PBF - Wybawiciel

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 16 grudnia 2015, 21:02

Ten widok była dla Ahmeda bardziej szokujący, niż hieny cmentarne wynoszące bezcenne skarby z piramid, by je potem sprzedać cudzoziemcom za grosze. Ahmed stal jeszcze przez chwilę jak wyryty. Zachodnie społeczeństwa były naprawdę zgniłe moralnie, skoro dawały przyzwolenie na tak szokujące występy i zbrodnie.

- Erwin, ty pokurwieńcu - egipcjanin mimo jakiegoś dziwnego, nagłego uczucia przyjaźni z meksem, dał upust swojej złości. Teraz nie dość, że mógł uszkodzić płyty, to jeszcze z pewnością meks ściągnie na całą grupę uwagę jakiś niepożądanych osób.

Ahmed zaczął zbierać porozrzucane dyski. Spojrzał jeszcze na syczącego Baarta i kontynuował zbieractwo.
Kolejna deklaracja po Erwinie, gdyż dalsze działania zależą od widzi-misię meksa.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 09 stycznia 2016, 02:37

No dobra nieco nam się rozlazła ta fabuła więc pytanie co dalej? Kończyć?
[offtopic]Ja się ogarnę dopiero po wtorku, na razie potrzebuję jeszcze chwili nonsensu.[/offtopic]
Ostatnio zmieniony 09 stycznia 2016, 13:45 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 09 stycznia 2016, 12:44

Mistrzu, nie kończ jeszcze proszę. Ten PBF to jeden z większych wysiłków dla mnie, jeżeli chodzi o prowadzenie postaci i wczucie się w rolę. Daj jeszcze parę dni, jak nie będzie nowych wpisów to pociągnę akcję z Ahmedem dalej.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 09 stycznia 2016, 15:10

Baart starannie zakrył obrzydzenie i zdziwienie pod maską obojętności. Vokolwiek nie zrobił poprany Erwin nie mogło wpłynąć na chęć rozwiązania zagadki szpitala i ich samych. Szarpnął Ahmeda za rękaw, tak aby zwrócić jego uwagę na ekrany cctv i odezwał się do Erwina:

- Nie wiem, co zrobiłeś i nie chcę wiedzieć, ale popatrzcie na to co znalazłem.

Potem zaczął odtwarzać nagrania.
Ja zadeklarowałem co robię i przyznam szczerze, że czekałem na posta od MG opisującego ciąg dalszy. Ja gram dalej. Pokazuje bg taśmy. Myśle, że zszokuje ich to tak samo jak Dejonga. Jedźmy dalej z tym zarąbistym scenarem.
Ostatnio zmieniony 11 stycznia 2016, 13:16 przez 8art, łącznie zmieniany 1 raz.

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 11 stycznia 2016, 21:36

Meks niespecjalnie był zainteresowany rewelacjami garniturka. Opadł jednak na obrotowe krzesło wciągając glany* spodziewając się jakiegoś pornola wygrzebanego przez plakatowego chłopca z kolekcji filmów ochrony. Bo czegóż innego sam mógłby tam szukać? Krzesło trzeszczało pod nim, gdy siłował się ze sznurówkami; okrągłe i wielkie jak pięcioeurówki źrenice towarzyszy oraz ich rozdziawione ponad akceptowalną w przeciętnej klasy burdelu gęby zwróciły jednak jego uwagę i po chwili dołączył do niemego chóru wytrzeszczonych, który łapał głęboki wdech do wspólnego, ostatecznego zapowietrzenia.

