Widzenie w ciemności, walka strzelecka nastawiona na defensywę. Zachowanie pełnej gotowości oraz czujności. Po wejściu do domostwa Bossończyk koncentruje się w pełni na wykonaniu zadania, jest otwarty na wszelkie sugestie co do przeprowadzenia całej akcji.
PBF - Dom pełen łotrów
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
Ogród przy pałacu Villagro
- Tak trzymaj, Sigurd - szepnął Nehaher, po czym cicho i szybko ruszył za barbarzyńcą, starając się wtopić w cienie. Stąpając bezszelestnie skierowali się ku tyłom budynku. Stygijczyk bacznie obserwował okolicę, kierując swój wzrok także na korony drzew. Był przygotowany na wypadek, gdyby okazało się, iż nieznana bestia, która zabiła psa, umie chodzić po drzewach.
- Tak trzymaj, Sigurd - szepnął Nehaher, po czym cicho i szybko ruszył za barbarzyńcą, starając się wtopić w cienie. Stąpając bezszelestnie skierowali się ku tyłom budynku. Stygijczyk bacznie obserwował okolicę, kierując swój wzrok także na korony drzew. Był przygotowany na wypadek, gdyby okazało się, iż nieznana bestia, która zabiła psa, umie chodzić po drzewach.
Jeśli bezpiecznie dotrzemy do drzwi, oglądam je w poszukiwaniu jakiś inskrypcji lub symboli, które świadczą o tym, że na wejście do pałacu rzucono jakieś zaklęcie. Czynię to, nim Sigurd otworzy drzwi. Używam oczywiście zdolności Wiedza: Okultyzm.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
Araven napisał(a):
Do Derricka dość cicho:Co ja się lękam?, ja? poza tym wspominałem o duchach, że ich nie lubię, a nie że się lękam, demonów czy inszych. Jakby nie sytuacja bym Ci to ręcznie wytłumaczył !!!!.
Wyciągam miecz i tarczę. Ruszam ku tylnemu wejściu.
Znaczy się do Nehahera raczej to mówisz
. Derrick nie ukrywa, że się boi duchów i złych mocy (bądź co bądź prosty i bogobojny z niego człek). Ale nie sugerował przecież, że ktoś inny przejął jego obawy.
Znamy siebie samego na tyle, na ile nas kto? sprawdzi?.
Ja mówiłem wyraźnie do Derricka, nie do Sigurda. A ty mu sugerowałeś ucieczkę. Chyba o to chodzi i dlatego się zaburzył.
Ale w sumie mniejsza z tym, zamiast się kłocić o to, co kto powiedział, włammy się tam wreszcie!
Ale w sumie mniejsza z tym, zamiast się kłocić o to, co kto powiedział, włammy się tam wreszcie!
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
Trihikilius napisał(a):
Młody myśliwy w przygarbionej pozycji wrócił do towarzyszy kryjących się w gęstych chaszczach.
- Coś jest nie tak - otarł spocone z nerwów czoło - Jedynym kto nas zobaczy, a raczej wyczuje w tej ciemnicy, to ta bestia, która przegryzła kark ogara - Derrick wskazał ręką ciemną plamę - Mamy mało czasu, zmywajmy się stąd, albo biegnijmy do zabudowań i to czym prędzej.
Chodziło mi o to, żebyśmy zbierali swoje dupska prosto do zabudowań, albo się zmywali, z naciskiem na - prosto do zabudowań, do włamu, mordu. Po przygodę marsz
.
Znamy siebie samego na tyle, na ile nas kto? sprawdzi?.
A to przepraszam - ja zrozumiałem, że chodzi Ci o odwrót (do zabudowań - do miasta) - dlatego się Nehaher oburzył.
Było nie było, mniejsza z tym. Dobrze, że się rozumiemy teraz (bo mam nadzieję, że już tak) i ruszajmy dalej!
Było nie było, mniejsza z tym. Dobrze, że się rozumiemy teraz (bo mam nadzieję, że już tak) i ruszajmy dalej!
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]