PBF - Ścigając samego siebie

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 listopada 2014, 19:59

- No właśnie po to przyszliśmy. Ale mówię Ci, z tym Nipton to masakra. Wolne miasteczko, było tam tylko kilku żołnierzy RNK na przepustce. Straszne. Dobrze, że u Was stacjonuje trochę wojska. Zawsze to jakaś pomoc, choć pewno miasta Republiki mają większe garnizony. Ale co tam. Na razie przecież legion wam pod barem nie stoi.

Wątek techniczny

Generalnie to chudzielec agituje za rnk delikatnie:)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 listopada 2014, 20:39

Primm, skarbiec kasyna "Vikki & Vance"

Nash Johnson siedział w przerobionym na rozlegle biuro skarbcu kasyna, pełnym skrytek na biżuterię, pancernych sejfów i popsutych komputerowych terminali. Pomarszczony członek rady miejskiej Primm jadł coś z ceramicznego talerza, posługując się sztućcami z wprawą, która wzbudziła nieudawany podziw Barta.

- Nash, stary byku, jak dobrze cię widzieć! - zarechotał chudzielec przystając obok przykrytego obrusem stolika i zaglądając Johnsonowi do posiłku - Świetnie to wygląda, naprawdę świetnie. Żona gotowała?

- Ruby jest królową kuchni - roześmiał się Nash, odsuwając od siebie talerz - Bart, John, wróciliście. Naprawdę się cieszę. Siadajcie, pogadamy, napijemy się czegoś. Sara, przynieś tutaj cztery piwa.

Obaj kurierzy usiedli na przysuniętych do stolika krzesłach, przyglądając się mężczyźnie, który towarzyszył Nashowi w obiedzie. Jasnoskóry człowiek o pozbawionej włosów głowie nosił się z nieco niechlujnym zarostem, ale jego niebieskie oczy były bystre i żywe. Ubrany w skórzaną kurtkę i dżinsy, miał przy pasie wsuniętego w kaburę Glocka oraz przypięty paskami do uda długi obusieczny nóż.

- Poznajcie się, chłopaki. To John i Bart, kurierzy Mojave Express, od kilku dni działający w okolicy. A to Kir z Nowego Vegas. Ma ksywkę Szary, ale niektórzy wołają na niego Natak. Przyniósł ciekawe wieści ze Stripu.
Panowie, napijecie się piwa?

Never
Reactions:
Posty: 333
Rejestracja: 09 stycznia 2010, 00:07

Post autor: Never » 11 listopada 2014, 20:51

Kir obrzucił nieznajomych bacznym spojrzeniem, po czym odprężył się nieznacznie uznając, że nie stanowią w chwili obecnej żadnego zagrożenia. Chorobliwie chudy sprawiał wrażenie nieuleczalnego narkomana na odwyku, głównie przez wzgląd na zauważalną nadpobudliwość. Drugi, dużo bardziej opanowany, wyglądał na niebezpiecznego człowieka.

Niebezpieczni ludzie sprawdzali się najlepiej w roli przyjaciół.

- Nie odmówię piwa - mruknął Szary kiwając kurierom na powitanie głową.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 listopada 2014, 21:05

Primm, skarbiec kasyna "Vikki & Vance"

Niemłoda kobieta o imieniu Sara przyniosła na metalowej tacy cztery butelki sprowadzonego z Arroyo piwa, otworzyła je wprawnie i rozdała siedzącym przy stoliku mężczyznom. Chociaż miała już porządnie po czterdziestce, Simpson z trudem powstrzymał się przed pokusą poklepania jej po pośladkach.

- Kir zagląda do nas od czasu do czasu - wyjaśnił Nash - Pracuje dla Rodzin ze Stripu, robi tu i tam interesy. Nam przynosi wiadomości z Nowego Vegas.

Johnson pozdrowił ruchem ręki zastępcę szeryfa, który wyszedł z dawnego skarbca zabierając po drodze z tacy Sary piątą butelkę piwa.

- Ale najpierw opowiedzcie, co się u was działo przez te parę dni - poprosił Nash - Dotarliście do Przyczółka, jak mniemam? Jak się mają sprawy na granicy, ruch podróżny zostanie w końcu wznowiony? I gdzie jest Śnieżek?
Kolejna okazja do leniwej konwersacji...

