PBF - Znak Kobry

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 10 stycznia 2015, 19:54

Wiejemy panie MG, wiejemy...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 10 stycznia 2015, 20:22

Stare Miasto, 3 listopada 2021, 07:47

W hotelowym pokoju wybuchło w ułamku chwili istne pandemonium, podsycane bardzo umiejętnie przez skrajnie spanikowanego Clarensa, Zgarniając z podłogi swe torby Białas jako pierwszy dopadł drzwi, w drodze wyciągając z kieszeni ukryty tam taser.

- Pewnie już po nas jadą! - wrzasnął czarnoskóry medyk pocąc się obficie na samą myśl o ponownym spotkaniu z ekipą OA - Spieprzamy, ale już!
A zatem ewakuujecie się z mieszkania. Dokąd teraz? Jak najdalej przed siebie czy tylko w pobliże i obserwujecie lokal? Dajecie Frankowi ponownie zadzwonić do redakcji czy ma siedzieć cicho?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 10 stycznia 2015, 20:31

moje paranoje wielokrotnie okazywaly się nie potrzebne :) oby było tak i tym razem, ale tyleż samo razy...
Ja bym pozostał jednak w okolicy ale bez wychylania się. Bo co nam da dowiedzieć się jak wygląda borg co nas ściga. Niech sobie Frank zadzwoni z nowej karty jak już się zmelunujemy. Mamy pół godziny. Co myślcie?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 10 stycznia 2015, 22:02

- Puta Madre Clarens! Nie wprowadzaj nerwowej atmosfery! - wrzasnął też nieźle wystraszony Gonzo, starając się zrobić nieudolnie wrażenie prawdziwej oazy spokoju i profesjonalizmu: - Przecież nie mogli namierzyć wyłączonego aparatu. Włożymy nowego sima i Frank zaraz drydnie do swojego starego z roboty, nie?

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 11 stycznia 2015, 02:30

- No no rozumisz tego, puta kupa - wtrącił młody - nie sraj w gacie stary czarnuchu, znaczy się, rozumisz tego, wujciu, Frank dzwoń do swojego starego a my się pakujemy i spierdalamy albo nie.
Znamy siebie samego na tyle, na ile nas kto? sprawdzi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 11 stycznia 2015, 12:06

Dla pełnej jasności garść moich spostrzeżeń. Po pierwszej rozmowie Franka z Anabelle smartfon nie został wyłączony, pozostał aktywny z włożoną do środka nową kartą SIM. Tym samym tajemniczy ktoś z NT54 zdołał się półtorej godziny później połączyć z tym numerem.

Z drugiej strony, gdyby w międzyczasie ktoś próbował Was namierzyć, już dawno mielibyście wizytę w hotelu. Na tę chwilę pierwsze wrażenie podpowiada, że ktoś w sekcji prasowej zaczął dzienny dyżur, dowiedział się o nocnym telefonie Franka i nie czekając na jego następne zgłoszenie sam oddzwonił licząc na to, że Frank odbierze (intuicja podpowiada, że to jego znajomek, Stan).

Teraz musicie wybrać między intuicją (czyt. zostać w hotelu i oddzwonić), a instynktem samozachowawczym (czyt. uciekać jak najszybciej przed siebie). Dostępna jest jeszcze kombinacja obu opcji, czyli dzwonienie w trakcie ucieczki!

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 11 stycznia 2015, 13:08

Dobra, wypróbujmy naszą intuicję.

Opcja 1.
Znamy siebie samego na tyle, na ile nas kto? sprawdzi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 stycznia 2015, 11:09

Stare Miasto, 3 listopada 2021, 07:48

- Powoli, powoli! - wrzasnął Badass, który w jednej chwili wyrósł w progu mieszkania tarasując wujowi drogę - Co wam do głów strzeliło, kurwa mać?! Poczekajcie! Gonzo dobrze gada, trzeba zwyczajnie zadzwonić i zobaczyć, co nam powiedzą.

Fikser odetchnął głęboko, zdjął rękę z ramienia dyszącego ciężko Clarensa, po czym włożył do telefonu kolejną nieużywaną kartę SIM.

- Kręć do swoich i dobrze zagadaj w naszej sprawie - powiedział stanowczym tonem do Franka, wręczając mu swój aparat.

- Nie mogę rozmawiać w waszym towarzystwie - odparł dziennikarz spoglądając znacząco na drzwi miniaturowej ubikacji - Obowiązuje mnie zawodowa poufność. Załatwię wszystko jak obiecałem.
Frank chce porozmawiać z szefostwem na osobności. Pozwolicie mu na to czy nie? Nie pozwalając będziecie śledzić tylko jego dialogi czy zmusicie biedaka do włączenia trybu głośnomówiącego?

