PBF - Znak Kobry
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
Badass odpoczywa po ciężkich przejściach. Broń oczywiście przeładowana i pod ręką. Młody stara się tak ją przygotować do ewentualnego użycie aby nikt tego nie widział. Przed położeniem się do snu przekręca klucz w drzwiach, patrzy czy nikt nie ma nic przeciwko. Wyciąga go z zamka i kładzie w najbardziej widocznym miejscu pomieszczenia. Tak aby każdy miał na niego oko. Lepiej żeby nikt nie zniknął nieszczęsnym trafem w nocy. Kto bierze pierwszą warte? Badass może wziąć drugą.
Ostatnio zmieniony 06 stycznia 2015, 20:51 przez Trihikilius, łącznie zmieniany 1 raz.
Znamy siebie samego na tyle, na ile nas kto? sprawdzi?.
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Edurado wygrzebał z torby żel i poprawił fryz. Potem tonikiem przemył twarz ze zgrozą stwierdzając, że dostrzegł w lustrze siwy włos, zapewnie efekt dramatycznych przeżyć ostatniego dnia. Dyskretnie wyrwał go. Takiego wstydu by nie przeżył, gdyby jego kumple zobaczyli, że siwieje. Teraz był gotowy żeby zając się innymi rzeczami. Przeładował gnata i schował go za pasek.
Wziąwszy pierwszą wartę rozmyślał, co przyniesie jutro. A wydarzyć mogło się wszystko. Poza tym jedna sprawa nie dawała Gonzalesowi spokoju. Program OZO miał objąć tylko kilku z nich, ale co z resztą? Reszta byłaby dla Suttona tylko nieporęcznym nadbagażem, któy najlepiej zgubić gdzieś w drodze. Na taką ewentualność Gonzo musiał przygotwać siebie i kumpli. Dlatego intensywnie myślał, kto może zapewnić im bezpieczną metę, transport i mozliwe niezbędne usługi. Nie chciał włączać smartfona z kontaktami, na razie tylko starał sobie przypomnieć wszystkie swoje kontakty, które mogą okazać się przydatne.
Wziąwszy pierwszą wartę rozmyślał, co przyniesie jutro. A wydarzyć mogło się wszystko. Poza tym jedna sprawa nie dawała Gonzalesowi spokoju. Program OZO miał objąć tylko kilku z nich, ale co z resztą? Reszta byłaby dla Suttona tylko nieporęcznym nadbagażem, któy najlepiej zgubić gdzieś w drodze. Na taką ewentualność Gonzo musiał przygotwać siebie i kumpli. Dlatego intensywnie myślał, kto może zapewnić im bezpieczną metę, transport i mozliwe niezbędne usługi. Nie chciał włączać smartfona z kontaktami, na razie tylko starał sobie przypomnieć wszystkie swoje kontakty, które mogą okazać się przydatne.
Znam jakiś ludzików, co mogą udzielić nam schronienia, może kogoś kto zhandluje granat EMP, albo sprzęt z którego Eric zbuduje z pomocą prowizorki miotacz fal EMP lub coś w tym stylu.
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Stare Miasto, 3 listopada 2021, 07:45
Frank Sutton nie zmrużył nawet na chwilę oka, chociaż niektórzy z towarzyszy sugerowali mu niechętnie gotowość odstąpienia kawałka miejsca na którymś z łóżek. Młody reporter palił papierosa za papierosem, przez wzgląd na zablokowane okna w mieszkaniu zapełniając je tytoniowym dymem. Kiedy na zewnątrz neonowa łuna zaczęła ustępować blademu światłu deszczowego poranka, mężczyzna przycisnął twarz do brudnej szyby zastygając w niemal całkowitym bezruchu.
Obserwując dziennikarza spod oka James Vega nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że Sutton ulegał coraz większemu zdenerwowaniu, a kiedy półtorej godziny później smartfon Eduarda zadzwonił nieoczekiwanie, Frank dosłownie podskoczył w miejscu.
Pozornie śpiący fikser poruszył się raptownie i przysunął trzymany w dłoni telefon do oczu, uśmiechając się szeroko na widok emblematu NT54 obracającego się pośrodku wyświetlacza.
