PBF - Bluźniercza otchłań
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Enkaiden, "Koralowa Muszla", 215.815.M41
Następny poranek powitał obcoświatowców czarnymi przestworzami na linii oceanicznego widnokręgu. Daleko poza zewnętrznymi murami Enkaidenu rodził się powoli potężny oceaniczny sztorm, gigantyczny kataklizm mający wstrząsnąć sporą połacią Spectorisu. Stojący za przeźroczystą taflą wiodących na taras drzwi, pamiętny ostrzeżenia Septimusa przed uruchomionymi na czas spoczynku alarmami, Haxtan Stern przyglądał się odległemu horyzontowi pogrążony w głębokiej zadumie. Nie przerwało jej nawet pojawienie się w salonie Medei Trix, przeciągającej się z trzaskiem kości, z trudem tłumiącej ziewnięcie.
Jeden po drugim, w pomieszczeniu pojawili się następni akolici, obudzeni wibracjami noszonych na nadgarstkach bransolet. Tauron obejrzał jeszcze przed śniadaniem obrażenia Medei i Nathana, zmienił im założone poprzedniego wieczoru opatrunki. Kiedy Septimus wyłączył urządzenia alarmowe i wezwani pracownicy hotelu przynieśli gościom śniadanie, wszyscy usiedli do wspólnego stołu.
- Będziemy musieli pociągnąć miejscowych za języki - oświadczył Septimus, kiedy któryś z akolitów zapytał go nieśmiało o nowe rozkazy - Dyskretnie, rzecz jasna, nadal działamy pod kupiecką przykrywką. Interesuje nas Bezmiar Krakenów i jego okolice oraz działalność LaGrando. Ksenoartefakty wcale nie muszą pochodzić z tego miejsca, ale na początek to chyba najlepszy punkt zaczepienia.
Dowódca komórki przełknął kawałek zapiekanej w cieście ryby, otarł usta trzymaną na podorędziu chusteczką.
- Ojcze Kazadi, zechciej odwiedzić tutejsze świątynie - podjął dalszą wypowiedź - Złóż ofiarę za nasze nieśmiertelne dusze, wymień się z klerem wieściami. Być może ktoś zechce zaskoczyć obcoświatowego duchownego plotkami.
- Mogę zabrać ze sobą Hostera? - spytał natychmiast konfesor, który od początku posiłku wydawał się ustawicznie obserwować kątem oka psykera.
- Niestety nie - zaprzeczył Septimus przywołując na twarz spowiednika grymas szczerego rozczarowania - Hoster nawiąże kontakt z fikserem, który proponował mu wczoraj połowy na Głębi Grendela. Już sprawdziłem, to obszar sąsiadujący z Bezmiarem Krakenów. Jeśli się uda, popłyniemy tam pod pozorem polowania na morskie potwory i zbadamy sytuację na miejscu. Haxtan, pójdziesz z Hosterem, już byłeś w tym klubie, obaj znacie drogę.
- A my? - zapytała Medea zerkając znacząco w stronę Nathana - Co nam rozkażesz?
- Dowiecie się niebawem - odrzekł Septimus - Skończcie posiłek.
Następny poranek powitał obcoświatowców czarnymi przestworzami na linii oceanicznego widnokręgu. Daleko poza zewnętrznymi murami Enkaidenu rodził się powoli potężny oceaniczny sztorm, gigantyczny kataklizm mający wstrząsnąć sporą połacią Spectorisu. Stojący za przeźroczystą taflą wiodących na taras drzwi, pamiętny ostrzeżenia Septimusa przed uruchomionymi na czas spoczynku alarmami, Haxtan Stern przyglądał się odległemu horyzontowi pogrążony w głębokiej zadumie. Nie przerwało jej nawet pojawienie się w salonie Medei Trix, przeciągającej się z trzaskiem kości, z trudem tłumiącej ziewnięcie.
Jeden po drugim, w pomieszczeniu pojawili się następni akolici, obudzeni wibracjami noszonych na nadgarstkach bransolet. Tauron obejrzał jeszcze przed śniadaniem obrażenia Medei i Nathana, zmienił im założone poprzedniego wieczoru opatrunki. Kiedy Septimus wyłączył urządzenia alarmowe i wezwani pracownicy hotelu przynieśli gościom śniadanie, wszyscy usiedli do wspólnego stołu.
- Będziemy musieli pociągnąć miejscowych za języki - oświadczył Septimus, kiedy któryś z akolitów zapytał go nieśmiało o nowe rozkazy - Dyskretnie, rzecz jasna, nadal działamy pod kupiecką przykrywką. Interesuje nas Bezmiar Krakenów i jego okolice oraz działalność LaGrando. Ksenoartefakty wcale nie muszą pochodzić z tego miejsca, ale na początek to chyba najlepszy punkt zaczepienia.
