PBF - W sieci pająka

Araven
Reactions:
Posty: 8334
Rejestracja: 13 lipca 2011, 14:56
Has thanked: 1 time
Been thanked: 1 time

Post autor: Araven » 27 lipca 2015, 17:43

Decydujcie panowie, mogę jechać za nim, ale jak nam nagle zatarasuje drogę będzie problem i kto wie czy nie współpracuje z tymi Hell Angels, ja bym go wyprzedził.
Ostatnio zmieniony 27 lipca 2015, 20:05 przez Araven, łącznie zmieniany 1 raz.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 lipca 2015, 18:51

12 czerwca 2045, droga nr 79

Po zjechaniu na prawy pas Max spojrzał w lusterko, by upewnić się, że ciężarówka nie przyspieszyła. Buchające spalinami Reo malało coraz bardziej w tylnym lusterku, po czym zniknęło zupełnie za jednym z szerokich zakrętów autostrady. Kowalski zdążył jeszcze zauważyć, że przód pojazdu był mocno pokiereszowany: pogięta maska i zderzak oraz zbita lampa dopełniały opłakanego wyglądu gruchota, ale w porównaniu do innych - pokrytych warstwą kurzu - uszkodzeń te akurat sprawiały wrażenie świeżych.

Pasażerowie Kenwortha odetchnęli z ulgą, bo przez dłuższą chwilę podejrzewali, że nieoczekiwane spotkanie na opustoszałej drodze może stanowić prolog do zasadzki rabusiów. W tej części Appalachów zdarzały się takie przypadki, a publiczne egzekucje schwytanych bandytów jakoś nie zniechęcały ich naśladowców.

Max zerknął ponownie na prędkościomierz, potem na przypiętą do uda mapę.

- Za jakieś czterdzieści minut będziemy na miejscu - oznajmił z zadowoleniem - Najwyższy czas, robię się głodny.

- Wody też nie zostało wiele - zauważył Kaznodzieja po upiciu kilka łyków z butelki, w której zostało na oko nieco ponad litr życiodajnego płynu. - Wracamy jeszcze dzisiaj czy nocujemy na stacji?

Max podniósł prawą rękę tak, by wszyscy widzieli jego zegarek, popukał w tarczę urządzenia palcem wskazującym.

- Zanim dojedziemy i spuścimy towar, zrobi się późno.
Ponieważ to Max siedzi za kierownicą, przy braku zdecydowanych propozycji zastosowałem się do jego sugestii!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 27 lipca 2015, 22:13

12 czerwca 2045, droga nr 79

Kenworth z mozołem wtaczał się na wzgórze w palących promieniach słońca. Max zaczynał się już obawiać, czy przy takim obciążeniu wóz da sobie radę, ale cysterna nie zawiodła jego zaufania. Ze szczytu wzniesienia rozciągała się kiedyś piękna panorama na lesiste pogórze, teraz jednak okoliczny krajobraz był szarobury i ponury.

Kierowca westchnął z ulgą, kiedy za resztkami ogrodzenia po prawej stronie autostrady wychynął znienacka rozległy betonowy plac, przylegający do linii gęstego lasu. Budynki stacji benzynowej sprawiały wrażenie mocno zaniedbanych, ale w przeciwieństwie do licznych domów w spotkanych po drodze pustych miasteczkach, te nie straszyły pasażerów Kenwortha zbyt wieloma wybitymi szybami, wyłamanymi z zawiasów drzwiami i dziurami w dachach.

- Ej, chyba jesteśmy na miejscu. Nie spać tam z tyłu, dojeżdżamy - rzucił ponad ramieniem zadowolony Max, zmieniając pas i szukając zjazdu z siedemdziesiątki dziewiątki. Znalazł go kilkadziesiąt metrów dalej, już za stacją, zazgrzytał zębami wpadając na kilka głębokich dziur w asfalcie.

