PBF - Bluźniercza otchłań
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wysoka orbita Spectoris, 214.815.M41
- Wiesz, ćwierć miliona mieszkańców to wciąż sporo - savant spojrzał na Histera z błyskiem pobłażliwości w oczach - Enkaiden przypomina z orbity dysk, ale tak naprawdę to wielki walec, w większej swej części zanurzony w morzu. Powierzchnia dysku to w rzeczywistości najwyższe poziomy miasta.
- I oni żyją piętrami w dół z tą całą wodą za ścianami? - upewnił się Merisier, który wciąż nie potrafił sobie wyobrazić tak niezwykłego świata jak oceaniczny glob widziany daleko w dole - To... niezwykle... niepokojące!
- Oni pewnie zadrżeliby na myśl o życiu na wiecznej pustyni - roześmiał się chrapliwie Tauron - Imperium człowieka jeszcze po wielokroć cię zadziwi, mój chłopcze. Wszechświat skrywa wiele cudownych tajemnic.
Hoster zerknął na adepta z ukosa, z przekąsem wspominając wszystkie nieudane próby pociągnięcia go za język w trakcie dotychczasowej podróży. Każde pytanie o zakazane kulty, o naturę Osnowy, o okultyzm nawet w najłagodniejszej postaci spotykały się ze stanowczym oporem Taurona.
- Twój umysł jest zbyt miękki, abyś mógł go nasycić bez szwanku tak niebezpieczną wiedzą - powtarzał za każdym razem starzec - Jeśli Imperator zechce, we właściwym czasie ktoś zdecyduje, że jesteś już gotów.
Za plecami obu akolitów wyrósł Dragunow, jeden z dwóch zastępców Galahara. Przeraźliwie szczupły mężczyzna pochylił przed pasażerami głowę w wyrazie powitania. Zawieszony na jego szyi łańcuch obciążony amuletem w postaci imperialnego orła zadźwięczał metalicznie ocierając się o guziki uniformu marynarza.
Hoster nie mógł nie zauważyć, że wszyscy wyżsi rangą członkowie załogi Gwiazdy z kapitanem włącznie zaczęli nosić podobne amulety zaraz po kilkugodzinnej rozmowie Septimusa z Galaharem.
- Lądownik jest gotowy do startu - oznajmił Dragunow - Pozostali już czekają w hangarze.
- Wiesz, ćwierć miliona mieszkańców to wciąż sporo - savant spojrzał na Histera z błyskiem pobłażliwości w oczach - Enkaiden przypomina z orbity dysk, ale tak naprawdę to wielki walec, w większej swej części zanurzony w morzu. Powierzchnia dysku to w rzeczywistości najwyższe poziomy miasta.
- I oni żyją piętrami w dół z tą całą wodą za ścianami? - upewnił się Merisier, który wciąż nie potrafił sobie wyobrazić tak niezwykłego świata jak oceaniczny glob widziany daleko w dole - To... niezwykle... niepokojące!
- Oni pewnie zadrżeliby na myśl o życiu na wiecznej pustyni - roześmiał się chrapliwie Tauron - Imperium człowieka jeszcze po wielokroć cię zadziwi, mój chłopcze. Wszechświat skrywa wiele cudownych tajemnic.
Hoster zerknął na adepta z ukosa, z przekąsem wspominając wszystkie nieudane próby pociągnięcia go za język w trakcie dotychczasowej podróży. Każde pytanie o zakazane kulty, o naturę Osnowy, o okultyzm nawet w najłagodniejszej postaci spotykały się ze stanowczym oporem Taurona.
- Twój umysł jest zbyt miękki, abyś mógł go nasycić bez szwanku tak niebezpieczną wiedzą - powtarzał za każdym razem starzec - Jeśli Imperator zechce, we właściwym czasie ktoś zdecyduje, że jesteś już gotów.