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 12 stycznia 2015, 13:06

- Jaka znowu kurwa poufność, Farnk co ty pierdzielisz, na karku siedzi nam walnięty borg a ty chcesz się ciućkać ze starym w kiblu - oburzył się młody solo - Siedzimy w tym gównie razem, sam widzę jak trzęsiesz portkami, łazisz w kółko jak posrany. Dawaj tu zaraz tryb głośnomówiący, chcę wiedzieć kto i jak ma zadbać o moje cenne czarne dupsko - Badass zatrzymał się w jednej chwili i badawczo spojrzał na reportera - Ty coś ukrywasz Frank, czegoś nie chcesz nam powiedzieć, prawda?
Znamy siebie samego na tyle, na ile nas kto? sprawdzi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 stycznia 2015, 14:26

Stare Miasto, 3 listopada 2021, 07:48

Sutton stężał słysząc podniesiony ton głos Badassa, zerknął mimowolnie w kierunku swej położonej na podłodze podróżnej torby. Wszyscy pojęli w locie znaczenie tego spojrzenia, pamiętni istnienia schowanego w bagażu pistoletu maszynowego reportera.

- Na twoim miejscu nie myślałbym o głupich posunięciach - oznajmił lodowatym tonem James, siadając po turecku na łóżku w sposób umożliwiający błyskawiczne wyciągnięcie zza paska spodni ukrytego tam Sternmeyera - Badass dobrze mówi. Jeśli nie chcesz nas wystawić, dzwoń na głośnomówiącym.

Dziennikarz przybrał posępny wyraz twarzy bijąc się z myślami, ale współdzielący z nim mieszkanie mężczyźni byli uzbrojeni i potencjalnie niebezpieczni i Frank najwyraźniej zdawał sobie z tego sprawę.

Ująwszy w dłoń wręczony mu przez Gonza telefon wybrał stosowny numer, a potem przełączył aparat w tryb głośnomówiący.

- Stan Colters, dział meteo NT54 - zdecydowany męski głos rozbrzmiał w głośniku komórki po zaledwie dwóch sygnałach - Ten numer jest zastrzeżony, więc jeśli na niego dzwonisz, musisz...

- Stan, to ja - Frank przerwał swemu rozmówcy w połowie zdania - Zmieniłem dla bezpieczeństwa numer. Dzwoniłeś do mnie przed paroma minutami.

- Frank, gdzie się podziewasz? Martwiliśmy się o ciebie. Anabelle zostawiła mi przed końcem zmiany notatkę z twoją wiadomością, ale dopiero przed chwilą ją sprawdziłem i od razu zadzwoniłem. Co się dzieje? Co to za sprawa z OZO? Dział prognoz pogodowych nie ma dostępu do takich procedur z automatu. Po co ci to potrzebne, chłopcze?

W oczach młodego dziennikarza pojawił się jakiś błysk sugerujący desperację, podobna nuta zadźwięczała w jego głosie.

- Byłem w nocy w Northside, przecież wiesz, puściłem stamtąd migawkę na główny informacyjny! - rzucił pośpiesznie do telefonu - Mam poufne informacje na temat tego wypadku z aerodyną OA. To nie było przypadkowe zestrzelenie, tylko kradzież ściśle tajnych danych.

- Powoli, Frank, powoli - wyważony głos Stana stanowił przeciwwagę dla rosnącego zdenerwowania Suttona - Opowiedz mi coś więcej na ten temat, ale powoli i dokładnie.
Na razie przysłuchujecie się rozmowie, ale jeśli uznacie za konieczne, możecie się do niej w każdej chwili wtrącić. Pamiętajcie tylko, że w trybie głośnomówiącym Stan może usłyszeć Wasze ewentualne szepty.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 12 stycznia 2015, 16:16

- Powoli i dokładnie... - dla Gonza brzmiało to jak czyjaś gra na zwłokę, po to by namierzyć dzwoniącego. Zresztą zdawało mu się, że Frank miał dostać potwierdzenie, a nie śpiewać wszystko od nowa. Ciekaw był czy przypadkiem w słowach Suttona nie padło ukryte w pozornie zwykłym zdaniu hasło, aktywujące tzw hostage situation.
posłucham jeszcze troche i jesli uznam, że rozmowa jest celowo przeciagana, to wylacze aparat. Jakkolwiek nie skonczylaby sie konwersacja, to rolujemy sie stad.

