PBF: DrecarE - Cienie na Śniegu
-
Frater_Terry
- Reactions:
- Posty: 352
- Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19
Wysłuchawszy opowieści Vilberga, Tańczący po Czarnej Spirali zamyślony zwiesił nieco Łeb i pogrążył się w myślach. Cała ta opowieść przywiodła doń wspomnienia, które tak dawno zakopał na dnie swego umysłu. Wspomnienia, których obecność wywoływała ból. Równie silny co przeklęte srebro.
Też znalazł się w podobnej sytuacji. Dawno, dawno temu. Zaginiony brat. Pomoc wieszczki. Wyprawa. Tyle, że nie posiadał ani drużyny, ani zasobów. Był sam. Ale gdy brat jego go potrzebował, nie wahał się ni chwili. Wyruszył na poszukiwania, na ratunek. Gdyby wtedy wiedział to co dziś jest dane mu wiedzieć, być może wszystko skończyło by się inaczej. Być może wcale nie stał by się bestią, która budziła powszechną niechęć. Być może...
Nie, wcale nic by się nie zmieniło. To był jedyny sposób, by go ocalić. I dziś zrobiłbym dokładnie to samo. Moja klątwa to mała cena za jego życie. I chociaż mycie jaj językiem bywa uciążliwe, jestem pewien, że dziś zrobił bym to samo...
Spojrzał ukradkiem w stronę Vilberga, który sączył piwo. Nie lubił kiedy czuł wobec kogoś sympatię, a ten, swoją opowieścią, właśnie sobie jej nieco zaskarbił. Właściwie Tańczący podjął już decyzję. Wiedział, że i tak zgodzi się na wyprawę, niezależnie od wysokości wynagrodzenia.
No chyba, że jego stawka okaże się kolejną tego wieczoru obelgą pod jego adresem.
Wtedy i pięć takich historii nie pomoże, będę odgryzał dupy.
Też znalazł się w podobnej sytuacji. Dawno, dawno temu. Zaginiony brat. Pomoc wieszczki. Wyprawa. Tyle, że nie posiadał ani drużyny, ani zasobów. Był sam. Ale gdy brat jego go potrzebował, nie wahał się ni chwili. Wyruszył na poszukiwania, na ratunek. Gdyby wtedy wiedział to co dziś jest dane mu wiedzieć, być może wszystko skończyło by się inaczej. Być może wcale nie stał by się bestią, która budziła powszechną niechęć. Być może...
Nie, wcale nic by się nie zmieniło. To był jedyny sposób, by go ocalić. I dziś zrobiłbym dokładnie to samo. Moja klątwa to mała cena za jego życie. I chociaż mycie jaj językiem bywa uciążliwe, jestem pewien, że dziś zrobił bym to samo...
Spojrzał ukradkiem w stronę Vilberga, który sączył piwo. Nie lubił kiedy czuł wobec kogoś sympatię, a ten, swoją opowieścią, właśnie sobie jej nieco zaskarbił. Właściwie Tańczący podjął już decyzję. Wiedział, że i tak zgodzi się na wyprawę, niezależnie od wysokości wynagrodzenia.
No chyba, że jego stawka okaże się kolejną tego wieczoru obelgą pod jego adresem.
Wtedy i pięć takich historii nie pomoże, będę odgryzał dupy.
Ostatnio zmieniony 04 września 2015, 21:39 przez Frater_Terry, łącznie zmieniany 1 raz.
-
TatTvamAsi
- Reactions:
- Posty: 423
- Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
- Been thanked: 3 times
Czarownica całkowicie zatraciła się w opowieści szlachetnego wojownika. Czuła swoimi zmysłami dokładnie każdą chwilę, o której opowiadał Vilberg - każdy jej walor i najdrobniejszy smak. Ekscytacja jednakże, tak jasna i czysta - nagle jakby przecięta ostrzem noża, zmieniła się w strach - na początku będący zaledwie głuchym trąceniem strun w jej sercu. Narastający falą zimna wzdłuż jej kręgosłupa.
Okryła go ciemność i nie ma go wśród żywych, ani umarłych?
Sytuacja przywoływała wspomnienia długich, zimowych nocy, podczas których słuchała opowieści o śmiałkach - ich duszach wyrwanych brutalnie z ciała, uwięzionych w labiryncie mgieł między światami. W najgłębszych koszmarach nie przypuszczałaby, że coś takiego mogłoby spotkać osobę tak jej bliską.
- Zaiste interesująca była Wasza historia. Jednakże kładzie głęboki cień na moje serce, gdyż słyszałam, iż dusza osób może znaleźć się miedzy światem żywych i umarłych - wyrwana z ciała, zagubiona lub uwięziona możliwe, że za pomocą potężnej magii lub za sprawą niespokojnych duchów. Czasem również taki stan wiąże się w wpadnięciem w letarg. Myślę więc, że trzeba nam jak najszybciej wyruszać.
Okryła go ciemność i nie ma go wśród żywych, ani umarłych?
Sytuacja przywoływała wspomnienia długich, zimowych nocy, podczas których słuchała opowieści o śmiałkach - ich duszach wyrwanych brutalnie z ciała, uwięzionych w labiryncie mgieł między światami. W najgłębszych koszmarach nie przypuszczałaby, że coś takiego mogłoby spotkać osobę tak jej bliską.
- Zaiste interesująca była Wasza historia. Jednakże kładzie głęboki cień na moje serce, gdyż słyszałam, iż dusza osób może znaleźć się miedzy światem żywych i umarłych - wyrwana z ciała, zagubiona lub uwięziona możliwe, że za pomocą potężnej magii lub za sprawą niespokojnych duchów. Czasem również taki stan wiąże się w wpadnięciem w letarg. Myślę więc, że trzeba nam jak najszybciej wyruszać.
Norlaug czuje duży niepokój tym, co usłyszała. Współczuje Vilbergowi i szczerze pragnie mu pomóc.
Ostatnio zmieniony 11 września 2015, 12:44 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.
-
zapalki_chaosu
- Reactions:
- Posty: 167
- Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57
Kiedy Vilberg zaczął swą opowieść, Vidgar z błyskiem w oku , bacznie przyglądał się, miarowo, choć nieznacznie unoszącemu się z każdym oddechem, biustowi młodej Norlaug. Z łatwością umiał wyobrazić sobie, tą parę kształtnych piersi unoszących się nieco szybciej, zwróconych lekko ku górze, jakby ich właścicielka pół leżała, oparta o jedno z drzew w opisywanej zielonej dolinie, pod pięknym błękitnym niebem, po którym srogi wiatr gnał odległe chmury. Podobał mu się ten widok, zwłąszcza że wtedy były znacznie bliżej i niemal czuł zapach kobiecego ciała. Z czasem jednak, kiedy opowieść wuja zaczęła przybierać bardziej cieniste odcienie, wizja Vidgara stałą się trochę niewyraźna, jakby obraz przysłaniał dym albo mgła. Kiedy Vilberg wspomniał o kogucie i Kościeju, włosy wiedźmy wyraźnie urosły i stały się bardziej splątane, jej nos wydłużył się i zaostrzył, tak samo jak paznokcie. Palce powykręcały się nieznacznie a odcień skóry stał się blady. Głos za to, którego oczywiście w tej chwili nie słyszał ale, który pewien był, że wydobył by się z jej ust gdyby tylko je otworzyła, brzmiał by zgrzytliwie i sucho jak jazgot jego babci. Właśnie! W tej kobiecie było coś, nie wiadomo co, bo na pierwszy rzut oka nie było tego widać, co przypominało Vidgarowi babcie.
Kiedy to sobie uzmysłowił, aby powstrzymać się od grymasu i przerażonego spojrzenia na twarz niewiasty naprzeciwko, wziął szybko spory łyk piwa i zakrztusił się, jednak na tyle cicho, że nie przerwało to opowieści ani niczyjej uwagi. Wzdrygnął się jeszcze a dreszcz przeszedł mu po plecach, kiedy dewokował wspomnienie piersi i niefortunnego skojarzenia. Aby skupić uwagę na czymś innym, powrócił myślami do snu wuja. Znał się trochę na duchach, nie wiele, dopiero się uczył ale to brzmiało jakoś znajomo. Kiedy Vilberg skończył opowieść Vidgar, z naturalną powagą, wynikającą ze skupienia i powagi tematu odezwał się.
- Wuju, jeśli mi wolno, co prawda jestem jeszcze młody ale to co powiedziałeś o tym śnie. Jak wiesz szkolę się by zostać einherjerem. Dusza twego brata musi być uwieziona gdzieś pomiędzy światami. Nie chcę złorzeczyć ale taki stan może być wywołany przez czarownika czy zaklęcie, które mogło przywiązać jego duszę do jakiegoś przedmiotu lub miejsca. Słyszałem także i modlę się do Ridviny oraz Oha'lna aby nie był to los, który spotkał Vesteina, że duszę porwać mogą moce ciemności. Demony, nekromanci, potrafią dokonać takich rzeczy. Kiedy opowiadałeś sam niemalże słyszałem głos Vilberga i poczułem na ramieniu dłoń Oha'lna, dusza Twego brata jest uwięziona. - zawahał się przez chwilę, trudno mu było mówić o tak bolesnych wnioskach, jednak przemógł się w końcu dorosłość zobowiązywała - jeśli jego ciało jest pod opieką to możemy go jeszcze uratować. Bacz więc na sny i jeśli zdołasz wzywaj Vilberga, może uda mu się ponownie z Tobą skontaktować i przekazać Ci jakieś wskazówki.