Za plecami obu akolitów wyrósł Dragunow, jeden z dwóch zastępców Galahara. Przeraźliwie szczupły mężczyzna pochylił przed pasażerami głowę w wyrazie powitania. Zawieszony na jego szyi łańcuch obciążony amuletem w postaci imperialnego orła zadźwięczał metalicznie ocierając się o guziki uniformu marynarza.
Hoster nie mógł nie zauważyć, że wszyscy wyżsi rangą członkowie załogi Gwiazdy z kapitanem włącznie zaczęli nosić podobne amulety zaraz po kilkugodzinnej rozmowie Septimusa z Galaharem.
- Lądownik jest gotowy do startu - oznajmił Dragunow - Pozostali już czekają w hangarze.
Pora dołączyć do reszty...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Wysoka orbita Spectoris, 214.815.M41
Kapitan Galahar pożegnał swych pasażerów osobiście, w ceremonialnym stroju kapiącym od złotych epoletów i klejnotów wprawionych w guziki surduta. Towarzyszący mu Dragunow i Vanauge ubrani byli równie odświętnie i zachowywali się w nader formalny sposób. Spoglądając na nich Hoster po raz kolejny zadał sobie w duchu pytanie, o czym właściwie Septimus z Galaharem rozmawiał z trakcie pamiętnego tajemniczego spotkania. Wyobraźnia podsuwała mu najbardziej oczywiste wyjaśnienie, ale sam dowódca komórki nie kwapił się z zaspokojeniem ciekawości psykera.
Diamentowa Gwiazda miała na pokładzie ważący czterdzieści ton lądownik stratosferyczny, wyposażony w termiczne izolatory oraz podwójne turbiny napędowe zapewniające wysoką prędkość przelotu zarówno w próżni jak i w atmosferze planetarnej. Przebudowana podług zachcianek zamożnego właściciela, maszyna posiadała nawet własny generator grawitacyjny i barek mający w zamierzeniu umilać Galaharowi czas spędzany na jej pokładzie.
- Piloci są doskonałymi specjalistami - oznajmił kapitan wymieniając z Septimusem uścisk dłoni - Dostarczą was w kilkadziesiąt minut do kosmoportu. Jesteście pewni, że nie mamy na was zaczekać?
W zachowaniu właściciela frachtowca było coś sugerującego całkowity brak chęci do kontynuowania znajomości z kupiecką delegacją, ale Hoster nie mógł mężczyźnie zarzucić braku uprzejmości.
- Dziękuję, ale nie ma takiej potrzeby - odpowiedział Septimus przytrzymując w uścisku dłoń kapitana, kiedy ten spróbował ją cofnąć - Spędzimy tu trochę czasu, lecz jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy potrafili pana odnaleźć, czcigodny Galaharze. Tego może pan być pewien. Znajdziemy pana wszędzie. Życzę udanych transakcji, przede wszystkim przemyślanych. Imperator strzeże tych, którzy podążają jego ścieżkami.
- Imperator strzeże - odpowiedział Galahar. Septimus puścił jego rękę i kapitan czym prędzej schował ją za plecami. Skinąwszy głową obu oficerom rzekomy rzecznik gildii podniósł swą podróżną torbę i ruszył w stronę opuszczonej rampy lądownika.
Kapitan Galahar pożegnał swych pasażerów osobiście, w ceremonialnym stroju kapiącym od złotych epoletów i klejnotów wprawionych w guziki surduta. Towarzyszący mu Dragunow i Vanauge ubrani byli równie odświętnie i zachowywali się w nader formalny sposób. Spoglądając na nich Hoster po raz kolejny zadał sobie w duchu pytanie, o czym właściwie Septimus z Galaharem rozmawiał z trakcie pamiętnego tajemniczego spotkania. Wyobraźnia podsuwała mu najbardziej oczywiste wyjaśnienie, ale sam dowódca komórki nie kwapił się z zaspokojeniem ciekawości psykera.
