Enkaiden, dystrykt portowy, 215.815.M41
- Interesująca propozycja - na ustach Medei zagościł delikatny uśmiech chociaż oczy pozostały chłodne i zamyślone.
Palec wskazujący Medei zatoczył kilka kręgów wokół brzegu kieliszka wywołując cichutki dźwięk wibrującego szkła.
- Przepraszam na chwilę, muszę się odświeżyć - Medea wstała od stolika przytrzymując jednocześnie dłonią zamierzającego
wstać razem z nią Silvanusa - To nie potrwa długo.
Agentka ruszyła w stronę łazienki by po chwili zamknąć za sobą obite ciemną imitacją drewna drzwi. Sprawdziwszy szybko
dwie znajdujące się tam kabiny i upewniwszy się, że jest sama uruchomiła komunikator.
- Medea do Septimusa. Nawiązano kontakt z Sarkozem Gretz'em podającym się za consilario Adaranta Wokke z Domu Rybnego Enkaidenu.
Młodzieniec może być źródłem ciekawych informacji. Prośba o pozwolenie na podtrzymanie kontaktu celem uzyskania dodatkowych informacji
o rodach i gildiach Enkaidenu.
- Septimus do Medei - rozległo się po chwili w słuchawce komunikatora - Udzielam zgody. Macie cztery godziny.
Medea potwierdziła odbiór wiadomości po czym przyjrzała się sobie w lustrze poprawiając nieco fryzurę. Sprawdziwszy, że laserowy
pistolet wciąż tkwi w torebce a nóż bezpiecznie spoczywa w pochwie przymocowanej tuż nad kostką i skrytej pod miękkim materiałem
ciemno-beżowych spodni Medea strzepnęła z rękawa kurtki niewidzialny pyłek po czym ruszyła w stronę wyjścia.
- Myślę, że mamy godzinkę lub dwie by posłuchać ciekawych opowieści - rzuciła uśmiechnięta agentka podchodząc do stolika miękkim krokiem
kołysząc lekko biodrami w sposób, który zarówno Gretzowi jak i Silvanusowi nie pozwalał się skupić na jej słowach.
PBF - Bluźniercza otchłań
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Hoster, odstąpił krok w tył i przyglądał się dziwnemu pochodowi. By nie wyglądać jak jakiś gapiący się głupek podszedł do stoiska z gazetami i wziął pierwszą lepszą nie zwracając uwagi na treść spoglądał na pochód. W myślach mu kotłowało.
A co jakbym zobaczył dokąd oni idą. Kurde w ogóle o tym nie pomyślałem, przecież obca technologia zanim zostanie sprzedana albo wykorzystana przez LaGrando musi przecież zostać jakoś sprawdzona do czego służy. Przecież bez tego jest bezwartościowa. Chyba powinienem zapytać ojca prowadzącego czy mogę po drążyć ten trop wszak mam jeszcze chwilkę a do przystani nie daleko.
Tak rozmyślając obserwował przechodzących wyznawców Omnimejsasza kiedy się powoli oddalali. Po czym podszedł do sprzedawcy i powiedział:
- Biorę ten egzemplarz
Dopiero kiedy położył go przy kasie zorientował się co wybrał. Na magazynie stało : Najlepsze katedry, magazyn dla panów.
Bez sensu, dlaczego akurat dla panów.
Zaczął szybko przerzucać kartki lecz już po pierwszych kilku pojął. Katedry były przeważnie w tle natomiast na pierwszym planie każdorazowo prezentowały je niemal kompletnie ubrane modelki. W różnych przeważnie prowokacyjnych pozach.
Zaczerwienił się lecz zapłacił i rulując gazetę wsunął ją do kieszeni.
No trudno mleko się wylało. Musze to wyrzucić gdzieś po drodze zanim ojciec Khazadi się zorientuje. Żebym tylko nie zapomniał...
Tak rozmyślając wcisnął przycisk interkomu i przedstawił swój pomysł dowództwu wraz z prośbą o możliwość zbadania wątku.
A co jakbym zobaczył dokąd oni idą. Kurde w ogóle o tym nie pomyślałem, przecież obca technologia zanim zostanie sprzedana albo wykorzystana przez LaGrando musi przecież zostać jakoś sprawdzona do czego służy. Przecież bez tego jest bezwartościowa. Chyba powinienem zapytać ojca prowadzącego czy mogę po drążyć ten trop wszak mam jeszcze chwilkę a do przystani nie daleko.