Vidgar spojrzał jeszcze bardzo przelotnie na wszystkich po czym usiadł prędko i wypił resztę piwa. Poczuł, że spocił się podczas tej krótkiej przemowy. Nie wiedział, czy ze zdenerwowania czy dlatego, że wizja ze snu wuja tak mocno nim wstrząsnęła. A może była to babcia, której przekleństwa dopadły go nawet w Beran?
Kiedy to sobie uzmysłowił, aby powstrzymać się od grymasu i przerażonego spojrzenia na twarz niewiasty naprzeciwko, wziął szybko spory łyk piwa i zakrztusił się, jednak na tyle cicho, że nie przerwało to opowieści ani niczyjej uwagi. Wzdrygnął się jeszcze a dreszcz przeszedł mu po plecach, kiedy dewokował wspomnienie piersi i niefortunnego skojarzenia. Aby skupić uwagę na czymś innym, powrócił myślami do snu wuja. Znał się trochę na duchach, nie wiele, dopiero się uczył ale to brzmiało jakoś znajomo. Kiedy Vilberg skończył opowieść Vidgar, z naturalną powagą, wynikającą ze skupienia i powagi tematu odezwał się.
- Wuju, jeśli mi wolno, co prawda jestem jeszcze młody ale to co powiedziałeś o tym śnie. Jak wiesz szkolę się by zostać einherjerem. Dusza twego brata musi być uwieziona gdzieś pomiędzy światami. Nie chcę złorzeczyć ale taki stan może być wywołany przez czarownika czy zaklęcie, które mogło przywiązać jego duszę do jakiegoś przedmiotu lub miejsca. Słyszałem także i modlę się do Ridviny oraz Oha'lna aby nie był to los, który spotkał Vesteina, że duszę porwać mogą moce ciemności. Demony, nekromanci, potrafią dokonać takich rzeczy. Kiedy opowiadałeś sam niemalże słyszałem głos Vilberga i poczułem na ramieniu dłoń Oha'lna, dusza Twego brata jest uwięziona. - zawahał się przez chwilę, trudno mu było mówić o tak bolesnych wnioskach, jednak przemógł się w końcu dorosłość zobowiązywała - jeśli jego ciało jest pod opieką to możemy go jeszcze uratować. Bacz więc na sny i jeśli zdołasz wzywaj Vilberga, może uda mu się ponownie z Tobą skontaktować i przekazać Ci jakieś wskazówki.
Vidgar spojrzał jeszcze bardzo przelotnie na wszystkich po czym usiadł prędko i wypił resztę piwa. Poczuł, że spocił się podczas tej krótkiej przemowy. Nie wiedział, czy ze zdenerwowania czy dlatego, że wizja ze snu wuja tak mocno nim wstrząsnęła. A może była to babcia, której przekleństwa dopadły go nawet w Beran?
Ostatnio zmieniony 04 września 2015, 22:38 przez zapalki_chaosu, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]Beran, karczma Morska Komnata, 27 Sadnik (Vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
- Na Hanara! - zawołał Vilberg, uderzając pięścią w stół - przeklęta niech będą takie czary, z których człek nie ma pożytku, jeno utrapienie!
Widać było jednak, iż pod powierzchownym wzburzeniem zatroskał się głęboko słowami Vidgara i Norlaug. Chciał coś jeszcze dodać, lecz przerwało mu przybycie kolejnej osoby. Oto bowiem przez drzwi wtoczył się brodaty mąż, niebanalnej postury, w szkarłatnym płaszczu narzuconym na ramiona. Towarzyszyło mu dwóch równie brodatych wojowników z Plemienia Niedźwiedzia, którzy omietli zebranych podejrzliwym spojrzeniem.
- Witaj Vilbergu - zawołał wesoło przybysz. - Widzę, żeś już zebrał niezgorszą załogę!
[center]
[/center]
W jakiś tajemniczy sposób, jego uśmiech i swobodne zachowanie rozproszyły nieco panujący w izbie, ponury nastrój.
- Witaj Brnjar - odparł Vilberg, odrywając się chwilowo od posępnych myśli. - Oto nasz dobrodziej - dodał, przedstawiając go reszcie - Kupiec Brnjar Stoyanson, z Beran.
Tamten skłonił się nieco, w czym przeszkadzało mu wydatne brzuszysko, po czym zbliżył się do stołu i omiótł spojrzeniem zarówno zebranych jak i zawartość ich kufli.
- Vilbergu, widzę, że kiepsko przyjmujesz naszych gości. Czyżeś łaskę duchów stracił, że piwo Alfrowi pić każesz? - zawołał z udawaną zgrozą. - Żywo karczmarzu, przynieście przedniego miodu z He'res. A nie każcie nam ino za długo czekać!
Stojący w drzwiach oberżysta pospieszył wypełnić polecenie. Zanim przyniósł antałek, Vilberg zdołał przedstawić wszystkich obecnych, Brnjar przywitał się z każdym uprzejmie i przyjaźnie, po czym siadł naprzeciwko starego korsarza i rzekł:
- Tych dwóch drabów za mną, to Vani Sahalson i Rad Osvaldson. Ponure z nich typy, ale wojownicy zawołani. Znam ich od dawna i ufam jak braciom. Przydadzą się jeśli natkniemy się na jakiś opór.
[center]
[/center]
Na dźwięk swych imion "ponure draby" wymruczały pod nosem coś, co miało zastępować przywitanie, za czym usiadły na ławie, niedaleko swego pracodawcy. Obaj byli potężnie zbudowani, mieli splątane brody, długie włosy, na plecach zaś topory dwuręczne. Coś w ich sylwetce i twarzy mówiło zebranym także o tym, że muszą pochodzić z jednego rodu.
- Załatwiłeś Khas? - zapytał krótko Vilberg.
- Nie - odparł kupiec ze swobodą, dolewając sobie miodu.
- Zawiodłeś mnie Brnjar - korsarz zmarszczył brwi. - mieliśmy wszakże ruszać z rana...
- Nie martw się, stary druhu - odrzekł tamten, pociągając z kufla głęboki łyk. - Nie załatwiłem khas, bowiem trafiła mi się inna okazja. Znacznie lepsza, sam zobaczysz. I klnę się mą niedźwiedzią skórę, że nie będziesz narzekał! Poza tym khas mogłyby tylko ściągnąć nam na kark wilczośpiewce, gdy już przekroczymy wzgórza.
- Ano zobaczymy - Vilberg pokiwał głową i przygładził wąsa. - Ufam ci w tej mierze, bo wiem, że zależy ci na naszej wyprawie...
- Ano zależy, jak na własnym sklepie! - Brnjar wzniósł oczy ku powale, żartobliwie parodiując uniesienie duchowe. Spoważniał jednak nieco zaraz i odezwał się do zebranych.
- Wiesz, że podchodzę do tego poważnie, Vilbergu. Vestein i Harmoniusz byli także mymi druhami. Pomówmy jednak o interesach. Wiecie już zapewne kim jestem i jaką pełnię rolę w naszej drużynie. Owszem, jest to wyprawa ratunkowa, co jest słuszne i godne pochwały. A i mi zależy na tym, by zakończyła się sukcesem. Jednak jeśli uda nam się przy tym znaleźć ową tajemniczą dolinę, zapewniam, że kiesy wasze będą pełne. Tym, którzy najmują się do tej wyprawy - tu spojrzał znacząco na Kyariela i Tańczącego - zapłacę pięćdziesiąt denarów za wykonane zadanie. I jeszcze dziesięć jeśli odnajdziemy dolinę. Słyszałem też, że rodzina gnoma Harmonoiusza z Fomorii płaci kolejnych dziesięć denarów za każdą wiadomość o losie krewniaka.
Przerwał na chwilę i spojrzał poważnym wzrokiem na Vilberga:
- Oczywiście, nie będę obrażał twego rodu, ni bratanicy Haralda, oferując wam zapłatę za ratowanie bliskich. Lecz aby wykazać mą dobrą wolę, wesprę naszą młodzież, by mogła się wyposażyć przed wyprawą. Potraktujcie to jak dar, nie jak zapłatę. Dostaniecie przeto ode mnie po dziesięć denarów, abyście kupili wszystko, czego wam trzeba. Ja sam pokryję koszty wyżywienia, transportu i ekwipunku, który zabierzemy ze sobą. Nie kłopoczcie się o to - machnął ręką, jakby w istocie nie stanowiło to żadnego problemu i wychylił do dna trzymany w rękach kufel miodu.
- Na Hanara! - zawołał Vilberg, uderzając pięścią w stół - przeklęta niech będą takie czary, z których człek nie ma pożytku, jeno utrapienie!
