PBF - Charleston by Night

Rooster
Reactions:
Posty: 111
Rejestracja: 11 grudnia 2014, 16:37

Post autor: Rooster » 14 maja 2015, 22:27

Victoria siedziała wciąż bez ruchu na tylnym siedzeniu samochodu, stopniowo odzyskując kontakt z rzeczywistością. Wszelkie wcześniejsze rozmowy koterii docierały do niej jakby przez szybę i barierę w jej głowie. Barierę, którą stanowiły wciąż pojawiające się wizje Jezusa w trampkach, niosącego słowo boże wszystkim tym, którzy tego potrzebowali bądź nie. Nie miało to chyba większego znaczenia... Stan ów przypominał moment, w którym ciężko odróżnić sen od jawy, wciąż przebywając na granicy światów kreowanych przez zagubiony umysł.

Jeśli tak wygląda przekleństwo krwi Malkava, to nie ma co się dziwić ich szaleństwu... Jak oni z tym funkcjonują? - krótka myśl rozsądku, która na moment zawitała w jej wnętrzu, szybko opuściła Lasombrę, pochwycona przez anielskie skrzydła chórów klekoczących kształtów. Jej percepcja znów oderwała ją od rzeczywistości, ukazując tym razem wizję Jezusa przybitego do krzyża... Zanim zaczęła się rozwijać, jeden szczegół przykuł uwagę zdezorientowanej Victorii.

Ciekawe, czy twoja ofiara na krzyżu obejmuje także przeklęte istoty, którymi jesteśmy. Mówią, że każdy może zostać zbawiony, nawet grzesznicy tacy jak ten, wiszący obok ciebie. Ale ja w to nie wierzę. Na klątwę, którą nosimy w sobie nie ma ratunku. Nigdy nie będzie... - spoglądała na tłumy lamentujących kobiet pod Golgotą, gdy słońce zawieszone wysoko bluźnierczo spoglądało na historyczny i mistyczny moment w dziejach ludzkości.

Słońce!!! Jak to... Przecież powinno mnie spalić! Przerażenie i ból, który poczuła w tej chwili na samą myśl o jego promieniach, wywołał szok w jej umyśle. W tej samej chwili, zaczęła odczuwać fizycznie ciało, jego napięcie i ranę, krwawiącą na szyi. Ból prowadził jej zbłąkane myśli z powrotem na plan materialny i Victoria niczym tonący brzytwy, uchwyciła się tego odczucia. Ból znała. Potrafiła go wykorzystać i czerpać przyjemność ze stanów, które wywoływał. Zarówno w niej samej, jak i tych, którzy po niego przychodzili. Lubiła go z wielu względów, jednak nigdy nie przypuszczała, że będzie jej służył za drogę powrotną z tego szalonego koszmaru percepcji, z którego nie mogła się wyrwać. Zatem stopniowo i powoli, podążyła za nim. Pulsowanie i przeszywające rwanie w szyi było kotwicą, więc przyjęła je ze spokojem i ulgą, witając niczym czułego kochanka.

Kiedy ocknęła się z dziwnego transu, obmacała dłonią ranę. Krew na jej palcach i pieczenie były prawdziwe...

- W środku jest kilka awionetek i warsztat. Pewnie przykrywka. Mogę wejść sam, mogę wejść z wami - wzruszył ramionami. - Ale przydałby się ktoś do rozbrojenia alarmu. Decydujcie.

Słowa Namtara, wypowiedziane przy uchylonej szybie auta, szybko otrzeźwiły Lasombrę.

