PBF - Ścigając samego siebie
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
- Na razie tymczasowo, takich którzy dadzą radę o siebie zadbać i nie będą żebrać na ulicach miasteczka albo ten teges wszczynać burdy i różne łotrowskie sprawy. Ale już głowa w tym Simpsona, żeby zostali na stałe. Jak dobierzemy takich, co będą w miasteczku potrzebni, wiecie dobrych rolników, cieśle i takie tam, to głupi by ich nie zatrzymał. Osobiście mogę przeprowadzić rozmowy z uchodźcami i wybrać tych, którzy będą odpowiedni. Znam się na ludziach panie Jackson. Ot taki pułkownik Hayes, od razu wiedziałem, że to łebski facio. A o resztę się nie martwcie. Bart już zadbał o to, żeby znalazło się coś i dla nich z korzyścią dla RNK! Mówię Wam Strażniku Jackson, trzymajcie się mnie to nie zginiecie. Taki jeden się przyplątał jakiś czas temu i nie trzymał się Simpsona i co? Mrówy go zjadły, takie wielkie! John Złote Oko może potwierdzić. Poważnie mówię, trzeba je zagazować zanim znów kogoś zaatakują! A o czym ja tam? Aha, to co mamy pakować się na ciężarówkę i cisnąć na Przyczółek. Mam kupę rzeczy do obgadania. Nie to żebym nie doceniał pułkownika, ale tu już trzeba z najwyższymi instancjami gadać, żeby jakieś te... No... Decyzje zapadły.
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Strażniku na początek chcą takich co mogą zapłacić, nie za dużo jak pierwsza grupa zostanie dobrze przyjęta, to sprowadzimy więcej uchodźców, może i do okolicznych miasteczek także. Liczbę uchodźców podamy wkrótce po konsultacji z miejscowymi.
Ustalam z Radą miasta ilu mogą przyjąć i przekazuję to potem Hayesowi by zawiadomił Strażnika.
Ostatnio zmieniony 18 grudnia 2014, 09:55 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
Jim chciałby się dowiedzieć więcej o śmierci Szeryfa, może za głowę sprawcy wyznaczono nagrodę, Jim zawsze miał słabość do detektywistycznych historii. Druga sprawa to temat kajdaniarzy, czy mają swoich ludzi w mieście, czy może jakieś tajemnice dotyczące budowy więzienia, w którym zabunkrowali się kajdaniarze. Każda informacja się przyda. Jeśli nic ciekawego się nie da dowiedzieć to po rzuceniu kart, szybki numer na zapleczu z córą koryntu lub dorabiającą kelnerką. A potem chwiejnym krokiem w poszukiwaniu towarzyszy.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Primm, kwartał RNK
- Poruczniku, możecie pchnąć do nas jedną ciężarówkę? - spytał poprzez komunikator Jackson, tonem wskazującym na prowadzone w głowie kalkulacje.
- Tak, sir, wszystkie wozy są na chodzie - potwierdził stojący ze skrzyżowanymi na piersiach rękami Hayes.
- Wystarczy jedna ciężarówka - powtórzył Strażnik - I sekcja piechoty jako eskorta dla kurierów. Chcę ich mieć na Przyczółku za dwie godziny. Słyszycie, panowie? Za dwie godziny? I z konkretnym planem działania, nie tym nieskładnym ględzeniem.
- Dopilnuję, żeby wyruszyli na czas, sir - potwierdził porucznik Hayes, prostując się mimowolnie, chociaż Jackson i tak nie mógł go zobaczyć - Bez odbioru.
Radiooperator przerwał połączenie i odsunął składane krzesło od urządzenia spoglądając w stronę pary najemników.
- Chcieliście na Przyczółek, to macie - powiedział Hayes, tonem nie pozwalającym wywnioskować nastroju oficera - Pakujcie manatki, zaraz wyjeżdżacie.
Bart i John opuścili pośpiesznie namiot Hayesa, układając w myślach ciąg dalszy swego planu.
