Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Zaskoczeni Nieulękli obserwowali z niemocą jak z Galbasa uchodzi życie. Na szczęście nie męczył się zbyt długo. Zaszurał jeszcze stopami i wywrócił oczyma po czym znieruchomiał. Jad zadziałał gwałtownie i zabił goblina w kilka chwil.
Zapanowała dług cisza milczenie, której nikt nie przerywał. Słychać było jedynie szelest trzcin w powiewach słabego wiatru niosącego zapach butwiejących szczątek roślinnych.
Tuż za posągami rozciągała się wyspa wyglądające jak wznoszący się ponad trzcinowisko pagórek. Całą widoczną część wyspy porastały bujne szerokolistne łopiany i zdziczałe krzewy. Tylko gdzieniegdzie ponad roślinność wystawały głazy, ułamane kolumny czy fragmenty ścian. Widać świątynia legła w gruzach przed wielu laty.
PBF - Boskie potyczki
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Przyglądając się martwemu ziomkowi Huskun pożałował znienacka ogromnie, że Uhar nie nauczył go w swoim czasie ani jednego zaklęcia nekromantycznego. Gdyby posiadł podobny czar, mógłby nawet po śmierci przymusić głupiego Galbasa do dalszej służby. Byłby on wówczas bezwolnym martwiakiem, ale niebywale posłusznym i gotowym wykonać każde polecenie swego pana.
Posługiwanie się żywymi stanowiło większe wyzwanie, zwłaszcza jeśli trzęśli się akuratnie ze strachu na widok zwłok swego kompana.
- Postradał żywota, bo się nie słuchał! - oznajmił ze srogą miną Huskun łapiąc Brubrina za ramię - Kazał mu ja tego kamyczka wyciągać? Pytam się, czy kazał? Nie, bo nie, a wyście nie usłuchnęli. Jam jest w opiece Pana Kielicha, mnie żadna gadzina jadowna nie użre, tedy stykło poczekać, aż kamyczka wyjmę, a nie się chciwie łapskami macać. A tak głupi Galbas nieżywy.
Brubrim zamrugał bursztynowymi oczami, jawnie dowodząc bezmiaru swego wstrząsu śmiercią ziomka.
- Tedy posłuchaj, a bardzo dobrzaśnie. Ani kroku od teraz ode mnie odstępować, a robić wszyściuchno tak jako rzeknę, pojmujesz?
Przyglądając się martwemu ziomkowi Huskun pożałował znienacka ogromnie, że Uhar nie nauczył go w swoim czasie ani jednego zaklęcia nekromantycznego. Gdyby posiadł podobny czar, mógłby nawet po śmierci przymusić głupiego Galbasa do dalszej służby. Byłby on wówczas bezwolnym martwiakiem, ale niebywale posłusznym i gotowym wykonać każde polecenie swego pana.
Posługiwanie się żywymi stanowiło większe wyzwanie, zwłaszcza jeśli trzęśli się akuratnie ze strachu na widok zwłok swego kompana.
- Postradał żywota, bo się nie słuchał! - oznajmił ze srogą miną Huskun łapiąc Brubrina za ramię - Kazał mu ja tego kamyczka wyciągać? Pytam się, czy kazał? Nie, bo nie, a wyście nie usłuchnęli. Jam jest w opiece Pana Kielicha, mnie żadna gadzina jadowna nie użre, tedy stykło poczekać, aż kamyczka wyjmę, a nie się chciwie łapskami macać. A tak głupi Galbas nieżywy.
Brubrim zamrugał bursztynowymi oczami, jawnie dowodząc bezmiaru swego wstrząsu śmiercią ziomka.
- Tedy posłuchaj, a bardzo dobrzaśnie. Ani kroku od teraz ode mnie odstępować, a robić wszyściuchno tak jako rzeknę, pojmujesz?
-
deliad
- Reactions:
- Posty: 3638
- Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
- Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
- Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
- Has thanked: 5 times
- Been thanked: 52 times
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Żmijowe Bagniska, południe, 5 dnia bakis-ranu
Zmarły tragicznie Galbas miał na sobie porządną jak na goblińskie standardy zbroję, a także maczetę i łuk z kołczanem. Huskun oszacował naprędce wartość tego ekwipunku, z natury swej nie potrafiąc znieść myśli o porzuceniu na pastwę losu choćby miedziaka.
- Onemu już nic nie potrzebne prócz błogosławieństwa naszego boga, wspanialistego Pana Kielicha - oznajmił pouczającym tonem szaman - Ściągnij tedy z niego wszytko aż do gołej skóry, a poukładaj troszkę dalej, tam przy tym kamieniu.
Zmarły tragicznie Galbas miał na sobie porządną jak na goblińskie standardy zbroję, a także maczetę i łuk z kołczanem. Huskun oszacował naprędce wartość tego ekwipunku, z natury swej nie potrafiąc znieść myśli o porzuceniu na pastwę losu choćby miedziaka.
- Onemu już nic nie potrzebne prócz błogosławieństwa naszego boga, wspanialistego Pana Kielicha - oznajmił pouczającym tonem szaman - Ściągnij tedy z niego wszytko aż do gołej skóry, a poukładaj troszkę dalej, tam przy tym kamieniu.
Jeśli pod naszą nieobecność jakiś drapieżnik zainteresuje się zwłokami, niech zeżre gołego trupa, a nie psuje kłami i pazurami dobrą zbroję!