W ciemnym pomieszczeniu nastała cisza po tym, jak Galvat i Garro ruszyli w miasto. Jeszcze przez chwilę ich podkute buciory stukały po drewnianej podłodze "Kordawskiego Klejnotu", by w końcu ucichnąć. Adoth ułożył blisko siebie swoje rzeczy i rozłożył się na sienniku, wyciągając nogi. Sigurd postąpił tak samo, patrząc jeszcze chwilę przez okno na znikających za rogiem towarzyszy. Nehaher zagłębiony w medytacji nawet nie zauważył ostatniej rotacji w pokoju, wciąż szukając myślami kapitana Conana.
***
Była późna noc, gdy Adotha tchnęło zimne przeczucie, że coś mogło się przydarzyć zielarzowi i jego pomocnikowi. Minęło wystarczająco dużo czasu, by oboje zrobili co trzeba i wrócili, a mimo to wciąż ich nie było. Zaniepokojony zbudził Sigurda, który w gruncie rzeczy już się wyspał. Za oknem odezwały się pierwsze ptaki, zwiastujące wschód słońca.
Jest poranek. Garro i Galvat nie wrócili na noc. Nehaher: nie udało ci się nawiązać kontaktu, możesz spróbować po śniadaniu.
Z Galvatem i Garro akcja przeniesie się na pewien czas na PW.