- Gdzieś się śpieszycie? - spytała z nutą ciekawości nadchodząca od strony miasteczka Sue Anderson.
- Poruczniku, możecie pchnąć do nas jedną ciężarówkę? - spytał poprzez komunikator Jackson, tonem wskazującym na prowadzone w głowie kalkulacje.
- Tak, sir, wszystkie wozy są na chodzie - potwierdził stojący ze skrzyżowanymi na piersiach rękami Hayes.
- Wystarczy jedna ciężarówka - powtórzył Strażnik - I sekcja piechoty jako eskorta dla kurierów. Chcę ich mieć na Przyczółku za dwie godziny. Słyszycie, panowie? Za dwie godziny? I z konkretnym planem działania, nie tym nieskładnym ględzeniem.
- Dopilnuję, żeby wyruszyli na czas, sir - potwierdził porucznik Hayes, prostując się mimowolnie, chociaż Jackson i tak nie mógł go zobaczyć - Bez odbioru.
Radiooperator przerwał połączenie i odsunął składane krzesło od urządzenia spoglądając w stronę pary najemników.
- Chcieliście na Przyczółek, to macie - powiedział Hayes, tonem nie pozwalającym wywnioskować nastroju oficera - Pakujcie manatki, zaraz wyjeżdżacie.
Bart i John opuścili pośpiesznie namiot Hayesa, układając w myślach ciąg dalszy swego planu.
- Gdzieś się śpieszycie? - spytała z nutą ciekawości nadchodząca od strony miasteczka Sue Anderson.
Za chwilę macie wyjazd na Przyczółek. Jeśli chcecie coś załatwić wcześniej w Primm, musicie to zrobić biegiem! Kto definitywnie jedzie, a kto ewentualnie zostaje na miejscu?
-
Araven
- Reactions:
- Posty: 8334
- Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
- Has thanked: 1 time
- Been thanked: 1 time
Słuchaj Nash określcie ilu uchodźców możecie przyjąć. Strażnik obiecał nam 1 radiostację, jak dobrze to rozegramy, może da drugą. Ale my odpowiadamy za sprzęt.
Trzeba mu coś obiecać, ze sąsiednie osady wciągniemy do współpracy i przyjmowania uchodźców. Mamy mało czasu, zaraz ruszamy. Czekam na odpowiedź w sprawie uchodźców.
Trzeba mu coś obiecać, ze sąsiednie osady wciągniemy do współpracy i przyjmowania uchodźców. Mamy mało czasu, zaraz ruszamy. Czekam na odpowiedź w sprawie uchodźców.
Ostatnio zmieniony 19 grudnia 2014, 14:46 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Sue sama z tym wariatem Chudym nie pojedzie. Jeśli Jim zostanie w mieście bawić się w detektywa lub urabiać miejscowych
to ja również zostaję. Chciałabym się dowiedzieć co knują miejscowi i po cholerę im łączność niezależna od wojskowych...jaka zresztą niezależna jeśli z użyciem wojskowego sprzętu
to ja również zostaję. Chciałabym się dowiedzieć co knują miejscowi i po cholerę im łączność niezależna od wojskowych...jaka zresztą niezależna jeśli z użyciem wojskowego sprzętu
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Primm, kwartał cywilny
Pokonawszy uszkodzony most nad autostradą, opuszczający obóz Kalifornijczyków ludzie natrafili na idącego im na spotkanie Johnsona. Wszyscy przystanęli w cieniu zadaszenia starej stacji benzynowej, sąsiadującej z gmachem kasyna.
- Wojskowi z Przyczółka są gotowi przepuścić do Primm grupę podróżnych - oznajmił Flanagan - Dla ilu macie miejsce, Nash?
- Myślę, że możemy wziąć do trzydziestu osób - oszacował ostrożnie Nash - Ale takich, którzy mają pieniądze. Nic nam po nędzarzach bez kasy, bo nie stać nas na ich utrzymanie. Jeśli chcemy odzyskać dawną świetność, musimy zacząć zarabiać.