Dowódca komórki przełknął kawałek zapiekanej w cieście ryby, otarł usta trzymaną na podorędziu chusteczką.
- Ojcze Kazadi, zechciej odwiedzić tutejsze świątynie - podjął dalszą wypowiedź - Złóż ofiarę za nasze nieśmiertelne dusze, wymień się z klerem wieściami. Być może ktoś zechce zaskoczyć obcoświatowego duchownego plotkami.
- Mogę zabrać ze sobą Hostera? - spytał natychmiast konfesor, który od początku posiłku wydawał się ustawicznie obserwować kątem oka psykera.
- Niestety nie - zaprzeczył Septimus przywołując na twarz spowiednika grymas szczerego rozczarowania - Hoster nawiąże kontakt z fikserem, który proponował mu wczoraj połowy na Głębi Grendela. Już sprawdziłem, to obszar sąsiadujący z Bezmiarem Krakenów. Jeśli się uda, popłyniemy tam pod pozorem polowania na morskie potwory i zbadamy sytuację na miejscu. Haxtan, pójdziesz z Hosterem, już byłeś w tym klubie, obaj znacie drogę.
- A my? - zapytała Medea zerkając znacząco w stronę Nathana - Co nam rozkażesz?
- Dowiecie się niebawem - odrzekł Septimus - Skończcie posiłek.
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Jeszcze trochę będę z doskoku - kobieta mnie odwiedziła w Afryce i sami rozumiecie...taka sytuacja
Jak wrócę w piątek z Cape Town powinienem już pisać regularne posty
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Korzystając z wolnej chwili wziąłem się za oficjalne liczenie pedeków dla wszystkich uczestników.
Prolog na orbitalu - udawanie arbitratorów, zbadanie zwłok, rozprawa z fałszywą arbitratorką: Hoster 75, Medea 75, Nathan 65, Haxtan 55.
Podróż na Diamentowej Gwieździe, konfrontacja z latającymi czapkami - Hoster 10, Medea 10, Nathan 35, Haxtan 10.
Pierwsze raporty i podsumowania (nie przez PW, tylko w topiku): Hoster 10, Medea 10, Nathan 10.
Wizyta w prefekturze Administratum i sukces w identyfikacji tożsamości przemytnika: Medea 10, Nathan 10.
Wizyta w dzielnicy rozrywki i spotkanie z Sanną: Hoster 10, Haxtan 10.
Pozaplanowo Hoster 20 (przetrwanie brutalnego detoksu, wykorzystanie medytacji do odzyskania kondycji).
Rozprawa z klansterami w habitacie Tronda: Hoster 40, Medea 40, Nathan 40.
Raporty przysyłane poprzez PW - Hoster 10, Medea 30, Nathan 10.
Podsumowanie
Hoster 185 PD, Medea 175 PD, Nathan 170 PD, Haxtan 75 PD
Nathan wykupił rozwinięcie umiejętności walki wręcz argumentując to starciem z czapkami (w puli 70 wolnych). Hoster wykupił Czujność (w puli jeszcze 85) i bez trudu da się ten zakup uzasadnić podrasowanymi ze stresu reakcjami. Czekam na propozycję Medei.
Co do Hostera, brakuje mu jeszcze 15 PD do zakupu następnej umiejętności i ponieważ ma już 2. poziom, może zainwestować nie tylko w umiejętności, ale i nową moc psioniczną!
Prolog na orbitalu - udawanie arbitratorów, zbadanie zwłok, rozprawa z fałszywą arbitratorką: Hoster 75, Medea 75, Nathan 65, Haxtan 55.
Podróż na Diamentowej Gwieździe, konfrontacja z latającymi czapkami - Hoster 10, Medea 10, Nathan 35, Haxtan 10.
Pierwsze raporty i podsumowania (nie przez PW, tylko w topiku): Hoster 10, Medea 10, Nathan 10.
Wizyta w prefekturze Administratum i sukces w identyfikacji tożsamości przemytnika: Medea 10, Nathan 10.
Wizyta w dzielnicy rozrywki i spotkanie z Sanną: Hoster 10, Haxtan 10.
Pozaplanowo Hoster 20 (przetrwanie brutalnego detoksu, wykorzystanie medytacji do odzyskania kondycji).
Rozprawa z klansterami w habitacie Tronda: Hoster 40, Medea 40, Nathan 40.
Raporty przysyłane poprzez PW - Hoster 10, Medea 30, Nathan 10.
