[center]Ersor, 15 mroliść (ignia), 360 rok Ery Silniri.[/center]
Reszta ceremonii rozmyła się w pamięci Olafa zamieniając się w procesję obrazów, podobnych nieco do snu, a trochę... Sam nie wiedział do końca, do czego mógłby to porównać. Jeśli jednak były to sny, czuł, że są to sny ważne i wielkie, takie, które zmienią jego życie. Jeśli zaś była to rzeczywistości, to ramy tego, co uważał za nią poszerzyły się mocno w tym momencie. Nie wiedział, kiedy osiągnął trans. Pamiętał jednak płomień ogniska, chłód płatków śniegu topniejących na jego skórze, czerwień mięsa na śniegu i zapach krwi. Śpiew czarownicy był jak falowanie oceanu - przypływał i odpływał w równym rytmie. W pewnym momencie Olaf spojrzał na skałę wystającą ze śniegu przed nim i ujrzał dwa gorejące punkty, wpatrzone w siebie. Kamień nie był już kamieniem, a skała nie przypominała wilka. Była wilkiem. Ogromną, szarą bestią, wpatrującą się w Olafa płonącymi ślepiami. Młody Nardlens poczuł, jak siła zaklęta w nich wciąga go do środka. Jego ciało upadło na śnieg, dusza jednak wzniosła się w górę, przyciągana przez płomień w oczach wilka. Poczuł ten płomień w sobie. Poczuł radość. Biegł przez śnieżną równinę czując zapach mrozu i słodki smak krwi. Wokół niego biegli inni - wataha ruchliwych, szarych cieni. Ponad nimi księżyc i gwiazdy, nagie i tak boleśnie bliskie. Wzniósł pysk do nieba czując, jak w gardle rodzi się wycie. Reszta stada przyłączyła się do pieśni i głos ich popłynął ponad białą równiną, docierając do miejsca, w którym marzenia i sny stawały się rzeczywistością. Śpiewał o swoim zjednoczeniu z Wilkiem, o sile, którą czuł w sobie i wiedział, że nic nigdy nie będzie już takie, jak przedtem...
[center]

[/center]
Do karczmy powrócił milcząc. W izbie jednak przywitał go ojciec, obejmując ramieniem. Żadne słowa nie były potrzebne. Olaf wiedział, że ojciec wie, że nie znajduje słów które mogłyby wyrazić zmianę którą czuł. Vilberg zaś nie musiał pytać. Uśmiechnął się tylko w gęstwinie brody, przytulając syna.
[center]***[/center]
Ceremonie religijne, choć udane, okazały się także wyczerpujące. Nikt nie miał ochoty na siedzenie w karczemnej izbie dłużej, niż było to koniecznie. Korzystając z pierwszej, lepszej wymówki wymykali się kolejno na górę, by położyć się spać. Nikt wszakże nie utrudniał im tego. Pozostali członkowie wyprawy zdawali się w pełni rozumieć sytuację i nie nagabywali ich zbytnio. Tej nocy wszyscy zasnęli głębokim, odżywczym snem, pozbawionym widzeń. Rankiem zbudził ich Brnjar, stawiając wszystkich na nogi paroma celnymi dowcipami i rubasznym poczuciem humoru. Jego wojownicy uwinęli się już z pakowaniem najcięższych rzeczy, Gunlid wyprowadziła zaś konie i właśnie siodłała je wraz z Hatrem i Joosem. Śniadanie zjedli właściwie w biegu, pomagając przy koniach i bagażach. Wszyscy myśleli o tym, co czeka ich w drodze. Oto bowiem pozostawić mieli za sobą zamieszkałe tereny, zapuszczając się na górskie odludzie. Zastanawiali się, co ich tam czeka? Jakie przygody i niebezpieczeństwa staną się ich udziałem? Dalej, poza pasmem Szarych Grzbietów, które przemierzyć mieli w najbliższym czasie leżał całkiem inny świat. Okryte wiecznym śniegiem pustkowia, zamieszkałe jedynie przez bestie i demony zimna.
- Vilberg, jak myślisz ile zajmie nam przedostanie się przez wzgórza? - zagadnął Brnjar, studiując jeszcze rpzez chwilę mapę. W rękach trzymał skórzaną tubę, do której zamierzał ją za chwilę spakować.
- Myślę, że jakieś dwa tygodnie, może nieco więcej - starszy korsarz dopił piwo i z hukiem odstawił kufel na stół. Wstał z lawy zbierając się do wyjścia.
- Wszystko zależy od pogody, Brnjar. I od tego jak sprawdzą się nasi zwiadowcy - dodał jeszcze. - Śnieg nie powinien być głęboki o tej porze. Jeśli Auren pozwoli już za dwanaście dni możemy być po drugiej stronie. No ale nie ma co gadać po próżnicy, pospieszajmy - ponaglił resztę.
Dla Kyariela: twoje rany zregenerowały się dzięki magii czarownicy i jesteś już całkiem zdrowy.
Dla Norlaug: kupisz zioła, które chciałaś:
3 dawki żywokostu: za 2 o i 1 ż;
2 dawki żywnika: za 2 o.
Razem kosztować wyniesie to 4 o 1 ż. Twoje pozostałe fundusze, to: 3 D, 3 o, 1 ż.
Dla wszystkich: możecie od tego momentu korzystać z możliwości zapewnianych przez Totem lub Patrona.
W czasie pakowania się znajdziecie także tę torbę, którą dostaliście od starego Jusse. Jest w niej pięć flaszek z wódką z muchomorów.
Jeśli chcecie coś jeszcze dokupić w Ersor, czy robić cokolwiek istotnego w czasie drogi (np. szukać ziół), to proszę dziś o wpisy, bo jutro wklejam dalszą część wyprawy.