- I zaczniemy! - chudzielec poklepał staruszka po plecach z szerokim uśmiechem na twarzy, już widząc oczami wyobraźni grube pliki banknotów - Jako pełnoprawny obywatel tego zacnego miasteczka mogę cię zapewnić, że zaczniemy bardzo szybko zarabiać. Chodźmy do ciebie do sklepu, trzeba się przygotować do tej wyprawy.
- Chcemy, żebyś pojechał z nami na Przyczółek - wyjaśnił prędko John, dostrzegając wyraz skonfundowania na twarzy Nasha - Jako przedstawiciel Primm.
- Spokojnie, to trzeba dobrze obgadać - Johnson uniósł ręce w obronnym geście, oglądając się jednocześnie ponad ramieniem w stronę domku kurierów - Duncan nadal na was czeka...
- Nash, tu jesteś! - zza rogu budynku wyszła Samantha Ferguson, zmierzająca w kierunku stacji szybkim zdecydowanym krokiem - Musimy pogadać!
- Chyba się nie rozerwę... - staruszek sapnął dając po raz pierwszy wyraz swej rosnącej desperacji - Idźcie do kasyna, zaraz się tam spotkamy!
Pokonawszy uszkodzony most nad autostradą, opuszczający obóz Kalifornijczyków ludzie natrafili na idącego im na spotkanie Johnsona. Wszyscy przystanęli w cieniu zadaszenia starej stacji benzynowej, sąsiadującej z gmachem kasyna.
- Wojskowi z Przyczółka są gotowi przepuścić do Primm grupę podróżnych - oznajmił Flanagan - Dla ilu macie miejsce, Nash?
- Myślę, że możemy wziąć do trzydziestu osób - oszacował ostrożnie Nash - Ale takich, którzy mają pieniądze. Nic nam po nędzarzach bez kasy, bo nie stać nas na ich utrzymanie. Jeśli chcemy odzyskać dawną świetność, musimy zacząć zarabiać.
- I zaczniemy! - chudzielec poklepał staruszka po plecach z szerokim uśmiechem na twarzy, już widząc oczami wyobraźni grube pliki banknotów - Jako pełnoprawny obywatel tego zacnego miasteczka mogę cię zapewnić, że zaczniemy bardzo szybko zarabiać. Chodźmy do ciebie do sklepu, trzeba się przygotować do tej wyprawy.
- Chcemy, żebyś pojechał z nami na Przyczółek - wyjaśnił prędko John, dostrzegając wyraz skonfundowania na twarzy Nasha - Jako przedstawiciel Primm.
- Spokojnie, to trzeba dobrze obgadać - Johnson uniósł ręce w obronnym geście, oglądając się jednocześnie ponad ramieniem w stronę domku kurierów - Duncan nadal na was czeka...
- Nash, tu jesteś! - zza rogu budynku wyszła Samantha Ferguson, zmierzająca w kierunku stacji szybkim zdecydowanym krokiem - Musimy pogadać!
- Chyba się nie rozerwę... - staruszek sapnął dając po raz pierwszy wyraz swej rosnącej desperacji - Idźcie do kasyna, zaraz się tam spotkamy!
Oczywiście możecie iść, gdzie zechcecie, mając w pamięci to, że konwój ma lada chwila wyjechać w drogę na granicę!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Chciałbym wyjaśnić coś istotnego. W obecnej chwili drużyna składa się z dwóch odrębnych teamów. Jeden to dwaj kurierzy, którzy kombinują na boku z radą Primm, mają w osadzie swój własny domek i generalnie nie czują dużej więzi z RNK. Druga sekcja to najemnicy z Kalifornii, Sue i Jim. Na ile chcecie zacieśnić swe więzi? Czy kurierzy zamierzają wtajemniczyć parę najemników w plan zarabiania na osadnikach? Albo inaczej, w które elementy obecnego planu działania John i Bart chcą wciągnąć nowych znajomych?