Never
Reactions:
Posty: 333
Rejestracja: 09 stycznia 2010, 00:07

Post autor: Never » 11 listopada 2014, 21:36

Kir:

- No właśnie nieznajomi, opowiadajcie, co piszczy na mojave. Też jestem ciekaw, bo każda wieść może być na wagę złota w tych ciężkich czasach. Ach, byłbym zapomniał, czy możesz Nash przedstawić mi swoich kolegów? Zawsze dobrze wiedzieć, z kim się jada przy stole - powiedział, z lekkim zażenowaniem w głosie i wbił wzrok w Nasha.
Widać starszemu zdarzało się już to w przeszłości.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 11 listopada 2014, 21:37

- Strzałeczka ziomuś. - Chudzielec uśmiechnął się szeroko ukazując popsute od cracku zęby: - Jeśli o nas jeszcze nie słyszałeś, to znaczy że nie jesteś w lokalnych tematach, ale jak coś to jest John Flanagan, odstrzeliwuje kajdaniarzom naplety z poęciuset kroków, a ja to Bart Simpson i kurwa jak mam granaty przy sobie, to nie ma ze mną żartów. To jakie masz woeści ze Stripu?

***

- Nash, dużo się wydarzyło odkąd opuściliśmy Primm. Białego odstrzelili, nas obrabowali, tak żeśmy na Posterunek Mojave w samych bajdlach dreptali. Gottschalk takiego udaru dostał, że pewno do tej pory mózg mu się tam z gorąca lasuje. Ale myśmy wrócili. Flanagan i ja to porządna firma. Wiesz Nash, ekwipunek Twój to niestety diabli wzięli, znaczy te skurwysyny co nas na pewną śmierć zostawiły, ale rozliczymy się kaską.

Simpson zaszczpiepiony wychilił zawartość butelki niemal do końca: - Dziś to chyba mogę się napierdolić. Raz to nic się staniie, nie?

Wątek techniczny

To chyba koniec abstynencji...

Witaj Never w naszej wesołej kompanii.

Never
Reactions:
Posty: 333
Rejestracja: 09 stycznia 2010, 00:07

Post autor: Never » 11 listopada 2014, 22:05

- yyyy no strzała taaa, ale taka z łuku? -Widać, że jego mózg nie zdołał czegoś załapać. Może miały coś z tym wspólnego rozliczne blizny na odsłoniętych muskułach i ogolonym łbie?

- Wiesz co? Weź Bart moje piwko, jestem oficjalnie w pracy, a szef nie lubi gdy piję. Z resztą, ja też nie lubię. Dźwięki tworzące słowa wychodziły z jego ust coraz wolniej... Mózg mu się zaciął? Bart & John nie mieli pojęcia.

Kir wbił posępne spojrzenie w stół. Po chwili zaczął mówić, już całkiem normalnie
- Co słychać na Stripie? To, co zawsze. RNK siedzi na dupie i nie wychyla ryja z okopów-. Natomiast Pan House wysyła coraz więcej seciuritonów do okolicznych wioch i zapewnia im ochronę. Co ważniejsze miałem za sobą niebezpieczną podróż. Mówię, Ci Bart, (podnosząc głos coraz wyżej i wyżej), że Legion zaczyna mocno dawać w kość, słyszałem o Nipton... Przykra sprawa, tylu zabitych dla ich bezsensownych zasad... -

- A tak (wyrywajac samego siebie z zamyślenia). Miałem za sobą długą drogę. Sytuacja na Mojave nie zmienia się tak samo jak wojna. Przynieś mi Nuka-Coli kobieto!! huknął Kir. Nash płaci, należy mi się po tym, co przeszedłem! Odradzam Wam kroki w stronę New Vegas drodzy koledzy. Boję się myśleć, co będzie czyhało na podróżnych za tydzień.

