pewnie go oceniała. Goblin zaczął kombinować jak jej tu zaimponować więc pokazał to co ma najcenniejszego. Ni to od niechcenia zaczął machać przywiązanym na rzemieniu amuletem. Podszedł również do Bazookha i rzekł.
- A sprawdzałeś czy te papiery nie są magiczne? Czasami zdarza się, że magicy skrywają magią swoje sekrety przed oczami czytających- zaczął delikatnie wodzić palcami po stronicy, zerkając czy półelfka widzi jego profesjonalizm. Wynik był jak na złość ujemny. W sensie, że księga była niemagiczna, a nie, że Sibil nie patrzyła. Trzeba był popisać się czymś jeszcze.
- Tu stoi napisane, ze alchemiczka ruszyła na Wężowe Bagniska. Czy ktoś wie gdzie to jest?
Nieulękli jak jeden mąż pokręcili przecząco głowami.
- Ja wiem - zapiszczała podniecona Sybil i zaczęła szperać w koszu ze zrulowanymi dużymi papirusami. W końcu wyciągnęła rulon długości jednego metra i z pomocą Huskuna rozwinęła go stole.
Przed oczami Nieulękłych ukazała się bogato zdobiona, kunsztownie wykonana, kolorowa mapa. Sybil pochylił się nad nią prezentują Huskunowi dekolt i wskazywała na mapie różne miejsca.
- Tutaj jest Akal-mar, a tutaj Rotgan-kir. Te zacieniowane ruiny to zarysy pradawnego miasta Tissus, na którym pobudowano Rotgan-kir. Tutaj wiedzie trakt od Akal-mar do Rotgan-kir. Tu zaś, gdzie ta wielka kobra tapla się w błotach, jest właśnie Wężowe Bagno. Widzicie ten budynek koło żmiji, ten z czarną misą? To jest świątynia Wężogłowego. Mapa jednak jest dość stara. Ma co najmniej trzysta lat. Nie jest zbyt aktualna. Na przykład tu, tu i tu są teraz wioski, a te lasy wycięto pod pola agawy. Świątyni Seta też już nie ma od setki lat. Tak twierdzi Mistrz. Mimo, że nie ma świątyni bagniska i tak cieszą się złą sławą. Mistrz mówił, że przesiąkły kwintesencją czystego zła a ludzi to jakoś wyczuwają i unikają takich miejsc. Jedyne osoby jakie tam chodzą to pielgrzymi seta, ale i tych od pięćdziesięciu lat nikt nie widział.
Kobieta zarumieniła się jak różowiutki kwiat dzikiej róży i przygryzła wargę w taki sposób, że Huskun poczuł ponownie, że sztywnieje. Sibil uśmiechnęła się do goblina i poszła bez słowa w stronę czytającego zapiski Senil krasnoluda, ale potraktowała goblin przeciągłym wiele obiecującym spojrzeniem. Była więc zainteresowana, a teraz pewnie go oceniała. Goblin zaczął kombinować jak jej tu zaimponować więc pokazał to co ma najcenniejszego. Ni to od niechcenia zaczął machać przywiązanym na rzemieniu amuletem. Podszedł również do Bazookha i rzekł.
- A sprawdzałeś czy te papiery nie są magiczne? Czasami zdarza się, że magicy skrywają magią swoje sekrety przed oczami czytających- zaczął delikatnie wodzić palcami po stronicy, zerkając czy półelfka widzi jego profesjonalizm. Wynik był jak na złość ujemny. W sensie, że księga była niemagiczna, a nie, że Sibil nie patrzyła. Trzeba był popisać się czymś jeszcze.
- Tu stoi napisane, ze alchemiczka ruszyła na Wężowe Bagniska. Czy ktoś wie gdzie to jest?
Nieulękli jak jeden mąż pokręcili przecząco głowami.
- Ja wiem - zapiszczała podniecona Sybil i zaczęła szperać w koszu ze zrulowanymi dużymi papirusami. W końcu wyciągnęła rulon długości jednego metra i z pomocą Huskuna rozwinęła go stole.