- No to...- Ervin odepchnął się nogą pozwalając, by krzesło leniwie odjechało na niewielką odległość. Po raz pierwszy od pobytu w tym jakże się okazywało gościnnym przybytku po prostu nie wiedział, co powiedzieć. Usiłował ułożyć w myślach wykluczające się elementy, a świat tymczasem kurczył się nieubłaganie. Jak zawsze, gdy rzeczywistość zmuszała go do radykalnych i zdecydowanych kroków starał się ogarnąć sytuację na tyle, na ile mógł, choćby wydawało się to irracjonalne. W takich momentach poszukiwał fundamentów, rzeczy pewnych, a konkretnie rzecz ujmując- sojuszników, z którymi balował, a którzy odwozili go do jakiegoś azylu, lub zabierali ze sobą. I nie miało znaczenia, czy pamiętał to potem jako lot spiralny na różowym słoniu z podwójną beczką ponad radiowozem, czy jako ostre glanowanie niechybnie winnego żula, który czymś mu się naprzykrzał- znaczenie miał fakt, że zwykle bawił się ze znajomymi przez doświadczenie unikając samodzielnych hulanek z zupełnie nieznajomymi. Tym razem jednak nie czuł krążących w ciele resztek znanego sobie syfu, nie miał tez poczucia kaca, czy innych fizjologicznych przypominajek ostrej sobotniej nocy. Coś tu zupełnie nie grało.
Z tym jednak potrafił już sobie jako tako radzić- z całym tym cywilizacyjnym szajsem, który zmuszał go do bycia buntownikiem. To nie on nie pasował do świata, tylko zwyczajnie świat odpierdalał. Bez względu na to, co się działo akumulator Ervina parł więc naprzód, przez cholerne bagno, którego w przeciwieństwie do poukładanych chłopców z plakatu nie miał potrzeby układać. Potrafił żyć w bajzlu, egzystować bez odpowiedzi z dnia na dzień. Jednak wewnętrzny bunt pchał go w kierunku prostej reakcji. Nie wiedział, jak ogarnąć tę chorą sytuację, ale wiedział, że ktoś dostanie za to porządnie po ryju!

Baart zerknął na niego po czym odwrócił wzrok zauważając narastające tykanie bomby. Pytanie wisiało w powietrzu. Meks skomentował powoli odzyskując pewność siebie.

- To nie jest moje pierwsze rodeo kociaki- po czym wykrzywił usta w karykaturze uśmiechu nerwowo dłubiąc przy tym w palcem w uchu.

- I nie mówcie mi, że nie macie ochoty znaleźć karła i spuścić mu dziki wpierdol.
*Ervin nie ściągał spodni, no ale cokolwiek ktokolwiek myślał, po tej scence wszystko ma już założone.

Jak się inni zgodzą, to przechodzimy na aktualne oko kamery i szukamy małego bękarta.

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 12 stycznia 2016, 23:52

Sanite, blok centralny III piętro, 30 października, 4 godzin i 20 minut do północy.

Po zawiązaniu glanów Ervin oglądał seans z rosnącym zdziwieniem. Rozparty w fotelu bawił się jednym palcem zdobycznym torquesem, który w jakiś cudowny sposób znalazł się nagle w jego posiadaniu i dumał nad cała sytuacją. To wszystko wciąż nie miało większego sensu. Zupełnie jak w puzzlach kiedy brakuje ci dwóch czy trzech kluczowych elementów by by nagle strzelić się ręką w czoło wołając "No przecież!". Dlatego mało kto potrafił składać puzle bez pudełka. A może.... odpowiedź była trudniejsza niż się wszystkim wydawało i nie przypominała żadnego widzianego filmu ani żadnej znanej książki... Tak czy siak, obaj z deJongiem mieli przedziwne przeczucie jakby odpowiedź leżała gdzieś blisko w zakamarkach ich umysłów, jakby ją mieli na końcu języka i nie potrafili do końca wyartykułować.

Pascal filmu nie oglądał. Patrzył za to intensywnie na serię płyt kurczowo ściskanych przez Ahmeda.

- Może obejrzymy jeden z tych co trzymasz.... - zapytał cichutko wlepiając lekko obłąkany wzrok w opakowania oznaczone napisem "Pacjent X".

Ahmed niedosłyszał tego niepozornego zdania. Jego uwaga była podzielona pomiędzy wizję z kamer a torques, który w jakiś niewytłumaczalny sposób powodował , że księgowy co raz się obracał by na niego spojrzeć. Za każdym razem kiedy tak czynił czuł dziwne niepokojące a za razem nienaturalne mrowienie biegnące od koniuszków palców gdzieś dalej do kręgosłupa. Zupełnie jak wówczas w łazience...

- Pytałem czy go obejrzymy! - Powiedział z siłą Pascal łapiąc za jedną z płyt.

- Niee, zostaw to moje... - wysapał Ahmed nie wypuszczając z ręki nagrania.

Jak dzieci, jak dzieci...albo jak wariaci. Pomyślał deJong opierając rękę na zdobytej liście pensjonariuszy Sanite, która przykuła na moment jego uwagę.

Przez króciutka chwilę faktycznie obaj siłowali się stękając niczym małe dzieci. W końcu malutki Pascal poleciał z płytą w tył kiedy nagranie w niefortunny sposób wyśliznęło się z ręki Ahmeda. Pascal upadł na wznak z łoskotem a czarna teczka w której trzymał umowę przekazania budynku rozsypała się w powietrzu wsypując ze swojej zawartości odręczne rysunki torquesa i inne ciekawe dokumenty.

