Mostek Królowej Cierni, 456.815.M41
Sternik Korte skontrolowała status systemów kierowania fregatą i upewniła się, że dwaj wykonujący jej polecenia serwitorzy również dokonali sprawdzenia i potwierdzili gotowość do pzyjęcia komend. Dziewczyna odchyliła się lekko w dopasowanym do ciała fotelu obserwując zmrużonymi oczami wskazania licznych instrumentów. Jej dziewczęcy wygląd mógł wprowadzić w błąd niejednego mężczyznę. Doceniający talent sterniczki Titus Blackthorn nie odmawiał łożenia pieniędzy na farmakologiczny prolong kobiety, która w potocznej opinii wielu młodszych oficerów była też jego sekretną kochanką. Krix wiedział, że każdy obcy na mostku nie dałby jej więcej niż trzydzieści lat, z wielkim zaś trudem uwierzyłby w to, że kobieta świętowała krótko przed katastrofalnym lotem Królowej swą siedemdziesiątkę.Tak znaczący wiek szedł w parze z doświadczeniem, którego nie sposób było zakwestionować.
- Sekcja sterowania gotowa na polecenia - rzuciła krótko Korte skinąwszy głową w kierunku siedzącego na podwyższeniu Krixa.
Zazwyczaj tak standardowe operacje jak dokowanie, przybijanie do pirsu czy wyprowadzanie jednostki na orbitę należały do obowiązków sternika, który przyjmował jedynie ogólne polecenie dotyczące manewru. Wyglądało jednak na to, że Caruso Krix zbyt długo tkwił już w Porcie Wander i rwał się w przestrzeń a przy okazji chciał być może pokazać pani sternik, że jej doświadczenie to wciąż zbyt mało by zaimponować jemu. Krótkim skinieniem głowy Caruso potwierdził meldunek sterniczki.
- Maszynownia, poziom mocy ? - rzucił w interkom modułu łączności poprawiając się z uczuciem podekscytowania w fotelu.
- Reaktory Ventro I i II przebudzone - w eterze zatrzeszczał suchy nieludzki głos dyżurnego techkapłana z obsady nadzorczej maszynowni. Podejrzliwy z natury w stosunku do czcicieli Omnimesjasza, Caruso nigdy nie próbował dociekać, z kim za każdym razem rozmawiał - Ceremonialne namaszczenie przycisku startera wykonane. Rdzenie opuszczone, mantry odmówione. Poziom mocy dwadzieścia koma siedemset czternaście i rośnie. Silniki korekcyjne gotowe do uruchomienia. Chwała Maszynie.
- Chwała Maszynie - powtórzył niechętnie Krix. Na hologramie przed jego twarzą pojawiły się dodatkowe opisy otaczające trójwymiarowy model fregaty, raportujące status reaktorów oraz ich inne parametry transmitowane kilometrami światłowodów z maszynowni Królowej na jej mostek. Na hologramie wydać było również najbliższe otoczenie fregaty powoli wyciąganej z suchego doku przez otaczające ją holowniki.
Sterowanie tej wielkości okrętem nie przypominało w niczym sterowania małym promem czy choćby kanonierką. Nie było tu wolantu ani bezpośredniego przełożenia sterów na wartość i wektor ciągu silników. Sterowanie taką jednostką przypominało raczej wydawanie komend batalionowi piechoty, w którym każdy żołnierz musiał wykonać precyzyjnie i we właściwym momencie swoje zadanie by całość osiągnęła zamierzony cel. Odpowiednio powolna była też reakcja olbrzymiej masy metalu i wydający komendy musiał uwzględniać dużą bezwładność i opóźniony czas reakcji.
Z głośników sekcji łączności płynęły zniekształcone radiowymi szumami dialogi kapitanów holowników koordynujących pierwszą fazę manewru opuszczania doku. Słysząc ich głosy Krix uśmiechnął się leciutko pod nosem, po czym pstryknął przełącznikiem voxa rozpoczynając wydawanie komend.
- Silniki korekcyjne w trybie jałowym. Zapłon ! - wyrzucił z siebie Krix.
- Jest zapłon - dobiegła odpowiedź sterniczki kilka sekund później.
- Maszynownia potwierdza status, silniki sprawne, charakterystyka mocy poprawna - dobiegło z głośnika brzęczące potwierdzenie Magosa.