Widać było jednak, iż pod powierzchownym wzburzeniem zatroskał się głęboko słowami Vidgara i Norlaug. Chciał coś jeszcze dodać, lecz przerwało mu przybycie kolejnej osoby. Oto bowiem przez drzwi wtoczył się brodaty mąż, niebanalnej postury, w szkarłatnym płaszczu narzuconym na ramiona. Towarzyszyło mu dwóch równie brodatych wojowników z Plemienia Niedźwiedzia, którzy omietli zebranych podejrzliwym spojrzeniem.
- Witaj Vilbergu - zawołał wesoło przybysz. - Widzę, żeś już zebrał niezgorszą załogę!
[center]
[/center]W jakiś tajemniczy sposób, jego uśmiech i swobodne zachowanie rozproszyły nieco panujący w izbie, ponury nastrój.
- Witaj Brnjar - odparł Vilberg, odrywając się chwilowo od posępnych myśli. - Oto nasz dobrodziej - dodał, przedstawiając go reszcie - Kupiec Brnjar Stoyanson, z Beran.
Tamten skłonił się nieco, w czym przeszkadzało mu wydatne brzuszysko, po czym zbliżył się do stołu i omiótł spojrzeniem zarówno zebranych jak i zawartość ich kufli.
- Vilbergu, widzę, że kiepsko przyjmujesz naszych gości. Czyżeś łaskę duchów stracił, że piwo Alfrowi pić każesz? - zawołał z udawaną zgrozą. - Żywo karczmarzu, przynieście przedniego miodu z He'res. A nie każcie nam ino za długo czekać!
Stojący w drzwiach oberżysta pospieszył wypełnić polecenie. Zanim przyniósł antałek, Vilberg zdołał przedstawić wszystkich obecnych, Brnjar przywitał się z każdym uprzejmie i przyjaźnie, po czym siadł naprzeciwko starego korsarza i rzekł:
- Tych dwóch drabów za mną, to Vani Sahalson i Rad Osvaldson. Ponure z nich typy, ale wojownicy zawołani. Znam ich od dawna i ufam jak braciom. Przydadzą się jeśli natkniemy się na jakiś opór.
[center]
[/center]Na dźwięk swych imion "ponure draby" wymruczały pod nosem coś, co miało zastępować przywitanie, za czym usiadły na ławie, niedaleko swego pracodawcy. Obaj byli potężnie zbudowani, mieli splątane brody, długie włosy, na plecach zaś topory dwuręczne. Coś w ich sylwetce i twarzy mówiło zebranym także o tym, że muszą pochodzić z jednego rodu.
- Załatwiłeś Khas? - zapytał krótko Vilberg.
- Nie - odparł kupiec ze swobodą, dolewając sobie miodu.
- Zawiodłeś mnie Brnjar - korsarz zmarszczył brwi. - mieliśmy wszakże ruszać z rana...
- Nie martw się, stary druhu - odrzekł tamten, pociągając z kufla głęboki łyk. - Nie załatwiłem khas, bowiem trafiła mi się inna okazja. Znacznie lepsza, sam zobaczysz. I klnę się mą niedźwiedzią skórę, że nie będziesz narzekał! Poza tym khas mogłyby tylko ściągnąć nam na kark wilczośpiewce, gdy już przekroczymy wzgórza.
- Ano zobaczymy - Vilberg pokiwał głową i przygładził wąsa. - Ufam ci w tej mierze, bo wiem, że zależy ci na naszej wyprawie...
- Ano zależy, jak na własnym sklepie! - Brnjar wzniósł oczy ku powale, żartobliwie parodiując uniesienie duchowe. Spoważniał jednak nieco zaraz i odezwał się do zebranych.
- Wiesz, że podchodzę do tego poważnie, Vilbergu. Vestein i Harmoniusz byli także mymi druhami. Pomówmy jednak o interesach. Wiecie już zapewne kim jestem i jaką pełnię rolę w naszej drużynie. Owszem, jest to wyprawa ratunkowa, co jest słuszne i godne pochwały. A i mi zależy na tym, by zakończyła się sukcesem. Jednak jeśli uda nam się przy tym znaleźć ową tajemniczą dolinę, zapewniam, że kiesy wasze będą pełne. Tym, którzy najmują się do tej wyprawy - tu spojrzał znacząco na Kyariela i Tańczącego - zapłacę pięćdziesiąt denarów za wykonane zadanie. I jeszcze dziesięć jeśli odnajdziemy dolinę. Słyszałem też, że rodzina gnoma Harmonoiusza z Fomorii płaci kolejnych dziesięć denarów za każdą wiadomość o losie krewniaka.
Przerwał na chwilę i spojrzał poważnym wzrokiem na Vilberga:
- Oczywiście, nie będę obrażał twego rodu, ni bratanicy Haralda, oferując wam zapłatę za ratowanie bliskich. Lecz aby wykazać mą dobrą wolę, wesprę naszą młodzież, by mogła się wyposażyć przed wyprawą. Potraktujcie to jak dar, nie jak zapłatę. Dostaniecie przeto ode mnie po dziesięć denarów, abyście kupili wszystko, czego wam trzeba. Ja sam pokryję koszty wyżywienia, transportu i ekwipunku, który zabierzemy ze sobą. Nie kłopoczcie się o to - machnął ręką, jakby w istocie nie stanowiło to żadnego problemu i wychylił do dna trzymany w rękach kufel miodu.
Dla Kyariela i Tańczącego: Pięćdziesiąt denarów to bardzo dużo (coś jak pięć tysięcy w naszym świecie). Nikt z was w życiu nie widział takiej sumy, a tym bardziej jej nie posiadał. Zdajecie sobie zresztą sprawę, że jesteście jeszcze młodzi i nie macie dużo doświadczenia. Brnjar płaci wam o wiele więcej niż powinien w tej sytuacji.
Dla Vidgara, Olafa i Norlaug: otrzymacie od Brnjara po 10 denarów, abyście mogli zaopatrzyć się na wyprawę. Cennik ekwipunku podam po skończonej rozmowie.
Dla Vidgara, Olafa i Norlaug: otrzymacie od Brnjara po 10 denarów, abyście mogli zaopatrzyć się na wyprawę. Cennik ekwipunku podam po skończonej rozmowie.
Ostatnio zmieniony 23 września 2015, 23:04 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
-
zapalki_chaosu
- Reactions:
- Posty: 167
- Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57
Długa podróż, żeberka, piwo i powaga sytuacji mocno nadwyrężyły zdolności rozumowania Vidgara i powoli przestawał nadążać za rozwojem wydarzeń. Pojawienie się Brnjara znów podniosło wszystkich zebranych na duchu, mimo że wojownicy, którzy mu towarzyszyli byli raczej posępni. Obecność tych dwóch nie martwiła jednak Vidgara, wręcz przeciwnie, byli silni i na pewno sprawnie władali orężem. Dobrze było mieć ich po swojej stronie. Mimo złej wróżby przyniesionej przez sen wuja, Vidgar znów zaczynał odczuwać radość w związku z wyprawą. Dokonała tego charyzma nowego gościa, zapowiedź tajemniczego środka transportu, lepszego od powszechnie znanych Khas. Perspektywa walki u boku takich wojów i 10 denarów. 10 Denarów! Cóż za wspaniałą noc! Zapatrzył się w sufit i rozmarzył wyobrażając sobie co takiego nabędzie za tą kwotę. Wtedy gospodarz wniósł miód. Vidgar podniósł się, sięgnął po dzban lecz jego ręka zamarła w połowie drogi a z jego ust wydobył się cichy jęk, który tylko najbliżej siedzący mogli usłyszeć a to i tak nie na pewno. Ujrzał bowiem dwa dzbany, dwa uchwyty i dwie dłonie sięgające po niego. Ostateczny i niepodważalny znak, że na dzisiejszą noc koniec picia. Młody Nardlens wyraźnie sposępniał wyrzucając sobie w myślach, że tak łapczywie chlał piwo. Postanowił sobie zanotować w pamięci, że cierpliwość jednak czasem popłaca.
Olaf słuchał z uwagą historii swego ojca. Chociaż piersi przybyłej Norlaug były ciekawymi obiektami do zbadania, to jednak losy rodziny były ważniejsze. Tym bardziej młody zwiadowca postanowił zachować czujność umysłu. Zaczął po kolei przyglądać każdemu z przybyłych. Najdłużej alfrowi, który podchwycił jego wzrok. Oboje przez chwilę patrzyli na siebie w skupieniu, po czym wzrok Olafa przeskoczył na twarz czarownicy... I tylko siłą woli godną tytanów wzrok nie spadł poniżej na dekolt.
Olaf oceniał przede wszystkim przydatność poszczególnych członów drużyny. Wyprawa zdawała się być wyjątkowo trudna, więc każdy musiał pełnić jakąś rolę. Młodemu Vilberson'owi przypadła rola zaszczytna: straż przednia i czujka. Od niego będzie zależeć, czy drużyna będzie poruszać się we właściwym kierunku i czy da się zaskoczyć.
Zas myśl o dodatkowych funduszach podniosła na duchu Olafa.
- Pieniądze nikomu nie zaszkodzą... - pomyślał i dopił swoje piwo, doceniając każdy jego łyk.
