PBF: DrecarE - Cienie na Śniegu

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 08 listopada 2015, 13:44

[center]Ersor, 14 mroliść (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]
[center]Obrazek[/center]
[center]Podkład: https://www.youtube.com/watch?v=CURiFF0COvc[/center]
Zebrani najwyraźniej poczuli się nieco rozczarowani wyjątkowo szybkim zakończeniem bójki. Większość weszła więc do karczmy, aby się pokrzepić i wymienić uwagi. Snadź jednak wieść o kurhanie Haurra rozeszła się szybko, bowiem ten i ów co rusz zagadywał Vidgara, prosząc, by opowiedział ponownie cała historię. Pozostali zaś zaczęli nieco chaotycznie wspominać czyny herosa. Ktoś nawet próbował zaśpiewać jakąś pieśń o nim, ale przy trzeciej zwrotce zapomniał słów. Może zresztą szczęsliwie się złożyło, bowiem beczał niczym koza...

Vilberg zamówił od razu sielny garniec piwa i przypilnował by gardła jego towarzyszy nie pozostawały suche. Polecił także, by róg tegoż trunku zaniesiono również na górę, dla Kyariela. Opatrująca maga Norlaug zabroniła mu jednak pić, w obawie o to, by alkohol nie rozrzedził krwi Alfra. Z najwyższym bowiem trudem udało jej się zatamować krwawienie. Nie była w stanie zrobić wiele więcej, cała ta sytuacja sprawiła, że trzęsły się jej lekko ręce i trudno było jej się skoncentrować na uzdrawiającej pieśni. Jedyne, co mogła zrobić to założyć odpowiedni okład na ranę i położyć pacjenta do łóżka.

Na dole, w izbie Vilberg zasiadł za stołem, wypytując Vidgara i Hattra o szczegóły zajścia. Olaf odnalazł w tym czasie Jusse, który opowiadał właśnie kilku górnikom o swym spotkaniu z duchem bohatera. W tej wersji opowieści zjawa zdecydowanie nabrała godności, słuchacze zaś kiwali ze zrozumieniem głowami i poklepując starca po ramieniu. Zwiadowca zauważył, że Jusse zapomniał jakoś dodać fragment o swojej panicznej ucieczce, mruknąwszy coś jedynie o zniknięciu ducha. Co dziwne, wciąż wydawał się trzeźwy, choć gdy skończył jeden z jego słuchaczy zawołał:

- Karczmarzu! A polej Jussemu, co by mu w gardle nie zaschło! Ja stawiam!

[center]***[/center]
Młody Ejnherier zdążył już nabrać serdecznej niechęci do powtarzania tej samej historii, wciąż od nowa. Chwilami miał wrażenie, że mieszkańcy Ersor nigdy nie będą mieli jej dość. Na szczęście jednak ktoś rzucił pomysł, by udać się na wzgórze i złożyć duchowi bohatera stosowną ofiarę. Propozycja znalazła szybki posłuch i po jakimś czasie większość osób zaczęła opuszczać "Miodną Salę" kierując się w stronę kurhanu...
[center]Obrazek[/center]
Norlaug: Test Medycyny Ezoterycznej (Inu + Medycyna Ezoteryczna)
34 + 6 + 5 (premia z przedmiotu magicznego) = 45. Rzut: 77. Bez sukcesu. Nie uda Ci się usunąć efektów wstrząsu mózgu, ani przywrócić Alfrowi żywotności. Jedyne co możesz zrobić to nałożyć opatrunek z ziół.
W leczeniu ziołami wykorzystujesz żywokost (1 dawka) i żywnik (1 dawka).

Kyariel: Jesteś ciężko ranny a poza tym boli Cię głowa i nadal jest Ci źle. Trudno Ci nawet zebrać myśli. Opatrunek z ziół pomógł tylko trochę. Zgaduję, że po jakimś czasie pójdziesz po prostu spać.
W ciągu najbliższej godziny odzyskasz 3 punkty Żywotności i ból zelżeje. (działanie żywnika).
Po 24 godzinach odzyskasz kolejny punkt (działanie żywokostu).
Mdłości i zawroty głowy będą utrzymywać się przez cały dzisiejszy dzień.

Pozostali: Znajdują się w izbie na dole. Olaf właśnie znalazł Jusse. Pozostali zebrani powoli wychodzą, więc robi się coraz luźniej.
Ostatnio zmieniony 08 listopada 2015, 14:25 przez Sigil, łącznie zmieniany 1 raz.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 08 listopada 2015, 20:17

- Tu jesteś, stary ochlapusie! - ryknął Olaf, dosiadając się do Jusse i klepiąc go po ramieniu, gwałcąc przy tym wszelkie zwyczaje plemienia Wilków. Taka zuchwałość wobec starszych nie była mile widziana, ale Olaf czuł, że może sobie na to pozwolić. - Słuchaj mnie uważnie. Ducha faktycznie widzieliśmy, ale o tobie ni słowa nie powiedział. Pojąłeś? - potrząsnął głową Jusse. - To pojmij też to, że... Karczmarzu, jemu nie polewaj przy mnie! - ryknął widząc, jak karczmarz już nachyla dzban by uzupełnić kubki. - Pojmij, że pijaństwem narażasz się na pogardę i nigdy nie będziesz godzien nawet spojrzeć na wielkich bohaterów. A z picia jeno same kłopoty wynikają... bo widzisz, duch rzekł, że kto zbeszcześci jego miejsce spoczynku, ten skończy marnie... tak więc co zrobisz, wola twoja. Ale pamiętaj, że z klątwą zza światów nikt daleko nie zaszedł... No, na mnie już czas - poklepał raz jeszcze Jusse i chcąc świecić przykładem, odmówił swojego ulubionego piwa miodowego.

