McDonovan, 3 listopada 2021, 04:19
Sutton wyciągnął z kieszeni kurtki paczkę papierosów, zapalił jednego z nich nie kłopocząc się poczęstowaniem towarzyszy. Zachowujący pozory opanowania Vega przez cały czas obserwował reportera i nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że Frank był coraz bardziej zdenerwowany.
- Dobra, musimy się gdzieś zadekować na resztę nocy - zdecydował po krótkiej chwili mężczyzna - Mam trochę gotówki, może pół setki. Pójdziemy do Mariny i wynajmiemy pokoje w jakimś motelu. Nie mogę płacić kartą, ktoś już ją pewnie monitoruje. Dranie wiedzą, kim jestem i gdzie pracuję. Wszystko przez tę zasraną komórkę w vanie. Borg ją musiał znaleźć.
- Jest szybki - skinął głową James - Ostatni raz widzieliśmy go w Northside, w domu Razora. Zwialiśmy mu, ale jakoś nas namierzył. Zwinął powietrzną taksówkę, to z niej zeskoczył na maskę radiowozu.
- Ja go widziałem w telewizji - przypomniał sobie znienacka Eduardo, porażony wspomnieniem podartej częściowo na strzępy syntetyczną twarz prześladowcy - Zaraz po wybuchu tej draki pokazywali go w telewizji, ale wtedy był już w nienaruszonym stanie. Roger jakiś tam, z zarządu Orbital Air.
- Pełne borgi mogą dowolnie zmieniać tożsamość, to tylko kwestia skórnego pokrycia - wzruszył ramionami niespokojny reporter - Jesteście pewni, że to właściciel walizki?
- Skurwysyn wrzucił ją do naszego samochodu, słowo! - Gonzales pokiwał energicznie głową - Musieliśmy wiać i nie było czasu, żeby ją po drodze wypieprzyć.
- Dobra, spadamy stąd - Sutton rzucił do rynsztoka niedopalony papieros, postawił wyżej kołnierz kurtki i ruszył chodnikiem z przewieszoną przez ramię podróżną torbą.
Obserwujący go wciąż skrycie Vega spostrzegł, że reporter trzymał jedną rękę wewnątrz torby, na schowanym tam dyskretnie H&K MP5.
Pora poszukać jakiegoś schronienia na resztę nocy...