PBF - Ścigając samego siebie

_stone_
Reactions:
Posty: 100
Rejestracja: 16 września 2013, 10:34

Post autor: _stone_ » 23 marca 2015, 18:23

- Trzeba tu ściągnąć Sue z jej lornetką, przyjrzymy się dokładniej więzieniu. Zobaczymy, uzbrojenie, policzymy czujki, wyłapiemy słabe punkty. - odruchowo wyszeptał Jim do reszty.
Jim stara się odnaleźć wzrokiem Sue i dać jej znać, że jest potrzebna.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 marca 2015, 20:07

Pustkowia w pobliżu Jean

Odbezpieczywszy przewieszony przez ramię M16 Sue omiotła lufą broni pustą przestrzeń za swoimi plecami, gotowa w każdej chwili pociągnąć za spust. Chociaż podświadomie spodziewała się widoku jakiejkolwiek żywej istoty: skradającego się Kajdaniarza, dzikiego ghula czy chociażby zmutowanego zwierzęcia, jej wzrok natrafił na omiatane ciepłym wiatrem pustkowie pełne skalnych usypisk i niewielkich krzewów toczonych po pylistym gruncie podmuchami rozgrzanego powietrza.

Dziewczyna dałaby sobie głowę uciąć, że grzechot kamyków dobiegł z bardzo bliska, ale nikogo nie zauważyła i świadomość tego znienacka bardzo ją zaniepokoiło. Jeśli bowiem coś faktycznie było w pobliżu, musiało być bardzo szybkie.

Sue oblizała spierzchnięte usta, po czym zesztywniała ponownie, bo do jej uszu dobiegł znienacka zgrzyt deptanego butem skalnego żwiru. Serce skoczyło snajperce do gardła, kiedy uświadomiła sobie, że nadal nikogo nigdzie nie dostrzega, chociaż krótkotrwały hałas wydawał się pochodzić z miejsca oddalonego o zaledwie kilka metrów.

- Co jest, kurwa? - wyszeptała przez zaciśnięte zęby, nie wypuszczając z uścisku trzymanego oburącz M16. Falujące od słonecznego żaru powietrze wydawało się skrywać w sobie jakąś tajemnicę, chociaż dziewczyna nie wiedziała już, że faktycznie coś usłyszała czy też zaczynała odczuwać pierwsze efekty słonecznego udaru.
To takie dziwne uczucie - ma się wrażenie, że w pobliżu ktoś naprawdę jest, a mimo to nikogo się nie widzi!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 23 marca 2015, 20:22

Przyczółek Mojave, baza RNK

Postawiony na nogi Kajdaniarz nie stawiał żadnego oporu, kiedy kilku żołnierzy RNK odprowadziło go w głąb budynku sztabowego. Jackson skinął kurierom głową, po czym zawrócił do własnego biura, nadal zachowując się nader milkliwie. Obserwujący otoczenie John nie potrafił się oprzeć wrażeniu, że obsadzający liczne komputerowe terminale wojskowe pracowali w skupieniu, którego w trakcie wcześniejszych wizyt nie zauważył.

Na Przyczółku coś się działo.

- Puszczę jutro rano samochodowy patrol do Primm, sprawdzą autostradę - powiedział major Knight - Możecie się zabrać z nimi. Załatwię sprawę generatora, Kilbur i jego ludzie załadują sprzęt na wóz.

- Umieram z głodu - mruknął znacząco Bart, masując się dla lepszego efektu po brzuchu - Dacie coś zjeść wojennemu bohaterowi?

- Skoczcie do baru. Lacey wam wrzuci coś z rusztu, tylko powiedzcie, że to na mój koszt - zaproponował major - Tylko mnie nie zrujnuj, kolego, bo podobno potrafisz jeść za trzech.

[center]Obrazek[/center]
Na Przyczółku jest prywatny bar, prowadzony przez kobietę o nazwisku Lacey. Zaglądają tam żołnierze na przepustce, karawaniarze i zatrzymani na przejściu podróżni.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 23 marca 2015, 23:44

Simpson szybko wyczuł zainteresowanie Flanagana otoczeniem i również samemu dostrzegł nerwowe zmiany na Przyczółku. Nim Strażnik odszedł Simpson podszedł do niego i zupełnie nieskrępowanym ruchem położył dłoń na ramieniu Jacksona. Zupełnie ignorując całkowite zaskoczenie strażnika, chudzielec uśmiechnął się, jakby gadał ze starym kumplem od kirania. Spytał konfidencjonalnym półgłosem:

- Ej Strażniku, szefunciu złoty. Kroi się jakaś grubsza akcja? No widzę, że się kroi. Przed czujnym okiem takiego cwaniaka jak ja nic się nie ukryje. Wiesz, jak coś, to ja i Flangan, który strzela jak sto diabłów piszemy się na każdą awanturę. Warto mieć takiego strzelca jak on i taki łeb jak mój w podorędziu. Tak wogóle to dzięks za generator. Raz dwa i go naprawie. Nie ma co być takim zaskoczonym. Stary Simpson nie takie rzeczy naprawiał... Chyba... No ten teges, jak to mówią nie ma takiej rury, której nie można odetkać. No to ten... Ja z Johnem skoczymy na jakąś szamkę na ciepło, także jak coś to wiecie gdzie na szukać. Aha, i nie bójcie się, całego brahmina nie opierdolę na wasz koszt.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 24 marca 2015, 21:34

Pustkowia w pobliżu Jean

Sue zamrugała oczami wmawiając sobie, że nie padła wcale ofiarą omamów, ale przeklinając w zamian ciężki wojskowy, na który dała się namówić w Primm. Gorące powietrze wyciskało z jej ciała każdą kroplę potu, budząc u dbającej na co dzień o czystość dziewczyny przemożną potrzebę wykąpania się.

Opuszczając lufę M16 na kolano Sue westchnęła w końcu z ulgą i obrzuciła skalne rumowisko ostatnim spojrzeniem przyjmując do wiadomości, że zmysły płatały jej okrutne figle. I właśnie wtedy dostrzegła kątem oka coś, co przeczyło znanym jej prawom fizyki i co w pierwszej chwili wydało się snajperce zupełnie nieprawdopodobne.

Był to cień, kładący się na kamienie jakieś trzy metry na lewo od pozycji leżącej na plecach dziewczyny, ledwie z jej kryjówki dostrzegalny i zauważony właściwie przez czysty przypadek. Miał z grubsza człowieczą postać, aczkolwiek dziwnie nieforemną, kanciastą i nieproporcjonalnie dużą.

Najgorsze jednak było to, że wzrok zdjętej nagłym napadem lęku dziewczyny nie dostrzegał w falującym od gorąca powietrzu nikogo, kto ów cień mógłby rzucać! Rozbiegane myśli Sue zaczęły formułować pewien koncept, rysujący się oczywistym wyjaśnieniem tuż na granicy jej podświadomości, ale uparcie odmawiający objawienia się pod postacią spektakularnego olśnienia.
I co o tym myślisz, Karganie?

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 25 marca 2015, 11:27

Bez jaj... wampir w biały dzień ? :D

Nie wiem jak rozległą jest wiedza techniczna Sue i czy w tym świecie możliwe są jakieś zaawansowane metody
kamuflażu (aktywne camo-cloak'i czy jakieś "zakrzywiacze światła") a jeśli nawet są to czy Sue ma o nich pojęcie ?
Mam nadzieję, że Sue nie wierzy w wampiry, ale jeśli coś rzuca cień, to po pozycji słońca łatwo odkryć gdzie to coś/ktoś
stoi...

Nie chcę od razu strzelać bo to może nie być wróg...może to nawet nie zwierzę ? Myślę, że zwierze agresywne już
by zaatakowało a nie agresywne w ogóle by nie podeszło. Obstawiam zatem z grubsza humanoida.
Skoro nie zaatakował jak do tej pory to obserwując kątem oka cień tak by wykryć jego poruszenie, wyceluję
broń w jego stronę i poproszę by się ujawnił albo wpakuję w niego cały magazynek tak na wszelki wypadek.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 marca 2015, 13:48

Pustkowia w pobliżu Jean

Dziewczyna odwróciła lufę karabinu błyskawicznym ruchem, wymierzyła broń w pustą przestrzeń u podstawy cienia. Nieznacznie falujące, załamujące się w skwarze słonecznego blasku powietrze zyskało znienacka w jej oczach pewnego charakterystycznego wyglądu, chociaż nigdy wcześniej nie miała sposobności widzieć czegoś podobnego na własne oczy.

- Wyłącz pole maskujące! - poleciła zdecydowanym tonem, wkładając bardzo wiele wysiłku w udawanie pewności siebie - Chcę cię zobaczyć albo zacznę strzelać!

