Platforma R-313, 216.815.M41
Upewniwszy się, że w polu widzenia pasażerów windy nie ma żadnego martwego ciała, Medea i Nathan przywarli bokami do ścian szybu i znieruchomieli w oczekiwaniu na przybycie intruzów. Septimus i Hoster usiedli z powrotem na kanapie unosząc na dodatek w górę dłonie, ale wszyscy agenci wiedzieli doskonale, że mają zaledwie sekundowy element zaskoczenia. Każdy zdrowy na umyśle spiskowiec musiał się błyskawicznie zorientować, że w apartamencie czekała nań zasadzka, bo akolici Ordo niczym nie zdążyli zamaskować braku trzech uzbrojonych i odzianych w czerń zabójców Bolga.
Imperialiści nie mieli czasu, by się martwić. Zaledwie dziesięć sekund później cichy dzwonek oznajmił pojawienie się windy, a drzwi szybu rozsunęły się płynnie na boku. Septimus i Hoster wbili spojrzenia we wnętrze windy, próbując w jakiś nadnaturalny sposób zaalarmować swych ukrytych po bokach wejścia towarzyszy.
Ojciec spowiednik Kazadi stał wyprostowany, z kamiennym obliczem i oczami płonącymi burzową furią. Znajdująca się za jego plecami młoda kobieta w czerni przyciskała do karku wyższego od siebie duchownego cylinder tłumika broni, trzymając mężczyznę na celowniku pistoletu.
- Mam go - oznajmiła napierając na broń w zamiarze wypchnięcia kapłana z windy - Gensh... kurwa!
Już wie, wystarczyła jej sekunda! Czas stanął na ułamek chwili w miejscu! Co robicie, szybko, szybko?!