Tak rozmyślając obserwował przechodzących wyznawców Omnimejsasza kiedy się powoli oddalali. Po czym podszedł do sprzedawcy i powiedział:
- Biorę ten egzemplarz
Dopiero kiedy położył go przy kasie zorientował się co wybrał. Na magazynie stało : Najlepsze katedry, magazyn dla panów.
Bez sensu, dlaczego akurat dla panów.
Zaczął szybko przerzucać kartki lecz już po pierwszych kilku pojął. Katedry były przeważnie w tle natomiast na pierwszym planie każdorazowo prezentowały je niemal kompletnie ubrane modelki. W różnych przeważnie prowokacyjnych pozach.
Zaczerwienił się lecz zapłacił i rulując gazetę wsunął ją do kieszeni.
No trudno mleko się wylało. Musze to wyrzucić gdzieś po drodze zanim ojciec Khazadi się zorientuje. Żebym tylko nie zapomniał...
Tak rozmyślając wcisnął przycisk interkomu i przedstawił swój pomysł dowództwu wraz z prośbą o możliwość zbadania wątku.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Kargan
- Reactions:
- Posty: 1420
- Rejestracja: 22 listopada 2012, 13:44
- Has thanked: 8 times
- Been thanked: 7 times
Gildia oddająca OBCE artefakty do zbadania sługom Boga Maszyny ? Już sobie wyobrażam karę jaką nałoży Khazadi za taka herezję
]|[ Innocence Proves Nothing ]|[
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
Medea Trix: WS 28, BS 44, S 32, T 29, AG 41, INT 29, PER 40, WP 32, FEL 33 (12 wounds, 2 fate points)
Erias Kantar (Black Templar Marine): WS 53, BS 37, S 40, T 42, AG 51, INT 45, PER 45, WP 46, FEL 40 (23 wounds,4 fate points)
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Enkaiden, dystrykt portowy, 215.815.M41
Sarkoz Gretz poprowadził swoich nowych znajomych gwarnymi uliczkami dystryktu, nie przestając nawet na chwilę mówić. Będąc specjalistą od praw połowu, opowiadał o egzotycznych gatunkach morskich drapieżników, o rodzajach batyskafów rybackich, o miejscowych specjałach oraz rozrywkach opartych na nęceniu morskich potworów ludzkimi wabikami.
- W trakcie przygotowań do tej wizyty utknęła mi w głowie pewna nazwa - przyznała pozornie przypadkiem Medea - Ród LaGrando. Podobno to bardzo wpływowi eksporterzy żywności, otaczani rozlicznymi łaskami Złotego Tronu.
Uśmiechnięty dotąd Gretz przystanął w cieniu rzucanym przez ścianę portowego magazynu, spojrzał na zabójczynię zmrużonymi oczami. Na jego twarzy przez ułamek chwili pojawił się wyraz zatroskania i niepewności.
- Jeden z licznych rodów tego wspaniałego miasta - przyznał młodzieniec, powiedział to jednak o sekundę za późno, by odpowiedź zabrzmiała w pełni naturalnie - Mój pan jednakże nie robi z nimi interesów, ma od lat swoich zaufanych kontrahentów. Dom Rybny Enkaidenu zawiera własne umowy, również z obcoświatowcami.
Dziwny wyraz twarzy młodzieńca zniknął w końcu, zastąpiony charakterystycznym dla niego uśmiechem. Medea błysnęła w odpowiedzi zębami, przechyliła zalotnie głowę odsłaniając oczom Gretza skórę swej szyi. Świadoma mocy swojej urody, od początku spotkania dostrzegała łapczywe spojrzenia, jakimi chłonął ją młody Spectorianin.
- Zwyczajowa droga na Złote Tarasy prowadzi przez kwartał Piusa, ale nie powinniśmy marnować czasu, który można spożytkować w dużo przyjemniejszy sposób - oznajmił Gretz wskazując dłonią pnące się w górę wąski uliczki odchodzące od głównej alei, wibrujące śmiechami bawiących się dzieci, łopoczące na lekkim wietrze wielobarwnymi plamami suszonego na parapetach prania - Dotrzemy na miejsce w kwadrans, a to bardzo ważne. W południe ważni ludzie przybywają na Tarasy, by spożyć posiłek, a wówczas trudno tam o dobre miejsce.