Olaf oceniał przede wszystkim przydatność poszczególnych członów drużyny. Wyprawa zdawała się być wyjątkowo trudna, więc każdy musiał pełnić jakąś rolę. Młodemu Vilberson'owi przypadła rola zaszczytna: straż przednia i czujka. Od niego będzie zależeć, czy drużyna będzie poruszać się we właściwym kierunku i czy da się zaskoczyć.
Zas myśl o dodatkowych funduszach podniosła na duchu Olafa.
- Pieniądze nikomu nie zaszkodzą... - pomyślał i dopił swoje piwo, doceniając każdy jego łyk.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Młody mag pod wpływem opowieści Vilberga zamyślił się głęboko. Stracił poczucie czasu i miejsca, gdyż historia ta poruszyła w jego sercu czułą strunę. Dobrze rozumiał jak to jest stracić kogoś bliskiego, a nawet bardzo dobrze, i to nie raz...
Choć nie- bił się z myślami- ciężko by był bliski ktoś, kogo się nawet nie znało.
Lecz najgorsza była i zawsze najgorsza jest niepewność. W tym wypadku niepewność co do czyjegoś losu. To uczucie rodzi zawsze setki domysłów, czasem jednych bardziej fantastycznych od drugich. Zwłaszcza w ciemne, samotne zimowe noce, gdy wicher wyje potępieńczo za oknami , a Ty czujesz w tym dźwięku nienazwaną grozę, oraz obecność istot jedynie czasem przeczuwanych lub dostrzeganych tylko przez moment kątem oka.
Nie miał pojęcia co mogło się stać z Vesteinem. Jego magia była w tym momencie bezużyteczna. -Za mało danych, za mało punktów zaczepienia. Będzie inaczej gdy znajdziemy się za Szarymi Grzbietami. Tam będę mógł coś zdziałać. Tak samo jak nie wiedział, gdzie znajduje się osoba najbliższa jego sercu, osoba której wszystko zawdzięczał. Czarne myśli, wywołane wysłuchaną opowieścią i analogiami z jego życia- znów go opadły, jak stado wygłodniałych kruków lub wron.
Ponure rozważania zostały nagle i brutalnie przerwane za sprawą pojawienia się mężczyzny o posturze niedźwiedzia i o tubalnym głosie, który okazał się być darczyńcą na rzecz wyprawy.
A gdy po chwili podano mu przed nos róg pełen przedniego (jak się za moment okazało) miodu i gdy do jego uszu dobiegło ile kupiec oferował za udział w wyprawie, jego myśli i nastrój wykonały zwrot o 180 stopni.
Choć nie- bił się z myślami- ciężko by był bliski ktoś, kogo się nawet nie znało.
Lecz najgorsza była i zawsze najgorsza jest niepewność. W tym wypadku niepewność co do czyjegoś losu. To uczucie rodzi zawsze setki domysłów, czasem jednych bardziej fantastycznych od drugich. Zwłaszcza w ciemne, samotne zimowe noce, gdy wicher wyje potępieńczo za oknami , a Ty czujesz w tym dźwięku nienazwaną grozę, oraz obecność istot jedynie czasem przeczuwanych lub dostrzeganych tylko przez moment kątem oka.
Nie miał pojęcia co mogło się stać z Vesteinem. Jego magia była w tym momencie bezużyteczna. -Za mało danych, za mało punktów zaczepienia. Będzie inaczej gdy znajdziemy się za Szarymi Grzbietami. Tam będę mógł coś zdziałać. Tak samo jak nie wiedział, gdzie znajduje się osoba najbliższa jego sercu, osoba której wszystko zawdzięczał. Czarne myśli, wywołane wysłuchaną opowieścią i analogiami z jego życia- znów go opadły, jak stado wygłodniałych kruków lub wron.
Ponure rozważania zostały nagle i brutalnie przerwane za sprawą pojawienia się mężczyzny o posturze niedźwiedzia i o tubalnym głosie, który okazał się być darczyńcą na rzecz wyprawy.
A gdy po chwili podano mu przed nos róg pełen przedniego (jak się za moment okazało) miodu i gdy do jego uszu dobiegło ile kupiec oferował za udział w wyprawie, jego myśli i nastrój wykonały zwrot o 180 stopni.
Ostatnio zmieniony 06 września 2015, 18:47 przez Hel, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Frater_Terry
- Reactions:
- Posty: 352
- Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19
Kiedy Tańczący po Czarnej Spirali usłyszał proponowaną mu kwotę, przez chwilę nie był pewien, czy się nie przesłyszał. W sumie wiedział, że nie, jednak kwota znacznie przewyższała wartość usług.
Z drugiej strony, rozmawiamy o jego bracie. Nie ma się czemu dziwić, skoro go na to stać.
Podrapał się od niechcenia za uchem, po czym wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Masz zatem tropiciela. Jedna tylko uwaga. Moja część w obolach, jeśli łaska. Wiem, że to może być kłopotliwe, ale też jest bardzo ważne. - wymruczał.
Z drugiej strony, rozmawiamy o jego bracie. Nie ma się czemu dziwić, skoro go na to stać.
Podrapał się od niechcenia za uchem, po czym wyszczerzył zęby w uśmiechu.
- Masz zatem tropiciela. Jedna tylko uwaga. Moja część w obolach, jeśli łaska. Wiem, że to może być kłopotliwe, ale też jest bardzo ważne. - wymruczał.
[center]Beran, karczma Morska Komnata, 27 Sadnik (Vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
Obietnica sowitej zapłaty, oraz hojność Brnjara znakomicie wpłynęły na nastroje zebranego w izbie towarzystwa. Resztki złych przeczuć i mrocznych spekulacji rozmyły się, w powodzi złocistego miodu. Nim jednak trzeźwość zdążyła ostatecznie opuścić naszych bohaterów, Brnjar odezwał się do jednego ze swych wojowników.
- Vani, podaj mapę.
Zagadnięty wstał bez słowa i podał swemu pracodawcy spory rulon pergaminu. Kupiec rozprostował go na stole, przytrzaskując rogi kuflami i dzbanem. Karta przedstawiała mapę Torgeth, lecz jej drobiazgowe wykonanie pozwalało przypuszczać, iż wyszła spod ręki jakiegoś uczonego gnoma, biegłego w sztuce kaligrafii. Brzegi arkusza były złocone i dodawały całości godnego charakteru.
[center]
[/center]
- Musimy ruszyć w stronę Szarych Grzbietów- rzekł Brnjar wodząc palcem po liniach przedstawiających wzgórza i trakty- a później wzdłuż nich, w górę. Aż do Ersor.
- To niewielka osada górnicza - wyjaśnił Vilberg, głaszcząc brodę. - Tam uzupełnimy zapasy, przed wyruszeniem w dzicz. Myślę, że droga na miejsce zajmie nam nieco ponad trzy tygodnie.
- Z transportem, który załatwiłem, sądzę, że jakieś dwanaście, może trzynaście dni - sprostował kupiec. - Później będziemy musieli przeprawić się przez góry i pustkowie. No i znaleźć ślady poprzedniej wyprawy, lub dolinę...
- Tak, myślę, że warto byłoby ruszyć tędy...
[center]
[/center]
Przez chwilę obaj mężczyźni ustalali trasę, młodsi członkowie wyprawy zaś starali się ją zapamiętać. Wreszcie Vilberg wstał od stołu.
- Czas kończyć to spotkanie - polecił. - Wyruszyć mamy z rana, więc nie ma co pić na umór. Norlaug, córko Hidolfa, zechciej towarzyszyć nam w drodze do domu. Moja żona z radością przyjmie cię na tę noc. Nie godzi się bowiem, by ktoś z rodziny Haralda miał się tułać po karczmach. Ruszajmy więc.
Obietnica sowitej zapłaty, oraz hojność Brnjara znakomicie wpłynęły na nastroje zebranego w izbie towarzystwa. Resztki złych przeczuć i mrocznych spekulacji rozmyły się, w powodzi złocistego miodu. Nim jednak trzeźwość zdążyła ostatecznie opuścić naszych bohaterów, Brnjar odezwał się do jednego ze swych wojowników.
- Vani, podaj mapę.
Zagadnięty wstał bez słowa i podał swemu pracodawcy spory rulon pergaminu. Kupiec rozprostował go na stole, przytrzaskując rogi kuflami i dzbanem. Karta przedstawiała mapę Torgeth, lecz jej drobiazgowe wykonanie pozwalało przypuszczać, iż wyszła spod ręki jakiegoś uczonego gnoma, biegłego w sztuce kaligrafii. Brzegi arkusza były złocone i dodawały całości godnego charakteru.
[center]
[/center]- Musimy ruszyć w stronę Szarych Grzbietów- rzekł Brnjar wodząc palcem po liniach przedstawiających wzgórza i trakty- a później wzdłuż nich, w górę. Aż do Ersor.
- To niewielka osada górnicza - wyjaśnił Vilberg, głaszcząc brodę. - Tam uzupełnimy zapasy, przed wyruszeniem w dzicz. Myślę, że droga na miejsce zajmie nam nieco ponad trzy tygodnie.
- Z transportem, który załatwiłem, sądzę, że jakieś dwanaście, może trzynaście dni - sprostował kupiec. - Później będziemy musieli przeprawić się przez góry i pustkowie. No i znaleźć ślady poprzedniej wyprawy, lub dolinę...