Nie zwracając zbyt dużej uwagi Ervin rozpoczął kręcenie pokrętłami by z mniejszym lub większym szczęściem w końcu natrafić na scenę w której, karzeł schodzi w dół do piwnicy. Przeszedł dokładnie tymi samymi drzwiami, co oni kiedy przypadkiem natrafili na podejrzany żółty przewód kradnący prąd w zastraszający sposób. Ervin przewijał nagranie w przód by sprawdzić co dalej ale jedynymi osobami jakie zarówno zeszły jak i wyszły z podziemi szpitala psychiatrycznego był on i jego towarzysze.

- Ha, więc ten pokurcz jest nadal w piwnicy... - rzucił z satysfakcją.

- Cicho!

Ervin odwrócił się żeby sprawdzić kto to powiedział i zobaczył, że najwyraźniej wszyscy, łącznie z nadal leżącym na ziemi Lavaseckiem jakby czegoś nasłuchiwali. Nadstawił zatem i on uszu i usłyszał odgłos jakby tarcia lub szurania. Jako pierwszy uświadomił sobie czym jest ten szmer.

To strażnik właśnie kończył uwalniać się z więzów.
Powolutku ruszamy, pozwoliłem sobie zrobić małe resume dotychczasowych dokonań.
Zapomniałem zapytać, czy mam czekać na deklaracje czy jedziemy z poszukiwaniem karzełka?
Ostatnio zmieniony 14 stycznia 2016, 21:38 przez Suriel, łącznie zmieniany 1 raz.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 17 stycznia 2016, 13:07

- Coś ty zrobił, kutasiarzu - sapnął Ahmed, patrzący, jak Pascal z gracją wita podłogę. A wraz z nim nagranie, które trzymał Ahmed. W międzyczasie dosłyszał dziwny szmer, ale nie dokońca potrafił go zidentyfikować... aż w końcu przez myśl mu przeszło, że oprócz nich jest jeszcze ochroniarz....

- ten pokurcz jest nadal w piwnicy... - odbiło się echem wspomnienie słów Ervina. Cóż, ochroniarz mógł jeszcze poczekać....

Ahmed Omar Assad skupił się i ponownie nawiązał więź z duchem budynku, każąc mu szczelnie zamknąć wszystkie drzwi, okna i inne przejścia w piwnicy.
Jeżeli mi się to uda i wszystko dalej będzie pozamykane, Ahmed spuści wpierdol bezbronnemu ochroniarzowi a następnie podrepta za resztą do piwnicy, otwierając tylko wybrane drzwi.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 17 stycznia 2016, 13:28

- Torques... Ochroniarz... - przez myśl Dejonga przemknęła nagle parafraza wizji jaką widział wcześniej, tą związaną z mrocznym niebezbeczeństwem jakie czaiło się w łazience. Czyżby obecność medalionu powodowała, że niektórzy zmienaili się w krwiożercze zombie? Ale to było przecież niedorzeczne... Jednak tajemnicze skrobanie ochroniarza w pokoju obok niemal postawiło dęba włosy Baarta. Chciał sprawdzić co się tam dzieje, ale najpierw znów sięgnął boskiej mocy i zerknął w przyszłość*.

Potem podniósł porozrzucane papiery, które mogły rzucić więcej światła na torquesa.

- Sprawdźcie co z tym ćwokiem. A ja przejrze papiery pacjenta X i szkice medalionu.
coś mi podpowiada, że kolega ochroniarz właśnie przechodzi przemianę jak Bambo w klopie. Zerkam w linie losu i czasu i sprawdzam czy ochroniarz jest groźny dla nas, lub dla Erwina i Ahmeda jeśli tam wejdą. W razie czego bede krzyczał żeby ostrzec. Zbieram papiery torquesa i szybko sprawdzam teczke pacjenta X

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 18 stycznia 2016, 22:37

Sanite, blok centralny III piętro, 30 października, 4 godzin i 20 minut do północy.

Ahmed zaczerpnął powietrza koncentrując przy tym falę swoich myśli na niematerialnej części świata. Powoli jego zmysły poszerzały kąt swojego widzenia, aż dostrzegł żarzący się światłem konstrukt budynku, w którym zdawał się tlić jakiś rodzaj rozumnego bytu.

- Duchu zamknij szczelnie wszystkie drzwi, okna i inne przejścia w piwnicy.

Odpowiedział mu jakby głos, który naraz usłyszał w swej głowie. Był niski i powolny niczym należący do giganta niechętnie przebudzonego z jakiegoś wiekowego snu.