Diamentowa Gwiazda miała na pokładzie ważący czterdzieści ton lądownik stratosferyczny, wyposażony w termiczne izolatory oraz podwójne turbiny napędowe zapewniające wysoką prędkość przelotu zarówno w próżni jak i w atmosferze planetarnej. Przebudowana podług zachcianek zamożnego właściciela, maszyna posiadała nawet własny generator grawitacyjny i barek mający w zamierzeniu umilać Galaharowi czas spędzany na jej pokładzie.
- Piloci są doskonałymi specjalistami - oznajmił kapitan wymieniając z Septimusem uścisk dłoni - Dostarczą was w kilkadziesiąt minut do kosmoportu. Jesteście pewni, że nie mamy na was zaczekać?
W zachowaniu właściciela frachtowca było coś sugerującego całkowity brak chęci do kontynuowania znajomości z kupiecką delegacją, ale Hoster nie mógł mężczyźnie zarzucić braku uprzejmości.
- Dziękuję, ale nie ma takiej potrzeby - odpowiedział Septimus przytrzymując w uścisku dłoń kapitana, kiedy ten spróbował ją cofnąć - Spędzimy tu trochę czasu, lecz jeśli zajdzie taka potrzeba, będziemy potrafili pana odnaleźć, czcigodny Galaharze. Tego może pan być pewien. Znajdziemy pana wszędzie. Życzę udanych transakcji, przede wszystkim przemyślanych. Imperator strzeże tych, którzy podążają jego ścieżkami.
- Imperator strzeże - odpowiedział Galahar. Septimus puścił jego rękę i kapitan czym prędzej schował ją za plecami. Skinąwszy głową obu oficerom rzekomy rzecznik gildii podniósł swą podróżną torbę i ruszył w stronę opuszczonej rampy lądownika.
Krótkie pożegnanie i czas startować!
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Hoster skinął głową kapitanowi i reszcie załogi ale nie potrafił im przy tym popatrzeć im w oczy. Czuł dziwny chłód bijący od załogantów Diamentowej Gwiazdy. Coś się zmieniło na stałe w tej relacji i to wcale nie na lepsze. To było dziwne uczucie, młody psyker miał wyobrażenie, że ludzie będą go traktować z szacunkiem a kobiety rzucać się na szyję. Tym czasem zamiast tego czuł się jak szpieg albo jakiś konspirator.
No trudno, może na planecie się coś zmieni. A przynajmniej w kwestii kobiet. - Pomyślał ruszając za Septimusem.
No trudno, może na planecie się coś zmieni. A przynajmniej w kwestii kobiet. - Pomyślał ruszając za Septimusem.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kosmoport w Enkaiden, 214.815.M41
Lądownik usiadł na jednej z wielu platform rozległego kosmoportu, ulokowanego dokładnie pośrodku ogromnego metalowego dysku tworzącego zwieńczenie cylindrycznego podmorskiego miasta. Bezmiar szmaragdowej toni otaczającej ze wszystkich stron imperialną stolicę wprawiał Hostera w coraz większe skonfundowanie, w najmniejszym stopniu nie łagodzone surowymi spojrzeniami ojca Kazadiego.
Jeden z pilotów wychylił się z kokpitu, kiedy tylna rampa przedziału lądownika zaczęła otwierać się wpuszczając do środka maszyny pełne nieznanych zapachów powietrze i światło ciepłego dnia.
- Platforma jest zabezpieczona - oznajmił przykładając dłoń do hełmu w geście pozdrowienia - Życzę owocnego pobytu!
- Imperator strzeże - odpowiedział Septimus wstając z fotela i biorąc do ręki swą torbę. Reszta akolitów podążyła jego śladem.
- Cała broń jest w naszych torbach? - upewnił się Tauron wodząc spojrzeniem po twarzach agentów - Jeśli coś schowaliście pod ubraniem, przełóżcie do bagażu, zanim wyjdziemy na zewnątrz.