Podsumowanie
Hoster 185 PD, Medea 175 PD, Nathan 170 PD, Haxtan 75 PD
Nathan wykupił rozwinięcie umiejętności walki wręcz argumentując to starciem z czapkami (w puli 70 wolnych). Hoster wykupił Czujność (w puli jeszcze 85) i bez trudu da się ten zakup uzasadnić podrasowanymi ze stresu reakcjami. Czekam na propozycję Medei.
Co do Hostera, brakuje mu jeszcze 15 PD do zakupu następnej umiejętności i ponieważ ma już 2. poziom, może zainwestować nie tylko w umiejętności, ale i nową moc psioniczną!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Enkaiden, "Koralowa Muszla", 215.815.M41
Kiedy Hoster i Haxtan wyszli z hotelu w poszukiwaniu fiksera mogącego zorganizować całej grupie polowanie na morskie drapieżniki w pobliżu wód terytorialnych LaGrando, Septimus wyszedł na otwarty na oścież taras apartamentu.
- Chodźcie do mnie - polecił opierając się o barierkę i spoglądając w kierunku bezkresnej tafli oceanu. Nawykli do ogromnych miast pokrywających grubą skorupą metalu, kamienia i szkła całe tysiące kilometrów kwadratowych, akolici nie potrafili się powstrzymać przed mimowolnym dreszczem emocji na widok bezmiaru słonej wody.
- Chcę, abyście pokręcili się po porcie - oznajmił łącznik quattora Ludda wskazując dłonią dachy i żurawie portowego kwartału - Rzućcie okiem na baseny, pogadajcie z ludźmi. Może ktoś wie coś więcej na temat działalności LaGrando, może ktoś coś słyszał. Udawajcie przebywających w mieście cudzoziemców, którzy czekają na załadunek statku przed odlotem do następnego systemu. I miejcie oczy otwarte, bo nie wolno nam zapominać, że Sanna Rohanoir też czegoś tu szuka.
- Nasza dwójka? - upewniła się Medea, przenosząc znaczące spojrzenie na przygotowanego do wyjścia ojca Kazadiego.
- Ja zostanę tutaj z Tauronem - odparł dowódca sekcji - Musimy przeanalizować pewne dane.
Kiedy Hoster i Haxtan wyszli z hotelu w poszukiwaniu fiksera mogącego zorganizować całej grupie polowanie na morskie drapieżniki w pobliżu wód terytorialnych LaGrando, Septimus wyszedł na otwarty na oścież taras apartamentu.
- Chodźcie do mnie - polecił opierając się o barierkę i spoglądając w kierunku bezkresnej tafli oceanu. Nawykli do ogromnych miast pokrywających grubą skorupą metalu, kamienia i szkła całe tysiące kilometrów kwadratowych, akolici nie potrafili się powstrzymać przed mimowolnym dreszczem emocji na widok bezmiaru słonej wody.
- Chcę, abyście pokręcili się po porcie - oznajmił łącznik quattora Ludda wskazując dłonią dachy i żurawie portowego kwartału - Rzućcie okiem na baseny, pogadajcie z ludźmi. Może ktoś wie coś więcej na temat działalności LaGrando, może ktoś coś słyszał. Udawajcie przebywających w mieście cudzoziemców, którzy czekają na załadunek statku przed odlotem do następnego systemu. I miejcie oczy otwarte, bo nie wolno nam zapominać, że Sanna Rohanoir też czegoś tu szuka.
- Nasza dwójka? - upewniła się Medea, przenosząc znaczące spojrzenie na przygotowanego do wyjścia ojca Kazadiego.
- Ja zostanę tutaj z Tauronem - odparł dowódca sekcji - Musimy przeanalizować pewne dane.
Medeę i Nathana czeka zatem spacer po dzielnicy portowej!
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
No i świetnie
Nad wydaniem PD'ków zastanowię się w piątek po powrocie z Cape Town
Na razie na zachętę powiem Wam, że jakbyście kiedyś byli w RPA to Park Krugera to pozycja obowiązkowa na minimum 3 dni pobytu
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Nathan kiwnął głową dając do zrozumienia, że przyjął i zrozumiał rozkaz. Zbieranie plotek i informacji w porcie miało sens, a nawet gdyby nie miało, to Silvanus nigdy nie zakwestionowałby rozkazu.
Ufff, dobrze, że Hoster idzie z Haxtanem, bo Nathan się już obawiał, że psyker by go po kryjomu obceniał i lampił się na krocze regulatora. A tak Nathana i Medeę czeka romantyczny spacer (MG napewno zadba o taką właśnie atmosferę) po dzielnicy portowej. Już nie mogę doczekać się przygrywających El Mariachi, sennych kafejek z nastrojową muzyczką, babci sprzedającej bukiety róż po 500zł...