Sarkoz Gretz poprowadził swoich nowych znajomych gwarnymi uliczkami dystryktu, nie przestając nawet na chwilę mówić. Będąc specjalistą od praw połowu, opowiadał o egzotycznych gatunkach morskich drapieżników, o rodzajach batyskafów rybackich, o miejscowych specjałach oraz rozrywkach opartych na nęceniu morskich potworów ludzkimi wabikami.
- W trakcie przygotowań do tej wizyty utknęła mi w głowie pewna nazwa - przyznała pozornie przypadkiem Medea - Ród LaGrando. Podobno to bardzo wpływowi eksporterzy żywności, otaczani rozlicznymi łaskami Złotego Tronu.
Uśmiechnięty dotąd Gretz przystanął w cieniu rzucanym przez ścianę portowego magazynu, spojrzał na zabójczynię zmrużonymi oczami. Na jego twarzy przez ułamek chwili pojawił się wyraz zatroskania i niepewności.
- Jeden z licznych rodów tego wspaniałego miasta - przyznał młodzieniec, powiedział to jednak o sekundę za późno, by odpowiedź zabrzmiała w pełni naturalnie - Mój pan jednakże nie robi z nimi interesów, ma od lat swoich zaufanych kontrahentów. Dom Rybny Enkaidenu zawiera własne umowy, również z obcoświatowcami.
Dziwny wyraz twarzy młodzieńca zniknął w końcu, zastąpiony charakterystycznym dla niego uśmiechem. Medea błysnęła w odpowiedzi zębami, przechyliła zalotnie głowę odsłaniając oczom Gretza skórę swej szyi. Świadoma mocy swojej urody, od początku spotkania dostrzegała łapczywe spojrzenia, jakimi chłonął ją młody Spectorianin.
- Zwyczajowa droga na Złote Tarasy prowadzi przez kwartał Piusa, ale nie powinniśmy marnować czasu, który można spożytkować w dużo przyjemniejszy sposób - oznajmił Gretz wskazując dłonią pnące się w górę wąski uliczki odchodzące od głównej alei, wibrujące śmiechami bawiących się dzieci, łopoczące na lekkim wietrze wielobarwnymi plamami suszonego na parapetach prania - Dotrzemy na miejsce w kwadrans, a to bardzo ważne. W południe ważni ludzie przybywają na Tarasy, by spożyć posiłek, a wówczas trudno tam o dobre miejsce.
Trudno zinterpretować ów dziwny wyraz twarz Gretza na wzmiankę o LaGrando - zbyt krótko trwał, a Medea nie posiada jeszcze umiejętności pozwalających czytać dokładniej z mowy ciała...
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Enkaiden, Czerwony Dystrykt, 215.815.M41
- Zabraniam - odpowiedział krótko Septimus, kiedy Hoster wyłożył mu przez radio swój pomysł - Nie masz odpowiedniego doświadczenia w polu, na dodatek to bardzo specyficzna grupa społeczna. Zbyt duże ryzyko zdemaskowania w razie inwigilacji.
Psyker podążył rozczarowanym wzrokiem za oddalającym się korowodem techkapłanów, chłonąc szeroko otwartymi oczami każdy szczegół procesji.
- Ale oni naprawdę mogą coś wiedzieć o tych artefaktach - wyrzucił z siebie obronnym tonem - Na pewno...
- Gdyby tutejsza enklawa Omnimesjasza wiedziała o praktykach LaGrando, szlachetny ród już zostałby eksterminowany, bez czekania na pozwolenia Arbites czy proces Magistratum - dodał surowym tonem Septimus - W oczach kultu Boga-Machiny ksenotechnologia to herezja absolutna, wynaturzenie stojące w sprzeczności z dogmatami techkapłanów. Wracajcie do domu noclegowego. Zachowajcie pełną ostrożność. Bez odbioru.
Hoster spojrzał z ukosa na Haxtana, ten jednak nic nie odrzekł zajęty obserwowaniem wnoszących z powrotem na ulicę swe kramiki kupców. Pomrukując coś niezrozumiale pod nosem, psyker przyśpieszył kroku chcąc ujść poza zasięg zachłannych handlarzy, skręcił w jedną z bocznym uliczek dystryktu wchodząc na zatłoczony stojącymi w ciasnej grupie ludźmi.
