PBF - Dom pełen łotrów

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 05 lutego 2015, 18:45

-Chyba poszli sobie, Garro znasz miasto prowadź do jakiegoś zacisznego miejsca

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 05 lutego 2015, 19:52

Przepraszam za opóźnienie, idziemy do znajomego kupca!

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 05 lutego 2015, 21:50

Przemykanie przez półmrok nocy nie było zadaniem szczególnie trudnym; nikłe światła latarni i liczne ciemne zaułki wystarczyły, by ukrywać się przed sporadycznymi patrolami. Oczywiście oprócz uciekinierów po ulicach co jakiś czas przemykały zakapturzone postacie, które albo bardzo szybko szły w konkretnym celu, albo omijały niewidzialne przeszkody idąc zygzakiem po ulicy (a niejednokrotnie nawet i tyłem, dla lepszej zmyłki dla obserwatorów).

Galbro otworzył drzwi, a jego zaspana facjata szybko zmieniła się w twarz kupca, który zwęszył okazję życia. Bez zbędnych ceregieli cała piątka weszła do domu.

- Tylko bądźcie cicho. Dzieci i żona śpią, nie chce ich zbudzić. Zejdźmy do piwnicy - rzucił krótko, prowadząc nocnych gości do chłodnej piwnicy, która - jak się chwilę później okazało - pełniła rolę kantoru, gdzie Galbro załatwiał interesy. Okrągły stół mógł pomieścić 8 osób, krzesła zaś były solidne i miały wygodne poduszki na siedzeniu. Zingarczyk skrzywił się nieco, gdy zobaczył, jak brudni byli więźniowie brudzą jego czyste miejsce do interesów, ale nie powiedział ni słowa. Zamiast tego wyciągnął z szafki dwie butelki wina, podał sześć glinianych kubków, zaś z drugiej szafki wyciągnął Kordawskie herbatniki - słono-słodkie kwadraciki wielkości karty, stanowiące dobrą zakąskę do wina.

- Więc... cóż cię do mnie sprowadza, Garro? - zapytał kupiec, a w oku błysła mu nadzieja.
Spoiler!
Twoje relacje z kupcem wyglądają mniej więcej tak: ty dostarczałeś mu specyfików leczących oraz sam służyłeś jako medyk dla niego i rodziny, on zaś sprzedawał ci po kosztach swoje produkty - głównie egzotyczne przyprawy i tkaniny. No i w razie kłopotów zawsze możesz na niego liczyć - nie raz najmował ludzi, by obili mordy niezadowolonym i krewkim pacjentom.

Za to wiesz jedno: Galbro to kupiec z krwi i kości: za każdą przysługę oczekuję takiej samej w zamian...
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2015, 22:06 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 06 lutego 2015, 19:48

Kordava, kantorek kupca Galbro

Uzdrowiciel przełknął kawałek herbatnika, po czym popił go haustem wina starając się grać na zwłokę i obrać w myślach jakąś taktykę rozmowy. Nie miał pojęcia jak wiele wieści o zabójcach arcykapłana rozeszło się po stolicy i co kupiec mógł już wiedzieć na temat stawianych znajomkowi zarzutów. Galbro nie był złym człowiekiem, ale jako śmiertelnik wyjątkowo pragmatyczny i korzystający z każdej okazji do zarobienia grosiwa nieco uzdrowiciela martwił.

Co nie zmieniało faktu, że medyceusz musiał skorzystać z jego pomocy, jeśli nie chciał bez końca ukrywać się w śmietnikach i mrocznych zaułkach Kordavy.

- Ktoś mi narobił sporego kłopotu - oznajmił w końcu odstawiając na blat stołu gliniany kubek - Mnie i moim druhom. Ledwie co przybyliśmy z Ophiru, wraz z kupiecką karawaną jadącą przez Argos. Przez pomyłkę trafiliśmy do lochu, ale uczynię wszystko, by dowieść swojej niewinności. Nie chcę cię prosić o pomoc z dobrego serca, bo wiem jak ciężko pracujesz na utrzymanie rodziny, toteż później spłacę cię w dwójnasób.

Garro sięgnął za pazuchę i wyciągnąwszy spod odzienia zabraną strażnikowi sakiewkę popchnął ją po drewnianym blacie w stronę rozmówcy.

- Wpierw muszę się wywiedzieć, co się tutaj dzieje - podjął wywód nie odrywając spojrzenia od zwężonych oczu gospodarza - Podobno arcykapłan Mitry został podstępnie zamordowany. Na pewno słyszałeś, co ludzie mówią na ten temat. I rzeknij jeszcze, co powiadają na ulicach o królu i dziedzicu tronu. Nie byłem w Zingarze zbyt długo, a w Nemedii rzadko można coś usłyszeć o naszym kraju.
Będę prosił kupca o opowiedzenie wszystkiego, co usłyszał do tej pory o zabójstwie arcykapłana, a także o wieści z królewskiego dworu. Potem zagaję o możliwość przenocowania nas gdzieś przynajmniej na tę noc - może Galbro ma jakiś magazyn albo składzik, gdzie moglibyśmy się przespać? Dalsze deklaracje po uzyskaniu pierwszych odpowiedzi!

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 06 lutego 2015, 23:30

Kordava, kantorek kupca Galbro

Nehaher z wdzięcznością przyjął gościnę i poczęstunek.
- Dziękujemy ci, zacny obywatelu - rzekł z uśmiechem - to z pewnością było nam potrzebne po tak długiej i nieprzyjaznej nocy.
Siadając przy brzegu stołu skupił się na słowach Garro i z zainteresowaniem oczekiwał na opowieść kupca. Zbyt wiele bowiem było białych plam na mapie tego miasta i zbyt wiele spraw wymagało wyjaśnienia...
Korzystając z Uroku staram się zrobić dobre wrażenie na naszym gospodarzu, aby był nam bardziej przychylny. Tak więc uśmiecham się do niego, kiwam głową gdy Garro mówi i jestem nad wyraz uprzejmy.
Spoiler!
Poza tym tak naprawdę obserwuje uważnie kupca, chcąc ocenić jego intencje, a także prawdziwość informacji, którymi zechce się podzielić. Chciałbym także móc ocenić, jakie uczucia budzą w nim ostatnie wydarzenia w mieście. Oczywiście używam Empatii.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 07 lutego 2015, 09:16

Adoth tylko siedział i starał się wtopić w otoczenie, gadkę pozostawił bardziej obytym od siebie coby nie zrazić gospodarza swymi manierami