Lądownik usiadł na jednej z wielu platform rozległego kosmoportu, ulokowanego dokładnie pośrodku ogromnego metalowego dysku tworzącego zwieńczenie cylindrycznego podmorskiego miasta. Bezmiar szmaragdowej toni otaczającej ze wszystkich stron imperialną stolicę wprawiał Hostera w coraz większe skonfundowanie, w najmniejszym stopniu nie łagodzone surowymi spojrzeniami ojca Kazadiego.
Jeden z pilotów wychylił się z kokpitu, kiedy tylna rampa przedziału lądownika zaczęła otwierać się wpuszczając do środka maszyny pełne nieznanych zapachów powietrze i światło ciepłego dnia.
- Platforma jest zabezpieczona - oznajmił przykładając dłoń do hełmu w geście pozdrowienia - Życzę owocnego pobytu!
- Imperator strzeże - odpowiedział Septimus wstając z fotela i biorąc do ręki swą torbę. Reszta akolitów podążyła jego śladem.
- Cała broń jest w naszych torbach? - upewnił się Tauron wodząc spojrzeniem po twarzach agentów - Jeśli coś schowaliście pod ubraniem, przełóżcie do bagażu, zanim wyjdziemy na zewnątrz.
Wszyscy zamierzają posłuchać polecenia savanta czy ktoś zechce zachować dla siebie asa w rękawie i ukryć pistolet albo nóż w rękawie czy nogawce?
-
Aniol Gniewu
- Reactions:
- Posty: 35
- Rejestracja: 27 października 2014, 12:57
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Kiedy lądownik zbliżała się do powierzchni wspaniała niebieska tafla wody robiła na Hosterze wrażenie.
Na dużych planetach panuje rejwach i bałagan. Skoro to jest nie duża planeta to kontrola jest raczej drobiazgowa. Możliwe, że ze względu na mniejszy ruch mają więcej czasu na sprawdzenie wszystkich. Lepiej będzie zatem jeśli przełożę ten nóż z buta do torby. Septimus byłby zły gdybym miał wpadkę na przejściu kontrolnym. - pomyśłał
Psyker zaczął szybko szperać w torbie dorzucając do pistoletu laserowego zamkniętego w regulaminowe pudełko na szyfr także ostrze.
Gdy wysiedli Hoster oniemiał upuszczając przenośną torbę koło siebie i otworzył szeroko usta z wrażenia. Widok robił niesamowite wrażenie. Po chwili się opamiętał szturchnięty przez kogoś i ruszył do przeprawy za pozostałymi członkami grupy do punktu gdzie już czekał funkcjonariusz.
Na dużych planetach panuje rejwach i bałagan. Skoro to jest nie duża planeta to kontrola jest raczej drobiazgowa. Możliwe, że ze względu na mniejszy ruch mają więcej czasu na sprawdzenie wszystkich. Lepiej będzie zatem jeśli przełożę ten nóż z buta do torby. Septimus byłby zły gdybym miał wpadkę na przejściu kontrolnym. - pomyśłał
Psyker zaczął szybko szperać w torbie dorzucając do pistoletu laserowego zamkniętego w regulaminowe pudełko na szyfr także ostrze.
Gdy wysiedli Hoster oniemiał upuszczając przenośną torbę koło siebie i otworzył szeroko usta z wrażenia. Widok robił niesamowite wrażenie. Po chwili się opamiętał szturchnięty przez kogoś i ruszył do przeprawy za pozostałymi członkami grupy do punktu gdzie już czekał funkcjonariusz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Kosmoport w Enkaiden, 214.815.M41
Okrągła płyta imperialnego kosmodromu otoczona była wysokim murem z kompozytowych prefabrykatów, zwieńczonymi rozmieszczonymi co kilkadziesiąt metrów wieżyczkami. Wyposażone w potężne baterie reflektorów, stanowiska strażnicze obsadzone były ludźmi w lekkich karapaksach miejscowych służb porządkowych, odpowiednikami scintillańskiego Magistratum. Wiszące w górze słońce zalewało rozległą przestrzeń lądowisk jaskrawym blaskiem, grzejąc skórę przemierzających kosmoport przybyszów. Rozglądająca się wokół Medea naliczyła blisko trzy tuziny lądowników różnego typu, przede wszystkim towarowych przeznaczonych do przewozu na orbitę planety kontenerów wyładowanych mrożonymi owocami morza. Kosmoport tętnił życiem, wszędzie uwijali się ludzie w jasnych uniformach opatrzonych naszywkami korporacji DeVayne i kilku pomniejszych gildii dokerskich. Co kilka minut w górę podrywał się pośród ryku silników kolejny załadowany do granic udźwigu prom, ziejący z dysz napędu długimi jęzorami plazmowego ognia.
