Kiedy Eric oddalił się do toalety, a Badass z niej powrócił zajmując swe miejsce przy stoliku, Frank Sutton dopił resztkę dietetycznej coli i obrzucił nowych znajomych badawczym spojrzeniem.
- Program ochrony źródeł informacji jest w całości sponsorowany przez korporację - oznajmił ściszonym głosem - To duże pieniądze i duże możliwości, ale dopasowane do poziomu dziennikarskiego śledztwa. Ja nie dysponuję takimi środkami, tylko naczelni NT54. Jeśli otrzymają wiarygodny materiał, który będzie się nadawał do publikacji, uruchomią odpowiednie procedury. Mówię nie o tysiącach euro, tylko dziesiątkach tysięcy.
- Jakie warunki trzeba spełnić, żeby się zakwalifikować do programu? - spytał Vega, pochylony nad stolikiem i wpatrzony w twarz reportera.
- Nie możecie być oskarżeni o ciężkie przestępstwa, bo to uniemożliwia objęcie was klauzulą poufności - odparł Frank - Program ochrony źródeł nie może stanowić zasłony dymnej dla kryminalistów. Po drugie, musicie udowodnić swoją wiarygodność, przekazując nam do weryfikacji próbki materiałów kluczowych dla śledztwa. Jeśli weryfikacja będzie pomyślna, dział nadzorczy uruchomi odpowiednie fundusze. Oznacza to również pewne zobowiązania, które będą na was ciążyć od chwili objęcia ochroną.
- jakie zobowiązania? - poprawiający się z każdym słowem reportera dobry humor Eduarda jakby nieco przygasł.
- Musicie być gotowi do składania zeznań pod przysięgą, jeśli w efekcie śledztwa dojdzie do procesu sądowego. Prawo stanowi wówczas, że zeznania źródeł poufnych informacji pozostają wyłączone z tajności procesu.
- Mamy zeznawać przeciwko Orbital Air? - Badass niemal zakrztusił się pitą właśnie colą, wytrzeszczył oczy i zaczął łapać płytki oddech na podobieństwo wyrzuconej na brzeg ryby.
- Tylko w ostateczności - zastrzegł Sutton - W większości przypadków nie ma takiej potrzeby. Ale odpowiednio zainwestowane fundusze mogą was porządnie ustawić jeszcze przed procesem. Zmiana płci czy sylwetki, przebudowa DNA, nowe linie papilarne i siatkówki oczu. Wszystko, powtarzam, wszystko zależy od tego jak wielki shit wleci w fan, rozumiecie?
Reporter urwał swe objaśnienia, bo przy stoliku pojawił się znienacka Temperstone, przyciskający do ucha swój telefon i nie odrywający wzroku od twarzy Franka.
- Coś się stało? - zapytał ostrożnie reporter NT54, opierając się bokiem o krzesło - Wyglądasz jak...