Wyglądając przez okna załoga Kenwortha zauważyła główny budynek stacji, kiedyś zapewne w dużej mierze przeszklony, teraz w części okien były już tylko szczątki szyb - całość została jednak starannie okratowana, a same ramy dokładnie zasłonięto deskami i grubymi warstwami szmat, pewnie z myślą o ociepleniu, bo zimy po Wojnie były wyjątkowo mroźne.

Przed budynkiem znajdowało się spore zadaszenie chroniące przed deszczem trzy odrapane dystrybutory paliwa. Tylko dwa z nich wyglądały na sprawne, trzeci ział licznymi dziurami po przestrzelinach. Max uśmiechnął się pod nosem na ich widok - jeśli ktoś zamierzał wysadzić dystrybutor w powietrze, wybrał zły cel, bo skoro urządzenie nadal stało, w chwili ostrzału musiało być puste.

- Ja pierniczę, ale instalacja! - jęknął z wrażenia Kaznodzieja wskazując palcem na fantastyczną antenę wieńczącą jeden z niskich budynków gospodarczych. Była to instalacja przypominająca skrzyżowanie monstrualnej anteny satelitarnej z astronomicznym teleskopem - Jakiś wariat się nieźle napocił, żeby to wszystko poskładać do kupy!

- Ty sobie lepiej tam popatrz - Mad Dog wychylił się ze swego miejsca, pokazując na blaszaną tablicę umieszczoną przy wjeździe pod zadaszenie. Wymalowany białą farbą napis głosił "Nie strzelać! Grozi wielką rozpierduchą!" - Czy to jest to, o czym myślę?

Max poczuł lekki dreszcz na plecach. Pod tablicą piętrzyła się niewielka sterta wyblakłych ludzkich czaszek, bez wyjątku przebitych czymś, co wyglądało na bełty do kuszy. Co za barbarzyństwo, pomyślał kierowca, istna dzicz, mityczny Dziki Zachód.

- Chyba nie lubią klientów, którzy tankują bez płacenia - burknął siedzący z tyłu Kaznodzieja.
Dojechaliście na miejsce!

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 27 lipca 2015, 22:16

Siedzący w kojcu facet długo przypatrywał się zostającej coraz bardziej w tyle ciężarówce REO. Dopiero, gdy zniknęła za którymś z szerokich zakrętów, zdjął dłonie z drewnianego łoża Springfielda i zaczął myśleć o celu podróży.

Tray chciał trochę pohandlować z miejscowymi. Zawsze można było zarobić parę kapsli na fantach jakie miał w plecaku. A parę sztuk amunicji, butelka wody czy konserwa mogły iedyś decydować o kwestiach życia lub śmierci. Osobiście wolał zostać chociaż na kilka godzin i dać sobie szansę na wzbogacenie, a nawet jesli nie, to chociaż odpocząć. Jazda rozklekotaną ciężarówką, po równie rozklekotanej szosie zaczynała się już dawać we znaki mężczyźnie.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 27 lipca 2015, 23:39

- Najwyższy nie lubi głupców, dlatego Jego anioły są tak mądre jak sam Kojak. - powiedział chrapliwie - Ustaw ciężarówę tak byśmy mogli stąd spieprzyć w każdej chwili. Trzeba wpierw nam sprawdzić co z odbiorcą naszego dobra i czy nie ma na stacji niespodzianek typu "panowie, od dzisiaj właścicielem tego przybytku są Hell's Angels" - splunął, nie lubił brukać sobie ust słowami o upadłych. Ludzie obierając głupawe nazwy bluźnili przeciw Niemu. To było bezbożne i należało to zmienić, Na nic jednak zdawały się tłumaczenia Kaznodziei, więc po latach prób odwrócił dydaktyczną kolejność. Teraz najpierw strzelał a potem im tłumaczył.

