Septimus musiał wybrać akurat Nathana ?
widać chłopak się w sobie zaciął
PBF - Bluźniercza otchłań
-
8art
- Reactions:
- Posty: 6267
- Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
- Has thanked: 121 times
- Been thanked: 81 times
Silvanus nie przywoązywał większej wagi do dantejskich scen jakie były udziałem psykera, spowiednika i innych. Słyszał Lazadiego wrzeszczącego na psykera i utwoerdzało go to tylko w przekonaniu, że Hoster miał ciągoty nie tylko do samego Nathana, ale nawet do starca jakim był ocjciec spowiednik. Przeszedł go zimny dreszcz, gdy pomyślał, że Merisier mógłby użyć swych plugawych mocy aby otumanić mężczyznę i potem wykorzystać w akcie obrzydliwej sodomii.
Wzdrygnął się i skupił na czymś innym. Próbował dostać się do wyrzutni rakiet aby spróbować bronić grupy, ale w miekscu zatrzymał go rozkaz Septimusa. Obrócił się na pięcie i skoczył do komunikatora. Był nawykły do radiowego slangu. W końcu lata na służbie nauczyły go tego i owego:
- Romeo313, tu Karmazynowa Dama. Tryb Sierra Oskar Sierra. SOS. Podaje koordynaty...
Wzdrygnął się i skupił na czymś innym. Próbował dostać się do wyrzutni rakiet aby spróbować bronić grupy, ale w miekscu zatrzymał go rozkaz Septimusa. Obrócił się na pięcie i skoczył do komunikatora. Był nawykły do radiowego slangu. W końcu lata na służbie nauczyły go tego i owego:
- Romeo313, tu Karmazynowa Dama. Tryb Sierra Oskar Sierra. SOS. Podaje koordynaty...
może dlatego wybrał bylego regulatora, bo bedzie wiedzial co powiedziec:p
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Głębia Grendela, 215.815.M41
Wstrząsy targające statkiem nie ustawały, a czarne cielska widoczne za szybami mostka zderzały się ze sobą z niesłabnącą zaciekłością. Jakiś srodze poturbowany marynarz krzyczał na całe gardło, dopóki nie uderzył głową w metalową obudowę konsolety sterowania. Przygnieciony jego ciałem Tauron sprawiał wrażenie martwego, leżał z przekrzywioną w bok głową i zamkniętymi oczami. Pozostali członkowie komórki Ordo z największym trudem utrzymywali się na swoich pozycjach napinając z całej siły mięśnie i modląc się jednocześnie w duchu o łaskę Złotego Tronu.
- Tu R-313! - komunikator ożył ponownie, chociaż towarzyszący zagładzie "Karmazynowej Damy" - Przyjęliśmy do wiadomości waszą pozycję. Ornitoptery startują, powinny być na miejscu w ciągu jedenastu minut. Potwierdźcie odbiór!
Jedenaście minut! Uwieszony konsolety Silvanus jęknął mimowolnie dochodząc do wniosku, że statek nie przetrwa nawet pięciu. Jednostka osiadała coraz silniej na rufę, niewątpliwie nabierając wody i tracąc do końca sterowność.
Los "Karmazynowej Damy" był już przesądzony i nawet nie mający pojęcia o morskim rzemiośle Nathan nie miał co do tego żadnych wątpliwości.
- Pomoc w drodze! - krzyknął Septimus - Musimy się przedostać na pokład, im wyżej, tym lepiej!
Wstrząsy targające statkiem nie ustawały, a czarne cielska widoczne za szybami mostka zderzały się ze sobą z niesłabnącą zaciekłością. Jakiś srodze poturbowany marynarz krzyczał na całe gardło, dopóki nie uderzył głową w metalową obudowę konsolety sterowania. Przygnieciony jego ciałem Tauron sprawiał wrażenie martwego, leżał z przekrzywioną w bok głową i zamkniętymi oczami. Pozostali członkowie komórki Ordo z największym trudem utrzymywali się na swoich pozycjach napinając z całej siły mięśnie i modląc się jednocześnie w duchu o łaskę Złotego Tronu.