- Zamknę wszystkie, które będę mógł. Śpiesz się Przebudzony, On zbiera je wszystkie... we mnie.

W ostatnich słowach pobrzmiewał strach.

Tymczasem...

Pozwól mi Panie raz jeszcze odkryć przyszłość... - bezgłośny dalszy ciąg ciepłej modlitwy wypełnił umysł syna pastora, przynosząc chwilę wyciszenia. Przez chwilę poczuł jakby za nim stał ktoś jeszcze, ktoś potężny, czuł wyraźnie jego obecność jednak był pewien, że gdyby się teraz obrócił nikogo by nie spostrzegł. Było to dziwne uczucie, dostrzeżenia czegoś gdzieś na granicy swojej własnej percepcji. Wizja przyszła gwałtownie ale była bardzo krótka.

DeJong zoabczył jak Ahmed z poszukującym czegoś Erwinem wchodzą do pomieszczenia, wizja była nieco porwana. Chwilę później nieśli już związanego ochroniarza w idealnie równoległej do posadzki pozycji w kierunku szafki. Szarpał się i próbował nawet jednego ugryźć, czy skutecznie nie wiadomo, wizja się zacierała, koniec końców w zanikającej wizji wyglądało jakby Ahmed opanował sytuację przytrzymując go za czoło, jakby znacząc go symbolem...

Wizja się urwała tak gwałtownie jak się zaczęła, Baart się otrząsnął zdając sobie sprawę że nić życia i cała scena wyglądała by znacznie gorzej gdyby nie weszli tam co najmniej we dwóch i gdyby... gdyby go skrzywdzili.

Uspokojony nieco zabrał się do przeglądania dokumentów jakie wypadły z teczki. Znajdowały się tam ręczne rysunki torquesa z dopiskami, które na sto procent zostały skreślone ręką deJonga. Jakaś faktura za paliwo opisana przez księgowego i zaaprobowana "do wypłaty". Na dole faktury stał podpis, który z trudem można było rozczytać jako A. Assad. Wśród dokumentów było kilka kserówek ze starych annałów zapisanych dziwnym celtycki pismem. Nic jednak nie mówiły one Baartowi poza tym, że wyglądały przeraźliwie znajomo. Była tam też jedna kartka z krótkim tekstem, która również był zapisana ręką Baarta jednak w jakimś dziwnym języku.

- Nie poznaję tych śmieci, chyba wziąłem nie swoją teczkę. - Rzucił Pascal wzruszając ramionami i ruszył do aparatury kamer.

W tym czasie Pascal majstrował przy odtwarzaczu próbując uruchomić nagrany film, oznaczony datą i napisem Pacjent X. Przez chwilę nic się nie działo ale po kilku minutach od rozpoczętego odtwarzania Pascal wypuścił trzymane w dłoniach pudełko po filmie pod wrażeniem tego co zobaczył…

[center]***[/center]
David starał się oddychać najciszej jak potrafił. Stał za półzamkniętymi drzwiami prowadzącymi do piwnicy. Słyszał kroki zbiegających mężczyzn i szczęk policyjnego ekwipunku, który uderzał o siebie podczas biegu.

Chwilę, wcześniej wybiegł na korytarz z pokoju ochrony. Kiedy zobaczył Ją nic nie mogło go zatrzymać. Kiedy jednak wyskoczył na korytarz huk wystrzelonych kul i świst w powietrzu skutecznie przywróciły jego zmysły na ziemię. Chciał wrócić do pokoju ale kiedy szarpnął okazało się, że były szczelnie zamknięte. Jakaś dziwna siła zatrzasnęła je za nim*.

Wyrwał co sił biegnąc korytarzem, kolejny gwizd kul wbijających się w beton koło niego. Coś zabolało go w okolicach klatki piersiowej jakby użądliła go gigantyczna osa. Nie przerwał jednak biegu po życie. Szybko zbiegał schodami jakimi tu przyszli aż do miejsca gdzie siłowali się z drzwiami. Dalej był blok wschodni Sanite, miejsce gdzie nie miał zamiaru wracać. Rzucił się w drzwi obok prowadzące do piwnicy wstukując na oślep kod.

Teraz stał starając się nie dyszeć. Słyszał ich stukot butów. Drżącą ręką trzymał się za bok, czuł ciepłą wilgoć jak przecieka mu przez palce i cichym kapaniem stuka o podłogę.