Istota odpowiedzialna za rzucanie cienia znieruchomiała niemal perfekcyjnie, ale wiedząc już, czego szukać, Sue widziała jak powietrze stykające się z powierzchnią pola maskującego faluje silniej niż wszędzie indziej.

Stealth Boy! Na samą myśl o egzemplarzu tak zaawansowanej technologii Kalifornijce zaschło w gardle. Nie znała szczegółów technicznych urządzenia odpowiedzialnego za generowanie niemal idealnego kamuflażu, słyszała w zamian mnóstwo opowieści o jego niezwykłych właściwości. Emitowane przez Stealth Boya pole elektromagnetyczne otaczało użytkownika kokonem energii pozwalającej mu dosłownie zniknąć z oczu, ale nie potrafiło zrobić jednego: oszukać natury.

Padające na właściciela urządzenia słoneczne światło zdradzało jego obecność dzięki rzucanemu przez przeszkodę cieniowi.

Ukryty pod kokonem intruz tkwił jeszcze przez sekundę w bezruchu, potem zaś dosłownie rzucił się w bok odsłoniętej przestrzeni zmierzając w stronę pobliskiego wzniesienia, rozpryskując wokół siebie niewielkie kamyki, które wypadając spod podeszew ciężkich butów stawały się znienacka widoczne.
Kimkolwiek jest właściciel SB, nie zamierza się ujawniać, rozpoczął natomiast szybki manewr, który wydaje się odwrotem! Jak reaguje na to Sue?

Awatar użytkownika
Kargan
Reactions:
Posty: 1420
Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
Has thanked: 8 times
Been thanked: 7 times

Post autor: Kargan » 29 marca 2015, 18:35

Sue dotrzymuje słowa - ogień ciągły
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[

Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 marca 2015, 22:31

Przyczółek Mojave, baza RNK

Dotknięty przez chudzielca Jackson zesztywniał w ułamku chwili i przyglądający się tej scenie John pojął jak wielkim nietaktem okazała się nadmierna poufałość Simpsona. Republikański Strażnik, dowódca wojskowej załogi Przyczółka Mojave i człowiek mający wiele do powiedzenia na pograniczu Kalifornii i Nevady, strząsnął ze swego ramienia dłoń chudzielca w taki sposób, jakby ujrzał na rękawie jadowitego węża.

- Ręce przy sobie - sarknął ściszonym głosem, nie tyle dyskretnym, co cedzonym przez zaciśnięte zęby - Nie pozwalaj sobie na zbyt wiele. To wojskowa placówka, nie Primm czy Goodsprings. Załatwiliście swoje sprawy, możecie odejść. Major Knight dopełni ostatnich formalności.

Nie dodając nic więcej czarnoskóry oficer okręcił się na pięcie i odszedł szybkim krokiem w kierunku własnego biura. Odprowadzający go uważnym spojrzeniem Flanagan zauważył, że Jackson zaciskał bezwiednie pięści, najwyraźniej ulegając coraz bardziej wzbierającym w duszy emocjom.

- Jak mówiłem, idźcie do baru, zjedzcie coś na mój rachunek - powtórzył Knight, który spochmurniał nieco widząc ostrą reakcję przełożonego - Dam wam jeszcze znać, o której jutro wyjedzie patrol.
Panowie kurierzy, atmosfera w sztabie jest mocno nerwowa, może lepiej faktycznie się stamtąd ulotnić?

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 marca 2015, 22:43

Pustkowia w pobliżu Jean

Prowadzeni przez Duncana Moore zwiadowcy rozsypali się po szczycie wzniesienia szukając pośpiesznie kryjówek, ale zarazem chłonąc wzrokiem dostrzegalny w oddali więzienny kompleks. Jim zerknął naprędce na starą metalową tablicę ostrzegającą przed zbiegłymi skazańcami, wbitą w suchy pylisty grunt tuż przy swojej stopie.

Spojrzenie Kalifornijczyka pobiegło natychmiast ku wysokiemu ogrodzeniu z drutu kolczastego oraz wznoszącym się ponad nim solidnym wieżom strażniczym zaopatrzonym w prawdopodobnie wciąż działające reflektory. Chociaż odległość nie pozwalała na pozyskanie całkowitej pewności, Doe dałby sobie głowę uciąć, że na większości wież kręcili się ludzie.