- Tu R-313! - komunikator ożył ponownie, chociaż towarzyszący zagładzie "Karmazynowej Damy" - Przyjęliśmy do wiadomości waszą pozycję. Ornitoptery startują, powinny być na miejscu w ciągu jedenastu minut. Potwierdźcie odbiór!
Jedenaście minut! Uwieszony konsolety Silvanus jęknął mimowolnie dochodząc do wniosku, że statek nie przetrwa nawet pięciu. Jednostka osiadała coraz silniej na rufę, niewątpliwie nabierając wody i tracąc do końca sterowność.
Los "Karmazynowej Damy" był już przesądzony i nawet nie mający pojęcia o morskim rzemiośle Nathan nie miał co do tego żadnych wątpliwości.
- Pomoc w drodze! - krzyknął Septimus - Musimy się przedostać na pokład, im wyżej, tym lepiej!
Ornitoptery LaGrando będą nad Wami za około jedenaście minut!
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Głębia Grendela, 215.815.M41
Cztery żółte ornitoptery nadleciały nad statek pośród łoskotu rotorów osiem minut po odebraniu przez platformę wezwania o pomoc. Furia grzbietopławów zdążyła w międzyczasie wygasnąć albo też ogromne morskie bestie spłoszyły się poczynionym przez latacze hałasem, bo ich czarne kształty zniknęły niemal równocześnie pod spienioną powierzchnią wody.
"Karmazynowa Dama" tonęła coraz szybciej, wsuwając się rufową sekcją w otchłań oceanu, celując coraz wyżej w przestworza dziobem. Ocaleli z katastrofalnego połowu rozbitkowie tłoczyli się na pokładzie widokowym oraz na szczycie nadbudówki, wymachując w stronę nadlatujących maszyn rękami i strzępami ubrań. Połowy załogi nigdzie nie było widać; spectoriańscy marynarze albo zostali zmyci z pokładu albo pod nim uwięzieni przez szybko tonący statek.
Ku wściekłości i zgrozie Hostera dwa pierwsze ornitoptery zdjęły z pokładu widokowego dwunastu stłoczonych tam marynarzy, podciągając ich w górę na spuszczonych ku wrakowi uprzężach. Trzecia maszyna krążyła szerokimi łukami po zewnętrznej granicy strefy katastrofy, czwarta zaczęła podchodzić od strony zachodu do nadbudówki, na której ratunku wyczekiwali zakamuflowani agenci Świętego Oficjum.
Prócz wściekłości w umyśle Merisiera dominowało poczucie ogromnego żalu. Sędziwy Tauron pozostał piętro niżej, na zakrwawionej podłodze mostka, leżąc nieruchomo z wyrazem zdumiewającego spokoju na pomarszczonej twarzy. Septimus, Medea, Nathan, Haxtan, ojciec spowiednik i sam Hoster trzymali się masztu "Damy" wbijając zdesperowane spojrzenia w pomalowany na żółto brzuch ornitoptera.
Ich ostatniej deski ratunku na szczycie szmaragdowej otchłani.
Cztery żółte ornitoptery nadleciały nad statek pośród łoskotu rotorów osiem minut po odebraniu przez platformę wezwania o pomoc. Furia grzbietopławów zdążyła w międzyczasie wygasnąć albo też ogromne morskie bestie spłoszyły się poczynionym przez latacze hałasem, bo ich czarne kształty zniknęły niemal równocześnie pod spienioną powierzchnią wody.
"Karmazynowa Dama" tonęła coraz szybciej, wsuwając się rufową sekcją w otchłań oceanu, celując coraz wyżej w przestworza dziobem. Ocaleli z katastrofalnego połowu rozbitkowie tłoczyli się na pokładzie widokowym oraz na szczycie nadbudówki, wymachując w stronę nadlatujących maszyn rękami i strzępami ubrań. Połowy załogi nigdzie nie było widać; spectoriańscy marynarze albo zostali zmyci z pokładu albo pod nim uwięzieni przez szybko tonący statek.
