PBF - Ach, ci przeklęci korsarze!

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 03 lipca 2015, 14:51

Arawen: A to OK. Po prostu nie wspominałeś o niczym takim wcześniej i myślałem, że coś się nagle zmieniło w relacjach.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 04 lipca 2015, 13:01

Garro otarł pot z czoła. Kilkugodzinne zabiegi, w tym oczyszczanie ran i nastawianie wybitych kości ze stawów, dały się we znaki u zmęczonego zielarza. Kapitan, który cały czas czuwał nad losem swoiego najlepszego bosmana, podał Garro niewielką czarkę z czarnym, aromatycznym napojem. Po wypiciu trzech łyków sen i zmęczenie zeszły z zielarza niczym ręką odjął. Garro dowiedział się, że ten cudowny napój swą tutaj kawą, pitą często przez khitajczyków i shemitów.

Zmęczony - ale zadowolony z fachowej pomocy rannemu - Garro przysiadł przy stole na dole karczmy "Meteoryt". Na środku sali, pod szklaną kopułą, stał niewielki kamień mieniący się na czerwono-purpurowo-zielono, będący ponoć owym meteorytem. Wtem do środka wszedł Galvat, nieco zadyszany i wyraźnie pobudzony.

- Musimy się zbierać. Mamy ogon! - szepnął konspiracyjnie, dopił piwo za zingarczyka i uchylił lekko drzwi, wyglądając na zewnątrz.

Puste ulice skrywały w sobie wiele cieni - a kto wie, może i wiele ciekawskich oczu.

Garro zapłacił za posiłek jedną złotą lunę i trzymając się blisko Galvata, ruszyli w drogę powrotną do "Klejnotu Kordawy".

***

Pierwsze ptaki zaczęły swój poranny śpiew, choć słońce jeszcze nie wynurzyło się zza morza. Sigurd tchnięty bardziej nudą, niż instynktem, postanowił się przewietrzyć, kiedy Nehaher kończył jeszcze śniadanie. Otworzył drzwi z karczmy ale zaraz je zamknął z prędkością atakującego węża. Nie minęła nawet sekunda, gdy w drzwi ze stukotem wbiła się strzała lub bełt.

***
Spoiler!
W ostatniej chwili zauważyliście, że z cienia na przeciwko "Klejnot Kordawy" ktoś strzelił z kuszy w otwierające się drzwi. Tylko prawdziwym szczęściem osoba otwierająca drzwi zdołała uniknął wbicia bełta w bebechy. Napastnicy ukrywają się w cieniu - wy również odskorzyliście do zaułka pomiędzy dwoma budynkami. Do karczmy dzieli was jakies 30 metrów.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

adamwl
Reactions:
Posty: 163
Rejestracja: 21 stycznia 2015, 20:38

Post autor: adamwl » 05 lipca 2015, 15:59

Adoth

Sigurd co tak tymi drzwiami trzaskasz?

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 05 lipca 2015, 16:08

Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"

- Ano właśnie - odezwał się Nehaher, wytrącony z zamyślenia nad talerzem niedojedzonych szprotek. - Miotasz się jak nie przymierzając, Pikt po porębie, gdy ja się tutaj skupić próbuję... Nie możesz trochę ciszej?
Ostatnio zmieniony 05 lipca 2015, 16:14 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 05 lipca 2015, 23:04

Trzaskam bo też myślę, a mi przeszkadzają te drzwi, i nie tylko one, w zęby chcecie?

Awatar użytkownika
lightstorm
Reactions:
Posty: 882
Rejestracja: 25 października 2014, 09:40

Post autor: lightstorm » 06 lipca 2015, 15:42

Wyspy Baracha, karczma "Kordawski klejnot"

- Garro tylko bez głupstw. Zostań tutaj i schowaj się w najciemniejszy kąt jaki widzisz. Przyjrzę się tym rzezimieszkom i zaraz wracam. Gdyby rozpętała się jatka, biegnij do karczmy po pozostałych. Ja sobie jakoś dam radę - powiedział szeptem Galvat po czym nie czekając na odpowiedź uzdrowiciela, ruszył w stronę kusznika.
Spoiler!
Ukrywam się w cieniach i staram iść ciszej niż kot. Korzystam z widzenia w ciemności 50 metrów. Chcę podejrzeć ilu jest napastników i jak są uzbrojeni. Jeżeli nie da się dostać do nich po ziemi, spróbuję po dachu budynków. Biorę w rękę sztylet do rzucania, a wcześniej sprawdzam gdzie mam gwiazdki do rozsypania. W razie pościgu rozsypię je za goniącymi mnie. Zaatakuje tylko w obronie i będę uciekał do karczmy.
[center]To rule in blood is to rule in truth. Ventrue Clan Motto[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 06 lipca 2015, 16:35

Spoiler!
Podkradłeś się do napastników, zachodząc ich od tyłu (jesteście między dwoma kamiennymi budynkami: oni stoją bliżej karczmy, ty zaś na drugim końcu, jakieś 8 metrów od nich, spoglądając zza węgła. Nie zauważyli cię). Czterech napastników w ciemnych ubraniach i w kapturach właśnie odpalało pochodnie. W blasku rozpalanego ognia spostrzegłeś niewielkie, glninane dzbany. Podejrzewasz, że to oliwa lub inna łatwopalna ciec