Przytłumione rozmowy... "Gdzie obiegł", "Otwieraj!" ....Skrzypnięcie drzwi i odgłos oddalającego się pościgu, który właśnie przekroczył drzwi do bloku wschodniego. Chwila ciszy. Pozwolił sobie na głęboki oddech i oparł się plecami o ścianę. A potem... huki wystrzałów, i ludzkie krzyki przerażenia...

Co ja tu robię, do cholery! - zaczął się zastanawiać. Myśli na powrót przyniosły mu jej obraz. Majaki na powrót ożyły. Ciii..... To chyba głos kobiety, tak to głos który słyszał… wzięli go za sekretarkę tymczasem to był głos jego Merry. Powoli zaczął schodzić w dół chodów jak zahipnotyzowany. Szedł z trudem korytarzami szpitalnej piwnicy. Przyświecała mu tylko komórka, która uszkodzona świeciła słaby niebieskim światłem. Głos był coraz bliższy.

- Merry?! - zapytał strając się oświetlić kobiecą sylwetkę na czworakach na granicy kręgu światła. - Merry... - zapytał jeszcze raz zbliżając się bardziej. Zdał sobie nagle sprawę, że to jednak nie od niej słyszał ten kobiecy zew.

Nagle huk. Nim stracił świadomość od uderzenia wzrok zarejestrował coś jakby na kształt cienia co gwałtownie uderzyło go boku.
CDN...

8art, Pascalowi wypadła teczka a to co się siłowali to był płyta DVD z nagraniem pacjenta. Pisałem o teczce ale z listą pacjentów.

Poczekam na deklara Koszala bo nie wiem czy pomaga A. w pacyfikacji, wizja mówi że tak bo coś założyć musiałem ALE może się okazać, że jednak różni się od rzeczywistości.

* w tym miejscu szczególne podziękowania dla Ahmeda.
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

Awatar użytkownika
8art
Reactions:
Posty: 6267
Rejestracja: 13 stycznia 2011, 17:38
Has thanked: 121 times
Been thanked: 81 times

Post autor: 8art » 19 stycznia 2016, 12:43

Pisz Suriel dalej bo czekam obgryzając nerwowo pazury u stóp (te u palców dłoni już po nadgarstki obgryzione;) ). Co zobaczył Pascal???:o

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 19 stycznia 2016, 13:03

Przepadło gdzieś w odmętach shoutboxa. Ervin pomaga oczywiście Ahmedowi, ale karzeł dostanie skarpetę do gęby, żeby nie wrzeszczał, więc i nikogo nie ugryzie. Dawaj dalej, bo chcę go jednak trochę poturbować. Dawaj tego karła. Dawaj karła. Pisałem już, że chcę karła?

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 19 stycznia 2016, 22:40

Sanite, blok centralny III piętro, 30 października, 4 godzin i 20 minut do północy.

Ahmed i Ervin weszli już do pokoju obok gdy Baart zaczął powili czytać jeden z wersów spsiany W dziwnych znakach. Niemiał pojęcia skąd znał ten język. A może nie znał? Może był to tylko koktajl płynący w jego żyłach? Wyrecytował słowa cichym szeptem:

"Jest Darem dla ciebie,

Te pierwsze słowa wydawały mu się dziwnie znajome, a sam język, choć miał dziwną świadomość jego strożytności, nie nastręczał mu problemów z tłumaczeniem. Kontynuował kiedy Pascal włączał nagranie.

Człowiekiem przechodzącym w nocy..."

Przez chwilę dzielił uwagę miedzy tekst na kartce a fragmenty z obrazów jakie właśnie włączył Pascal, ostatecznie przerwał czytanie już na drugiej strofie i podszedł do monitora, który przykuł i jego uwagę.

Przez chwilę obaj patrzyli na monitor. Do pokoju który stale nagrywał pacjenta wszedł doktor Gayet i przez kilka minut stał przy pacjencie. Nie to było jednak dziwne. Ruchy Gayeta były normalne, wskazywał na to sekundnik wyświetlony w lewym dolnym rogu nagrania, zaś pacjenta...
Spoiler!

Obrazek

...zaś ruchy pacjenta były w tym czasie nieludzko szybkie i jakby zapętlone w powtarzalnym ruchu, który zdawał się nie mieć początku ni końca.
Przez chwilę stali obaj wpatrzeni w niezwykły obraz na monitorze. Żaden nie znalazł racjonalnego rozwiązania jak to zostało zrobione. Przychodziło na myśl tylko jedno rozwiązanie, że to wszystko to efekty specjalne, "fejk" jak mawiali Anglicy, podróba. Tyle, że obaj wewnętrznie czuli że tak nie było....