- Ciekawe czy ten mijany złom nie wiezie kogoś uzbrojonego tutaj. - zasępił się. Normalnie nie przyszło by mu to do głowy ale po ugryzieniu przez węża maczał w tym palce sam Zły. To właśnie Zły nie chciał pozwolić dostarczyć cargo dobrym ludziom i zarobić przy tym kilka gambli, które oczywiście Kaznodzieja miał zamiar przeznaczyć na zbożny cel. A przynajmniej znamienitą ich większość.
"Dojechaliście na miejsce!"
No cóż, krótka to była przygoda zatem. Czy mamy już dziękować za udaną sesję? :P
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 lipca 2015, 09:37

12 czerwca 2045, droga nr 79

Nieregularny warkot samochodowego silnika odbijał się echem od zabudowań dziwnie opustoszałej stacji. Był jedynym dźwiękiem jaki docierał do uszu rozglądających się bacznie podróżnych. Chociaż cysterny nie sposób było nie zauważyć, nikt nie wyszedł ludziom Carringtona na spotkanie.

- Góra, widzicie kogoś?! - Max wychylił się przez boczne okienko i krzyknął na tyle głośno, by dosłyszał go nie tylko Ivaho, ale i znajdujący się w tyle pojazdu Tray.

Tray Thor podniósł się na nogi w swoim kojcu, przełożył przez zgięcie łokcia karabin wodząc po zabudowaniach podejrzliwym spojrzeniem. Nigdzie nie dostrzegał śladu życia, toteż wrodzona ostrożność zjeżyła mu włosy na karku.
Jak w temacie - i co teraz?

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 28 lipca 2015, 22:15

Sędzia zmrużył oczy. Lustrował okolicę, jak zwykł to robić, gdy docierał w nowe miejsce. Szukał ewentualnych strażników, czy też ochroniarzy, możliwych wyjść ewakuacyjnych, zagrożeń. Ot taka nabyta cecha Sędziego. Dodatkowo starał się ocenić, jak bardzo 'dobre', w skali Wściekłego Psa, jest dane miejsce. Cóż, docelowa stacja jakby milczała i igrała ze skalą Sędziego. Mad Dog splunął pod siebie i ruszył naprzód.

Przechodził właśnie obok Kaznodziei, którego szanował najbardziej ze wszystkich, klepnął go po plecach i oznajmił:
- Zawsze jest dobrze mieć kogoś dobrego przy sobie.
Szczery uśmiech zniknął wraz z Mad Dogiem, który stanął przed pozostałymi. Obrócił się, zapalił skręta i powiedział:
- Podsumujmy. Dojechaliśmy, ale nie wszyscy cali. Najważniejsze, że jest towar. Nikogo z adresatów naszej paczuszki nie widać. Miejscówka wygląda dziwnie, ale to przecież pojebany świat. Dziwniejsze jest to, że nikogo nie widać na horyzoncie. Musimy obstawić te dwa miejsca - Mad Dog wskazał możliwe drogi ucieczki, jak i ewentualnej napaści na stację. Uznał, że właśnie te miejsca mogą być wybrane na ucieczkę lub atak wroga.
Poprawił spodnie i czapeczkę, zaciągnął się i kontynuował:
- I na litość, nie strzelajcie, jeśli nie musicie bronić swojego życia! Znak mówi swoje: po jednej iskierce może wyrwać nam nogi z dupy? Kumacie? Mamy cysternę i jesteśmy na stacji - zamilknął, spoglądając na adresatów, czy aby go dobrze zrozumieli. - No i kwestia ludzi, którym przywieźliśmy cysternę: proponuję sprawdzić budynek z tą dziwną instalacją i okratowane centrum tej stacji, rozdzielając się - wskazał głową na główny budynek.
Wypluł resztkę skręconego tytoniu i dodał lekkim uśmiechem:
- Nikt mnie szefem nie zrobił, ale jak macie lepsze pomysły, to śmiało.

