Dok 88, orbital Korhan-Orreiro
Tunel komunikacyjny orbitalu oświetlony był chemicznymi lampami zalewającymi wnętrze konstrukcji zimnym białym światłem. Ciężkie ceramitowe buty arbitratorów uderzały z trzaskiem w perforowane płyty tworzące wąską platformę przeznaczoną dla ruchu pieszego, usytuowaną na wspornikach tuż obok torów magnetycznej kolejki. Pamiętni drogi, którą pokonali wcześniej, agenci Oficjum zmierzali szybkim krokiem w stronę hangaru, w którym czekał na nich lądownik.
W tunelu przemieszczali się inni ludzie, przede wszystkim robotnicy w kombinezonach gildii orbitalnych. Niektórzy z nich mieli bardzo jasną karnację i przeraźliwie szczupłe ciała dowodzące całego życia spędzonego na orbicie Scintilli, inni poruszali się w nieco niezgrabny sposób zdradzający wciąż postępujący proces adaptacji do pracy obniżonej grawitacji. Generatory wytwarzające sztuczne przyciąganie nie pracowały całkowicie poprawnie, akolici wyczuwali to po nieznacznych skokach siły grawitacji.
- Septimusie, tu Trix - rzuciła w eter Medea - Przygotuj się do startu, będziemy za kilkanaście minut.
- Potwierdzam, bez odbioru - skomentował wysłannik
Quattoru.
Grupka odzianych w ciemne powłóczyste szaty adeptów Administratum ustąpiła przejścia nadchodzącym arbitratorom, wbijając niespokojne spojrzenia w niesiony przez funkcjonariuszy czarny worek. Wszyscy wiedzieli doskonale, co znajdowało się w środku i wszyscy świadomi byli brutalnych kompetencji Adeptus Arbites.
- Zaczekajcie! - za plecami akolitów rozległ się znienacka czyjś kobiecy głos, dźwięczący władczym tonem.
Medea zawirowała w miejscu spoglądając za plecy zamykającego szyk Silvanusa. Śladem sekcji nadchodziła pośpiesznym krokiem wysoka kobieta w czarnej kurtce i nasuniętej na czoło czapce z syntetycznej wełny.
- Obywatelko, przeszkadzasz w wykonywaniu obowiązków członkom Adeptus Arbites - zawarczała Medea wystawiając przed siebie dłoń - Odstąp, a nie poniesiesz konsekwencji.
- Jestem
verispex Sanna Rohanoir, z oddziału śledczego służby orbitalnej - odpowiedziała kobieta w czarnej kurtce odsłaniając przypiętą do pasa spodni odznakę Arbites - Proszę o raport sytuacyjny.
Verispex to funkcja śledcza Adeptus Arbites! Na stacjach orbitalnych Scintilli pracuje wielu detektywów Arbites, ale dotąd mieliście nadzieję, że na żadnego z nich się nie napatoczycie. Musicie bardzo uważać na swe wyjaśnienia, bo Rohanoir może bez większego trudu zdemaskować Waszą przykrywkę. Na dodatek konfrontacja ma świadków w postaci grupy adeptów Administratum! I co teraz?