Ciszę przerwał nadal wpatrzony w monitor Lavasec.

- Carmina Gadelica. - powiedział cicho Pascal. - No... Ten cytat, który czytałeś to Carmina Gadelica, prawda? Taki starożytny inkunabuł z modlitwami. Zaraz, zaraz... skąd ja to wiem? Ja... ja przecież, studiowałem historię i obroniłem pracę z mitologii celtyckiej na uniwersytecie w Paryżu. - dokończył Pascal z bezbrzeżnym zdziwieniem uświadamiając sobie zaskakujący fakt ze swej przeszłości.

[center]***[/center]
Ahmed wszedł pierwszy do pokoju ze strażnikiem. Wciąż czuć było w nim ostry gryzący zapach palonego plastiku i elektroniki. Strażnik był w przy otwartej szafce z ubraniami. Chyba coś tam znalazł ostrego bo miarowo poruszał się trąc kajdankami aż skrzypiała metalowa szafka. Kiedy jego zlane krwią sączącą się z poobijanej przez Ahmeda twarzy zobaczyły ponownie piekielnego księgowego, zagulgotał opentańczo przez knebel i podwoił wysiłki. Krople krwi z nadgarstków w jakie wżynały się opaski zaciskowe skapywały na podłogę tworząc coraz to większą kałużę.

Ahmed wysforował się na przód ruszając w kierunku skrępowanego więźnia. Tymczasem Erwin poczuł dziwny uścisk na szyi. Poprawił torques palcem i stwierdził, że jakby jego obwód się nieco zmniejszył. Był jakby ciaśniejszy...

"Jest Darem dla ciebie...

Słowa wybuchły w głowie Erwina niczym głos Boga. Torgues w jednej chwili zacisnął się boleśnie na jego szyi więżąc palec którym go poprawiał. Meksykanin sapnął ale nie mógł wyrzucić ani słowa. Żyły naprężyły mu się na szyi niemiłosiernie, poczerwieniał na twarzy.

Człowiekiem przechodzącym w nocy..."

Głos znów rozległ się w jego głowie. Naszyjnik zaczął się robić lekko ciepły a jego wężogłowe końcówki zaczęły się poruszać. Erwin najpierw pomyślał, że w końcu udało mu się wygiąć ten przeklęty naszyjnik, lecz już po chwili uświadomił sobie, że nie ma takiej siły by powstrzymać tą magię. Wężowe ramiona nacisnęły na szczęki powodując z bolesnym chrzęstem ich maksymalne otwarcie. Erwin nawet nie zauważył kiedy jego głowa odchyliła się w tył ulegając nieludzkiej magii. Brakowało tchu. W desperackim ruchu wyrzucił rękę w przód po Ahmeda ale tamten było odwrócony plecami i mamrocząc coś ruszył na strażnika.

Ahmed nie odwracając się ruszył w kierunku więźnia miotając kilka szpetnych i niewyszukanych przekleństw po egipsku. Zmierzył się by jednym szybkim sierpowym uśpić go na dłuższą chwilę lecz tym razem mimo skrępowania tamtego nadal uważał na zasięg dłoni dużo wyższego przeciwnika. Mocne kopnięcie ochroniarza spowodowało, że przed oczami Ahemeda pojawiły się czarne mroczki nim ogłuszony na chwilę uderzył z głośnym grzmotnięciem o jedną z metalowych szafek.

Uścisk na szyi zelżał i Erwin runął również. Szybko podnosząc się z posadzki łapał z trudem oddech. Naszyjnik luźno jak kiedyś zwisał mu na szyi. Erwin z trudem składał myśli i w jednej chwili postanowił uruchomić swą moc by otoczył go przed słowami w głowie. Z dziką złością rozejrzał się po pomieszczeniu. Przez chwilę kiedy uspokajał swój umysł, czuł też umysł Ahmeda i kulę szalonych myśli w głowie strażnika, czuł też coś jeszcze, jakąś dziwną inteligencję o tak pokręconą i mroczną, że nie mogła należeć do śmiertelnika. Wyraźnei wyczuwał jej pragnienie ludzkiego cierpienia znajdując się tuż za plecami strażnika...