- Spectoris eksportuje poza granice układu półtora miliarda ton przetworzonej żywności tygodniowo - oznajmił rozglądający się wokół z ciekawością Tauron -; To jedna z najważniejszych spiżarni sektora, praktycznie samodzielnie się uprawiająca. Ludzie tu tylko łowią, nie zaistniała jeszcze potrzeba repopulacji jakiegokolwiek gatunku. Mówiąc szczerze, kilka gatunków podobno trzeba by przetrzebić, bo stanowią zbyt dla nas zbyt duże zagrożenie.
- Kto tutaj rządzi? - spytał natychmiast Hoster, łaknący wiedzy niczym dziecko, a zarazem cieszący się dotykiem słonecznych promieni nostalgicznie kojarzących się psykerowi z macierzystym światem - Mają gubernatora?
- Konsul Administratum, przy współudziale rady Wysokich Domów i Ministorum - odparł savant - Zwróćcie uwagę na emblematy na mundurach tutejszych regulatorów. Symbol rybich łusek, harpunów czy księżyca dominuje w architekturze, modzie, lokalnych wierzeniach. Pierwszym źródłem jest rzecz jasna oceaniczna uprawa żywności, drugim głęboko zakorzenione kulturowo nawiązania do księżyca, który odpowiada za pływy...
- Tauronie, poprzestańmy chwilowo na tych wywodach - odezwał się idący przodem Septimus - Odprawa celna powinna być formalnością.
Dowódca komórki dotarł do przeszklonego terminalu sąsiadującego z ogrodzeniem kosmoportu, automatyczne drzwi rozsunęły się przed nim uruchomione sensorem ruchu. W środku czekała już grupa innych przybyszów, ustawiona w kolejce do punktu odprawy celnej i kontroli dokumentów. Powietrze zadrżało w rytm huku dwustutonowego wahadłowca transportowego, lądującego w sektorze przeznaczonym dla najcięższych obsługiwanych przez Enkaiden promów stratosferycznych. Kompletnie ogłuszeni rykiem jego napędu, akolici przyśpieszyli kroku wchodząc jeden po drugim do wnętrza hali odpraw.
W kolejce do kontroli wyprzedzała ich grupa hałaśliwych marynarzy w wyjściowych strojach. Nathan założył, że należeli do załogi któregoś z wiszących na orbicie parkingowej frachtowców przybyłych po ładunek żywności i korzystali z możliwości spędzenia kilku dni na powierzchni oceanicznej planety. Jeden po drugim przechodzili przez bramkę kontrolną, okazując po jej drugiej stronie swe dokumenty parze trzymających skanery ID regulatorów.
- Nie wdawajcie się w zbędne dyskusje - powtórzył ściszonym głosem Septimus - Do odwołania działamy w trybie incognito. Ojciec konfesor nas przedstawi, kiedy przejdziemy przez skaner. Jesteśmy kupiecką delegacją gildii Zarastusa, przybywamy w interesach. Karty ID są prawdziwe, nie do prześwietlenia. Wszystko jasne?
Kilku akolitów odpowiedziało mruknięciami, ale nie Haxtan. Ten znieruchomiał na samym końcu kolejki czytając zawieszony ponad bramką komunikat wyświetlany na ekranie podłużnego monitora.
