PBF - Dom pełen łotrów
Przemykanie przez półmrok nocy nie było zadaniem szczególnie trudnym; nikłe światła latarni i liczne ciemne zaułki wystarczyły, by ukrywać się przed sporadycznymi patrolami. Oczywiście oprócz uciekinierów po ulicach co jakiś czas przemykały zakapturzone postacie, które albo bardzo szybko szły w konkretnym celu, albo omijały niewidzialne przeszkody idąc zygzakiem po ulicy (a niejednokrotnie nawet i tyłem, dla lepszej zmyłki dla obserwatorów).
Galbro otworzył drzwi, a jego zaspana facjata szybko zmieniła się w twarz kupca, który zwęszył okazję życia. Bez zbędnych ceregieli cała piątka weszła do domu.
- Tylko bądźcie cicho. Dzieci i żona śpią, nie chce ich zbudzić. Zejdźmy do piwnicy - rzucił krótko, prowadząc nocnych gości do chłodnej piwnicy, która - jak się chwilę później okazało - pełniła rolę kantoru, gdzie Galbro załatwiał interesy. Okrągły stół mógł pomieścić 8 osób, krzesła zaś były solidne i miały wygodne poduszki na siedzeniu. Zingarczyk skrzywił się nieco, gdy zobaczył, jak brudni byli więźniowie brudzą jego czyste miejsce do interesów, ale nie powiedział ni słowa. Zamiast tego wyciągnął z szafki dwie butelki wina, podał sześć glinianych kubków, zaś z drugiej szafki wyciągnął Kordawskie herbatniki - słono-słodkie kwadraciki wielkości karty, stanowiące dobrą zakąskę do wina.
- Więc... cóż cię do mnie sprowadza, Garro? - zapytał kupiec, a w oku błysła mu nadzieja.
Galbro otworzył drzwi, a jego zaspana facjata szybko zmieniła się w twarz kupca, który zwęszył okazję życia. Bez zbędnych ceregieli cała piątka weszła do domu.
- Tylko bądźcie cicho. Dzieci i żona śpią, nie chce ich zbudzić. Zejdźmy do piwnicy - rzucił krótko, prowadząc nocnych gości do chłodnej piwnicy, która - jak się chwilę później okazało - pełniła rolę kantoru, gdzie Galbro załatwiał interesy. Okrągły stół mógł pomieścić 8 osób, krzesła zaś były solidne i miały wygodne poduszki na siedzeniu. Zingarczyk skrzywił się nieco, gdy zobaczył, jak brudni byli więźniowie brudzą jego czyste miejsce do interesów, ale nie powiedział ni słowa. Zamiast tego wyciągnął z szafki dwie butelki wina, podał sześć glinianych kubków, zaś z drugiej szafki wyciągnął Kordawskie herbatniki - słono-słodkie kwadraciki wielkości karty, stanowiące dobrą zakąskę do wina.
- Więc... cóż cię do mnie sprowadza, Garro? - zapytał kupiec, a w oku błysła mu nadzieja.
Spoiler!
Ostatnio zmieniony 05 lutego 2015, 22:06 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kordava, kantorek kupca Galbro
Uzdrowiciel przełknął kawałek herbatnika, po czym popił go haustem wina starając się grać na zwłokę i obrać w myślach jakąś taktykę rozmowy. Nie miał pojęcia jak wiele wieści o zabójcach arcykapłana rozeszło się po stolicy i co kupiec mógł już wiedzieć na temat stawianych znajomkowi zarzutów. Galbro nie był złym człowiekiem, ale jako śmiertelnik wyjątkowo pragmatyczny i korzystający z każdej okazji do zarobienia grosiwa nieco uzdrowiciela martwił.
Co nie zmieniało faktu, że medyceusz musiał skorzystać z jego pomocy, jeśli nie chciał bez końca ukrywać się w śmietnikach i mrocznych zaułkach Kordavy.
- Ktoś mi narobił sporego kłopotu - oznajmił w końcu odstawiając na blat stołu gliniany kubek - Mnie i moim druhom. Ledwie co przybyliśmy z Ophiru, wraz z kupiecką karawaną jadącą przez Argos. Przez pomyłkę trafiliśmy do lochu, ale uczynię wszystko, by dowieść swojej niewinności. Nie chcę cię prosić o pomoc z dobrego serca, bo wiem jak ciężko pracujesz na utrzymanie rodziny, toteż później spłacę cię w dwójnasób.