Ahmed dochodził do siebie, wciąż jeszcze mroczki chodziły mu przed oczyma ale... Ten strażnik był cholernie szybki. Przeszło mu przez myśl. I zybt silny... coś tu nie gra. Poczuł jak temperatura powietrza gwałtownie zaczęła spadać tak, że był w stanie zobaczyć swój ciepły oddech.
Przeniknął wzrokiem Rękawicę, tylko po to by zobaczyć smolistą istotę o płonących oczach, która zlizywała krew z przetartych nadgarstków. Jedną pazurzastą łapę trzymała na ramieniu strażnika, drugą zaś na jego zakrwawionej głowie. Potem jednym ruchem rozchyliła mu usta i weszła w niego w całości, posyłając złośliwe spojrzenie czerwonych ślepi Egipcjaninowi.

Podnoszący się z klęczek Erwin zobaczył zaś jak ciałem strażnika coś targnęło. Jego ciało wyprężyło się w powietrzu nie dotykając ziemi. Przez chwilę lewitowało w powietrzu kiedy piekielny duch się zadomawiał w żywym naczyniu...
Spoiler!
Dwie takie już widziałeś na dole przy popalonym robotniku, pamiętasz? Tak, tak... zostawiliście go w podobnej sytuacji pamiętasz? /EVILS/
Szybko, szybko co robicie! :P
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

koszal
Reactions:
Posty: 2787
Rejestracja: 15 marca 2012, 13:35
Been thanked: 1 time

Post autor: koszal » 20 stycznia 2016, 01:55

Przerwać to! -uwolniony jakąś niewytłumaczalną intuicją impuls eksplodował w głowie Ervina; kopnął krzesło w kierunku ludzkiej lalki, która otwierała się na nieproszonego gościa. Ręka meksa błyskawicznie pochwyciła coś ze stołu- talerz niedojedzonych rozmaitości pomknął w stronę lewitującego tancerza osobliwości. Wewnętrzna furia i niepohamowany, wrodzony bunt przeciw narzucaniu komukolwiek ram bombardowały umysł Ervina tysiącem jednoczesnych pomysłów, byle tylko- nawet kosztem życia marionetki- wygnać obcy byt do nory, z której wypełzł.

-Yaaaa!!! -wrzasnął kumulując ładunek myśli. Palce niczym kościane szpile wtopił we własne skronie z całą mocą i wściekłością posyłając w kierunku obcej siły rozkaz- WYPIER...!!!*
Uda się, czy nie- skaczę na gościa i chcę mu nastukać ławeczką, potem tłuc drzwiczkami aż straci przytomność, a na koniec wepchać go do szafki i zamknąć.
*
Spoiler!
używam tutaj swojej mocy- chcę by obcy byt opuścił to ciało.
Ostatnio zmieniony 21 stycznia 2016, 15:53 przez koszal, łącznie zmieniany 1 raz.

Dobro
Reactions:
Posty: 2848
Rejestracja: 10 listopada 2012, 22:13

Post autor: Dobro » 20 stycznia 2016, 21:27

- Uważaj, Ervin! - krzyknął Ahmed, który podnosił się na nogi po potężnym ciosie, jakiego nie spodziewał się dostać od skrępowanego ochroniarza. - Zły duch pompuje siłę w truchło tego... nie umiem tego inaczej wytłumaczyć, ale jedno jest pewne! - mówił poważnym tonem, niemal krzycząc i ścierając co chwilę wierzchem dłoni oplute usta. W głowie mu się kręciło, brudne dłonie i ubranie parzyło niczym wściekłe języki ognia piekielnego.
Spoiler!
Dam radę wygnać tego ducha na inny plan albo w jakiś sposób mu zaszkodzić? pytam z perspektywy Ahmeda, nie jako gracz.
Egipcjanin stwierdzając, że nie będzie póki co podchodził do groźnej dwójki, wytężył wszystkie swoje - nadszarpnięte już nieco - siły mentalne i zajrzał jeszcze raz w świat duchów...
Ostatnio zmieniony 21 stycznia 2016, 21:19 przez Dobro, łącznie zmieniany 1 raz.
Prowadz? sesje: ?mier? i ?ycie kami Ryby (L5K) - zawieszona
Mistyczny Lotos (Conan na zasadach Fate)
Moje postacie:
Ahmed Assad Omar - audytor finansowy (PBF Wybawiciel)
Olaf Vilbergson - m?ody zwiadowca (PBF Cienie na ?niegu)
Mikulas Tichy - m?ody medyk z Pragi (PBF - Memento Mori)

Awatar użytkownika
Suriel
Reactions:
Posty: 3733
Rejestracja: 19 września 2010, 22:20
Lokalizacja: Wawa
Has thanked: 87 times
Been thanked: 150 times