"Wszelka broń palna podlega obowiązkowi depozytowemu na czas pobytu w Enkaidenie. Broń zarejestrowana w wydziale prewencji Administratum podlega zwolnieniu z tego obowiązku. Zakaz transferu zastrzeżonych środków odurzających i zwierząt niesklasyfikowanych jako dozwolone. Próba przeniesienia niedozwolonych przedmiotów podlega karze. Wszelkie choroby i infekcje należy bezwzględnie meldować w strefie odprawy. Zatajenie choroby podlega karze. Myśl dnia: ślepa wiara czyni życie prostszym - kardynał Ariston. Wszelka broń palna..."
Okrągła płyta imperialnego kosmodromu otoczona była wysokim murem z kompozytowych prefabrykatów, zwieńczonymi rozmieszczonymi co kilkadziesiąt metrów wieżyczkami. Wyposażone w potężne baterie reflektorów, stanowiska strażnicze obsadzone były ludźmi w lekkich karapaksach miejscowych służb porządkowych, odpowiednikami scintillańskiego Magistratum. Wiszące w górze słońce zalewało rozległą przestrzeń lądowisk jaskrawym blaskiem, grzejąc skórę przemierzających kosmoport przybyszów. Rozglądająca się wokół Medea naliczyła blisko trzy tuziny lądowników różnego typu, przede wszystkim towarowych przeznaczonych do przewozu na orbitę planety kontenerów wyładowanych mrożonymi owocami morza. Kosmoport tętnił życiem, wszędzie uwijali się ludzie w jasnych uniformach opatrzonych naszywkami korporacji DeVayne i kilku pomniejszych gildii dokerskich. Co kilka minut w górę podrywał się pośród ryku silników kolejny załadowany do granic udźwigu prom, ziejący z dysz napędu długimi jęzorami plazmowego ognia.
- Spectoris eksportuje poza granice układu półtora miliarda ton przetworzonej żywności tygodniowo - oznajmił rozglądający się wokół z ciekawością Tauron -; To jedna z najważniejszych spiżarni sektora, praktycznie samodzielnie się uprawiająca. Ludzie tu tylko łowią, nie zaistniała jeszcze potrzeba repopulacji jakiegokolwiek gatunku. Mówiąc szczerze, kilka gatunków podobno trzeba by przetrzebić, bo stanowią zbyt dla nas zbyt duże zagrożenie.
- Kto tutaj rządzi? - spytał natychmiast Hoster, łaknący wiedzy niczym dziecko, a zarazem cieszący się dotykiem słonecznych promieni nostalgicznie kojarzących się psykerowi z macierzystym światem - Mają gubernatora?
- Konsul Administratum, przy współudziale rady Wysokich Domów i Ministorum - odparł savant - Zwróćcie uwagę na emblematy na mundurach tutejszych regulatorów. Symbol rybich łusek, harpunów czy księżyca dominuje w architekturze, modzie, lokalnych wierzeniach. Pierwszym źródłem jest rzecz jasna oceaniczna uprawa żywności, drugim głęboko zakorzenione kulturowo nawiązania do księżyca, który odpowiada za pływy...
- Tauronie, poprzestańmy chwilowo na tych wywodach - odezwał się idący przodem Septimus - Odprawa celna powinna być formalnością.
Dowódca komórki dotarł do przeszklonego terminalu sąsiadującego z ogrodzeniem kosmoportu, automatyczne drzwi rozsunęły się przed nim uruchomione sensorem ruchu. W środku czekała już grupa innych przybyszów, ustawiona w kolejce do punktu odprawy celnej i kontroli dokumentów. Powietrze zadrżało w rytm huku dwustutonowego wahadłowca transportowego, lądującego w sektorze przeznaczonym dla najcięższych obsługiwanych przez Enkaiden promów stratosferycznych. Kompletnie ogłuszeni rykiem jego napędu, akolici przyśpieszyli kroku wchodząc jeden po drugim do wnętrza hali odpraw.