- Tak, myślę, że warto byłoby ruszyć tędy...
[center]
[/center]Przez chwilę obaj mężczyźni ustalali trasę, młodsi członkowie wyprawy zaś starali się ją zapamiętać. Wreszcie Vilberg wstał od stołu.
- Czas kończyć to spotkanie - polecił. - Wyruszyć mamy z rana, więc nie ma co pić na umór. Norlaug, córko Hidolfa, zechciej towarzyszyć nam w drodze do domu. Moja żona z radością przyjmie cię na tę noc. Nie godzi się bowiem, by ktoś z rodziny Haralda miał się tułać po karczmach. Ruszajmy więc.
Wszyscy Nardlens mogą nocować w domu Vilberga. Jeśli chodzi o resztę, Brnjar opłaci wasz nocleg w "Morskiej Komnacie". Wyruszyć macie jutro rano.
Jeśli chcecie coś jeszcze robić tej nocy, dajcie mi znać.
Jeśli nie, będziemy mogli przejść do zakupu sprzętu. Przypominam, że owe 10 denarów otrzymali na razie tylko Olaf, Vidgard i Nourlag. Reszta ma za to dobre widoki na przyszłość (50 D. po wykonaniu zadania) i takie fundusze, jakie macie wpisane na kartach postaci.
Jeśli chcecie iść na zakupy rano, podam cennik.
Jeśli chcecie coś jeszcze robić tej nocy, dajcie mi znać.
Jeśli nie, będziemy mogli przejść do zakupu sprzętu. Przypominam, że owe 10 denarów otrzymali na razie tylko Olaf, Vidgard i Nourlag. Reszta ma za to dobre widoki na przyszłość (50 D. po wykonaniu zadania) i takie fundusze, jakie macie wpisane na kartach postaci.
Jeśli chcecie iść na zakupy rano, podam cennik.
Spoiler!
Ostatnio zmieniony 23 września 2015, 23:17 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
[center]Beran, Wielki Targ, 28 Sadnik (Ignia), 360 rok Ery Silniri.[/center]
[center]Podkład: https://www.youtube.com/watch?v=ERaY5SbM9xI[/center]
Towarzystwo pożegnało się po słowach Vilberga, i znużone podróżą i alkoholem udało się na spoczynek. Noc upłynęła spokojnie, choć poranna pobudka nie dla każdego okazała się łatwa. Mimo to jednak młodzi bohaterowie zerwali się wcześnie z łóżek, aby zdążyć wyposażyć się przed wyruszeniem w drogę. Pogoda była mroźna, a słońce nieśmiało wyglądało, spoza zasłony chmur, wiszących nisko nad oceanem. Ulice tonęły jeszcze półmroku, na wielu szybach można było dojrzeć jeszcze paprocie i konwalie, wymalowane przez mróz. Targowisko zajmowało południową częśc miasta, mając postać placu o kształcie nieco przypominającym ściętą z jednej strony podkowę. Wychodziły na niego sklepy i karczmy, lecz większość o tej porze była jeszcze zamknięta. Mimo to, ruch na zewnątrz był już spory. Kupcy i rybacy rozstawiali swoje kramy, gdzieś w tle przeciągle ryczały khas i gdakały kury. Jakiś rybak schrypniętym głosem zachwalał świeże mięso rekina, podczas gdy grupka kobiet na prawo kłóciła się podniesionymi głosami o ceny garnków.
[/center]
[center]Cennik:[/center]
[table][tr][td]Broń:[/td][/tr][tr][td]Przedmiot [/td][td]Premia[/td][td]Uwagi[/td][td]Cena[/td][td]Ilość[/td][/tr][tr][td]Błogosląwiony sztylet[/td][td]+5 PA [/td][td]brak[/td][td]4 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Sztylet Widm[/td][td]Tnie zjawy[/td][td]Zadaje pełne obrażenia istotom eterycznym.[/td][td]3 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Błogosławiony miecz długi[/td][td]+5 PA [/td][td]brak[/td][td]8 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Runiczny miecz długi[/td][td]Wybrany Run Żywiołu[/td][td]Zadaje obrażenia elementarne. Nie może być używany przez postać o przeciwnym Patronacie do runu.[/td][td]6 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Poręczny Toporek[/td][td]+5 PA[/td][td]Broń miotana. Po rzucie wraca do ręki właściciela (1 akcja)[/td][td]8 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Elfia Strzała[/td][td]Elfie Światło[/td][td]Zadaje magiczne obrażenia po aktywacji.[/td][td]1 O [/td][td]30 sztuk[/td][/tr][tr][td]Zacna Strzała[/td][td]+5 PA [/td][td]brak[/td][td]3 O [/td][td]20 sztuk[/td][/tr][tr][td]Pancerz:[/td][/tr][tr][td]Przedmiot [/td][td]Premia[/td][td]Uwagi[/td][td]Cena[/td][td]Ilość[/td][/tr][tr][td]Błogosławiona Tarcza[/td][td]+5 PA [/td][td]+3 Str.[/td][td]6 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Runiczna Tarcza[/td][td]Run Wzmocnienia[/td][td]+12 Str.[/td][td]5 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Runiczna Tarcza[/td][td]Wybrany Run Żywiołu[/td][td]Chroni przed obrażeniami od danego żywiołu. Nie może być używana przez osobę o przeciwnym Patronacie do znaku.[/td][td]7 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Chełm Widzenia[/td][td]Infrawizja[/td][td]Czar działa 2 x dziennie przez 30 minut[/td][td]6 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Biżuteria magiczna:[/td][/tr][tr][td]Przedmiot [/td][td]Premia[/td][td]Uwagi[/td][td]Cena[/td][td]Ilość[/td][/tr][tr][td]Pierścień Energii[/td][td]+9 Energii[/td][td]Magazyn jednorazowy (działa do wyczerpania zapasów Energii)[/td][td]2 D, 9 O [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Pierścień Mocy[/td][td]+3 Energii[/td][td]Odnawialny Magazyn Mocy[/td][td]4 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Pierścień Zdolności[/td][td]+3 do wybranej Umiejętności[/td][td]brak[/td][td]3 D [/td][td]3 sztuki[/td][/tr][tr][td]Pierścień Żywiołu[/td][td]+1 do Mistrzostw wybranego Żywiołu[/td][td]brak[/td][td]3 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Amulet Duchowej Pieczęci[/td][td]Pieczęć Duszy[/td][td]Strzeże ciała, gdy dusza jest poza nim[/td][td]3 D, 5 O [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Amulet Astralnej Ochrony[/td][td]+2 Obrony Eterycznej[/td][td]brak[/td][td]5 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Przydasie:[/td][/tr][tr][td]Przedmiot [/td][td]Premia[/td][td]Uwagi[/td][td]Cena[/td][td]Ilość[/td][/tr][tr][td]Blaszka Jadu[/td][td]brak[/td][td]Wykrywa trucizny w pożywieniu[/td][td]1 D, 6 O [/td][td]3 sztuki[/td][/tr][tr][td]Śnieżne Buty[/td][td]Śnieżny Chód[/td][td]Pozwalają rzucić to zaklęcie 2x dziennie. Działa przez godzinę[/td][td]2 D, 5 O [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Lina Alfrów[/td][td]+5 do działań z liną[/td][td]wzmocniona struktura[/td][td]2 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Skóra Wilka[/td][td]Czas Mieniactwa wydłużony x2[/td][td]Fetysz. Mogą go używać tylko Nardlens z Plemienia Wilka[/td][td]5 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Latarnia Magiczna[/td][td]Elfie Światło[/td][td]Po aktywacji świeci jak pochodnia.[/td][td]3 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Lampa Magiczna[/td][td]brak[/td][td]Fetysz. Zawiera Żywiołaka Ognia. Świeci jak pochodnia. Musi być zasilana Energią. Może jej używać tylko ktoś z patronatu Ognia.[/td][td]2 D, 3 O [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Ognisty Kocyk[/td][td]brak[/td][td]Zawiera czar Ogrzanie Organizmu, działające 1 x dziennie, gdy się go na siebie narzuci. Nie może go używać postać z Patronatu Wody.[/td][td]1 D[/td][td]4 sztuki[/td][/tr][tr][td]Przedmioty jednorazowe:[/td][/tr][tr][td]Przedmiot [/td][td]Premia[/td][td]Uwagi[/td][td]Cena[/td][td]Ilość[/td][/tr][tr][td]Pręt runiczny[/td][td]Śnieżny Krok lub Dalekowidzenie[/td][td]Pozwala rzucić czar wybrany przy zakupie.[/td][td]3 O [/td][td]6 sztuk[/td][/tr][tr][td]Pręt runiczny[/td][td]Śnieżny Kamuflarz lub Zatarcie Śladów[/td][td]Pozwala rzucić czar wybrany przy zakupie.[/td][td]5 O [/td][td]5 sztuk[/td][/tr][tr][td]Pręt runiczny[/td][td]Uzdrowienie[/td][td]Przywraca 6/3/2 Żywotności wybranej osobie[/td][td]6 O [/td][td]10 sztuk[/td][/tr][tr][td]Pręt runiczny[/td][td]Egzorcyzm[/td][td]St. Zdolności: 1, Żywioł: Woda, Ziemia lub Duch, P.Mi.: 5[/td][td]3 D [/td][td]4 sztuki[/td][/tr][tr][td]Eliksir Uzdrawiający[/td][td]Przywraca 6/3/2 Żywotności[/td][td]brak[/td][td]1 D [/td][td]7 sztuk[/td][/tr][tr][td]Większy Eliksir Uzdrawiający[/td][td]Przywraca 10/5/3 Żywotności[/td][td]brak[/td][td]2 D[/td][td]5 sztuk[/td][/tr][tr][td]Eliksir Energii[/td][td]Przywraca 3 punkty Energii[/td][td]brak[/td][td]1 D [/td][td]6 sztuk[/td][/tr][tr][td]Większy Eliksir Energii[/td][td]Przywraca 6 punktów Energii[/td][td]brak[/td][td]2 D[/td][td]3 sztuki[/td][/tr][tr][td]Pergamin magiczny[/td][td]Marzenie + Materializacja[/td][td]St. Zdolności: 2, Żywioł: Duch. P.Mi.: 6[/td][td]2 D, 5 O[/td][td]1 sztuka[/td][/tr][/table]
[center]Podkład: https://www.youtube.com/watch?v=ERaY5SbM9xI[/center]
Towarzystwo pożegnało się po słowach Vilberga, i znużone podróżą i alkoholem udało się na spoczynek. Noc upłynęła spokojnie, choć poranna pobudka nie dla każdego okazała się łatwa. Mimo to jednak młodzi bohaterowie zerwali się wcześnie z łóżek, aby zdążyć wyposażyć się przed wyruszeniem w drogę. Pogoda była mroźna, a słońce nieśmiało wyglądało, spoza zasłony chmur, wiszących nisko nad oceanem. Ulice tonęły jeszcze półmroku, na wielu szybach można było dojrzeć jeszcze paprocie i konwalie, wymalowane przez mróz. Targowisko zajmowało południową częśc miasta, mając postać placu o kształcie nieco przypominającym ściętą z jednej strony podkowę. Wychodziły na niego sklepy i karczmy, lecz większość o tej porze była jeszcze zamknięta. Mimo to, ruch na zewnątrz był już spory. Kupcy i rybacy rozstawiali swoje kramy, gdzieś w tle przeciągle ryczały khas i gdakały kury. Jakiś rybak schrypniętym głosem zachwalał świeże mięso rekina, podczas gdy grupka kobiet na prawo kłóciła się podniesionymi głosami o ceny garnków.