Ku wściekłości i zgrozie Hostera dwa pierwsze ornitoptery zdjęły z pokładu widokowego dwunastu stłoczonych tam marynarzy, podciągając ich w górę na spuszczonych ku wrakowi uprzężach. Trzecia maszyna krążyła szerokimi łukami po zewnętrznej granicy strefy katastrofy, czwarta zaczęła podchodzić od strony zachodu do nadbudówki, na której ratunku wyczekiwali zakamuflowani agenci Świętego Oficjum.
Prócz wściekłości w umyśle Merisiera dominowało poczucie ogromnego żalu. Sędziwy Tauron pozostał piętro niżej, na zakrwawionej podłodze mostka, leżąc nieruchomo z wyrazem zdumiewającego spokoju na pomarszczonej twarzy. Septimus, Medea, Nathan, Haxtan, ojciec spowiednik i sam Hoster trzymali się masztu "Damy" wbijając zdesperowane spojrzenia w pomalowany na żółto brzuch ornitoptera.
Ich ostatniej deski ratunku na szczycie szmaragdowej otchłani.
Ratunek już na wyciągnięcie ręki!
-
Suriel
- Reactions:
- Posty: 3733
- Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
- Lokalizacja: Wawa
- Has thanked: 87 times
- Been thanked: 150 times
Hoster czuł olbrzymi żal. Starzec był jedynym, który potraktował go jak człowieka. Już dawno nie czuł czegoś takiego. Przez lata spędzone na czarnym statku i później zapomniał jak to jest być traktowanym jak normalna ludzka istota pełna światła Imperatora. Miał do siebie żal, że zamiast pomóc Tauronowi ratował, czy raczej próbował ratować ojca spowiednika...
Zacisnął pięści i w myślach postanowił sobie, że więcej się to już nie powtórzy. Że zawsze już będzie wiedział jakie są priorytety.
Cała ta akcja zdawał się ponad jego siły.
A wszystko to po co? Tyle śmierci, żeby znaleźć jakich handlarzy jedna podejrzaną baterią... - pokręcił z powątpiewaniem głową Nie... to musi mieć jakiś głebszy sens, po prostu musi..
Znów zaczął się rozglądać z niepokojem dookoła w poszukiwaniu niebezpiecznych paszcz o których na moment zupełnie zapomniał...
Szkoda że nie zabrałem, jego danych z czytnika. Na pewno by tego chciał. Pomyślał ze smutkiem i przez chwilę rozważał powrót pod pokład...
Zacisnął pięści i w myślach postanowił sobie, że więcej się to już nie powtórzy. Że zawsze już będzie wiedział jakie są priorytety.
Cała ta akcja zdawał się ponad jego siły.
A wszystko to po co? Tyle śmierci, żeby znaleźć jakich handlarzy jedna podejrzaną baterią... - pokręcił z powątpiewaniem głową Nie... to musi mieć jakiś głebszy sens, po prostu musi..
Znów zaczął się rozglądać z niepokojem dookoła w poszukiwaniu niebezpiecznych paszcz o których na moment zupełnie zapomniał...
Szkoda że nie zabrałem, jego danych z czytnika. Na pewno by tego chciał. Pomyślał ze smutkiem i przez chwilę rozważał powrót pod pokład...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein
-
Keth
- Reactions:
- Posty: 12615
- Rejestracja: 07 kwietnia 2009, 20:37
- Has thanked: 138 times
- Been thanked: 84 times
- Kontakt:
Głębia Grendela, 215.815.M41
Statek tonął coraz szybciej, jakby nienasycony ocean chciał go czym prędzej zagarnąć w swe objęcia. Czwarty ornitopter opadł kilka metrów niżej, spod jego brzucha zaczęły się opuszczać zakończone elastycznymi zatrzaskami ratownicze liny. Stłoczeni przy maszcie agenci Święteg
Statek tonął coraz szybciej, jakby nienasycony ocean chciał go czym prędzej zagarnąć w swe objęcia. Czwarty ornitopter opadł kilka metrów niżej, spod jego brzucha zaczęły się opuszczać zakończone elastycznymi zatrzaskami ratownicze liny. Stłoczeni przy maszcie agenci Święteg