PBF - Bournemouth after Midnight

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 26 listopada 2014, 15:34

Bournemouth; Spearmint Rhino; 17.11.14 wieczór;

Telefon Xaviera znów zaczął szaleńczo domagać się uwagi swego właściciela, ucianając znów rodzącą się dyskusję.

Nowe wieści... - pomyślał Ventrue, domyślając się kto dzwoni. Xavier ponownie odszedł od stołu, tym razem trochę dalej, tak aby zapewnić sobie choć odrobinę dyskrecji. Dopiero wtedy odebrał połączenie.
Spoiler!
- Może cie to zainteresuje. Bo to dość dziwne. Ten Bentley, o którym wspominałem... Właściciel, Charles Horton... zmarł trzy lata temu, ale auto zakupiono półtora roku temu.

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 26 listopada 2014, 16:15

Spoiler!
Dziękuje Gilbertowi i mówię, że będę się tam kręcił w okolicy. Jakby coś jeszcze się dowiedział, to czekam na telefon. Mówię mu, że załatwię mu bony do wykorzystania w sklepach z odzieżą dla kobiet. Żona będzie zadowolona. Rozłączam się i wyciszam telefon, tylko wibracje.
Zamierzam teraz zadzwonić do Montyego Coopera, by przyniósł torby z tym, co zamawiałem u niego do jednego z apartamentów w hotelu. Niech mu obsługa pomoże wnieść torby turystyczne. Nie ma mowy o choćby podejrzeniu, że tam jest broń. Monty nie robi to pierwszy raz i wie że gliny tutaj nie zaglądają, ale obsługa może być zbyt ciekawska. Niech zostawi wszystko w pokoju 113 na pierwszym pietrze i jedzie do siebie. Teraz nie mogę się z Tobą spotkać, ale jak się uporam z wszystkim to na pewno się spotkamy. Dziękuje mu za wsparcie. Pieniądze będą na koncie jutro.
Następnie dzwonię do swojego hotelu i mówię, że niebawem pojawi się tam gość i poprosi o pokój 113. Mają pomóc mu z torbami i przyszykować apartament. Wracam do z powrotem do pokoju.
Xavier wrócił zamyślony i usiadł na swoim miejscu.

- Mam pewne informacje, ale zanim je ujawnię proszę o jednoznaczną deklarację każdego z was odnośnie Koterii. Niektórzy już to powiedzieli, jednak proszę was uprzejmie o podsumowanie i stanowisko w tej materii. Chciałbym, aby wszystko było jasne i klarowne. - powiedział czekając na odpowiedź.

Poczekam kilkanaście minut, a potem ruszymy się. Zobaczę czego jeszcze się dowiem. - pomyślał i skupił się na tym, czego się przed chwilą dowiedział.
Ostatnio zmieniony 26 listopada 2014, 19:52 przez lightstorm, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

Post autor: Oggy » 26 listopada 2014, 16:21

O....M....G! Shelley byla wampirem! W takim razie Percy pewnie również! No przecież:
"Aniele nocy! leć ponad wodami! Nad fale zachodu!
(...) O piękna! Cicha! Wśród twego pochodu Chodź prędzej do mnie!"
Nieprawdopodobne! I cala linia krwi zniszczona... "Ja jestem Ozymandyas, król królów. Mocarze!
Patrzcie na moje dzieła i przed moją chwałą
Gińcie z rozpaczy! Więcej nic już nie zostało...
Gdzie stąpić, gruz bezkształtny oczom się ukaże
I piaski bielejące w pustyni obszarze."


Gonitwa myśli w głowie Achille momentalnie przepchnęly go na krawędź ekstazy. Nawet nie zauważył oddalającego sie Xaviera.

Wiec jaki musiał być w ogóle wpływ Spokrewnionych na powieść gotycka i dalsze dzieła drugiej polowy XIX wieku? A Stevenson? Czyżby był wilkołakiem? Poe, Stroker... Będę musiał pojechać do Londynu, bo przeciez Shelley nigdy nie żyła w Bournemouth, pochował ja tu syn, razem ze zwłokami jej rodzicow... Cholera o której tu zamykają biblioteke?
Spoiler!
Nie lubie tlumaczen Asnyka ale piszemy po polsku wiec jest po polsku
astrolog/alchemik 10/10 POZ

czak
Reactions:
Posty: 72
Rejestracja: 21 października 2014, 20:01

Post autor: czak » 26 listopada 2014, 21:49

Cwetan od pewnego czasu był już myślami gdzie indziej. Ta rozmowa, która zdawała się ciągnąć w nieskończoność i zmierzać donikąd nudziła go. Mroczne rozgrywki kainitów łaknących potęgi, władzy, majątku, akceptacji. Teatralne nic nie znaczące gesty. Spotkał się z tym nie raz, nigdy mu to nie imponowało. Cwetan lubił działać. Czasami pochopnie, zbyt szybko. Innym razem zbyt szybko, zbyt pochopnie.