Wszystkie poniższe przedmioty możecie kupić na Wielkim Targu w Beran. Z uwagi jednak na wczesną porę, jest ich ograniczona ilość (musicie więc ustalić między sobą co chcecie zakupić).
Jeśli chcecie zrobić coś jeszcze tego ranka, lub opisać swoje działania czy przemyślenia, proszę o posty.
Jeśli chcecie zrobić coś jeszcze tego ranka, lub opisać swoje działania czy przemyślenia, proszę o posty.
Waluta:
1 Denar (moneta srebrna) to 10 Oboli.
1 Obol (moneta złota) to 10 Żeleźniaków
Żeleźniak to moneta ze stali szlachetnej lub z miedzi.
Każda broń magiczna zadaje magiczne obrażenia.
Cena podana w tabeli dotyczy zawsze jednej sztuki. Ilość określa dostępną dla drużyny liczbę przedmiotów.
[center]1 Denar (moneta srebrna) to 10 Oboli.
1 Obol (moneta złota) to 10 Żeleźniaków
Żeleźniak to moneta ze stali szlachetnej lub z miedzi.
Każda broń magiczna zadaje magiczne obrażenia.
Cena podana w tabeli dotyczy zawsze jednej sztuki. Ilość określa dostępną dla drużyny liczbę przedmiotów.
[/center][center]Cennik:[/center]
[table][tr][td]Broń:[/td][/tr][tr][td]Przedmiot [/td][td]Premia[/td][td]Uwagi[/td][td]Cena[/td][td]Ilość[/td][/tr][tr][td]Błogosląwiony sztylet[/td][td]+5 PA [/td][td]brak[/td][td]4 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Sztylet Widm[/td][td]Tnie zjawy[/td][td]Zadaje pełne obrażenia istotom eterycznym.[/td][td]3 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Błogosławiony miecz długi[/td][td]+5 PA [/td][td]brak[/td][td]8 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Runiczny miecz długi[/td][td]Wybrany Run Żywiołu[/td][td]Zadaje obrażenia elementarne. Nie może być używany przez postać o przeciwnym Patronacie do runu.[/td][td]6 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Poręczny Toporek[/td][td]+5 PA[/td][td]Broń miotana. Po rzucie wraca do ręki właściciela (1 akcja)[/td][td]8 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Elfia Strzała[/td][td]Elfie Światło[/td][td]Zadaje magiczne obrażenia po aktywacji.[/td][td]1 O [/td][td]30 sztuk[/td][/tr][tr][td]Zacna Strzała[/td][td]+5 PA [/td][td]brak[/td][td]3 O [/td][td]20 sztuk[/td][/tr][tr][td]Pancerz:[/td][/tr][tr][td]Przedmiot [/td][td]Premia[/td][td]Uwagi[/td][td]Cena[/td][td]Ilość[/td][/tr][tr][td]Błogosławiona Tarcza[/td][td]+5 PA [/td][td]+3 Str.[/td][td]6 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Runiczna Tarcza[/td][td]Run Wzmocnienia[/td][td]+12 Str.[/td][td]5 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Runiczna Tarcza[/td][td]Wybrany Run Żywiołu[/td][td]Chroni przed obrażeniami od danego żywiołu. Nie może być używana przez osobę o przeciwnym Patronacie do znaku.[/td][td]7 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Chełm Widzenia[/td][td]Infrawizja[/td][td]Czar działa 2 x dziennie przez 30 minut[/td][td]6 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Biżuteria magiczna:[/td][/tr][tr][td]Przedmiot [/td][td]Premia[/td][td]Uwagi[/td][td]Cena[/td][td]Ilość[/td][/tr][tr][td]Pierścień Energii[/td][td]+9 Energii[/td][td]Magazyn jednorazowy (działa do wyczerpania zapasów Energii)[/td][td]2 D, 9 O [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Pierścień Mocy[/td][td]+3 Energii[/td][td]Odnawialny Magazyn Mocy[/td][td]4 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Pierścień Zdolności[/td][td]+3 do wybranej Umiejętności[/td][td]brak[/td][td]3 D [/td][td]3 sztuki[/td][/tr][tr][td]Pierścień Żywiołu[/td][td]+1 do Mistrzostw wybranego Żywiołu[/td][td]brak[/td][td]3 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Amulet Duchowej Pieczęci[/td][td]Pieczęć Duszy[/td][td]Strzeże ciała, gdy dusza jest poza nim[/td][td]3 D, 5 O [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Amulet Astralnej Ochrony[/td][td]+2 Obrony Eterycznej[/td][td]brak[/td][td]5 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Przydasie:[/td][/tr][tr][td]Przedmiot [/td][td]Premia[/td][td]Uwagi[/td][td]Cena[/td][td]Ilość[/td][/tr][tr][td]Blaszka Jadu[/td][td]brak[/td][td]Wykrywa trucizny w pożywieniu[/td][td]1 D, 6 O [/td][td]3 sztuki[/td][/tr][tr][td]Śnieżne Buty[/td][td]Śnieżny Chód[/td][td]Pozwalają rzucić to zaklęcie 2x dziennie. Działa przez godzinę[/td][td]2 D, 5 O [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Lina Alfrów[/td][td]+5 do działań z liną[/td][td]wzmocniona struktura[/td][td]2 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Skóra Wilka[/td][td]Czas Mieniactwa wydłużony x2[/td][td]Fetysz. Mogą go używać tylko Nardlens z Plemienia Wilka[/td][td]5 D [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Latarnia Magiczna[/td][td]Elfie Światło[/td][td]Po aktywacji świeci jak pochodnia.[/td][td]3 D [/td][td]1 sztuka[/td][/tr][tr][td]Lampa Magiczna[/td][td]brak[/td][td]Fetysz. Zawiera Żywiołaka Ognia. Świeci jak pochodnia. Musi być zasilana Energią. Może jej używać tylko ktoś z patronatu Ognia.[/td][td]2 D, 3 O [/td][td]2 sztuki[/td][/tr][tr][td]Ognisty Kocyk[/td][td]brak[/td][td]Zawiera czar Ogrzanie Organizmu, działające 1 x dziennie, gdy się go na siebie narzuci. Nie może go używać postać z Patronatu Wody.[/td][td]1 D[/td][td]4 sztuki[/td][/tr][tr][td]Przedmioty jednorazowe:[/td][/tr][tr][td]Przedmiot [/td][td]Premia[/td][td]Uwagi[/td][td]Cena[/td][td]Ilość[/td][/tr][tr][td]Pręt runiczny[/td][td]Śnieżny Krok lub Dalekowidzenie[/td][td]Pozwala rzucić czar wybrany przy zakupie.[/td][td]3 O [/td][td]6 sztuk[/td][/tr][tr][td]Pręt runiczny[/td][td]Śnieżny Kamuflarz lub Zatarcie Śladów[/td][td]Pozwala rzucić czar wybrany przy zakupie.[/td][td]5 O [/td][td]5 sztuk[/td][/tr][tr][td]Pręt runiczny[/td][td]Uzdrowienie[/td][td]Przywraca 6/3/2 Żywotności wybranej osobie[/td][td]6 O [/td][td]10 sztuk[/td][/tr][tr][td]Pręt runiczny[/td][td]Egzorcyzm[/td][td]St. Zdolności: 1, Żywioł: Woda, Ziemia lub Duch, P.Mi.: 5[/td][td]3 D [/td][td]4 sztuki[/td][/tr][tr][td]Eliksir Uzdrawiający[/td][td]Przywraca 6/3/2 Żywotności[/td][td]brak[/td][td]1 D [/td][td]7 sztuk[/td][/tr][tr][td]Większy Eliksir Uzdrawiający[/td][td]Przywraca 10/5/3 Żywotności[/td][td]brak[/td][td]2 D[/td][td]5 sztuk[/td][/tr][tr][td]Eliksir Energii[/td][td]Przywraca 3 punkty Energii[/td][td]brak[/td][td]1 D [/td][td]6 sztuk[/td][/tr][tr][td]Większy Eliksir Energii[/td][td]Przywraca 6 punktów Energii[/td][td]brak[/td][td]2 D[/td][td]3 sztuki[/td][/tr][tr][td]Pergamin magiczny[/td][td]Marzenie + Materializacja[/td][td]St. Zdolności: 2, Żywioł: Duch. P.Mi.: 6[/td][td]2 D, 5 O[/td][td]1 sztuka[/td][/tr][/table]
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]
-
zapalki_chaosu
- Reactions:
- Posty: 167
- Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57
Vidgarowi ponownie zrobiło się głupio w związku ze swoim wczorajszym wystąpieniem, kiedy to właśnie wilkołek pożyczył mu brakujące pieniądze. Zupełnie go nie znał, nie rozmawiali nawet a udzielił mu tak potrzebnej w tej chwili pomocy. Poczuł wielką sympatię do Tańczącego, niemniej jego sposób bycia sprawiał że nie miał pojęcia jak mógłby to zasygnalizować. Postanowił, że od teraz odwdzięczy się życzliwością i szczerością. Oczywiście odda także pieniądze, kiedy będzie miał z czego. Przez chwilę chciał nawet przeprosić za żeberko ale zawahał się.