Popisze jeszcze w tym poście jeśli tylko będę miał chwilę w pracy...
Popisze jeszcze w tym poście jeśli tylko będę miał chwilę w pracy...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Enkaiden, Czerwony Dystrykt, 215.815.M41
Hoster zastanawiał się w duchu, czy poznany dzień wcześniej pośrednik naprawdę zaryzykuje i stawi się o dziewiątej na umówione miejsce, toteż odetchnął z ulgą dostrzegając opartego o poręcz spirali mężczyznę. Fikser stał oparty plecami o pobliską ścianę, jedząc coś palcami z tekturowej tacki.
- Byłem ciekawy, czy faktycznie przyjdziecie - powiedział pośrednik oblizując zatłuszczone palce i wrzucając tackę do odpływu kanalizacji - Nie przywlekliście żadnego ogona? Nie, żebym miał jakiś problem z regulatorami, nie noszę niczego trefnego.
- Nikt za nami nie węszy, bo nie ma powodu - wzruszył ramionami Haxtan - Chcemy się zabawić, wczoraj sam obiecywałeś, że możesz coś nagrać. W tej wilgotnej norze nie ma wiele ciekawych rozrywek, poza dziwkami, rzecz jasna.
- Każdy warty swych pieniędzy obcoświatowiec chce zapolować na grzbietopławy - pośrednik błysnął zębami w porozumiewawczym uśmiechu, przywołał na twarz przyjazną minę - Jestem Raddor Knes, najlepszy agent połowowy w tym mieście. Mieliście szczęście, że na siebie wpadliśmy. Kiedy chcecie popłynąć, w ile osób?
Hoster zastanawiał się w duchu, czy poznany dzień wcześniej pośrednik naprawdę zaryzykuje i stawi się o dziewiątej na umówione miejsce, toteż odetchnął z ulgą dostrzegając opartego o poręcz spirali mężczyznę. Fikser stał oparty plecami o pobliską ścianę, jedząc coś palcami z tekturowej tacki.
- Byłem ciekawy, czy faktycznie przyjdziecie - powiedział pośrednik oblizując zatłuszczone palce i wrzucając tackę do odpływu kanalizacji - Nie przywlekliście żadnego ogona? Nie, żebym miał jakiś problem z regulatorami, nie noszę niczego trefnego.
- Nikt za nami nie węszy, bo nie ma powodu - wzruszył ramionami Haxtan - Chcemy się zabawić, wczoraj sam obiecywałeś, że możesz coś nagrać. W tej wilgotnej norze nie ma wiele ciekawych rozrywek, poza dziwkami, rzecz jasna.
- Każdy warty swych pieniędzy obcoświatowiec chce zapolować na grzbietopławy - pośrednik błysnął zębami w porozumiewawczym uśmiechu, przywołał na twarz przyjazną minę - Jestem Raddor Knes, najlepszy agent połowowy w tym mieście. Mieliście szczęście, że na siebie wpadliśmy. Kiedy chcecie popłynąć, w ile osób?
Septimus zamierzał skorzystać z tej okazji jak najszybciej, więc może od ręki? Macie załatwić bilety dla pięciu osób...
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
- Mój boss szybko chce stąd wylecieć. Interesy nie bardzo idą a jest już umówiony w kolejnym miejscu. Kiedy moglibyśmy realnie wypłynąć? Najlepiej jak najszybciej bo się już nie da z nim wytrzymać. Na wszystko narzeka i karze za byle co. Zawsze taki jest jak mu nie pójdzie interes. Tylko rozrywka może go nieco uspokoić. Pewnie nie zdążysz tego zorganizować w szybkim tempie. Z drugiej strony, jeśli by ci się jednak udało to załatwić na jutro, to pewnie dorzuciłby coś ekstra. - Hoster mrugnął okiem - Podaj tylko cenę, dla pięciu osób.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Enkaiden, dystrykt portowy, 215.815.M41
- Co to właściwie jest? - zapytała ściszonym głosem Medea, przypatrująca się od dłuższej chwili jednemu z zacumowanych w portowym basenie statków - Koral?
Spectoriańska jednostka przypominała swym kształtem wynurzoną do połowy z wody rybę, stroszącą poziome płetwy i upstrzoną grudami organicznej masy przyklejonymi do zielonkawego kadłuba. Gdyby nie wykonane z pancernego szkła bulaje, zabójczyni mogłaby uwierzyć, że spogląda nie na wytwór ludzkich rąk, tylko groteskową formę oceanicznego życia.