- Kurwa, wszędzie mają wartowników z bronią długą - zaklął posiadający starą wojskową lornetkę Chris Butler - Trzeba ich będzie zaatakować na przełaj przez wzgórza, z przewagą wysokości, żeby drani przycisnąć ogniem z góry, z grani. Szarża na główny podjazd skończy się masakrą, jeśli tamci mają coś więcej niż tylko strzelby.

- Nie my będziemy atakować, tylko wojsko - odpowiedział wymijająco Duncan, który sekundę wcześniej zerknął badawczo na klęczącego opodal Kalifornijczyka - Primm może pomóc, ale nie pójdziemy na pierwszej linii natarcia.

Jim otworzył usta chcąc coś dopowiedzieć, ale pierwsze słowo utknęło mu w gardle na dźwięk przecinających powietrze wystrzałów z broni maszynowej.

Obyty z bronią najemnik rozpoznał od razu odgłos strzelającego długą serią M16.

- Sue!

[center]Obrazek[/center]
Wciąż nie chce mi wklejać większych obrazków, więc zapodaję link do oryginału, który można sobie wygodnie powiększyć i przestudiować w szczegółach!

http://vignette2.wikia.nocookie.net/fal ... 0220024735

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 marca 2015, 00:12

- Cccco? Cccco go ugryzło? - zapytał głośno przestraszony nie na żarty Simpson. Niespodziewana i całkowicie niezrozumiała dla kuriera reakcja Jacksona zupełnie odebrała pewność siebie chudzielca: - P... Przecież jjjjja tylko po przacielsku... Przyajcielsku chciałem po...po...pomoc zaoferować... Ale mi kurwa w brzuchu burczy...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 marca 2015, 12:30

Bar na Przyczółku

Prywatny bar i sklep zarazem usytuowany był w budynku tuż przy wjeździe na przejście graniczne, w cieniu rzucanym przez dwa gigantyczne metalowe posągi. John zauważył już wcześniej, że miejsce to dosłownie pękało w szwach, ale głód zmobilizował obu kurierów do działania. Nie bacząc na pomruki i obrażone spojrzenia gości mężczyźni przepchnęli się przez gwarne wnętrze głównej sali do drewnianego kontuaru, na końcowym etapie swej podróży ubiegając się do pozornie przypadkowych kuksańców wymierzanych za pomocą łokci. Nie wszystkim przypadło to rzecz jasna do gustu, ale pijący słabe piwo żołnierze zdążyli już poznać obu kurierów, a zatrzymani na Przyczółku podróżni czuli zrozumiały respekt na widok broni przybyszów.

John skinął dłonią barmance, kobiecie w średnim wieku noszącej wypłowiałą czapkę z daszkiem. Ta podała otwartą butelkę piwa innej siedzącej przy kontuarze kobiecie, po czym przesunęła się w stronę pary nowych gości.

- Coś podać? - jej niski głos pasował do zmęczonego życiem wyglądu kobiety, emanował przemożnym znużeniem, którego nie sposób się było pozbyć na dłuższą metę.

- Ty jesteś Lacey? - spytał oparty o kontuar John, próbujący za wszelką cenę opanować skurcze żołądka. Smakowita woń pieczonego mięsa zalatująca od kuchennego zaplecza dosłownie zawróciła Flanaganowi w głowie, spychając na dalszy plan wszelkie inne sprawy - Przysłał nas major Knight. Mamy zjeść na jego koszt, tak powiedział.

- A potem jak zwykle o tym zapomni - prychnęła Lacey - Dobra, nie ruszajcie się stąd, zaraz coś wam przyniosę.
Wnętrze baru pełne jest spoconych ludzkich ciał, okrytych uniformami RNK bądź mieszaniną cywilnych outfitów. Żołnierze, karawaniarze, osadnicy, specjaliści wszelkiej maści - wszyscy piją tani alkohol, palą skręty, grają w karty i kości, flirtują, kłócą się i dyskutują na liczne tematy. Z radia na kontuarze lecą jazzowe kawałki. Taka namiastka cywilizowanego życia, jak widzicie!

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 30 marca 2015, 12:36

Chudy, jak coś zjemy, musimy pomyśleć co dalej. Chyba się szykują do ataku na kajdaniarzy.

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 30 marca 2015, 14:41

- Myślałem, że będziemy mogli coś sami zamówić. Opierdoliłbym miskę fasoli z bekonem i stejka z brahmina... - wyżalił się Johnowi chudzielec, wyraźnie nie rad, że musiał liczyć na miłosierdzie Lacey w kwestii żywieniowej.