Post autor: Suriel » 24 stycznia 2016, 15:46

Byt cofnął się przed napierającym Erwinem, a nakaz wybrzmiał w jego myślach niczym tysiąc tubalnych głosów zmuszając do wycofania się ze smakowitego ciała. Bestia nie zamierzała jednak się poddawać, nikt wszak nie zabronił jej spróbować ponownie za chwilę. Przygotowywała się do kolejnego skoku by z siłą naprzeć i wejść w słabe ludzkie ciało strażnika. Jedyne czego potrzebowało tam więcej mocy by tego dokonać. Każdy zaś raz, każde uderzenie pięścią, które zadawał Meksykanin nieprzytomnemu powodowało, że cienista bestia rosła w siłę, czerpiąc moc z zadanych ran krwi i bólu. Ekstaza pożywiania się i przybywającej w wyniku tego mocy była nie do odparcia, coś na kształt dreszczu przyjemności zalało istotę, kiedy Erwin jął uderzać ciałem o metalową szafkę zostawiając na niej krwawe ślady.

Ahmed bardziej poczuł niż usłyszał dziki dźwięk rozkoszy połączony z warkotem obiecującym atak, jaki rozległ się z gardzieli bestii. Miał wrażenie, że dobrze zna jej rodzaj jakby już nie pierwszy raz go spotykał. Sięgnął w zakamarki swojego umysłu próbując znaleźć jakiś instynktowny sposób na pozbycie się jej. Skupił całą swą moc zdając sobie sprawę, że czasu jest niewiele i przez chwilę miał wrażenie, że wokół jego ramienia zbiera się dziwna siła. Owijała się wokół jego ręki z każdym ruchem ramienia potężniejąc. Przypominała w swym wyglądzie coś na kształt łańcucha bądź niematerialnego bata. Ahmed bez wahania zamachnął się łańcuchem celując w czerwonookiego potwora. Potem jak w amoku ponawiał siekąc nim raz po raz.

Bestia zawyła przeciągle czując razy, które piekły. Poczuł , że spotkała kogoś innego. Kogoś kto jest jej w stanie zaszkodzić, skrzywdzić. Kogoś kto potrafił sięgnąć przez Barierę. Bestia zawarczała z bólu otrzymując kolejny pozbawiający ja mocy raz, po czym nie czekając już dłużej skoczyła... ale przez szczelinę prześwitu w konstrukcji ducha budynku w kierunku niższego piętra. Byle dalej od tego który ją krzywdził, byle szybciej, by tylko powiedzieć panu, że znajduje się tu ktoś taki...

[center]***[/center]
Ciszę oglądania nagrania z monitorów przerwał rumor z sąsiedniego pokoju. Pascal wzrokiem dziwnie zobojętniałym na przedziwne zjawiska spojrzał na Baarta.

- Może powinniśmy tam wejść? – zapytał Pascal z dziwnym stoickim spokojem jakby przekroczył jakiś czas temu Rubikon za granicą którego tego typu odgłosy już nie robią już wrażenia. Coś w nim pękło podobnie jak w pozostałych, w jakimś nieuchwytnym trudnym od opisania momencie kiedy rzeczywistość stała się bardziej abstrakcyjna niczym najgorszy senny koszmar.

- Yeaaahh!.... bojowy wrzask Erwina a potem ruumor spowodował, że na chwilę obaj mężczyźni spojrzeli na siebie ponownie.

Głośne burczenie w brzuchu Baart zabrzmiało zakłócając przez chwilę odgłosy z pokoju obok przypominające cykliczne walenia czymś w metalową szafkę. Pascal jednym ruchem wbił duży kuchenny nóż w blat stołu po czym sięgnął do kieszeni. Wyciągnął na otwartej dłoni w kierunku deJonga dwa wymiętolone cukierki w papierkach.

- Mam tylko dwa karmelki... - powiedział przepraszająco.

Pascal zaczął przetrząsać biurko ochrony stawiając na stół wpół dopitą whisky oraz chipsy. Ahmed i Erwin zastali ich chrupiących w najlepsze kiedy zakrwawieni już po wszystkim wrócili do pokoju.
Spoiler!
Możemy go spróbować wygnać lub spętać. Daj znać co wolisz. Spętanie spowoduję, że jak pies będzie łaził koło was póki coś nie zerwie łańcucha, nie minie dosyć krótki czas albo póki nie spompuje się przy was mocą tak bardzo że zerwie twój łańcuch...
Jeżeli zabałaganione biurko jest oznaką zabałaganionego umysłu, oznaką czego jest puste biurko? Albert Einstein

ODPOWIEDZ