Byłbym zapomniał. Na Stripie jeszcze dużo mówi się o kajdaniarzach, czy RNK z posterunku mojave zrobiło w końcu swoją robotę? Chodzą ploty, że ambasador ma pełne gacie na samą myśl o kajdaniarzach- po czym głupkowato wybuchnął śmiechem.
- haha Pijana żandarmeria opowiada świetne historie o swoich przełożonych, kiedyś... musicie tego... posłuchać haha! I przez kolejne błogie 4 minuty słuchaliście jego niezwykle głośnego śmiechu...;0

---

Też się cieszę, że jestem z Wami;)

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 11 listopada 2014, 22:25

Dobre piwko. Witaj Kir, jestem John. Rzadko mamy okazję napić się piwa i dobrze zjeść, w takim przyjaznym miejscu jak to. Straciłem moją snajperkę, ale może coś się trafi w łupach po Kajdaniarzach, trzeba ich wybić co do jednego. Wyrwać jak chwasty.
Ostatnio zmieniony 12 listopada 2014, 00:57 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 12 listopada 2014, 00:08

Primm, kasyno "Vikki & Vance"

- Odpocząć - mruknęła Sue obracając w palcach kieliszek z tequilą - W grobie sobie odpoczniesz.

Dziewczyna uniosła kieliszek do ust po czym przytknęła go do prawego policzka i przytrzymując otwartą dłonią wykonała ruch wzdłuż ust
od prawego ucha do lewego odchylając jednocześnie głowę do tyłu i opuszczając ją ponownie w dół. W połowie ruchu zawartość tequili
znalazła się w całości w jej ustach a kieliszek wylądował na lewym policzku. Nie uroniwszy nawet kropli Sue odstawiła z trzaskiem pusty kieliszek
na blat stołu.

- Weź moje żetony - Anderson przesunęła garść sztonów w kierunku Jim'a - Nie mam szczęścia w kartach. Idę pogadać z barmanem.

Zgarnąwszy ze stołu pusty kieliszek Sue ruszyła w stronę baru. Rozmowa z barmanem mogła pomóc. W końcu barman widywał codziennie wiele osób.
Barman przekonany do RNK mógł oznaczać...więcej osób przekonanych do RNK.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Never
Reactions:
Posty: 333
Rejestracja: 09 stycznia 2010, 00:07

Post autor: Never » 12 listopada 2014, 11:38

Primm, skarbiec kasyna "Vikki & Vance"

- Chciałbym wyrównać pewne rachunki u kajdaniarzy. Chętnie bym się wybrał razem z Wami, w końcu miałbym okazję pomścić zabójstwo brata. Wzięlibyście mnie do kompanii? Do New Vegas nie wrócę zbyt prędko, na szlakach jest zbyt niebezpiecznie, by podróżować samemu -

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 12 listopada 2014, 16:41

- Dzięki Sue
Jim sięga po dodatkowe żetony i rusza w kierunku stolika z pokerem. Rozgląda się po sali za jakimś świeżym towarem. A może towar do niego ściągnie jeśli poszczęści mu sie przy stole

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 12 listopada 2014, 20:25

Mówisz Kir, Kajdaniarze zabili Ci brata tak?
Miałeś już z nimi do czynienia, zabiłeś kogoś? W jakich okolicznościach jeśli tak?
Dobrze strzelasz, walczysz wręcz lu bronią biała też?

Never
Reactions:
Posty: 333
Rejestracja: 09 stycznia 2010, 00:07

Post autor: Never » 12 listopada 2014, 22:13

- Tak podejrzewam, że zrobili to kajdaniarze. Zginął w końcu na ich na terenie. Ciało ledwo poznałem. Tylko oni są zdolni do takiego okrucieństwa. Podróżował na polecenie jakichś dowódców RNK, szczegółów niestety nie znam, nie było mnie przy tym-.

Wbił spojrzenie w stół i tak je trzymał. Smutek cisnął mu się na twarz. Po głębokim westchnięciu kontynuował dalej.

- Wiesz, jak to jest John. Pustkowia to niegościnne miejsce... Od momentu śmierci brata nie potrafię się cieszyć życiem. Byliśmy ze sobą mocno zżyci i zawsze sobie pomagaliśmy. Od tego momentu przylgnęła do mnie ksywka Szary, bo podobno zrobiłem się nijaki. Cóż szkoda gadać, z resztą nie zwykłem rozmawiać o tym z ludźmi, których niedawno poznałem.

Bystre oczy szybko zlustrowały obie postacie po drugiej stronie stołu. Drapiąc się po brodzie, kontynuował dalej.