Awatar użytkownika
deliad
Reactions:
Posty: 3638
Rejestracja: 28 marca 2010, 10:24
Lokalizacja: Kostrzyn nad Odrą
Nickpage: https://krysztalyczasu.pl/profile/deliad
Has thanked: 5 times
Been thanked: 52 times

Post autor: deliad » 28 lipca 2015, 22:22

Ivaho nim kto ktokolwiek spostrzegł ześliznął się zwinnie z dachu ciężarówki. Co jak co ale cicho to on umiał się poruszać. Kto wie może zawdzięczał to genom, a może tym, że od najmłodszych lat od tego zależało jego życie. W każdym razie nieźle się skradał i miał niemiły zwyczaj pojawiać się przy innych jakby wyrósł z powietrza. Całości nie poprawiał fakt, że zazwyczaj miał ponurą twarz, a jego oczy wpatrywały się gdzieś w odległy horyzont.
I tym raz pojawił się znikąd koło kaznodziei i Mad Doga.
- Ivaho się to nie podoba. Indianin pójdzie na zwiad - powiedział krótko.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 28 lipca 2015, 22:56

Absolutnie niczego nie sugeruję, ale chyba najwyższy już czas, aby ci, którzy nie dosłali mi jeszcze kart postaci zrobili to właśnie teraz! Chodzi oczywiście przede wszystkim o poziomy umiejętności takich jak Spuszczanie paliwa czy Wspinaczka po antenie. Ci, którzy mnie już znają wiedzą, że nie ma się czego obawiać!

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 lipca 2015, 13:29

PLAN DZIAŁANIA

Mad Dog zarysował już wstępnie Wasz plan działania, wyznaczył punkty obserwacyjne i budynki do sprawdzenia. Jest Was piątka + 2x NPC. Jak chcecie się rozdzielić? Ktoś zostaje w ciężarówce? Ktoś asekuruje Indianina, który już ruszył na własną rękę w stronę budynku? Kto będzie obserwował wskazane przez Mad Doga zjazdy z autostrady?

Jakie dodatkowe deklaracje zamierzacie złożyć przed rozpoczęciem przeczesywania stacji?

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 lipca 2015, 15:29

- Idę z tobą... - syknął Tray, wiedziony ciekawością jak i możliwością rozprostowania kości. Było dość dziwne, że ludzie lorda nie wychynęli im na powitanie. Ale czy coś jeszcze mogło zdziwić handlarza? Poprawił pasek od karabinu i stanął obok indianina.

- Ciekawe gdzie są wszyscy...

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 29 lipca 2015, 17:02

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Ivaho nie zwrócił na towarzyszącego mu Traya większej uwagi. Zmrużone oczy czerwonoskórego badały w zamian ciemne otwory okien stacji, kołyszące się na lekkim wietrze kawałki obluzowanej dachowej blachy, szeleszczące cichutko papierowe śmieci. Chociaż na pozór nic nie świadczyło o niebezpieczeństwie, Indianin czuł dziwnie silny niepokój. Odbezpieczywszy Colta wsunął broń z powrotem do olstra, a potem przeszedł wolnym krokiem pomiędzy dystrybutorami paliwa. Pod podeszwami jego butów zgrzytały odłamki żwiru.

Tray okrążył dystrybutory z boku, przysunął się do frontowej ściany stacji zaglądając ostrożnie do środka przez jedno z gorzej zabezpieczonych okien. Po kilku sekundach odwrócił głowę w stronę Indianina, posłał mu uspokajające kiwnięcie głowy.

Wejściowe drzwi budynku stacji były częściowo otwarte, wisiały przekrzywione na uszkodzonym zawiasie. Ivaho obejrzał się w stronę stojącej z włączonym silnikiem cysterny, odnotował wzrokiem obecność Mad Doga i Kaznodziei. Obaj mężczyźni trzymali się blisko siebie, obserwując pobliskie zjazdy z autostrady. Mason i Callahan pozostawili swoje Mitsubishi obok cysterny, z bronią w rękach poszli w stronę budyneczku zwieńczonego ogromną anteną.