- Sądzę, że miejscowi starają się upodobnić swoje statki do tutejszej fauny - zaryzykował ostrożne stwierdzenie Nathan - Zwłaszcza batyskafy. Może to dla zmylenia drapieżników?
Para akolitów zdążyła przemierzyć leniwym krokiem większą część portu, tętniącego życiem, gwarem ludzkich głosów, świstem pneumatycznych suwnic i terkotem spalinowych silników. Znajdujące się w sąsiadujących ze sobą basenach jednostki wszelkich rozmiarów i kształtów tworzyły w oczach obcoświatowców pozorny chaos, chociaż Medea domyślała się, że dostrzegalny wszędzie harmider musiał funkcjonować w oparciu o jakieś znane miejscowym zasady.
Wbrew początkowym obawom agentów Ordo nie byli oni jedynymi w porcie cudzoziemcami. Na orbicie Spectoris wisiało wiele dalekosiężnych statków, przybywających tu przez okrągły rok po przetworzoną żywność. Członkowie ich załóg - przede wszystkim certyfikatorzy towaru, klerkowie i kadra oficerska - często przybywali do Enkaidenu korzystając z okazji do kilkudniowego opuszczenia swych jednostek, czy to służbowo czy dla odrobiny rozrywki. W powietrzu wibrowały dźwięki rozmów prowadzonych w dziesiątkach imperialnych dialektów, a barwne emblematy na ubiorach przybyszów demonstrowały ich przynależność do setek gildii kupieckich i parających się handlem arystokratycznych rodów.
Według ostrożnych szacunków Medei w porcie znajdowało się jakieś pół tysiąca statków oraz łodzi podwodnych, ale mimo wytężonych poszukiwań agenci nie spostrzegli nigdzie charakterystycznych symboli domu LaGrando - trójzębu wpisanego w okrąg z kotwicznego łańcucha.
- Co to właściwie jest? - zapytała ściszonym głosem Medea, przypatrująca się od dłuższej chwili jednemu z zacumowanych w portowym basenie statków - Koral?
Spectoriańska jednostka przypominała swym kształtem wynurzoną do połowy z wody rybę, stroszącą poziome płetwy i upstrzoną grudami organicznej masy przyklejonymi do zielonkawego kadłuba. Gdyby nie wykonane z pancernego szkła bulaje, zabójczyni mogłaby uwierzyć, że spogląda nie na wytwór ludzkich rąk, tylko groteskową formę oceanicznego życia.
- Sądzę, że miejscowi starają się upodobnić swoje statki do tutejszej fauny - zaryzykował ostrożne stwierdzenie Nathan - Zwłaszcza batyskafy. Może to dla zmylenia drapieżników?
Para akolitów zdążyła przemierzyć leniwym krokiem większą część portu, tętniącego życiem, gwarem ludzkich głosów, świstem pneumatycznych suwnic i terkotem spalinowych silników. Znajdujące się w sąsiadujących ze sobą basenach jednostki wszelkich rozmiarów i kształtów tworzyły w oczach obcoświatowców pozorny chaos, chociaż Medea domyślała się, że dostrzegalny wszędzie harmider musiał funkcjonować w oparciu o jakieś znane miejscowym zasady.
Wbrew początkowym obawom agentów Ordo nie byli oni jedynymi w porcie cudzoziemcami. Na orbicie Spectoris wisiało wiele dalekosiężnych statków, przybywających tu przez okrągły rok po przetworzoną żywność. Członkowie ich załóg - przede wszystkim certyfikatorzy towaru, klerkowie i kadra oficerska - często przybywali do Enkaidenu korzystając z okazji do kilkudniowego opuszczenia swych jednostek, czy to służbowo czy dla odrobiny rozrywki. W powietrzu wibrowały dźwięki rozmów prowadzonych w dziesiątkach imperialnych dialektów, a barwne emblematy na ubiorach przybyszów demonstrowały ich przynależność do setek gildii kupieckich i parających się handlem arystokratycznych rodów.
Według ostrożnych szacunków Medei w porcie znajdowało się jakieś pół tysiąca statków oraz łodzi podwodnych, ale mimo wytężonych poszukiwań agenci nie spostrzegli nigdzie charakterystycznych symboli domu LaGrando - trójzębu wpisanego w okrąg z kotwicznego łańcucha.
Trzy godziny spędzone w porcie nie ujawniły obecności żadnej jednostki LaGrando (co daje do myślenia biorąc pod uwagę ich potencjał). Wokół pełno jadłodajni, barów i domów moclegowych. Macie po dwieście łusek na głowę do dyspozycji, więc jest za co wypić. Jakich konkretnych informacji zamierzacie w porcie szukać?
