PBF - Dom pełen łotrów
Pałac Villagro - parter
- Mamy mało czasu - wyszeptał Nehaher rozglądając się dookoła z oszołomieniem. Skonstatował, iż leży na podłodze, lecz nie pamiętał jak się tutaj znalazł. Mało czasu... - myśl ta tłukła się pod jego czaszką, powracając raz po raz. Jego wzrok padł na stojących najbliżej Adoha i Garro:
- Ktoś w tym domu odprawia potężny rytuał - wymamrotał, zbierając się z podłogi - Musimy temu przeciwdziałać. Nie wiadomo jakie skutki może mieć... Użycie tak potężnej magii... Czuję to cały czas...
Oparł się o ścianę, aby uspokoić zawroty głowy. Przestrzeń powoli powracała do znanych wymiarów, a szalone bicie serca uspokajało się. Iskry energii wciąż przepływały przez niego,w dziwnym, upajającym rytmie. Teraz jednak łatwiej było mu dostosować się do niego. Skoncentrować na własnej świadomości, stawiając tamę zalewowi mistycznych wrażeń. Czuł jak przyzwana magia ulatuje w noc i opada na miasto. Co było jej celem? Nie wiedział. Miał tylko nadzieję, że pozostało im jeszcze nieco czasu...
Dopiero po chwili usłyszał kroki na schodach...
- Mamy mało czasu - wyszeptał Nehaher rozglądając się dookoła z oszołomieniem. Skonstatował, iż leży na podłodze, lecz nie pamiętał jak się tutaj znalazł. Mało czasu... - myśl ta tłukła się pod jego czaszką, powracając raz po raz. Jego wzrok padł na stojących najbliżej Adoha i Garro:
- Ktoś w tym domu odprawia potężny rytuał - wymamrotał, zbierając się z podłogi - Musimy temu przeciwdziałać. Nie wiadomo jakie skutki może mieć... Użycie tak potężnej magii... Czuję to cały czas...
Oparł się o ścianę, aby uspokoić zawroty głowy. Przestrzeń powoli powracała do znanych wymiarów, a szalone bicie serca uspokajało się. Iskry energii wciąż przepływały przez niego,w dziwnym, upajającym rytmie. Teraz jednak łatwiej było mu dostosować się do niego. Skoncentrować na własnej świadomości, stawiając tamę zalewowi mistycznych wrażeń. Czuł jak przyzwana magia ulatuje w noc i opada na miasto. Co było jej celem? Nie wiedział. Miał tylko nadzieję, że pozostało im jeszcze nieco czasu...
Dopiero po chwili usłyszał kroki na schodach...
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
-
Trihikilius
- Reactions:
- Posty: 267
- Rejestracja: 15 października 2009, 23:34
Derrick z napiętym łukiem opuszczonym w dół wygląda zza węgła śledząc korytarz i szukając wzrokiem osoby, która schodzi na dół. Jest szansa, że nas jeszcze nie zauważył. Przygotowany do strzału oceniam osobnika, tak aby on mnie możliwie jak najdłużej nie widział. No chyba, że schodzi bo wie już o naszej obecności. Wtedy zacznie się chyba rąbanka. Mimo wszystko jestem za tym aby odciągnąć ja jak najdłużej w czasie.
Znamy siebie samego na tyle, na ile nas kto? sprawdzi?.
Derrick wyjrzał zza ściany na schody. Widok zmroził mu krew w żyłach i spowodował, że bossończyk z powrotem schował się w pomieszczeniu, w którym tłoczyła się reszta drużyny. Zaniepokojony tym widokiem Adoth również wyjrzał na schody i równie szybko się schował. Na jego twarzy malowało się przerażenie.
- Witaj piękna - Sigurd mrugnął porozumiewawczo do skrępowanej kobiety. - Opowiesz łucznikowi co i jak, a ja tymczasem... - i wtedy aesir zauważył, że dwóch jego towarzyszy jest przerażonych. Sigurd wyskoczył z pomieszczenia by samemu stawić czoła niebezpieczeństwu. Zobaczył na schodach ogromną istotę o czerwonej skórze, z fragmentami różnych pancerzy na sobie. W ogromnej łapie z wielkimi jak sztylety pazurami trzymał bicz, którym uderzył o ziemie, wydając przy tym złowieszczy przytłumiony dźwięk, zaś sam demon chichotał przy tym złowieszczo. I wtedy Sigurd spojrzał na plugawą mordę demona; ta składała się z ogromnej paszczy od ucha do ucha, z dwoma rzędami trójkątnych zębów. Skośne, czarne oczy i dziury zamiast nosa dopełniały czarę paskudztwa. Demon schodził powolnym krokiem po schodach, a deski pod jego kopytami trzeszczały żałośnie.
Sigurd opanował się i przełknął głośno ślinę. Zza jego pleców wychylił się Nehaher, wpatrujący się badawczo w demona, jakby oglądał jakiś cudowny eksponat.
- Witaj piękna - Sigurd mrugnął porozumiewawczo do skrępowanej kobiety. - Opowiesz łucznikowi co i jak, a ja tymczasem... - i wtedy aesir zauważył, że dwóch jego towarzyszy jest przerażonych. Sigurd wyskoczył z pomieszczenia by samemu stawić czoła niebezpieczeństwu. Zobaczył na schodach ogromną istotę o czerwonej skórze, z fragmentami różnych pancerzy na sobie. W ogromnej łapie z wielkimi jak sztylety pazurami trzymał bicz, którym uderzył o ziemie, wydając przy tym złowieszczy przytłumiony dźwięk, zaś sam demon chichotał przy tym złowieszczo. I wtedy Sigurd spojrzał na plugawą mordę demona; ta składała się z ogromnej paszczy od ucha do ucha, z dwoma rzędami trójkątnych zębów. Skośne, czarne oczy i dziury zamiast nosa dopełniały czarę paskudztwa. Demon schodził powolnym krokiem po schodach, a deski pod jego kopytami trzeszczały żałośnie.
Sigurd opanował się i przełknął głośno ślinę. Zza jego pleców wychylił się Nehaher, wpatrujący się badawczo w demona, jakby oglądał jakiś cudowny eksponat.
Spoiler!
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)