Przed oczami Nieulękłych ukazała się bogato zdobiona, kunsztownie wykonana, kolorowa mapa. Sybil pochylił się nad nią prezentują Huskunowi dekolt i wskazywała na mapie różne miejsca.
- Tutaj jest Akal-mar, a tutaj Rotgan-kir. Te zacieniowane ruiny to zarysy pradawnego miasta Tissus, na którym pobudowano Rotgan-kir. Tutaj wiedzie trakt od Akal-mar do Rotgan-kir. Tu zaś, gdzie ta wielka kobra tapla się w błotach, jest właśnie Wężowe Bagno. Widzicie ten budynek koło żmiji, ten z czarną misą? To jest świątynia Wężogłowego. Mapa jednak jest dość stara. Ma co najmniej trzysta lat. Nie jest zbyt aktualna. Na przykład tu, tu i tu są teraz wioski, a te lasy wycięto pod pola agawy. Świątyni Seta też już nie ma od setki lat. Tak twierdzi Mistrz. Mimo, że nie ma świątyni bagniska i tak cieszą się złą sławą. Mistrz mówił, że przesiąkły kwintesencją czystego zła a ludzi to jakoś wyczuwają i unikają takich miejsc. Jedyne osoby jakie tam chodzą to pielgrzymi seta, ale i tych od pięćdziesięciu lat nikt nie widział.
Bagniska są stosunkowo niedaleko od was. Maszerując dotrzecie tam za jakieś osiem godzin. Rysunek sugeruje, że świątynia stałą na wyspie pośród jeziora, a prowadziła do niej długa grobla. Jedak mapa jest mocno przestarzała.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Eeeeee... - Barthur stał za Sybil, całkowicie pogrążony wzrokiem w kształtnym tyłku elfki: - Chyba bydymy musieli ruszyć o świtaniu, bo już południe i dojdziem na miejsce nocą. Eeeeee... To może moglibymy się z wami przespa... Znaczy się eeeeee... Z wasza gościnnej łożnica... Eeeee no ten tego... Bych mogli spocząć przed podróżą
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Akal-mar, południe 4 dnia bakis-ranu
Perspektywa nocowania w wieży wprawiła Huskuna w doskonały humor, wieściła bowiem wiele obiecujących rozrywek.
- Piękności iście boska, zechciej mi coś wyznać - gobliński szaman ujął elfkę za kształtny łokieć - Jesteś wszak wychowanicą wielkiego maga, tedy ani chybi sama studiowujesz jakowe czarodziejskie sztuki. W czym jesteś zatem biegła, w iluzji czy alchemii? Chętnie podejmę dyskutycję o takowych tematach, bo wielce mnie nie interesują.
Perspektywa nocowania w wieży wprawiła Huskuna w doskonały humor, wieściła bowiem wiele obiecujących rozrywek.
- Piękności iście boska, zechciej mi coś wyznać - gobliński szaman ujął elfkę za kształtny łokieć - Jesteś wszak wychowanicą wielkiego maga, tedy ani chybi sama studiowujesz jakowe czarodziejskie sztuki. W czym jesteś zatem biegła, w iluzji czy alchemii? Chętnie podejmę dyskutycję o takowych tematach, bo wielce mnie nie interesują.
Huskun będzie sprawiał wrażenie pociągającego intelektualisty! 
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Ponieważ Huskun regularnie zapomina o szczegółach swej świętej misji, zechciejcie przypomnieć jego kontrolerowi, po co my właściwie musimy się zapuścić na te setyckie mokradła? W wieży nie znajdziemy tego, co trzeba?
[offtopic]edit Bart: Lepiej się zastanów jak coś innego zapuścić między uda Sybil. Milsza to będzie Pianowi ofiara. Może i Barthur pomyśli, to zrobimy jej rożen;) sorry za wulgarność;) [/offtopic]