Olaf podszedł do swego ojca.

- Wyruszymy zaraz, jak Kyariel będzie czuł się na siłach. Źle postąpiłem, że zażartowałem ze starego Jusse. Chyba sprowadziłem niepotrzebne kłopoty. Wybacz mi ojcze, od dziś będę bardziej uważał jak kłapię jęzorem - wyznał skruszony, zasiadając przy stole i łowiąc wzrokiem jakąś niewiastę, która mogłaby się kręcić po okolicy.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Sigil
Reactions:
Posty: 1972
Rejestracja: 08 stycznia 2015, 20:11
Been thanked: 1 time
Kontakt:

Post autor: Sigil » 09 listopada 2015, 17:08

[center]Ersor, 14 mroliść (vajni), 360 rok Ery Silniri.[/center]

Olaf pozostawił nieco pobladłego Jussego, który odstawił drżącą dłonią pusty kubek i rzekł do swych słuchaczy:

- Chyba się przejdę na kurhan. Ofiarę złożyć wypadało by... Przeca on na mojej ziemi stoi...

Wstał z ławy i skierował się ku drzwiom, zaś pozostali górnicy ruszyli za nim, radzi zobaczyć wzgórze na którym ukazał się duch.

[center]***[/center]
Młody Zwiadowca powrócił do stołu, zadowolony z efektu swej krótkiej przemowy. Wszakże jednak zdarzenie to nauczyło go nie tylko cenić słowa starszych ale i słowa w ogólności. Siadając więc podzielił się z ojcem swymi myślami.

- Ano, słusznie, żeś do rozumu przyszedł - odrzekł mu Vilberg, swym zwyczajem gładząc brodę. - Mężowi nie wypada gadać co ślina na język przyniesie. To niewiast rzecz. Zważ, że gdyby i Kyariel wziął sobie do serca tą mądrość, to nie miałby teraz obitej mordy... - zaśmiał się tubalnie i dolał synowi piwa. - Ale kto by pomyślał, że taki delikatny. Ech, widać, że magia nie dodaje męstwa!

Podsunął Vidgarowi dzban, aby także sobie mógł dolać i kontynuował:

- Jednak z pomocą bogów na dobre wszystkim to wyszło. Pijcie więc chłopcy! A rzeknij mi, Olafie, skąd masz ten zacny miecz, który widzę u twego boku? Wszakże Vidgar też się wzbogacił - rzekł, wskazując na nowy hełm, leżący obok Einherjera. - Chyba nie znaleźliście tego na drodze, ani też duchy was skarbami nie obdarowały przecie? Rzeknijcie więc, kogoście złupili. Mam nadzieję, że wstydu nijakiego w tym nie było.
Olaf: Test Zastraszania (Aut + Zastraszanie):
33 + 3 + 10 (za korzystną sytuację) + 10 (za dobrą przemowę) = 56. Rzut:33 Test zdany z dwoma przebiciami. Po wysłuchaniu Twej przemowy stary Jusse jakos straci ochotę do picia i pójdzie się pomodlić do duchów przodków.
[center]No beast so fierce but knows some touch of pity. But I know none, and therefore am no beast.[/center]

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 09 listopada 2015, 19:28

- Miecz? - Olaf niemal odskoczył jak poparzony. Zupełnie zapomniał, że jego ojciec z łatwością dostrzeże każdą zmianę u pierworodnego syna! Musiał szybko przywołać się do porządku. Nie miał zamiaru kłamać ojca ani łamać dotrzymanego słowa, więc ściszając głos, by nikt spoza stołu go nie słyszał, podjął opowieść.

- Ojcze, nie mogę ci powiedzieć, skąd mam ten miecz, a Vidgar skąd ma hełm. I proszę cię, nie wypytuj się nas już o te zdobycze. Wiedz wszakże, że nikogo nie napadliśmy ani nikogo nie okradliśmy. Przedmioty te wpadły w nasze posiadanie w honorowy sposób i zarzekam się na własną głowę, żemśmy nic złego nie uczynili - poza wymordowaniem hien cmentarnych, dopowiedział sobie w głowie. - Mam też nadzieję, że nigdy miecza tego nie podniosę na istoty rozumne, o zgoła dobrej naturze. Ojcze, a wracając do podróży - Olaf postanowił szybko zmienić temat. - Jaki będzie kolejny nasz przystanek?
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

zapalki_chaosu
Reactions:
Posty: 167
Rejestracja: 08 sierpnia 2015, 11:57

Post autor: zapalki_chaosu » 11 listopada 2015, 11:19

Vidgar poczuł sztywność w kręgosłupie kiedy Vilberg zapytał o ich nowe łupy. Zanim jednak znalazł odpowiednie słowa Olaf zdążył odpowiedzieć swemu ojcu. Siedział tedy dalej w ciszy mając nadzieję, że to wyjaśnienie wystarczy w zaistniałej sytuacji. Sztywność jednak nie odeszła i młody Nardlens zauważył, że delikatnie pocą mu się dłonie czekając na komentarz wuja.
Vidgar nieświadomie gapi się na Vilberga z niesporą miną, jak dzieciak, który nie ma nadzieję, że coś co przeskrobał ujdzie mu na sucho ale jednak przeczuwa, że to chyba mało prawdopodobne.

Awatar użytkownika