Zapatrzony w okno tęsknie spoglądał w mrok.

Gdyby był człowiekiem pewnie rozbolała by go od tego wszystkiego głowa. Boląca głowa, jakież to przyjemne, świeże i ludzkie odczucie którego tak haniebnie został pozbawiony.


Bez wątpienia każdy miał swoje powody i cele aby być w tym pokoju. Każdy rozegra te partie po swojemu, ale Bułgar wiedział, że zwycięzca może być tylko jeden.

Zasady, jasne deklaracje? Nigdy w swym życiu lub nieżyciu nie miał okazji poznać co to dokładnie znaczy. Ile to już słyszał niespełnionych deklaracji, ile złamanych zasad widział. Czy te słowa miały w ogóle jakieś znaczenie ?

- Nie ma nic przeciwko
Ostatnio zmieniony 26 listopada 2014, 22:03 przez czak, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 27 listopada 2014, 00:01

- Nie mam nic przeciwko -słowa brujaha zawisły w powietrzu.

Twe słowa nie napawają optymizmem. Namawianie Cię do czegokolwiek byłoby żałosne. Robak wijący się na haczyku nie stanowi atrakcji dla rekina.
Jesteś rekinie w tym środowisku obcy. Przepływasz jedynie leniwie obok. Cóż mogłoby Cię skusić?


Lepsza przynęta? O taaak.. Najlepiej taka, która zatrzepocze i umknie.

Solidny kawał krwistego mięcha, które wyrwiesz szamoczącej się zdobyczy. Nie oszukasz swej natury rekinie.

Wzrok malkaviana błądził pośród wiecznych cieni, lecz twarz jego zdawała się reagować na niedostrzegalne dla otoczenia barwy i kolory. Kolor krwi, kolor śmierci. Nie przepadał za nimi, niejednokrotnie wypierając się swej bestii. Teraz zaś winien kuszącym tonem rozbudzić czyjąś bestię, która w innej sytuacji mogłaby rozerwać go na strzępy.

- Skoro prócz tego, że nie masz ''nic przeciwko'' nie masz też ''nic za'', jakże pewnym byłbyś sojusznikiem? Rozumiem, że nie dostrzegasz jeszcze możliwości wsparcia kogoś tak wątłego jak np jak sprowadzając swoją ocenę współpracy do kwestii czysto fizycznej przemocy.

- W tej sferze z pewnością świetnie sam sobie radzisz. Jeśli więc obawiasz się, że narazisz swą wieczną egzystencję na uszczerbek poprzestając z kaleką takim jak ja nikt tu jak podejrzewam nie będzie mieć ci lęków twych za złe. Oczywiście każdy kainita albo potrafi się zatroszczyć o siebie lub ginie.

Malkavian podniósł laskę wyżej celując w nieistniejącego wroga.

- Niemniej jednak zabawne wiedzieć, że w obliczu szeptu czającego się gdzieś pośród cieni pierwszym, który myśli by czmychnąć jest ....

Rekin! -pomyślał Marcus.

- ... jest największy spośród drapieżników.
Spoiler!
Mam postawę dziecko, a Koroviev wzbudza litość. Spróbuję zagrać na tej nucie tak, by zarzucić Cwetanowi tchórzostwo. Brujah musi myśleć, że chce się przyłączyć i że to jego decyzja, choćby w tym momencie kierowała nim zwykła wściekłość na malkaviana.
Gdyby zaszła taka okazja, użyłbym nawet demencji, by wzbudzić w nim silniejsze emocje.
Ostatnio zmieniony 27 listopada 2014, 00:46 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Oggy
Reactions:
Posty: 766
Rejestracja: 13 lipca 2009, 15:05
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/Oggy
Has thanked: 24 times
Been thanked: 10 times

P