- Dzięki twardemu życiu, człowiek szybko hardzieje. Musiałem nauczyć się walczyć, by przeżyć. Na tym zasranym padole nie da się inaczej. Nawet szczury mogą Cię zagryźć, ot co. Zabijasz, by przeżyć. Pierwsza zasada Mojave, nic dodać nic ująć.
Jak widzisz mój malutki nożyk mi służy. Strzelać też potrafię, ale do Twoich umiejętności na pewno mi brakuje-.

Przeciągnął ręką, po swoim łbie, zmiatając kurz i bród z podróży.

- Spodziewam się, że w więzieniu jest ciasno jak we wszystkich tego typu budynkach. Jak się kajdy zadekują to ich nie wyciągniesz z daleka, chociaż i tak nie masz swojej snajpery. Słowem, przydam Wam się-.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 listopada 2014, 16:26

Primm, kasyno "Vikki & Vance"

Bar ciągnący się wzdłuż lewej ściany sali gier miał już za sobą lata świetności, ale nawykła do niewygody na szlaku Sue z prawdziwą przyjemnością usiadła na barowym stołku. Wyciągnąwszy długie nogi obrzuciła bardzo krytycznym wzrokiem swe znoszone dżinsy, nie po raz pierwszy dochodząc do wniosku, że nadszedł czas zmiany wierzchniego odzienia na nowe.

Potrzeby gości starała się zaspokoić para barmanów: długowłosy młody mężczyzna w czapce bejsbolówce oraz starsza od niego i przeraźliwie szczupła kobieta, która strzygła się na męską modłę. Anderson odczekała, aż barmanka zaniesie kilka butelek piwa do stolika zajętego przez grupkę republikańskich żołnierzy, po czym skinęła ręką na pucującego poszczerbione szklanki chłopaka.

- Nowa w mieście? - stwierdził oczywistą oczywistość barman, spoglądając na dziewczynę z zauważalnym zainteresowaniem - Co podać?

- Piwo - odparła Sue rozglądając się pozornie znudzonym wzrokiem po sali - Zawsze macie tu taki ruch?

- Skąd! - młody barman ściągnął z regału ciemnozieloną butelkę, zerwał z niej kapsel - Od dwóch dni młyn jak nigdy dotąd. Wcześniej napadli nas zbiegli więźniowie z Jean, ale kalifornijskie wojsko przyszło nam z pomocą. Co tu się działo! Szkoda, że nie widziałaś. Regularna wojna, na automaty i granaty.

Barman napełnił piwem szklankę dziewczyny, podał jej ponad kontuarem naczynie.

- To nie trwało chyba nawet godziny - podjął swą opowieść - Wojskowi roznieśli Kajdaniarzy na strzępy, a starszyzna pozwoliła im wejść do naszej części miasta, żeby nas strzegli przed zemstą tamtych.
Jakie tematy Sue chciałaby poruszyć w trakcie rozmowy?
[offtopic]edit Bart: jestem zawiedziony:( barman nic nie wspomniał o bohaterstwie Simpsona. Gdzie się podziała moja legenda:([/offtopic]

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 15 listopada 2014, 21:15

Primm, kasyno "Vikki & Vance"

Kolorowe sztony niewiele Jimowi mówiły w kwestii swej wartości, ale mężczyzna uznał, że powinny wystarczyć przynajmniej na początek dobrej zabawy. Dopijając własne piwo odprowadził spojrzeniem Sue, a potem podniósł się z sofy taksując wzrokiem zasnute papierosowym dymem wnętrze sali gier.

Tajniki pokera nie były Jimowi obce, chociaż nie uważał się za mistrza gier karcianych. Wizyta w miejscowym kasynie stanowiła doskonałą okazję do podszkolenia się w pokerze przed uderzeniem na wielkie domy gier na Stripie, w samym sercu Nowego Vegas.

Od wyzwolenia miasta przez żołnierzy RNK minęły dopiero dwa dni i przyglądający się wnętrzu sali Doe bez trudu dostrzegał podziały zrodzone z wzajemnej nieufności, cechujące bawiących się w kasynie ludzi. Mężczyźni i kobiety w mundurach siedzieli we własnych grupkach, podobnie jak mieszkańcy Primm, ograniczając się do wymiany zdań bądź żartów, ale na razie nie próbując jeszcze zacieśniać wzajemnych relacji.
Do którego pokerowego stolika chce się przysiąść Jim: do miejscowych osadników czy do rodaków z Kalifornii?

ODPOWIEDZ