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Enkaiden, Czerwony Dystrykt, 215.815.M41
Raddor Knes cmoknął cicho, w jego oczach pojawił się przelotny błysk chciwości. Pośrednik rzucił okiem na szczyt spirali, odprowadził wzrokiem parę wychodzących na powierzchnię Enkaidenu regulatorów. Obaj funkcjonariusze mieli na sobie karapaksy z przytroczonymi do napleczników tarczami, przez ramiona zaś przewiesili automatyczne śrutówki.
- Od kiedy redeptoryści wszczynają zwady z kultem Czystej Formy, porządkowi przesadzają z dyscypliną - zauważył z przekąsem Knes - Za byle co można oberwać pałką, czasami nawet za nic. Ale do rzeczy. Normalnie na wypłynięcie trzeba czekać kilka dni, lista chętnych jest długa, a grzbietopławy żerują tylko w pewnych porach. Ale macie szczęście, że trafiliście na właściwego człowieka.
Fikser przerwał ponownie rozmowę, tym razem przyglądając się z ukosa grupce mijających go ludzi o spalonych słońcem dokerów.
- Półtora tysiąca - rzucił cenę, kiedy przechodnie nieco się oddalili - Płatne przed wejściem na pokład. Sami wiecie, takie polowanie to zawsze ryzyko. Czasami to grzbietopław jest zwycięzcą, a on przecież nie zapłaci!
Knes zaśmiał się cicho, lecz jego żart nie wzbudził nawet cienia wesołości u obcoświatowców.
- I jeśli twój pan jest tak niecierpliwy, możecie popłynąć dzisiaj późnym popołudniem - dodał naprędce fikser, być może chcąc tak przyśpieszonym terminem oczekiwania załagodzić wrażenie wywołane zaproponowaną przez siebie ceną - Na Głębię Grendela, pół godziny po popołudniowym nabożeństwie.
Raddor Knes cmoknął cicho, w jego oczach pojawił się przelotny błysk chciwości. Pośrednik rzucił okiem na szczyt spirali, odprowadził wzrokiem parę wychodzących na powierzchnię Enkaidenu regulatorów. Obaj funkcjonariusze mieli na sobie karapaksy z przytroczonymi do napleczników tarczami, przez ramiona zaś przewiesili automatyczne śrutówki.
- Od kiedy redeptoryści wszczynają zwady z kultem Czystej Formy, porządkowi przesadzają z dyscypliną - zauważył z przekąsem Knes - Za byle co można oberwać pałką, czasami nawet za nic. Ale do rzeczy. Normalnie na wypłynięcie trzeba czekać kilka dni, lista chętnych jest długa, a grzbietopławy żerują tylko w pewnych porach. Ale macie szczęście, że trafiliście na właściwego człowieka.
Fikser przerwał ponownie rozmowę, tym razem przyglądając się z ukosa grupce mijających go ludzi o spalonych słońcem dokerów.
- Półtora tysiąca - rzucił cenę, kiedy przechodnie nieco się oddalili - Płatne przed wejściem na pokład. Sami wiecie, takie polowanie to zawsze ryzyko. Czasami to grzbietopław jest zwycięzcą, a on przecież nie zapłaci!
Knes zaśmiał się cicho, lecz jego żart nie wzbudził nawet cienia wesołości u obcoświatowców.
- I jeśli twój pan jest tak niecierpliwy, możecie popłynąć dzisiaj późnym popołudniem - dodał naprędce fikser, być może chcąc tak przyśpieszonym terminem oczekiwania załagodzić wrażenie wywołane zaproponowaną przez siebie ceną - Na Głębię Grendela, pół godziny po popołudniowym nabożeństwie.
I jak, bukujecie bilety? Półtora tysiąca to oczywiście słona cena, ale już się zdążyliście przekonać, że Septimus ma spory budżet operacyjny, a na dodatek wysyłając Was na misję wcale nie wspominał o limitach wydatków!
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Hoster odnotował w głowie by popytać o kult Czystej Formy. Brzmiała osobliwie i nieco podejrzanie.
- Zgoda! - powiedział z uśmiechem Hoster.- Zatem muszę się spieszyć by mu przekazać radosną nowinę. Gdzie się spotkamy? Czy już w porcie?
- Zgoda! - powiedział z uśmiechem Hoster.- Zatem muszę się spieszyć by mu przekazać radosną nowinę. Gdzie się spotkamy? Czy już w porcie?