- Gdzie my jesteśmy? I co się dzieje do cholery? - szybko rozejrzała się przytomnym wzrokiem po zebranych. - I chcę wiedzieć, kto był na tyle głupi, żeby mnie ugryźć. Słucham.
Victoria jest zdezorientowana sytuacją i wizjami, które wspólnie dzielili. Jednak w tej chwili jest już ogarnięta i zaczyna być bardzo zła.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 14 maja 2015, 22:50

- Moja droga był to chór wygłodniałych aniołów do którego aspiruje dołączyć kiedyś nasz Ojczulo. I tak na marginesie dodam, że obecna mocno kąśliwa wampirza egzystencja zdecydowanie predestynuje go do tej szczytnej funkcji. Nie patrz kochana tak na mnie. To fakt że zabrano ci kawałek ciała lecz sprawdź wpierw czy czegoś nie otrzymałaś w zamian... - Horacy uśmiechnął się podejrzanie. Nadal był w bardzo dobrym nastroju, który tylko nieco psuł mu fakt ,iż nie miał pojęcia ani o tym czym/kim był pająk ani o tym gdzie go można szukać.

- Wracając do rozmowy, moim zdaniem wpierw musi pójść ktoś kto wyłączy zabezpieczania i kamery. Zwłaszcza kamery. Słabo wychodzę na tych cholernych filmach. Już kiedy się pojawiły pierwsze fotografie wiedziałem, że nic dobrego z tego diabelskiego wynalazku wyniknąć nie może. Swoją drogą, ciekawe co by się stało gdyby się jednak włączył alarm, któż to b się tu pojawił...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Frater_Terry
Reactions:
Posty: 352
Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19

Post autor: Frater_Terry » 14 maja 2015, 23:32

Terry słuchał rozmowy toczącej się w samochodzie i tuż obok niego. Po słowach Horacego spojrzał na Gavina, wciąż szeroko się uśmiechając.

- To nie jest tak, że myślę stereotypami, ale czy Ravnos nie będzie do tego najlepszy?

A kiedy zadał już to pytanie, całkowicie przestał zwracać uwagę na swego rozmówcę. Jego obłąkany wzrok zaczął błądzić gdzieś daleko, co w połączeniu z niegasnącym grymasem szczęścia dawało niepokojące wrażenie.

[center]***[/center]
Podziwiał złoty blask okalający jego postać. Migocząca błękitno-biała poświata, tysiącem refleksów głaskała całe wnętrze samochodu, dając efekt podobny do tęczowej, kryształowej kuli.

Świat za oknami mienił się całym spektrum barw, a każda z nich miała znaczenie. Terry zrozumiał, że dzięki błogosławieństwu Najwyższego może dostrzegać prawdziwą esencję wszechświata. Delikatnie lśniąca rzeczywistość mówiła do niego a on ją słyszał i powoli zaczynał rozumieć.

Na chwilę skupił wzrok na Mrocznym Jedi, wyczekującym decyzji określającej jego działania. I ujrzał Potwora, Ducha z Otchłani. I wiedział, że on też ma swoją rolę w tym Bożym świecie. I rozumiał, że ingerencja w jego naturę zniszczyła by Boski ład i godziła w Boski Plan.

Dostrzegł doskonałość Bożego Stworzenia i całkowitą harmonię jaka nim kierowała. Powoli rozglądał się, chłonąc mnogość wypełniających go wrażeń.

[center]***[/center]
Przez chwilę zastanowił się, czy właśnie doznał Zbawienia, szybko jednak porzucił tę absurdalną myśl. Jasnym było dla niego, że oto sam Syn Boży napełnił jego martwe serce swą nieskończoną Łaską. Zamknął oczy i zaczął kontemplować ten stan, chcąc wynieść z niego jak najwięcej.
Ostatnio zmieniony 15 maja 2015, 03:01 przez Frater_Terry, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 15 maja 2015, 14:19

- OK, to ruszmy się - powiedział Gavin i dając dobry przykład pierwszy wysiadł z samochodu.

Morderca skinął głową. Jego ciemnoszara kurtka, pod wpływem deszczu nabrała prawie całkowicie czarnej barwy. W efekcie sylwetka Assamity zdawała się chwilami zlewać z ciemnością przedświtu. W czasie gdy pozostali członkowie grupy zbierali się wokół auta, podszedł do tyłu otworzył bagażnik. Z cichym świstem rozpiął zamek błyskawiczny w czarnej sportowej torbie i odkrywając lśniąca powierzchnię ciemnego metalu. Do jego wyczulonych zmysłów doszedł lekki zapach oliwy do czyszczenia broni i prochu. Wyciągnął jednolicie czarny karabin HK G36 i przewiesił go przez ramię. Ta wersja była dostosowana do jego indywidualnych potrzeb, posiadała skróconą lufę, dzięki czemu rozmiar broni wynosił zaledwie 618 mm, a także celownik optyczny o trzykrotnym zbliżeniu. Brak w niej było jednak celownika kolimatorowego, który był bezużyteczny dla Shadowsleyera, z uwagi na jego nadwrażliwość na światło. Bębnowy magazynek zwiększał ładowność do 100 pocisków. Zwykle nie przepadał za bronią automatyczną i rzadko kiedy jej używał. W tym przypadku jednak szybkostrzelność wynosząca 750 pocisków, duża celność i mały rozmiar sprawiały, że uczynił wyjątek. Słaby zasięg nie był problemem na terenie zabudowanym, a pozostałe cechy karabinu, czyniły go niezwykle efektywnym narzędziem śmierci, w warunkach miejskich. Przelotnie pogłaskał ciemny kształt broni. Barwny rozbłysk w aurze Assamity wyraźnie podpowiedział Terremu, iż ten kawałek metalu budzi w Mordercy więcej pozytywnych uczuć niż cała koteria Red'a.

[center]Obrazek[/center]
- Zasady znacie - odezwał się spokojnie, do stojących przy samochodzie Niewierrnych - Sugeruję, by Horacy otoczył nas Niewidzialnością. Najpierw wchodzi Gawin, ja go osłaniam. Reszta czeka w okolicy. Niedaleko. Tak, by mieć kontakt wzrokowy. Jeśli mówię, że znikamy, to znikamy. Nie chcę słyszeć żadnego chrzanienia o bzdurach, jasne? - ostatnie pytanie skierowane było głownie do Ravnosa, który energicznie pokiwał głową w odpowiedzi.

- Nie wiem, co możemy znaleźć w środku, wiec będę oszczędzał krew. Dlatego starajcie się zachowywać cicho. - naciągnął na twarz czarną chustę. Zarówno ona jak i przewieszona przez ramię broń nad wyraz plastycznie upodabniały go do arabskiego terrorysty. - Jakieś pytania? Dobra, ruszmy się, zanim nastanie świt.
Ostatnio zmieniony 02 listopada 2015, 23:26 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 15 maja 2015, 21:14

Charleston WV Ferry St. Magazyn firmy "Z Polotem" 09.08.1993 Przed świtem.

Wszyscy ruszyli w stronę magazynu. Tak jak powiedział Morderca, starali się iść nadzwyczaj cicho, by nie zwracać na siebie szczególnej uwagi. Po kilkuset metrach dotarli do torów kolejowych za którymi widać było cel wyprawy. Horacy objął Niewidocznością całą grupę, by przypadkowe oczy także ich nie wyśledziły. Po chwili koteria znalazła się przed jednym z trzech wejść do magazynu.
Testy Cichego poruszania się ST:6:

Gavin: 7 sukcesów
Namtar: 4 sukcesy
Victoria: 4 sukcesy
Terry: 3 sukcesy
Horacy: 7 sukcesów.

Wszyscy cichuteńko przedostajecie się pod magazyn. Gavina i Horacego nie słychać wcale. Nawet szmerów ubrań.
Spoiler!
Test Zabezpieczeń ST:7 = 8 sukcesów! To miejsce to Twoja trzecia kieszeń. Znasz je lepiej niż jego pracownicy. Bez problemu otworzysz zamek w każdych drzwiach i załatwisz alarm. Przy tylu sukcesach wyłączysz kamery swoim komputerem. Możesz zrobić co zechcesz z tą amatorką jaką tutaj zainstalowano. Robisz wszystko dwa razy szybciej niż zakładałeś, bo od razu rozgryzłeś o co tutaj chodzi. Wystarczy Ci 1 PK na użycie Akceleracji.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]