Trihikilius
Reactions:
Posty: 267
Rejestracja: 15 października 2009, 23:34

Post autor: Trihikilius » 12 stycznia 2015, 17:47

A czy może być tak, że niskiego szczebla pismak wpadł przypadkiem na sensację i nikt w pracy nie chce wziąć go na poważnie. To by zmieniało postać rzeczy. Bardziej byłbym skłonny zaufać narwańcowi z tak błyskotliwym umysłem.
Znamy siebie samego na tyle, na ile nas kto? sprawdzi?.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 12 stycznia 2015, 18:58

Stare Miasto, 3 listopada 2021, 07:48

- W aerodynie przewożony był bardzo delikatny ładunek - zezujący przez cały czas na Vegę reporter usiadł na krawędzi jednego z dolnych łóżek - Ktoś chciał go przejąć i strącił powietrzny konwój. Wina spadła na miejscowy boostergang, bo stanowił doskonałą przykrywkę.

- Skąd takie podejrzenia, Frank? - w głosie Stana pojawił się wyczuwalny na milę sceptycyzm - Orbital Air przekazało policji i mediom ewidentne dowody zamachu. Sam oglądałem wiadomości. Nikt słowem nie wspomniał o kradzieży.

- Przecież ci mówię, że OA chce to zatuszować - Frank podniósł nieznacznie głos, coraz bardziej dowodząc swego zdenerwowania - Mam twarde dowody, naprawdę. Trzymaj się, Stan, bo spadniesz z krzesła! Mam świadków i jeszcze coś lepszego: przesyłkę, która zniknęła z aerodyny. Przez cały czas na nią patrzę!

W głośniku smartfona zapadła przeraźliwa cisza.

- Frank, doskonała robota - kiedy z urządzenia ponownie popłynęły słowa, wypowiedział je ktoś zupełnie inny, przemawiający niższym od Stana głosem, autorytarnym i pełnym zdecydowania - Tu Alexander Bricewell. Znasz mnie?

- Oczywiście, panie dyrektorze... - przez twarz reportera przemknął wyraz mogący się kojarzyć z bezbrzeżnym zdumieniem - Nie miałem przyjemności... oczywiście wszyscy pana znają...

- Stan opowiedział mi przed naszą rozmową jak obiecującym jesteś stażystą, chłopcze - kontynuował człowiek, który wywołał swym głosem tak wielki wstrząs u Suttona - Wygląda na to, że twój pobyt w sekcji meteo zakończy się przed czasem. Gdzie teraz jesteś chłopcze?
Nadal przysłuchujecie się rozmowie czy chcecie coś od siebie dodać czy być może gwałtownie ją zakończyć?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 12 stycznia 2015, 19:05

- Jak im powiesz to obiecuję że osobiście rozjebie ci łeb - powiedział Clarens zniżonym głosem i szbko zatkał usta dłońmi, tylko drgania ciala świadczyły o tym że tłumil chichot.

Po chwili spowaznial a na jego twarzy nie widać bylo śladu usmiechu
- Co to ma kurwa być! Jaja sobie z nas robiłes Frank? W chuja leciał z nami! Pieprzone OZO to żaden orogram ochrony świadków tylo jebna prognoza pogody! Trzymaj mnie Vega bo ja tego gówniarza kurwa rezerwie! Myślisz że to zarty gnoju za nami idzie birg, maszyna smierci. Dawaj ten zasrany telefon sami pogadamy z twoim wodzem!
Ostatnio zmieniony 12 stycznia 2015, 19:19 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

namakemono
Reactions:
Posty: 1552
Rejestracja: 26 października 2012, 07:18

Post autor: namakemono » 12 stycznia 2015, 19:27

Stażysta? - pomyślał Vega. - W sekcji meteo? Wdepnęliśmy w naprawdę lepkie bagno a z odsieczą przybywa nam uczeń nauki o chmurach? O jasna dupa! Mamy przegwizdane.

- Proszę wybaczyć panie Bricewell - Jimmy włączył się do rozmowy spokojnym i poważnym tonem - ale chwilowo ujawnienie naszej lokalizacji nie jest możliwe. Jak pan się domyśla chodzi o nasze bezpieczeństwo. Pomijając kwestię zaufania do pana osoby, wolimy pewnych kwestii nie poruszać na odległość. To co powiedział Frank jest szczerą prawdą. Skoro jest pan osobą decyzyjną to od pana zależy jak ta sprawa potoczy się dalej. Nalegamy na objęcie nas programem ochrony źródeł informacji, każdego z nas. Tylko pod tym warunkiem jesteśmy skłonni kontynuować rozmowę.

ODPOWIEDZ