W kolejce do kontroli wyprzedzała ich grupa hałaśliwych marynarzy w wyjściowych strojach. Nathan założył, że należeli do załogi któregoś z wiszących na orbicie parkingowej frachtowców przybyłych po ładunek żywności i korzystali z możliwości spędzenia kilku dni na powierzchni oceanicznej planety. Jeden po drugim przechodzili przez bramkę kontrolną, okazując po jej drugiej stronie swe dokumenty parze trzymających skanery ID regulatorów.
- Nie wdawajcie się w zbędne dyskusje - powtórzył ściszonym głosem Septimus - Do odwołania działamy w trybie incognito. Ojciec konfesor nas przedstawi, kiedy przejdziemy przez skaner. Jesteśmy kupiecką delegacją gildii Zarastusa, przybywamy w interesach. Karty ID są prawdziwe, nie do prześwietlenia. Wszystko jasne?
Kilku akolitów odpowiedziało mruknięciami, ale nie Haxtan. Ten znieruchomiał na samym końcu kolejki czytając zawieszony ponad bramką komunikat wyświetlany na ekranie podłużnego monitora.
"Wszelka broń palna podlega obowiązkowi depozytowemu na czas pobytu w Enkaidenie. Broń zarejestrowana w wydziale prewencji Administratum podlega zwolnieniu z tego obowiązku. Zakaz transferu zastrzeżonych środków odurzających i zwierząt niesklasyfikowanych jako dozwolone. Próba przeniesienia niedozwolonych przedmiotów podlega karze. Wszelkie choroby i infekcje należy bezwzględnie meldować w strefie odprawy. Zatajenie choroby podlega karze. Myśl dnia: ślepa wiara czyni życie prostszym - kardynał Ariston. Wszelka broń palna..."
Odprawa sprawia wrażenie standardowej. Torby kładzie się na taśmie wjeżdżającej do aparatu skanującego, który oczywiście ukaże operatorom widok całego zabójczego ekwipunku, który się w nich skrywa (lecz co ciekawe, Septimus wydaje się w ogóle tym nie martwić). Ludzie przechodzą przez bramki skanujące w poszukiwaniu niedozwolonych przedmiotów (jak na lotnisku). To też nie powinno być problemem, bo teoretycznie wszyscy posłuchali Taurona i schowali broń do toreb, ale po prostu wiedziałem, że ktoś nie wytrzyma i się skusi na zachowanie broni przy sobie...
-
Aniol Gniewu
- Reactions:
- Posty: 35
- Rejestracja: 27 października 2014, 12:57
-
Aniol Gniewu
- Reactions:
- Posty: 35
- Rejestracja: 27 października 2014, 12:57
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Sorka, że Medea trochę zamilkła, ale mam problem z siecią przez weekend bo jestem "na wsi". Postaram się coś skrobać, ale bez 100% pewności
Medea oczywiście nie ma przy sobie broni chociaż bez niej czuje się naga. Dosłownie naga
p.s. pomijając fakt wykonania pistoletu laserowego z kompozytów (co nie wydaje mi się możliwie nawet w świecie WH40k) to bateria będzie się świecić jak bożonarodzeniowa choinka...
p.s. pomijając fakt wykonania pistoletu laserowego z kompozytów (co nie wydaje mi się możliwie nawet w świecie WH40k) to bateria będzie się świecić jak bożonarodzeniowa choinka...
Ostatnio zmieniony 13 czerwca 2015, 13:01 przez Kargan, łącznie zmieniany 1 raz.
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
No w końcu naga Medea tylko, że nie zupełnie o to chodziło.
Czy wiecie że mija 4 tydzień prac dla Arksesa co znaczy że mija miesiąc. Co z kolei oznacza święto Matki Boskiej Pieniężnej czyli C:V... wypłata!
Czy wiecie że mija 4 tydzień prac dla Arksesa co znaczy że mija miesiąc. Co z kolei oznacza święto Matki Boskiej Pieniężnej czyli C:V... wypłata!
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein