PBF - Ach, ci przeklęci korsarze!

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 03 czerwca 2015, 14:58

Adoth

A jak w coś się wpakujesz zawsze możemy to załatwić w tradycyjny sposób hehe tu Cymeryjczyk zacisnął pięści w kułaki

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 03 czerwca 2015, 22:02

Wyspy Baracha, okolice miasta piratów

Wzmianka o porozumiewaniu się za pomocą myśli wygłoszona przez Nehahera przyprawiła uzdrowiciela o kolejny dreszcz. Złośliwość bogów sprawiła, że nieszczęsny Garro popadał w coraz większe kłopoty, trafiając pomiędzy życzliwych mu, ale przecież gwałtownych z natury i bezlitosnych ludzi. Talenty takie jak rozmawianie w myślach wydawały się Zingarczykowi do tej pory wyłącznie domeną bogów i demonów, a Stygijczyk nie przypominał mu w najmniejszym stopniu demona.

Akwilonka w pałacyku Menkary po prawdzie również nie.

- Myślicie, że oni mogą nas sprzedać w niewolę? - spytał przerywając w pewnej chwili ucieranie proszków. Po części zaskoczone, po części pełne pobłażliwości spojrzenia towarzyszy uświadomiły uzdrowicielowi w jednej sekundzie naiwną naturę swego pytania - No tak...
Garro będzie czekał niecierpliwie na efekty zwiadu, ale raczej nie zaryzykuje zbliżenia do miasteczka własnej osoby!

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 03 czerwca 2015, 22:28

Spoiler!
Galvat ucharakteryzowany na wilka morskiego ruszył dziarskim krokiem w stronę zabudowań. Po kilku metrach wszedł na wydeptaną ścieżkę ciągnącą się od miasta a znikająca gdzieś za drzewami owocowymi z lewej strony. Gwar miasta był coraz głośniejszy, zaś jego zapach... Cóż, ten to za bardzo nie różnił się od kordawskiego posmaku życia.

Pierwszy napotkany budynek był drewnianym, jednoizbowym domem z niewielką zagrodą z kurami. Zaganiający ptaki starszy mężczyzna nie zwrócił uwagi na idącego ścieżką Galvata. Coś jedynie dukał pod nosem, wyraźnie rozmawiając ze swoimi podopiecznymi.

Zaraz obok stało jeszcze kilka podobnych chat o zbliżonych, lub większych rozmiarach. Wszystkie zaś - co do jednej - miały z tyłu kurniki oraz porządnie - o dziwo - zrobione ogrodzenie. Ścieżka powoli zamieniała się w brukowaną ulicę, a Galvat wciąż nie przyciągał niczyich ciekawskich spojrzeń. Budynki zaczęły przypominać porządne domy rodem z cywilizowanych stolic - były nawet szklane okna z drewnianymi okiennicami zamykanymi na noc.

Na ulicach było tłoczno od ludzi, cała ich mieszanina - od czarnych jak atrament murzynów, po jasnoskórych barbarzyńców z północy. Istny tygiel ludzki, zaś każdy rozmawiał w swoim języku, co potęgowało uczucie zmieszania. Choć języki zingarski i argossański dominowały, to Galvat bez trudu rozpoznał dialekt akwiloński, czy dziwną mowę ophirskich kupców. Z kolei tutejsze tawerny miały swoje stoliki nie tylko wewnątrz, ale i na zewnątrz budynku: głównie były to zadaszone drewniane tarasy. W zasadzie łotr z Zamory zauważył, że lwią część budynków stanowiły domy handlowe, magazyny i karczmy tudzież oberże i tawerny, zresztą w większości połączone z szulerniami i zamtuzami. Widać nielegalny interes kwitł tu na dobre. Bez trudu rozpoznał też kurtyzany i inne panie lekkich obyczajów, które zalotnie się uśmiechały w stronę Galvata, oczyma duszy dobierając się do jego sakiewki.

Galvat zauważył jeszcze jedną rzecz: w mieście nie było ani dzieci, ani starców. Niewolników czy galerników też nie dostrzegł. Zdawało się, że mieszkańcami miasta są głównie piraci, korsarze na służbie króla Argos, czy kupcy handlujący kradzionym towarem...
Łotr jeszcze szybko przemknął do portu, by rozeznać się w sytuacji. Podsłuchał rozmowę, że dokuje tu między innymi statek "Pertel", "Zielony Smok", "Duma Messancji" oraz "Tygrys", dowodzony przez najstraszniejszego kapitana na morzu wschodnim. Dowiedział się również, że Arma - legendarny najemnik pojawił się w mieście i jest wściekły.

Prawie mija 60 minut, odkąd wszedłeś do miasta. Bujasz się dalej po mieście, czy wracasz do drużyny?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 03 czerwca 2015, 22:34

Czas dłużył się wszystkim niemiłosiernie. Minęło sporo czasu, odkąd Galvat wyszedł i nie wrócił. Gwar miasta nie ucichł, zaś barbarzyńcom zaczęła doskwierać nuda. Wilgotne i ciepłe powietrze a także mnóstwo owadów nie poprawiały sytuacji. Co prawda maść Garro całkiem nieźle sobie radziła z pogryzieniami i schładzała przyjemnie pogryzione członki, to mimo to Sigurd czuł, że jeszcze trochę a sam wejdzie do miasta i zasiądzie w porządnej oberży, niż da się zeżreć żywcem przez komary i muszki.
Garro: wytworzyłeś oba specyfiki. Skreślam zioła z ekwipunku i dodaje te mikstury.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 04 czerwca 2015, 18:40

Adoth

Nudząc się niemiłosiernie i starając nie drapać miejsc po ukąszeniach insektów No gdzie ten Galvat, pewno chciał coś ukraść i go złapali, jak niedługo nie wróci to chyba sami będziemy musieli zbadać miasteczko

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 04 czerwca 2015, 21:33

Wyspy Baracha, okolice miasta piratów

Sporządziwszy mikstury, Garro pochował swe utensylia do torby i usiadł w dogodnym miejscu na skraju tropikalnego lasu spoglądając w kierunku odległego miasteczka. Tknięty ni stąd, ni zowąd dziwnym przeczuciem, zingariański uzdrowiciel postanowił zdobyć jak najwięcej informacji na temat pirackiej siedziby. Nadzieja podpowiadała mu, że prędzej czy później wydostanie się z tego wilgotnego skwarnego miejsca, a wówczas dobrze będzie odnaleźć kogoś, kto zechciałby sowicie zapłacić za tak delikatne informacje.

Garro nigdy dotąd nie parał się szpiegostwem jakiegokolwiek rodzaju, ale natchniony swym pozornie doskonałym pomysłem, poczuł się prawdziwie niczym jeden z noszących czarne maski zauszników władcy Nemedii. Mrużąc oczy mężczyzna przyglądał się uważnie portowym zabudowaniom oraz kotwiczącym na płyciźnie statkom, w szczególności ich banderom.
Garro postanowił zgromadzić jak najwięcej strategicznych informacji na temat pirackiego portu, bo może w przyszłości ktoś zechce za nie zapłacić!

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40