Jeżeli tak zręcznie wybrnąłem z tej sytuacji, że istotnie przekonałem wszystkich to nie ma sensu teraz przyznawać się do winy.
Koniec końców wychodził z targu szczęśliwy. Mroźny, rześki dzień budził doskonale po wczorajszej uczcie. Ciężkość głowy szybko uleciała z porannym wiatrem. Przy pasie miał nowy magiczny miecz, na plecach skórę totemu swego plemienia, na ramieniu nową magiczną tarczę a na nogach wygodne buty, doskonałe na dalekie wyprawy. Dodatkowo nastrój poprawiał mu przyjazny gest wilkołka. Skierował się prosto do Świątyni Ridviny. Co prawda wszystkie pieniądze wydał i nie miał już nic na ofiarę, lecz liczył, że modlitwa którą zamierza złożyć jakoś wynagrodzi to bogini.
Minął stoliki handlarzy i wszedł przez główne, rzeźbione wrota do wnętrza. Pierwsze kilka kroków wykonał z zamkniętymi oczami. Poczuł jak wraz z zapachem żywicznych kadzideł otacza go wzrok bogini. Czuł niewidzialnych wojowników stojących pod ścianami świątyni. Obserwowali go, oceniali. Młody wojownik poczuł jak rumienią mu się policzki. Z dużo mniejszą jednak nieśmiałością, niż podczas swojej pierwszej tutaj wizyty, jednak wciąż na trzęsących się trochę nogach podszedł do misy ofiarnej przed potężnym posągiem kobiety z włócznią. Wiedziony raczej odruchem niż świadomością, zdjął rękawiczkę i rozciął wnętrze dłoni. Chciał się pomodlić ale zabrakło mu słów. Jakaś myśl próbowała wzbudzić u niego poczucie winy za brak ofiary ale jakaś pewność siebie w jego młodym sercu uspokoiła go, bogini zrozumie. Poza tym, nie przyszedł tu o nic prosić.
Bogini już znała jego pragnienie by po śmierci walczyć u jej boku. Wiedział, że nie osiągnie tego ofiarami z pieniędzy czy alkoholu. Musiał udowodnić, że jest wielkim wojownikiem a od tego dzieliła go jeszcze długa droga. W chwilach jak ta myślał raczej nad tym, że umrzeć w walce jest łatwo, zwłaszcza jak się jest młodym i nie ma się strachu w sercu. Lecz czy osiągnął by swój cel umierając nie dokonawszy wcześniej niczego wielkiego? Krople spadały do misy a Vidgar myślał o strasznym losie jaki spotkał jego wuja. Porwana dusza, nie mogła z pewnością trafić do świata przodków, co on by zrobił gdyby mu się to przytrafiło? Kiedy poczuł zimny dreszcz strachu pełznący mu po plecach, zacisnął zęby i gniewem przepędził go. Wojownik jakim chciał się stać z pewnością nie cofnął by się i nie myślał o własnym bezpieczeństwie. Całą uwagę należy skupić na celu. W wyobraźni Vidgar pozdrowił duchy wojowników zebrane w tym miejscu i wyszedł na zewnątrz krokiem szybki i zdecydowanym, zmierzał na Plac Bukowy.
Jeżeli tak zręcznie wybrnąłem z tej sytuacji, że istotnie przekonałem wszystkich to nie ma sensu teraz przyznawać się do winy.
Koniec końców wychodził z targu szczęśliwy. Mroźny, rześki dzień budził doskonale po wczorajszej uczcie. Ciężkość głowy szybko uleciała z porannym wiatrem. Przy pasie miał nowy magiczny miecz, na plecach skórę totemu swego plemienia, na ramieniu nową magiczną tarczę a na nogach wygodne buty, doskonałe na dalekie wyprawy. Dodatkowo nastrój poprawiał mu przyjazny gest wilkołka. Skierował się prosto do Świątyni Ridviny. Co prawda wszystkie pieniądze wydał i nie miał już nic na ofiarę, lecz liczył, że modlitwa którą zamierza złożyć jakoś wynagrodzi to bogini.
Minął stoliki handlarzy i wszedł przez główne, rzeźbione wrota do wnętrza. Pierwsze kilka kroków wykonał z zamkniętymi oczami. Poczuł jak wraz z zapachem żywicznych kadzideł otacza go wzrok bogini. Czuł niewidzialnych wojowników stojących pod ścianami świątyni. Obserwowali go, oceniali. Młody wojownik poczuł jak rumienią mu się policzki. Z dużo mniejszą jednak nieśmiałością, niż podczas swojej pierwszej tutaj wizyty, jednak wciąż na trzęsących się trochę nogach podszedł do misy ofiarnej przed potężnym posągiem kobiety z włócznią. Wiedziony raczej odruchem niż świadomością, zdjął rękawiczkę i rozciął wnętrze dłoni. Chciał się pomodlić ale zabrakło mu słów. Jakaś myśl próbowała wzbudzić u niego poczucie winy za brak ofiary ale jakaś pewność siebie w jego młodym sercu uspokoiła go, bogini zrozumie. Poza tym, nie przyszedł tu o nic prosić.
Bogini już znała jego pragnienie by po śmierci walczyć u jej boku. Wiedział, że nie osiągnie tego ofiarami z pieniędzy czy alkoholu. Musiał udowodnić, że jest wielkim wojownikiem a od tego dzieliła go jeszcze długa droga. W chwilach jak ta myślał raczej nad tym, że umrzeć w walce jest łatwo, zwłaszcza jak się jest młodym i nie ma się strachu w sercu. Lecz czy osiągnął by swój cel umierając nie dokonawszy wcześniej niczego wielkiego? Krople spadały do misy a Vidgar myślał o strasznym losie jaki spotkał jego wuja. Porwana dusza, nie mogła z pewnością trafić do świata przodków, co on by zrobił gdyby mu się to przytrafiło? Kiedy poczuł zimny dreszcz strachu pełznący mu po plecach, zacisnął zęby i gniewem przepędził go. Wojownik jakim chciał się stać z pewnością nie cofnął by się i nie myślał o własnym bezpieczeństwie. Całą uwagę należy skupić na celu. W wyobraźni Vidgar pozdrowił duchy wojowników zebrane w tym miejscu i wyszedł na zewnątrz krokiem szybki i zdecydowanym, zmierzał na Plac Bukowy.
Vidgar kupił: błogosławiony miecz długi (8D), Tarczę z runem wzmocnienia (5D), Skórę wilka (5D) i śnieżne buty - dzięki 7 obolom pożyczonym przez Wilkołka.
