Adoth wszedł w ciemność. Zaraz za nim we wnętrzu domu zniknął Sigurd, Derrick, Garro i na końcu Nehaher.
W domu było ciemno i cicho: wszystkie meble stały w nienagannym porządku, zaś główny stół, przy którym przeważnie zasiadały ważne persony był nakryty jak do porządnej wieczerzy; jedynie jedzenia brakowało (mimo to cymmeryjczykowi aż zaburczało cicho w brzuchu).
W powietrzu unosił się dziwny zapach, który ciężko można było zidentyfikować. Adoth poszedł przodem, gdy coś poczuł i tylko dzięki instynktowi uniknął jakiegoś pocisku, który przeleciał cicho z jednego kąta pomieszczenia do drugiego.
Pocisk nagle nawrócił i zatrzymał się kilka metrów od stłoczonej grupki gotowej do obrony.
W powietrzu rozbłysnęły dwa czerwone punkciki, a następnie coś białego błysnęło w powietrzu. Stwór zawarczał cicho i rzucił się na Adotha.
To coś jest wielkości domowego kota i przypomina skrzyżowanie nietoperza z głową tygrysa!