- Chudy, jak coś zjemy, musimy pomyśleć co dalej. Chyba się szykują do ataku na kajdaniarzy. Stwierdził jego kompan.

Słowa Flanagana o możliwym ataku na Kajdaniarzy wyraźnie wybudziły Barta z apatii po niezrozumiałym potraktowaniu przez strażnika. W głowie mężczyzny powrócił obraz chwalebnej szarży w Primm, która zapewne miała przejść wkrótce do annałów nowożytnej historii wojskowości. Simposn aż podskoczył z podniecenia, powodując, że nawet spokojny Flangan wzdrygnął się przestraszony.

- Kurwa. Nie może nas tam zabraknąć John. Musimy zapierdalać w pierwszym szeregu w ataku na tych zwyrodnialców. Ja Bart Simpson, bohater Kaliforni, wyzwoliciel Goodsprings i Primm, tu mówię, w tej kantynie, biorąc wszystkich za świadków, że rozpierdolę całe to więzienie w drobny mak!

- Weź no wyluzuj z lekka... - John skarcił Simpsona, widząc, że chudzielec zaczyna gadać coraz głośniej, zwracając na sobie coraz większą uwagę. Ale było już za późno. Bart niczym w transie wypluwał kolejne zdania:

- Pójdę z granatami i zrobie tym skurwysynom jesień średniowiecza! A Flanagan, najlepszy strzelec jakiego widziało Zachodnie Wybrzeże będzie tam ze mną! To jest człowiek, który odstrzeliwuje Kajdaniarzom jajka z tysiąca dwustu stóp! I on tam będzie! Jest nas dwóch ale z pomocą dzielnych żołnierzy RNK damy radę wreszcie rozpieprzyć to siedlisko bandytów. Bo dzielnych ludzi trzeba Republice! Takich co nie boją się niczego! A potem... Potem weźmiemy się za Legion. Już zaczęliśmy, a potem skończymy z nimi tak jak obsrańcami z Jean! Dajcie mi tylko granatów! A co mi tam! Kurwa chuj, idę teraz do tego więzienia! Zbieraj dupę Flangan! Idziemy rozpierdolić Kajdaniarzy!... Ooo! Żarcie przyszło... - Simpson urwał w pół słowa, zapominając w mgnieniu oka o swojej wielkiej mowie, zabrał się w zupełnej ciszy za pałaszowanie przyniesionej miski.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 marca 2015, 17:43

Bar na Przyczółku

Gwar w barze przycichł na chwilę, bo pełne emfazy słowa Simpsona przykuły uwagę wszystkich obecnych. John dostrzegł rozbawione wyrazy wielu twarzy, w myślach już się przygotowując na lawinę szyderstw i gwizdów, ale kiedy Bart pochwycił błyskawicznym ruchem za swą wyszczerbioną metalową miskę, ludzie w barze po prostu go zignorowali powracając do swych wcześniejszych rozmów.

Wbrew obawom kurierów wręczony im posiłek nie odbiegał zbytnio od wygórowanych oczekiwań. Naczynia wypełnione były niemal do pełna gęstym brązowym sosem, w którym pływały kawałeczki upieczonego mięsa i posiekane na drobną kostkę bulwy warzyw. John nie potrafił zidentyfikować żadnego ze składników mięsnej zupy, ale wcale nie zamierzał sobie nad tym łamać głowy. Walcząc z zapałem łyżką zaczął ścigać Simpsona w rywalizacji o pierwszeństwo w opróżnieniu misek.

Siedzący obok Johna młoda kobieta w kowbojskim kapeluszu zerknęła na jasnowłosego kuriera kilka razy, po czym straciła zainteresowanie jego osobą powracając do swojej butelki.

Barmanka w czapce z daszkiem obsłużyła kilku innych klientów, po czym przesunęła się z powrotem w stronę jedzących łapczywie kurierów. Jej przenikliwe, aczkolwiek promieniujące zmęczonym cynizmem oczy taksowały obu mężczyzn w badawczy sposób.

- To wy przyjechaliście dzisiaj po osadników do Primm - stwierdziła po chwili milczenia - Jak się sprawy mają na autostradzie? Coś w końcu ruszy z tym tranzytem do Nowego Vegas?
Jedzenie bardzo smaczne. Lacey chyba chce pogadać, w przeciwieństwie do ostro pijącej sąsiadki Johna...

ODPOWIEDZ