Ostatnio zmieniony 10 września 2015, 16:51 przez zapalki_chaosu, łącznie zmieniany 1 raz.
-
TatTvamAsi
- Reactions:
- Posty: 423
- Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 14:54
- Been thanked: 3 times
Myśląc o czekającej ich podróży, Norlaug miała niejasne przeczucie - zaledwie chwilowy odcień szarości w jej umyśle - jakby przyszło im się spotkać z istotami nie posiadającymi cielesnej powłoki.
Cóż wskóra zwykły oręż wojownika przeciwko głodnym energii żywych?
Wiedziona przeczuciem, postanowiła nabyć i przygotować zioła odpowiednie do ochrony przed zgubnymi wpływami mściwych duchów. Zastanawiała się również co o całej sprawie sądzi alfr, skoro to jego lud zamieszkuje okoliczne tereny - sama nigdy nie była tak daleko, a jedynym pewnym faktem o tej krainie była kładąca cień na ich przeprawę obecność wilczospiewców.
Wilczośpiewce. To właśnie jedna z tych bestii pozbawiła życia jej ojca - wojownika, którego ledwie poznała w dzieciństwie. Jak jej życie by się wtedy potoczyło, gdyby...
To już się jednak dokonało...teraz wuj potrzebuje pomocy i nie pozwolę, aby spotkał go gorszy los
Odegnawszy więc nie prowadzące do niczego, nostalgiczne wspomnienia, zaczęła przygotowywać ochronne zioła.
Po chwili pomieszczenie napełniło się słodkim, duszącym aromatem. To malutkie niczym ząbki dziecięcia, dzwoneczki konwalii wydawały swoje ostatnie tchnienie. Pod naporem mosiężnego moździerza, piękne kwiaty zamieniały się w biały jak kość proszek. Norlaug szybkim ruchem rozgniotła ostatnie rośliny. Przesypując specyfik do sakwy przy pasie, udała się na spotkanie przygody.
Cóż wskóra zwykły oręż wojownika przeciwko głodnym energii żywych?
Wiedziona przeczuciem, postanowiła nabyć i przygotować zioła odpowiednie do ochrony przed zgubnymi wpływami mściwych duchów. Zastanawiała się również co o całej sprawie sądzi alfr, skoro to jego lud zamieszkuje okoliczne tereny - sama nigdy nie była tak daleko, a jedynym pewnym faktem o tej krainie była kładąca cień na ich przeprawę obecność wilczospiewców.
Wilczośpiewce. To właśnie jedna z tych bestii pozbawiła życia jej ojca - wojownika, którego ledwie poznała w dzieciństwie. Jak jej życie by się wtedy potoczyło, gdyby...
To już się jednak dokonało...teraz wuj potrzebuje pomocy i nie pozwolę, aby spotkał go gorszy los
Odegnawszy więc nie prowadzące do niczego, nostalgiczne wspomnienia, zaczęła przygotowywać ochronne zioła.
Po chwili pomieszczenie napełniło się słodkim, duszącym aromatem. To malutkie niczym ząbki dziecięcia, dzwoneczki konwalii wydawały swoje ostatnie tchnienie. Pod naporem mosiężnego moździerza, piękne kwiaty zamieniały się w biały jak kość proszek. Norlaug szybkim ruchem rozgniotła ostatnie rośliny. Przesypując specyfik do sakwy przy pasie, udała się na spotkanie przygody.
Norlaug kupuje Amulet Astralnej Ochrony, Pergamin Magiczny - Marzenie, oraz cztery pręty runiczne Uzdrowienia.
Ostatnio zmieniony 11 września 2015, 15:03 przez TatTvamAsi, łącznie zmieniany 1 raz.
-
Frater_Terry
- Reactions:
- Posty: 352
- Rejestracja: 13 stycznia 2015, 12:19
Łażąc po targu, Tańczący po Czarnej Spirali długo nie mógł zdecydować się, na co wydać swoje pieniądze. Przyzwyczajony był polegać na sobie i zazwyczaj nie potrzebował dodatkowego wyposażenia ponad swoje umiejętności, kły, pazury i wyczulone zmysły. Tym razem jednak wyprawa zapowiadała się na poważniejszą niż te, w których dane mu było zazwyczaj brać udział.
Więc po obejściu całego targu zdecydował, że musi zmienić strategię. Analizując dane na temat wyprawy, które posiadał, zaczął w oferowanych towarach poszukiwać rzeczy, które okażą się pomocne w tejże wyprawie właśnie.
Dość szybko uznał, że ze swym smolistym umaszczeniem, na śnieżnych pustkowiach będzie widziany z daleka. Wybór czaru, który temu zaradzi, był więc oczywisty. Drugim dość rozsądnym wyborem był kocyk, który zawsze ogrzeje śpiącego pod nim delikwenta.
W międzyczasie, podszedł do niego Vidgar i zapytał o pożyczkę paru oboli. W pierwszej chwili wilkołek zdziwił się pytaniem, pamiętając wczorajsze wystąpienie zakończone ściemą o żeberkach. Zawsze jednak uważał pieniądze za narzędzie, nie zaś cel sam w sobie. Bez wahania więc pozwolił Vidgarowi wygrzebać potrzebną kwotę z sakiewki zawieszonej u szyi. Mieli spędzić ze sobą wiele czasu, a może i nawet pomagać sobie nawzajem, może nawet walczyć u swego boku. Nie widział więc sensu w pamiętaniu rzeczy bez znaczenia.
Kiedy oboje rozeszli się w swoje strony, Tańczący uznał, że skoro czekają na nich "może i walki", nie zaszkodzi też pomyśleć o ewentualnych ranach. Na ogół nie przejmował się takimi sprawami. Z większości potyczek wychodził bez szwanku, ewentualne zaś rany zwykł zalizywać sobie sam. Tym razem jednak miał brać udział w poważnej wyprawie, kto wie, może nawet z rodzaju takich, o jakich bardowie śpiewają pieśni. Postanowił więc jak nigdy, kupić aż dwa zaklęcia leczenia.
Więc po obejściu całego targu zdecydował, że musi zmienić strategię. Analizując dane na temat wyprawy, które posiadał, zaczął w oferowanych towarach poszukiwać rzeczy, które okażą się pomocne w tejże wyprawie właśnie.
Dość szybko uznał, że ze swym smolistym umaszczeniem, na śnieżnych pustkowiach będzie widziany z daleka. Wybór czaru, który temu zaradzi, był więc oczywisty. Drugim dość rozsądnym wyborem był kocyk, który zawsze ogrzeje śpiącego pod nim delikwenta.
W międzyczasie, podszedł do niego Vidgar i zapytał o pożyczkę paru oboli. W pierwszej chwili wilkołek zdziwił się pytaniem, pamiętając wczorajsze wystąpienie zakończone ściemą o żeberkach. Zawsze jednak uważał pieniądze za narzędzie, nie zaś cel sam w sobie. Bez wahania więc pozwolił Vidgarowi wygrzebać potrzebną kwotę z sakiewki zawieszonej u szyi. Mieli spędzić ze sobą wiele czasu, a może i nawet pomagać sobie nawzajem, może nawet walczyć u swego boku. Nie widział więc sensu w pamiętaniu rzeczy bez znaczenia.
Kiedy oboje rozeszli się w swoje strony, Tańczący uznał, że skoro czekają na nich "może i walki", nie zaszkodzi też pomyśleć o ewentualnych ranach. Na ogół nie przejmował się takimi sprawami. Z większości potyczek wychodził bez szwanku, ewentualne zaś rany zwykł zalizywać sobie sam. Tym razem jednak miał brać udział w poważnej wyprawie, kto wie, może nawet z rodzaju takich, o jakich bardowie śpiewają pieśni. Postanowił więc jak nigdy, kupić aż dwa zaklęcia leczenia.
Jak wyżej, Ognisty Kocyk, 3 x Pręt Runiczny Śnieżnego Kamuflażu i 2 x Pręt Runiczny Uzdrowienia.
Ostatnio zmieniony 11 września 2015, 16:57 przez Frater_Terry, łącznie zmieniany 1 raz.
Moje zakupy:
- 10x Elfia Strzała (10x 1O = 1D)
- 3x Zacna strzała (3x 3O = 9O)
- 1x Eliksir uzdrawiajacy (1 D)
- 1x Pręt runiczny (uzdrawia inną osobę) (6 O)
- 1x Śnieżne buty (2 D, 5 O)
- 1x Lina Alfrów (2 D)
Suma: 8 D.
Zostało mi: 2 D.
Reszte zostawiam na drobne wydatki (rozmieniam pieniądze na Obole)
- 10x Elfia Strzała (10x 1O = 1D)
- 3x Zacna strzała (3x 3O = 9O)
- 1x Eliksir uzdrawiajacy (1 D)
- 1x Pręt runiczny (uzdrawia inną osobę) (6 O)
- 1x Śnieżne buty (2 D, 5 O)
- 1x Lina Alfrów (2 D)
Suma: 8 D.
Zostało mi: 2 D.
Reszte zostawiam na drobne wydatki (rozmieniam pieniądze na Obole)
Ostatnio zmieniony 10 września 2015, 00:33 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)