- Cichojta pieruny i nie ruszoć się bo byda śladów szukoł... Olbrzym zaczął rozglądać się strajaąc się odnaleźć jakieś ślady, które mogłyby rzucić nieco światła na to, co lub kto z taką mocą dobrało się do drzewa.
Watek techniczny
Uzywam Tropienia, probujac rozwiklac zagadke tajemniczego wandala;)
PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Żmijowe Bagniska, 5 dnia bakis-ranu
Barthrur rozglądał się po okolicy zataczając coraz większe kręgi wokół drzewa. Szanse na znalezienie śladów były niewielkie, bo okolicę porastały grube i puchate na łokieć mchy. Jednak jemu się udało. W jednym miejscu mech był wyrwany przez buchtujące dziki i to właśnie tam dostrzegł odbity lekko rozjechany ślad. Wyglądało to jakby coś lub ktoś się poślizną, więc trudno było jednoznacznie określić długość stopy. Ślad uczyniła stopa humanoida. Widać było pięć odpitych palców. Tyle że stopa wydawała się za duża jak na goblina, człowieka czy też półolbrzyma, a przed każdym palcem widać było dołek. Czyżby po zakrzywionych pazurach?
Barthrur rozglądał się po okolicy zataczając coraz większe kręgi wokół drzewa. Szanse na znalezienie śladów były niewielkie, bo okolicę porastały grube i puchate na łokieć mchy. Jednak jemu się udało. W jednym miejscu mech był wyrwany przez buchtujące dziki i to właśnie tam dostrzegł odbity lekko rozjechany ślad. Wyglądało to jakby coś lub ktoś się poślizną, więc trudno było jednoznacznie określić długość stopy. Ślad uczyniła stopa humanoida. Widać było pięć odpitych palców. Tyle że stopa wydawała się za duża jak na goblina, człowieka czy też półolbrzyma, a przed każdym palcem widać było dołek. Czyżby po zakrzywionych pazurach?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Żmijowe Bagniska, 5 dnia bakis-ranu
Zaniepokojeni znaleziskiem Nieulękli ruszyli dalej kierując się w stronę miejsca gdzie przed laty stała setycka świątynie. Po dość długim i niewygodnym marszu poprzez błota, zwalone omszałe pnie i paprocie, zawilgli, ubłoceni i już dość zmęczeni dotarli do ściany trzcin. Bazookh po raz kolejny zerknął na mapę, a Barthur podniósł wysoko do góry Galbasa aby ten ocenił wielkość trzcinowiska.
Morze szeleszczących sitowi ciągnęło się aż po kres zamglonego krajobrazu.
- Gdzieś tu powinno być jezioro - Bazookh postukał w mapę - to na jego środku stała świątynia.
- Widać spłyciało i zarosło - podsumował Huskun.
- Tutaj - zawoła przechadzający się wzdłuż trzcin Drayaharus - tu widać kamienie ścieżki i nie jest tak gęsto.
- Więc mamy groblę - stwierdził Balin - ruszajmy zatem.
Groblą najprawdopodobniej nie chadzał nikt już od wielu lat. Sitowa wtargnęły na nią utrudniając poruszanie się. Gobliny jednak miały sporo doświadczenia w poruszaniu się w takim terenie i w ruch poszły maczety.
Po niemal dwóch godzinach przedzierania się groblą na przedzie rozległ się ostrzegawczy gwizd Burbrina.
Grobla kończyła się a zaczynała się stożkowato wznosząca się wyspa. U jej brzegów po obu stronach grobli stały obsydianowe posągi wielkości człowieka przedstawiające atakujące kobry. Węże mimo, że obficie pokryte porostami złowieszczo szczerzyły i powodowały ciarki na karku swoimi rubinowymi oczyma.
Zaniepokojeni znaleziskiem Nieulękli ruszyli dalej kierując się w stronę miejsca gdzie przed laty stała setycka świątynie. Po dość długim i niewygodnym marszu poprzez błota, zwalone omszałe pnie i paprocie, zawilgli, ubłoceni i już dość zmęczeni dotarli do ściany trzcin. Bazookh po raz kolejny zerknął na mapę, a Barthur podniósł wysoko do góry Galbasa aby ten ocenił wielkość trzcinowiska.
Morze szeleszczących sitowi ciągnęło się aż po kres zamglonego krajobrazu.
