Zgromadzeni w jednej z pracowniczych stołówek, rozbitkowie rozsiedli się na przyśrubowanych do posadzki krzesełkach okrywając ciała kocami i popijając gorącą kawę. Chociaż należący do Samsana załoganci wciąż pozostawali głęboko wstrząśnięci zagładą swego statku, powoli odzyskiwali kolory i trzeźwość umysłu.
- To były czarne grzbietopławy, klnę się na Złotą Rafę! - drugi oficer "Damy" najskładniej opowiedział Bolgowi i jego świcie przebieg feralnego połowu, koncentrując całą swą uwagę na rzadkim gatunku bestii odpowiedzialnej za zatopienie statku - Ich się nie widuje na Głębi Grendela, nigdy nie słyszałem o takim przypadku. Żerują na Bezmiarze Krakenów, Głębia jest dla nich zbyt płytka.
- Migracje różnych gatunków nie zostały dotąd w pełni udokumentowane bądź dowiedzione z naukowego punktu widzenia - odparł opierający się tyłem o jeden ze stolików Erasmus Bolg - Nie można wykluczyć, że z jakiegoś sobie tylko znanego powodu zmieniły terytorium łowieckie.
- To chyba niemożliwe - pokręcił głową drugi oficer "Damy" - Od dwudziestu lat zajmuję się połowami drapieżników, a nigdy wcześniej o czymś takim nie słyszałem. Musimy to zgłosić w Enkaidenie, jak najprędzej. Czarne grzbietopławy na Głębi to śmiertelne zagrożenie dla innych łowiących. Coś musiało je wypłoszyć z Bezmiaru Krakenów, jestem pewien.
- Rozumiem pańskie emocje, ale w tej chwili jesteście całkowicie bezpieczni - Erasmus Bolg uniósł obie dłonie w uspokajającym geście - Przekażemy ostrzeżenie drogą radiową jak tylko technicy naprawią nasz główny komunikator.
- Czyżbyście mieli podobnego pecha jak my? - spytał wycierający ręcznikiem głowę Septimus - Brak łaski Boga-Maszyny?
- Niezidentyfikowany defekt, ale moi techadepci już pracują nad przebłaganiem esencji jaźni Omnimesjasza - odparł nadzorca platformy - Wracając do tematu naszej konwersacji, co mogło spowodować taką niespodziewaną migrację czarnych grzbietopławów?
- Być może ruchy sejsmiczne? - drugi oficer wzruszył w przejawie niezdecydowania ramionami - Albo aktywność przemysłowa w Bezmiarze Krakenów. Mogę zapytać, czym się właściwie tutaj zajmujecie?
- Obawiam się, że nie mogę udzielić wyczerpującej odpowiedzi - Bolg uśmiechnął się przepraszająco - To działalność naukowa, skupiająca się na badaniu właściwości planktonu oraz cech odżywczych różnych gatunków alg. Szczegóły pozostają tajemnicą gildii.
Nadzorca przeniósł spojrzenie na stojącego cierpliwie obok mężczyznę w kombinezonie ochrony, noszącym w olstrze na biodrze ciężki pistolet nieznanego Medei typu.
- Klarson pomoże wam odnaleźć przydzielone na czas pobytu kwatery - powiedział Bolg - Jestem pewien, że niebawem ponownie się spotkamy. Mam zamiar zaprosić osobę rzecznika i jego piękną przyboczną na wspólny posiłek. Nim jednak się na chwilę rozstaniemy, mam jedno pytanie techniczne. Czy przed zatonięciem waszego statku zdołaliście nawiązać łączność z Enkaidenem lub jakąkolwiek inną jednostką na Głębi Grendela czy też tylko z nami? Muszę to wiedzieć, by odwołać ewentualne poszukiwania, które może się właśnie w międzyczasie toczy. To byłoby prawdziwe marnotrawstwo zasobów.