Dwieście masywnych silników korekcyjnych rozmieszczonych na obu burtach fregaty rozjarzyło się niemal jednocześnie błękitną poświatą oznajmiając gotowość do pracy chociaż wciąż nie generując jeszcze ciągu i nie wpływając na kurs przemieszczającej się w żółwim tempie jednostki. Teraz zaczynał się najtrudniejszy moment. Należało wydać rozkaz składający się z sekwencji komend wyznaczających moc, czas i wektor dla każdej z sekcji silników korekcyjnych tak by wyprowadzić fregatę z doku nie demolując przy okazji okrętu czy wyposażenia stacji. Jeszcze przez kilka sekund Krix obserwował trójwymiarowy model fregaty przesuwający się na tle ścian suchego doku do momentu gdy jej dziób zaczął wysuwać się z hangaru...
- Obie sekcje rufowe 1/4 ciągu, wektor 0, piętnaście sekund. Dziobowa sekcja prawoburtowa 1/2 mocy, wektor 90, pięć sekund. Środkowa sekcja prawoburtowa 1/4 mocy, wektor 45, 20 sekund. Obie sekcje rufowe 1/6 ciągu, wektor 0, 30 sekund z jednoczesnym uruchomieniem dziobowej sekcji lewoburtowej 1/4 mocy, wektor 90, dziesięć sekund. Wykonać...teraz ! - padła z ust Krixa stanowcza komenda
Palce Korte tańczyły po konsoli sterowniczej wprowadzając do kogitatora sekwencję odpalania silników korekcyjnych ustawiając wektory i czasy odpalenia poszczególnych sekcji a siedzący obok niej serwitorzy przesyłali do maszynowni wyznaczone wartości mocy dla poszczególnych sekcji napędowych. Sekundę po tym jak padła komenda wykonać Korte wdusiła przycisk aktywujący sekwencję.
Rufowe dysze silników korekcyjnych wystrzeliły wiązki zjonizowanego gazu szarpnąwszy wyczuwalnie kadłubem przyśpieszającej fregaty. Wysuwająca się coraz szybciej z hangaru fregata mierzyła dziobem w instalację pirsu umieszczonego z prawej strony grożąc staranowaniem konstrukcji. W eterze rozległy się krzyki spanikowanych operatorów holowników, które gwałtownie zmieniły swoją pozycję szarpnięte przez przyśpieszający okręt. Dokładnie po piętnastu sekundach rufowa sekcja silników korekcyjnych zgasła jak zdmuchnięta świeca i w tym samym momencie rozjarzyła się dziobowa sekcja prawej burty odchylając płynnie dziób fregaty od zbliżającego się niebezpiecznie pirsu. Kolejno uruchamiane sekcje wyprowadzały fregatę z doku po optymalnej trajektorii prowadzącej na orbitę Portu Wander. Usiłujące utrzymać się na kursie i jednocześnie nie wpaść na fregatę holowniki wibrowały na końcach magnetycznych cum. Caruso nie sądził, by na którejkolwiek z niewielkich jednostek pracowały kompensatory grawitacyjne, toteż niezapowiedziany manewr musiał poczynić na ich pokładach nie lada chaos.
Niebieskie strumienie zjonizowanego gazu zgasły po kilkudziesięciu sekundach i ostatnia sekcja silników korekcyjnych została wyłączona przez kończącą się sekwencję wywołując przelotny uśmiech na twarzy zadowolonego z siebie kontrolera mostka.
- Na Drususa i łzy Uriela, co to było?! - z kakofonii krzyków rozbrzmiewających w eterze przebił się wściekły głos kapitana nadzorującego całą operację holowniczą - Postradaliście zmysły?! Chcieliście nas wepchać na wysięgniki siódmego pirsu?!
Utrzymująca dzięki bezwładności większą niż początkowo prędkość fregata rozpoczęła manewr wyjścia na orbitę.
[center]

[/center]
Nie zaskarbiłeś sobie sympatii załóg holowników tym manewrem Koordynatorze, ale wprawiłeś w podziw i dumę obsadę swojego mostka

Przy okazji pokazałem Ci jak wygląda sterowanie tak dużym okrętem. To raczej ciąg wydawanym w odpowiednim momencie i odpowiednim sekcjom rozkazów niż zabawa wolantem - to nie myśliwiec niestety, ale może przed końcem przygody będziesz miał okazję usiąść za sterami kanonierki

Możesz rozkazać sprawdzić stan systemów, kazać zameldować o ewentualnych niesprawnościach i podziękować za pięknie wykonany manewr. Żadnych drastycznych komend nie wydawaj bo wciąż jesteście w drodze na orbitę...