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Enkaiden, Czerwony Dystrykt, 215.815.M41
Knes wyciągnął do psykera dłoń, silnym uściskiem kwitując zawarcie transakcji. Mężczyzna wyraźnie się rozluźnił, chociaż wciąż ukradkiem rozglądał się wokół siebie, najwyraźniej nie potrafiąc się wyzbyć starych nawyków.
- Pół godziny po popołudniowym nabożeństwie w porcie - potwierdził skinięciem głowy - Pytajcie o Karmazynową Damę, na osiemdziesiątej ósmej przystani. Pięć osób, półtora tysiąca, płatne przed wypłynięciem. Nie musicie zabierać ze sobą żadnego sprzętu, ekwipunek do polowania jest wliczony w cenę rejsu.
- Będziemy na czas - odparł milkliwy Haxtan - I nie bierz nas za naiwnych głupców do ogrania z tronów. Nasz pan nie słynie z wyrozumiałości wobec naciągaczy.
- Wasz pan będzie naprawdę zadowolony z usług moich znajomych - zapewnił pośpiesznie Knes - Nie poprzestaniecie na jednym rejsie, zobaczycie.
- Tak z ciekawości, mam pytanie - dodał Hoster klepiąc pośrednika w ramię - Ten kult Czystej Formy, cóż to za jedni? Jacyś heretycy?
- Ja tam nie wiem - odparł Knes wzruszając ramionami i przybierając skonfundowany wyraz twarzy - Eklezjarchia pozwala im głosić nauki w Enkaidenie, więc chyba nie. To czciciele czystego ciała, wrogowie bioniki. Podburzają przeciwko techkapłanom, napadają na tych, którzy obnoszą się z wszczepami. Redeptoryści nie są z tego zadowoleni, mają w mieście konkurencję. Mnie tam ani jedni ani drudzy nie szkodzą, dopóki nie psują interesów. Bioniką nie handluję, nie moja działka. Redemptoryści nie zabraniają morskich polowań, bo uważają, że to okazja dla Boga-Imperatora, by rzucić drapieżnikom na pożarcie grzeszników.
Knes wyciągnął do psykera dłoń, silnym uściskiem kwitując zawarcie transakcji. Mężczyzna wyraźnie się rozluźnił, chociaż wciąż ukradkiem rozglądał się wokół siebie, najwyraźniej nie potrafiąc się wyzbyć starych nawyków.
- Pół godziny po popołudniowym nabożeństwie w porcie - potwierdził skinięciem głowy - Pytajcie o Karmazynową Damę, na osiemdziesiątej ósmej przystani. Pięć osób, półtora tysiąca, płatne przed wypłynięciem. Nie musicie zabierać ze sobą żadnego sprzętu, ekwipunek do polowania jest wliczony w cenę rejsu.
- Będziemy na czas - odparł milkliwy Haxtan - I nie bierz nas za naiwnych głupców do ogrania z tronów. Nasz pan nie słynie z wyrozumiałości wobec naciągaczy.
- Wasz pan będzie naprawdę zadowolony z usług moich znajomych - zapewnił pośpiesznie Knes - Nie poprzestaniecie na jednym rejsie, zobaczycie.
- Tak z ciekawości, mam pytanie - dodał Hoster klepiąc pośrednika w ramię - Ten kult Czystej Formy, cóż to za jedni? Jacyś heretycy?
- Ja tam nie wiem - odparł Knes wzruszając ramionami i przybierając skonfundowany wyraz twarzy - Eklezjarchia pozwala im głosić nauki w Enkaidenie, więc chyba nie. To czciciele czystego ciała, wrogowie bioniki. Podburzają przeciwko techkapłanom, napadają na tych, którzy obnoszą się z wszczepami. Redeptoryści nie są z tego zadowoleni, mają w mieście konkurencję. Mnie tam ani jedni ani drudzy nie szkodzą, dopóki nie psują interesów. Bioniką nie handluję, nie moja działka. Redemptoryści nie zabraniają morskich polowań, bo uważają, że to okazja dla Boga-Imperatora, by rzucić drapieżnikom na pożarcie grzeszników.
Dodatkowe pytania, inne zamówienia? Może obskura, może lho albo coś mocniejszego? 
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Hoster skinął usatysfakcjonowany odpowiedzią.
- Do zobaczenia zatem w doku. - uścisnął dłoń na pożegnanie - ekhem.. mój pan ma taką, jakby to powiedzieć, towarzyszkę która bardzo lubi kwiaty. Na pewno spojrzałby przychylniejszym okiem gdyby była odpowiednio przywitana.