- Połączenie z firmowego numeru, z sygnaturą - oznajmił spoglądając porozumiewawczo w stronę Suttona.
Frank Sutton nie zmrużył nawet na chwilę oka, chociaż niektórzy z towarzyszy sugerowali mu niechętnie gotowość odstąpienia kawałka miejsca na którymś z łóżek. Młody reporter palił papierosa za papierosem, przez wzgląd na zablokowane okna w mieszkaniu zapełniając je tytoniowym dymem. Kiedy na zewnątrz neonowa łuna zaczęła ustępować blademu światłu deszczowego poranka, mężczyzna przycisnął twarz do brudnej szyby zastygając w niemal całkowitym bezruchu.
Obserwując dziennikarza spod oka James Vega nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że Sutton ulegał coraz większemu zdenerwowaniu, a kiedy półtorej godziny później smartfon Eduarda zadzwonił nieoczekiwanie, Frank dosłownie podskoczył w miejscu.
Pozornie śpiący fikser poruszył się raptownie i przysunął trzymany w dłoni telefon do oczu, uśmiechając się szeroko na widok emblematu NT54 obracającego się pośrodku wyświetlacza.
- Połączenie z firmowego numeru, z sygnaturą - oznajmił spoglądając porozumiewawczo w stronę Suttona.
Dzwonią z NT54!
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Gonzales nie bardzo wiedząc czy odebrać połączenie samemu, czy przekazać telefon Frankowi, przez chwilę jeszcze trzymał dzwoniącego smartfona w dłoni. Logo NT54 kręciło się na ekranie smartfona niczym obietnica rozwiązania wszystkich problemów jakie soadły na barki chłopaków z Northside, choć z drugiej strony Gonzo związanie się z pismakami mogło oznaczać pozostanie nieowlnikiem korporacyjnego systemu. Teraz jednak nie mieli wyjścia. Widząc, że reporter nie kwapi się do rozmowy, wcisnął ikonę inicjującą połączenie:
- Dzień dobry, Eddie z tej strony, w czym mogę pomóc? - wyrecytował szybko niczym telefoniczny akwizytor.
- Dzień dobry, Eddie z tej strony, w czym mogę pomóc? - wyrecytował szybko niczym telefoniczny akwizytor.
Modlę się do przenajświętszej Seniority i wszystkich Angelos, żebym nie usłyszał w słuchawce naszego dobrego znajomka borga.
-
namakemono
- Reactions:
- Posty: 1552
- Rejestracja: 26 października 2012, 07:18
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
No pięknie, mieliśmy po każdej rozmowie wywalić kartę i wsadzić nową. Zwłaszcza po tak ważnej jaką przeprowadził Frank. Przecież to reporter miał kontaktować się z nimi rano, bo jak wyraźnie zaznaczył dzwoni z jednorazowego numeru. I jeszcze odbieramy telefon. Eduaro, proszę, rozłącz się, wywal kartę i spadajmy stąd natychmiast. Farnk zadzwoni po drodze do korporacji z nowego numeru.
Znamy siebie samego na tyle, na ile nas kto? sprawdzi?.
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
Gdyby Eduaro miał nowy numer w aparacie i mimo tego skontaktowałaby się z nami korporacja Franka, to ten ktoś kto dzwoni z NT54 niech zacznie lepiej grać z takim szczęściem w totalizatora. W losowaniu bierze duża ilość kombinacji.
Dalej mistrzu, dalej. Nasze postaci nie, ale my gracze czekamy na znak, Znaku Kobry. W tłumaczeniu starożytnych Indian: "Boże daj mi jakiś znak" 
Ostatnio zmieniony 10 stycznia 2015, 18:26 przez Trihikilius, łącznie zmieniany 1 raz.