Indianin postąpił kilka kroków ku uchylonemu wejściu do stacji, ale zatrzymał się ponownie słysząc charakterystyczny metaliczny szczęk. Spojrzawszy w dół ujrzał toczącą się po betonie łuskę, trąconą czubkiem buta.

- W środku nikogo nie widać - oznajmił cicho Tray, który zajrzał w międzyczasie do środka przez inne frontowe okno - Jak kamień w wodę.
Stacja sprawia wrażenie całkowicie opustoszałej...

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 29 lipca 2015, 21:56

- Łuski... - cicho powiedział Tray: - Jak są łuski, to była i strzelanina. Może Ci skurwiali Hell Angels tu byli? Wchodźmy do środka.

Handlarz odbezpieczył karabin, spodziewając się, że gdzieś w środku znajdą trupy. Sam nie wiedział czemu szykował się jak do wojny. Przecież jeśli mieli znaleźć tylko ciała, to krzywdy im nie uczynią, a powszechnie było wiadomo, że zombie nie istniały, co najwyżej w przedwojennych serialach. Ale strzeżonego pan Bóg strzeże...

Yarin
Reactions:
Posty: 61
Rejestracja: 18 czerwca 2015, 14:08

Post autor: Yarin » 30 lipca 2015, 10:44

Sędzia oparł prawą nogę o kamień, strzelbę o ramię. Rozluźnił mięśnie, gdyż uznał, że obecnie nie ma większego zagrożenia. Miał w zasięgu wzroku i cysternę i oba budynki, do których udali się jego towarzysze. W razie czego mógł ruszyć z pomocą.

Zjazd z autostrady, który obserwował Mad Dog wydawał się pusty - jedynie wiatr smagał kurzy i drobiny piachu, które tańczyły nad ziemią.

Awatar użytkownika
Keth
Reactions:
Posty: 12615
Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
Has thanked: 138 times
Been thanked: 84 times
Kontakt:

Post autor: Keth » 30 lipca 2015, 13:22

12 czerwca 2045, stacja przy drodze nr 79

Tray popchnął dłonią uchylone drzwi stacji, drgnął słysząc cichy zgrzyt zawiasów. Ze środka nie dobiegł żaden niepokojący dźwięk, toteż mężczyzna przekroczył próg budynku rozglądając się bacznie wokół siebie.

Frontowe pomieszczenie stacji przywodziło na myśl sporych rozmiarów sklep, zastawiony regałami, półkami i drewnianymi skrzynkami. Wcześniej meble być może wyłożone były towarem, teraz jednak Tray nie mógł się oprzeć wrażeniu, że pomieszczenie zostało dosłownie wymiecione z użytecznych przedmiotów. Otwarte szeroko szafki ziały pustką, podobnie jak ustawiona w kącie i prawdopodobnie od dawna popsuta lodówka.

Pod butem handlarza zaszeleścił jakiś papierek. Baczne spojrzenie mężczyzny natrafiło na zatłuszczone resztki opakowania po grillowanym mięsie. Tray przykucnął przy znalezisku, podniósł papierek do nosa. Pomięte opakowanie wciąż leciutko pachniało jedzeniem.

- Ktoś niedawno tutaj pichcił - handlarz spojrzał porozumiewawczo na rozglądającego się po wnętrzu sklepu Indianina.

Ciemny korytarz wiodący na zaplecze budynku zatarasowany był przewróconą na podłogę metalową szafką. Tray zajrzał ponad barykadą w głąb mrocznego przejścia, zmarszczył czoło wyczuwając w mieszaninie rozmaitych zapachów niepokojącą nutę.
Tray, Ivaho - ma ktoś z Was latarkę?

ODPOWIEDZ