- Do zobaczenia zatem w doku. - uścisnął dłoń na pożegnanie - ekhem.. mój pan ma taką, jakby to powiedzieć, towarzyszkę która bardzo lubi kwiaty. Na pewno spojrzałby przychylniejszym okiem gdyby była odpowiednio przywitana.
Nie, nie dziękuję. Hoster robi błędy ale nie te same. A przynajmniej nie pod rząd dwa razy.
Oczywiście jeśli będzie trzeba na staku się poświęcić zrobi to bez wahania pod czujnym okiem oficera prowadzącego
Oczywiście jeśli będzie trzeba na staku się poświęcić zrobi to bez wahania pod czujnym okiem oficera prowadzącego
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Enkaiden, dystrykt portowy, 215.815.M41
Nie chcąc sprawiać dziwnego wrażenia, Medea i Nathan usiedli przy wystawionych na zewnątrz jednej z tawern stolikach, zamówili u przesadnie usłużnego podawacza jakiś orzeźwiający miejscowy trunek. Ich oczy przez cały czas badały otoczenie, analizowały zachowanie przechodniów, szacowały poziom potencjalnego zagrożenia. Chociaż cudzoziemcy nie nosili przy sobie widocznej broni, agenci zauważyli kilku uzbrojonych miejscowych, skrywających pistolety pod wierzchnim odzieniem lub w kieszeniach kurtek.
Tu i ówdzie przechadzali się regulatorzy Magistratum, obserwujący ulice portowej dzielnicy zza przyciemnianych wizjerów hełmów. Jakiś wędrowny kaznodzieja o zmierzwionych włosach i dzikim spojrzeniu rozstawił na pobliskim skrzyżowaniu zaopatrzony w kółka metalowy pulpit i wygłaszał z jego wysokości płomienne kazania oferując możliwość ucałowania fragmentu żebra świętej męczenniczki Agatei w zamian za zadenuncjowanie grzesznego sąsiada bądź członka rodziny.
- Proszę piękną damę o wybaczenie - przy krześle Medei pojawił się znienacka młody mężczyzna w eleganckim ubraniu, roztaczający wokół siebie aurę człowieka dobrze wykształconego i znającego się na manierach - Przeczucie podpowiada mi, że mam do czynienia z cudzoziemką, na dodatek wyjątkowej urody. Rzadko miewamy zaszczyt i przyjemność gościć tutaj kobiety pani klasy. Czy będzie to z mojej strony nieznośną zuchwałością, jeśli się do pani dosiądę?
Młody Spectorianin nie odrywał spojrzenia od Medei, wręcz pożerając ją wzrokiem i kompletnie ignorując siedzącego obok Nathana.
Nie chcąc sprawiać dziwnego wrażenia, Medea i Nathan usiedli przy wystawionych na zewnątrz jednej z tawern stolikach, zamówili u przesadnie usłużnego podawacza jakiś orzeźwiający miejscowy trunek. Ich oczy przez cały czas badały otoczenie, analizowały zachowanie przechodniów, szacowały poziom potencjalnego zagrożenia. Chociaż cudzoziemcy nie nosili przy sobie widocznej broni, agenci zauważyli kilku uzbrojonych miejscowych, skrywających pistolety pod wierzchnim odzieniem lub w kieszeniach kurtek.
Tu i ówdzie przechadzali się regulatorzy Magistratum, obserwujący ulice portowej dzielnicy zza przyciemnianych wizjerów hełmów. Jakiś wędrowny kaznodzieja o zmierzwionych włosach i dzikim spojrzeniu rozstawił na pobliskim skrzyżowaniu zaopatrzony w kółka metalowy pulpit i wygłaszał z jego wysokości płomienne kazania oferując możliwość ucałowania fragmentu żebra świętej męczenniczki Agatei w zamian za zadenuncjowanie grzesznego sąsiada bądź członka rodziny.
- Proszę piękną damę o wybaczenie - przy krześle Medei pojawił się znienacka młody mężczyzna w eleganckim ubraniu, roztaczający wokół siebie aurę człowieka dobrze wykształconego i znającego się na manierach - Przeczucie podpowiada mi, że mam do czynienia z cudzoziemką, na dodatek wyjątkowej urody. Rzadko miewamy zaszczyt i przyjemność gościć tutaj kobiety pani klasy. Czy będzie to z mojej strony nieznośną zuchwałością, jeśli się do pani dosiądę?
Młody Spectorianin nie odrywał spojrzenia od Medei, wręcz pożerając ją wzrokiem i kompletnie ignorując siedzącego obok Nathana.
Czy Medea poczuła się mile połechtana tak wyszukanymi komplementami? 