Garro sięgnął za pazuchę i wyciągnąwszy spod odzienia zabraną strażnikowi sakiewkę popchnął ją po drewnianym blacie w stronę rozmówcy.
- Wpierw muszę się wywiedzieć, co się tutaj dzieje - podjął wywód nie odrywając spojrzenia od zwężonych oczu gospodarza - Podobno arcykapłan Mitry został podstępnie zamordowany. Na pewno słyszałeś, co ludzie mówią na ten temat. I rzeknij jeszcze, co powiadają na ulicach o królu i dziedzicu tronu. Nie byłem w Zingarze zbyt długo, a w Nemedii rzadko można coś usłyszeć o naszym kraju.
Uzdrowiciel przełknął kawałek herbatnika, po czym popił go haustem wina starając się grać na zwłokę i obrać w myślach jakąś taktykę rozmowy. Nie miał pojęcia jak wiele wieści o zabójcach arcykapłana rozeszło się po stolicy i co kupiec mógł już wiedzieć na temat stawianych znajomkowi zarzutów. Galbro nie był złym człowiekiem, ale jako śmiertelnik wyjątkowo pragmatyczny i korzystający z każdej okazji do zarobienia grosiwa nieco uzdrowiciela martwił.
Co nie zmieniało faktu, że medyceusz musiał skorzystać z jego pomocy, jeśli nie chciał bez końca ukrywać się w śmietnikach i mrocznych zaułkach Kordavy.
- Ktoś mi narobił sporego kłopotu - oznajmił w końcu odstawiając na blat stołu gliniany kubek - Mnie i moim druhom. Ledwie co przybyliśmy z Ophiru, wraz z kupiecką karawaną jadącą przez Argos. Przez pomyłkę trafiliśmy do lochu, ale uczynię wszystko, by dowieść swojej niewinności. Nie chcę cię prosić o pomoc z dobrego serca, bo wiem jak ciężko pracujesz na utrzymanie rodziny, toteż później spłacę cię w dwójnasób.
Garro sięgnął za pazuchę i wyciągnąwszy spod odzienia zabraną strażnikowi sakiewkę popchnął ją po drewnianym blacie w stronę rozmówcy.
- Wpierw muszę się wywiedzieć, co się tutaj dzieje - podjął wywód nie odrywając spojrzenia od zwężonych oczu gospodarza - Podobno arcykapłan Mitry został podstępnie zamordowany. Na pewno słyszałeś, co ludzie mówią na ten temat. I rzeknij jeszcze, co powiadają na ulicach o królu i dziedzicu tronu. Nie byłem w Zingarze zbyt długo, a w Nemedii rzadko można coś usłyszeć o naszym kraju.
Będę prosił kupca o opowiedzenie wszystkiego, co usłyszał do tej pory o zabójstwie arcykapłana, a także o wieści z królewskiego dworu. Potem zagaję o możliwość przenocowania nas gdzieś przynajmniej na tę noc - może Galbro ma jakiś magazyn albo składzik, gdzie moglibyśmy się przespać? Dalsze deklaracje po uzyskaniu pierwszych odpowiedzi!
Kordava, kantorek kupca Galbro
Nehaher z wdzięcznością przyjął gościnę i poczęstunek.
- Dziękujemy ci, zacny obywatelu - rzekł z uśmiechem - to z pewnością było nam potrzebne po tak długiej i nieprzyjaznej nocy.
Siadając przy brzegu stołu skupił się na słowach Garro i z zainteresowaniem oczekiwał na opowieść kupca. Zbyt wiele bowiem było białych plam na mapie tego miasta i zbyt wiele spraw wymagało wyjaśnienia...
Nehaher z wdzięcznością przyjął gościnę i poczęstunek.
- Dziękujemy ci, zacny obywatelu - rzekł z uśmiechem - to z pewnością było nam potrzebne po tak długiej i nieprzyjaznej nocy.
Siadając przy brzegu stołu skupił się na słowach Garro i z zainteresowaniem oczekiwał na opowieść kupca. Zbyt wiele bowiem było białych plam na mapie tego miasta i zbyt wiele spraw wymagało wyjaśnienia...
Korzystając z Uroku staram się zrobić dobre wrażenie na naszym gospodarzu, aby był nam bardziej przychylny. Tak więc uśmiecham się do niego, kiwam głową gdy Garro mówi i jestem nad wyraz uprzejmy.
Spoiler!
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]