W tłumie przeważali miejscowi w jasnych ubiorach, wyróżniający się mocno opaloną skórą; tu i ówdzie stali też obcoświatowcy. Wszyscy spoglądali na wielki monochromatyczny ekran miejskiej sieci informacyjnej zawieszony dziesięć metrów nad placem.
Projekcja składała się z zapętlonego ciągu slajdów pokazujących imperialnych żołnierzy wiwatujących w kierunku operatora kamery, opartych o burty czołgów i palących z zadowolonymi minami papierosy, salutujących na widok pobliskich oficerów. Niektórzy z nich sfotografowani zostali na tle dymiących pryzm zwłok, inni przy kolumnach uchodźców, którym armia rozdawała żywność.
Imperialna Gwardia odniosła kolejne w przeciągu ostatnich dziesięciu lat druzgoczące zwycięstwo na Tranchu! Wojna o planetę zbliża się ku końcowi! Setki tysięcy mutantów, dewiantów i heretyków zapłaciły najwyższą cenę za odwrócenie się od światła Złotego Tronu!
Zdjęcia wojennej kroniki zniknęły zastąpione emblematem Dwugłowego Orła, w dole ekranu pojawiły się słowa tworzące wersety dziękczynnej modlitwy. Zgromadzeni na placu ludzie zaczęli odmawiać je zbiorowo, składając dzięki Bogu-Imperatorowi za kolejny dowód łask, jakimi otaczał swych wyznawców.
- Zabraniam - odpowiedział krótko Septimus, kiedy Hoster wyłożył mu przez radio swój pomysł - Nie masz odpowiedniego doświadczenia w polu, na dodatek to bardzo specyficzna grupa społeczna. Zbyt duże ryzyko zdemaskowania w razie inwigilacji.
Psyker podążył rozczarowanym wzrokiem za oddalającym się korowodem techkapłanów, chłonąc szeroko otwartymi oczami każdy szczegół procesji.
- Ale oni naprawdę mogą coś wiedzieć o tych artefaktach - wyrzucił z siebie obronnym tonem - Na pewno...
- Gdyby tutejsza enklawa Omnimesjasza wiedziała o praktykach LaGrando, szlachetny ród już zostałby eksterminowany, bez czekania na pozwolenia Arbites czy proces Magistratum - dodał surowym tonem Septimus - W oczach kultu Boga-Machiny ksenotechnologia to herezja absolutna, wynaturzenie stojące w sprzeczności z dogmatami techkapłanów. Wracajcie do domu noclegowego. Zachowajcie pełną ostrożność. Bez odbioru.
Hoster spojrzał z ukosa na Haxtana, ten jednak nic nie odrzekł zajęty obserwowaniem wnoszących z powrotem na ulicę swe kramiki kupców. Pomrukując coś niezrozumiale pod nosem, psyker przyśpieszył kroku chcąc ujść poza zasięg zachłannych handlarzy, skręcił w jedną z bocznym uliczek dystryktu wchodząc na zatłoczony stojącymi w ciasnej grupie ludźmi.
W tłumie przeważali miejscowi w jasnych ubiorach, wyróżniający się mocno opaloną skórą; tu i ówdzie stali też obcoświatowcy. Wszyscy spoglądali na wielki monochromatyczny ekran miejskiej sieci informacyjnej zawieszony dziesięć metrów nad placem.
Projekcja składała się z zapętlonego ciągu slajdów pokazujących imperialnych żołnierzy wiwatujących w kierunku operatora kamery, opartych o burty czołgów i palących z zadowolonymi minami papierosy, salutujących na widok pobliskich oficerów. Niektórzy z nich sfotografowani zostali na tle dymiących pryzm zwłok, inni przy kolumnach uchodźców, którym armia rozdawała żywność.
Imperialna Gwardia odniosła kolejne w przeciągu ostatnich dziesięciu lat druzgoczące zwycięstwo na Tranchu! Wojna o planetę zbliża się ku końcowi! Setki tysięcy mutantów, dewiantów i heretyków zapłaciły najwyższą cenę za odwrócenie się od światła Złotego Tronu!
Zdjęcia wojennej kroniki zniknęły zastąpione emblematem Dwugłowego Orła, w dole ekranu pojawiły się słowa tworzące wersety dziękczynnej modlitwy. Zgromadzeni na placu ludzie zaczęli odmawiać je zbiorowo, składając dzięki Bogu-Imperatorowi za kolejny dowód łask, jakimi otaczał swych wyznawców.