Znamy siebie samego na tyle, na ile nas kto? sprawdzi?.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Dla klaryfikacji - w smartfonie była zachowana stara karta, użyta tylko jeden raz, półtorej godziny wcześniej, do zadzwonienia do sekcji prasowej Franka. Nie zadeklarowaliście konkretnie, że tę kartę też chcecie wyjąć, więc zostawiłem. Teraz ktoś na nią oddzwonił z firmowego numeru NT54, na dodatek pół godziny przed umówionym czasem komunikacji! Eduardo już odebrał i się odezwał - czy tknięty złym przeczuciem chce się zmitygować w mgnieniu oka i rozłączyć aparat czy też jednak poczeka na odpowiedź dzwoniącego?
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Rozłączam się, chyba że Franek chce gadać. Jak nie to kartę na pół i spieprzamy od razu.
Edit: tak ogólnie to telefon byl wylaczony przez noc:
Edit: tak ogólnie to telefon byl wylaczony przez noc:
Nie chciał włączać smartfona z kontaktami, na razie tylko starał sobie przypomnieć wszystkie swoje kontakty, które mogą okazać się przydatne.
Ostatnio zmieniony 10 stycznia 2015, 19:00 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Stare Miasto, 3 listopada 2021, 07:46
Przyciskający smartfona do ucha Eduardo zmarszczył mocno czoło, ponieważ w jego umyśle zakiełkowała znienacka bardzo niepokojąca myśl, która dopiero zaczynała się krystalizować.
- Eddie? - powiedział czyjś zdecydowany męski głos - Jaki Eddie? Ten numer był dzisiaj używany przez...
Uświadomiwszy sobie znienacka konsekwencje niesione przez kilkakrotne użycie tego samego numeru, fikser wciągnął raptownie powietrze i rozłączył się płynnym ruchem palców, dosłownie rozkładając w locie telefon. Wydarta z jego wnętrza karta SIM trzasnęła sucha złamana na połowy, spadła w częściach na podłogę.
- Kurwa, zapomniałem wymienić kartę - warknął na samego siebie rozsierdzony niedopatrzeniem Gonzales - Dajcie mi moją torbę, tę na łóżku. Mam tam jeszcze dziesięć zapasowych.
- Kto to był? - zapytał zdenerwowany dziennikarz - Kto dzwonił?
- Nie wiem, nie przedstawił się - Eduardo wzruszył w odpowiedzi ramionami - Chyba ktoś z twojej roboty, bo numer był autoryzowany, na konto NT54.
- To po co się rozłączyłeś?! - w głosie Franka pojawiła się nuta czystej histerii.
- Bo bezpieczeństwo to podstawa - odpowiedział fikser, wygłaszając złotą prawdę pełnym stanowczości tonem.
Przyciskający smartfona do ucha Eduardo zmarszczył mocno czoło, ponieważ w jego umyśle zakiełkowała znienacka bardzo niepokojąca myśl, która dopiero zaczynała się krystalizować.
- Eddie? - powiedział czyjś zdecydowany męski głos - Jaki Eddie? Ten numer był dzisiaj używany przez...
Uświadomiwszy sobie znienacka konsekwencje niesione przez kilkakrotne użycie tego samego numeru, fikser wciągnął raptownie powietrze i rozłączył się płynnym ruchem palców, dosłownie rozkładając w locie telefon. Wydarta z jego wnętrza karta SIM trzasnęła sucha złamana na połowy, spadła w częściach na podłogę.
- Kurwa, zapomniałem wymienić kartę - warknął na samego siebie rozsierdzony niedopatrzeniem Gonzales - Dajcie mi moją torbę, tę na łóżku. Mam tam jeszcze dziesięć zapasowych.
- Kto to był? - zapytał zdenerwowany dziennikarz - Kto dzwonił?
- Nie wiem, nie przedstawił się - Eduardo wzruszył w odpowiedzi ramionami - Chyba ktoś z twojej roboty, bo numer był autoryzowany, na konto NT54.
- To po co się rozłączyłeś?! - w głosie Franka pojawiła się nuta czystej histerii.
- Bo bezpieczeństwo to podstawa - odpowiedział fikser, wygłaszając złotą prawdę pełnym stanowczości tonem.
Fikser rozłączył się w połowie pierwszego zdania rozmówcy. Smartfon rozbrojony, co robicie teraz?