- Gdzieś tu powinno być jezioro - Bazookh postukał w mapę - to na jego środku stała świątynia.
- Widać spłyciało i zarosło - podsumował Huskun.
- Tutaj - zawoła przechadzający się wzdłuż trzcin Drayaharus - tu widać kamienie ścieżki i nie jest tak gęsto.
- Więc mamy groblę - stwierdził Balin - ruszajmy zatem.
Groblą najprawdopodobniej nie chadzał nikt już od wielu lat. Sitowa wtargnęły na nią utrudniając poruszanie się. Gobliny jednak miały sporo doświadczenia w poruszaniu się w takim terenie i w ruch poszły maczety.
Po niemal dwóch godzinach przedzierania się groblą na przedzie rozległ się ostrzegawczy gwizd Burbrina.
Grobla kończyła się a zaczynała się stożkowato wznosząca się wyspa. U jej brzegów po obu stronach grobli stały obsydianowe posągi wielkości człowieka przedstawiające atakujące kobry. Węże mimo, że obficie pokryte porostami złowieszczo szczerzyły i powodowały ciarki na karku swoimi rubinowymi oczyma.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Barthur kroczył od pewnego czasu wyraźnie zamyślony i od razu było po nim widać, że nie krągły tyłek Sybil mu chodzi po głwie. Szedł zaniepokojony ostatnimi śladami jakie odnalazł.
- Krucafuks, na cycki pianickich sług. Ida, i ida, i se myśla, i nie wiem jakiej to bestyji ślady widzioł. Mom ino nadzieja, że nas ten pierun nie najdzie w najmniej odpowiednim momencie. Uważajcie na tej grobla, bo one takie zdradliwe jak stare stemple w grubej.
Wątek techniczny
Ruszamy grobla ale oczy dookoła głowy. Może ktoś sprawdzi te posągi czy aby nie magiczne.
- Krucafuks, na cycki pianickich sług. Ida, i ida, i se myśla, i nie wiem jakiej to bestyji ślady widzioł. Mom ino nadzieja, że nas ten pierun nie najdzie w najmniej odpowiednim momencie. Uważajcie na tej grobla, bo one takie zdradliwe jak stare stemple w grubej.
Wątek techniczny
Ruszamy grobla ale oczy dookoła głowy. Może ktoś sprawdzi te posągi czy aby nie magiczne.
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Balin przeczesał palcami brodę i wyrzucił jakiegoś jaskrawozielonego wścibskiego żuka. Chodzenie po bagnach dało mu się we znaki. Nie dość że miał krótsze nogi od większości Nieulękłych to jeszcze ciężka zbroja ograniczał ruchy i powodowała, że zapadał się w grząskim gruncie po same kolana.
Gdy zapał oddech odkopnął zaskrońca i podszedł do posągów. Wodził po nich długo palcami jednak nie wyczuł żadnej drzemiącej w nich magii. Wydało się to dość dziwne ze względu na drogocenne kamienie tkwiące w ich oczodołach.
Balin przeczesał palcami brodę i wyrzucił jakiegoś jaskrawozielonego wścibskiego żuka. Chodzenie po bagnach dało mu się we znaki. Nie dość że miał krótsze nogi od większości Nieulękłych to jeszcze ciężka zbroja ograniczał ruchy i powodowała, że zapadał się w grząskim gruncie po same kolana.
Gdy zapał oddech odkopnął zaskrońca i podszedł do posągów. Wodził po nich długo palcami jednak nie wyczuł żadnej drzemiącej w nich magii. Wydało się to dość dziwne ze względu na drogocenne kamienie tkwiące w ich oczodołach.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Barthur, gdy Balin utwoerdził się w przekonaniu, że żadna magia nie kryję soę w tajemniczych posągach, podszedł do krasnoluda i ostrożnie zaczął się przypatrywać kamiennym wężom. Po chwili poważnie stwierdził:
- Trzeba bydzie zabrać te kamyki, jak bydymy ze świątynia wychodzić. Przeca to kupa złota, a ile treningi kosztujo kożdy wie.
- Trzeba bydzie zabrać te kamyki, jak bydymy ze świątynia wychodzić. Przeca to kupa złota, a ile treningi kosztujo kożdy wie.
-
Araven
- Reactions: